Jak uratować małżeństwo? [Porada eksperta]

2013-04-08 14:24 Magdalena Krzak (Bogdaniuk)

Jestem z mężem 1.5 roku po ślubie, mamy 15 miesięczną córeczkę. Do jakiegoś czasu było miedzy nami dobrze ale od 4 miesięcy mój mąż zmienił się nie do poznania. Pracuje długo w nocy, a w pracy ma kolegę który jak się wydaje jest dla niego najważniejszy. Ponadto przestał ze mną rozmawiać, unika mnie, drażni go samo to kiedy ja próbuje coś wyjaśniać. Zazwyczaj zbywa mnie mówiąc że jest zmęczony. Takie sytuacje powtarzają się cały czas. Kiedy jest w pracy nie potrafi nawet zadzwonić czy wszystko u nas w porządku. Jedyny jego temat to kolega z pracy wspólne plany zapisania się na sztuki walki i jak on to z kolega w pracy fajnie spędza czas. Znam tego kolegę, wiem że jest to młody człowiek który jest sam i który wyciąga mojego męża na imprezy i buntuje go przeciwko mnie. Jak rozmawiam z mężem i mówię mu, że nie pasuje mi ten kolega, bo mam uzasadnione obawy to on atakuje mnie i nie pozwoli powiedzieć złego słowa na niego. Ma kompletnie obojętny stosunek do mnie. Parę razy wyprowadzał się z domu. Zawsze jednak wracał i obiecywał że będzie dobrze. Dobrze jednak nie jest. Dzień spokoju i znowu złość, agresja w stosunku do mnie, obojętność i traktowanie naszego domu jak hotel. Nie wiem co mam robić. Jak się w takiej sytuacji zachować? Dodam jeszcze, że kiedy nie rozmawiam z nim i udaje obojętność jest mu to na rękę.

Pani mąż najwyraźniej przeżywa jakiś kryzys. Może być on związany z waszym małżeństwem, z życiem, który musiał zostać, wywołany jakimiś czynnikami, albo związanymi z małżeństwem, albo związanymi z innymi problemami męża. Być może na problem złożyło się kilka czynników - problemy małżeńskie, zmiana dotychczasowego życia (urodzenie się dziecka), która jest trudnym etapem w życiu mężczyzny. Spotkanie kolegi i nawiązanie z nim głębszej znajomości może dodatkowo pogłębiać konflikt wewnętrzny. Życie tego mężczyzny jest przeciwieństwem życia pani męża - bez partnerki, bez zobowiązań, ma czas dla siebie, na imprezy i różnego rodzaju rozrywki - myślę, że większość mężczyzn, zostając ojcem, chociaż przez chwilę pomyślała o tym, że traci takie życie. Nie jest to oczywiście żadnym usprawiedliwieniem, ponieważ dojrzałość do życia w rodzinie polega między innymi na rezygnacji z niektórych aspektów życia samemu na rzecz funkcjonowania z partnerką i opiekowania się dziećmi. Innym czynnikiem, który może powodować tego typu problemy może być ukryta, nieakceptowana homoseksualna orientacja u męża. Unikanie relacji z panią, późne powroty do domu, wyprowadzanie się i ponowny powrót świadczą o bardzo silnym konflikcie wewnętrznym. Pani natomiast przyzwala na to, by mąż wyprowadzał się i wprowadzał... ale ile można tak żyć... Myślę, że jest to sytuacja na tyle trudna, że powinna pani umówić się na kilka wizyt do psychologa, który szerzej pomoże pani w rozwiązaniu tego problemu. Przed panią podjęcie trudnej decyzji - czy pozwalać dalej mężowi na to, by w taki sposób traktował rodzinę czy może postanowić mu ultimatum i stanowczo zaprotestować takim zachowaniom. Pani stanowczość i jasne określenie swojego stanowiska (nie zgadzam się na takie traktowanie) wymusi na mężu jakąś decyzję i ruch w jedną lub drugą stronę. Nie powinna natomiast pani pozwalać dłużej na to, by mąż raz wprowadzał się do domu, raz się wyprowadzał i tym samym nie szanował swojej rodziny.

Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza.

Magdalena Krzak (Bogdaniuk)

Psycholog, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny i seksuolog sądowy. Posiada Certyfikat Seksuologa Klinicznego, nadany przez Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, po ukończeniu pełnej specjalizacji z seksuologii klinicznej w Warszawie oraz Certyfikat Seksuologa Sądowego. Zajmuje się leczeniem zaburzeń seksualnych u kobiet i mężczyzn. Pracuje zarówno indywidualnie, jak i z parami. Prowadzi psychoterapię ofiar przemocy seksualnej. Prowadzi diagnostykę oraz wsparcie psychologiczne dla osób transseksualnych.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE