Jak leczyć astmę w czasie kwarantanny?

Najprostsza odpowiedź na tak postawione pytanie brzmi banalnie – tak samo, jak przed pandemią, czyli skutecznie. Czy jest to możliwe, zwłaszcza wtedy, gdy musimy przebywać na kwarantannie? Na szczęście współczesne możliwości komunikowania się, pomimo zamknięcia wielu poradni, umożliwiają kontakt z lekarzem i uzyskanie porady.

Astma to przewlekła, zapalna choroba układu oddechowego. Objawia się napadami kaszlu, świszczącym oddechem, uczuciem duszności. Objawy te pojawiają się i znikają, co czasem utrudnia postawienie prawidłowego rozpoznania. Według WHO na astmę choruje ponad 235 mln osób na świecie, a rocznie umiera ponad 400 tys. W Polsce choruje 10–12% społeczeństwa, czyli ok. 4 mln osób, przy czym tylko połowa z nich ma postawione rozpoznanie. Rozwojowi astmy sprzyja alergia – początkowo alergia pokarmowa, alergia skórna czy alergia wziewna (alergiczny nieżyt nosa, ANN), która z czasem dotyka oskrzeli. Drugim czynnikiem ryzyka rozwoju astmy są częste infekcje układu oddechowego, a trzecim – zanieczyszczenie powietrza.

dr n. med. Piotr Dąbrowiecki
Autor: Materiały prasowe dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP

Zachować standardy

- W czasie kwarantanny zachowujemy te same standardy postępowania medycznego, co przed nią – mówi dr n. med. Piotr Dąbrowiecki, specjalista chorób wewnętrznych i alergologii z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergie i POChP.

– Aktualnie rzadziej niż w czasach przed pandemicznych spotykamy się z pacjentami, ale podczas telewizyt czy porad telefonicznych przestrzegamy tych samych zasad. Najważniejsze jednak jest to, aby pacjent znajdujący się w izolacji korzystał z przygotowanego dla niego wcześniej planu leczenia astmy. Indywidualnie przygotowany plan pozwala choremu zachować autonomię i na bieżąco reagować na zmianę samopoczucia. Każdy pacjent ma rozpisany plan leczenia, gdzie jasno jest napisane, kiedy zwiększyć dawkę leku, co przyjąć, gdy stan zdrowia się pogorszy. To pozwala bez kontaktu z lekarzem prowadzić terapię astmy.

Domowa spirometria

Astma ma pięć stopni klinicznych. Leczenie zawsze jest dobierane do obrazu choroby u konkretnego pacjenta. W przypadku astmy 4., 5. poziomu czy też w przypadku astmy ciężkiej poleca się pacjentom korzystanie z domowych urządzeń pozwalających ocenić wydolność oddechową.

- Nasi pacjenci mają w domach pikflometry (manualne lub elektroniczne), które pozwalają zmierzyć szczytowy przepływ powietrza przez płuca przy wydechu – wyjaśnia dr Dąbrowiecki.

– Urządzenie jest proste w obsłudze. Pacjent musi wykonać tylko jeden bardzo silny wydech. Wynik zapisywany jest przez urządzenie gdy pojawia się największa prędkość powietrza podczas wydechu. Aparat mierzy wskaźnik PEF. Jeżeli wynik wydechu porannego w stosunku do wydechu wieczornego utrzymuje się na podobnym poziomie lub różnica waha się w przedziale 5-10%, oznacza to, że pacjent ma stabilną postać choroby, czyli dobrze kontrolowaną astmę. Gdy między wynikami są duże różnice (15-20 lub więcej procent), oznacza to, że pacjent powinien nasilić leczenie przeciwzapalne, czyli zwiększyć dawkę leku przeciwzapalnego.

Pacjenci z astmą ciężką są „uzbrojeni” w domowe spirometry, które pozwalają ocenić nie tylko natężony wydech, ale także przepływ powietrza przez wszystkie partie układu oddechowego. Wiemy, że obniżenie najbardziej czułego parametru FEV1 następuje kilka dni przed wystąpieniem zaostrzenia choroby. To istotna informacja dla pacjenta, ponieważ musi zareagować na obniżenie FEV1. Sprawdza zatem w planie leczenia, co powinien zrobić. A więc zwiększa dawki leków. Gdy FEV1 wróci do normy, wiadomo, że sytuacja jest opanowana. Jeżeli nie ma poprawy, chory musi pilnie skontaktować się z lekarzem, albo stosuje tzw. procedurę ratunkową (opisana jest w planie leczenia) i też kontaktuje się z lekarzem. W najtrudniejszych przypadkach musimy się spotkać z pacjentem w poradni lub w szpitalu.

- Pacjent przebywający na kwarantannie nie może wychodzić z domu, ale na szczęście mamy możliwość przeprowadzenia spirometrii w jego domu. Możemy także osłuchać chorego bez konieczności wychodzenia z gabinetu - dodaje dr Dąbrowiecki.

- I po zebraniu wywiadu mogę zaproponować leczenie, które poprawi samopoczucie pacjenta. Obecnie w kraju istotnie zmalała liczba wykonywanych badań spirometrycznych. Mnie to nie dziwi, ponieważ podczas badania pacjent opróżnia płuca z większości powietrza, które się w nich znajduje. Wydychany aerozol może być zakaźny. Zgodnie z zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Oddechowego i Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc aktualnie spirometrię przeprowadza się tylko u chorych, którym jest ona absolutnie niezbędna. Oznacza to, że badanie robi się, aby rozpoznać chorobę lub też ocenić sytuacje kliniczną pacjenta. Dlatego też domowa spirometria może być przydatna ale szczególnie dla chorych, którzy wcześniej wykonywali już badania spirometryczne.

Szukamy pacjentów z astmą ciężką

Pandemia wywołana przez SARS-CoV2 nie zniechęciła specjalistów od poszukiwania chorych z astmą ciężką i wdrażania u nich leczenia biologicznego, które jest szansą nie tylko na opanowanie choroby, ale w wielu przypadkach ratuje im życie.

- Jakość życia po wdrożeniu leczenia biologicznego znacząco się poprawia – mówi dr Piotr Dąbrowiecki. – Osoby, które w nocy nie mogły spać z powodu duszności, a w dzień nie były zdolne do jakiejkolwiek aktywności fizycznej wracają do szkoły, pracy, mogą być aktywni i samodzielni. To niezwykle ważne. Oczywiście, nie jest to jeszcze leczenie dostępne dla wszystkich chorych, ale mamy nadzieję, że zmiany w przepisach programów lekowych upowszechnią je.

Trochę dobrze, trochę źle

Koronawirus odcisnął piętno na wszystkich dziedzinach medycyny. Lekarze rodzinni pracują głównie przez telefon, co nie rozwiązuje wszystkich problemów pacjentów przewlekle chorych. Poza tym, pielęgniarki i lekarze także chorują, więc dostępność do porad jest ograniczona.

- Niektórzy pacjenci, co wyraźnie podkreślają, boją się korzystać z tradycyjnej formy porady medycznej, czyli wizyty w gabinecie – podkreśla dr Piotr Dąbrowiecki. – Nie ma dwóch zdań, że ograniczenia w planowaniu wizyt i badań oraz powszechny strach przed infekcją pogorszyły jakość opieki nad pacjentami chorującymi na astmę, ale także inne schorzenia przewlekłe. Chodzi jednak o to, aby istniejące ograniczenia nie doprowadziły do pogorszenia stanu zdrowia chorych na astmę. Zależy nam na tym, aby nie było wzrostów zaostrzeń choroby czy też zgonów z powodu astmy. Na szczęście, na razie nie obserwujemy takich trendów.

Dobrą informacją jest też to, że pacjenci leczący się na astmę, którzy przyjmują sterydy wziewne, leki rozszerzające oskrzela i prowadzą terapię pod nadzorem lekarza w ramach telemedycyny łagodniej przechodzą infekcję koronawirusem. Z badań, które są dostępne wynika, że koronawirus nie jest śmiertelnym zagrożeniem dla osób chorych na astmę. A jeśli nawet dojdzie do zakażenia to chorzy z astmą chorują mniej dynamicznie niż pacjenci z POChP czy niewydolnością serca lub nerek.

Chorzy na astmę, którzy są prawidłowo leczeni nie są bardziej podatni na zakażenie niż reszta populacji. Wręcz przeciwnie. Są mniej podatni na tę infekcję. Badacze problemu sugerują, że to zasługa regularnego przyjmowania sterydów wziewnych, bo leki te utrudniają replikację wirusa w górnych i dolnych drogach oddechowych.

Do niedawna zdarzało się, że chorzy, którym zalecono sterydy wziewne odstawiali je bez porozumienia z lekarzem, ponieważ dobrze się czuli. Teraz takie sytuacje zdarzają się rzadziej, bo w świat poszła wiadomość, że sterydy wziewne czy donosowe ograniczają ryzyko infekcji czy zabezpieczają przed ciężkim przebiegiem COVID-19. Osobiście cieszę się z tego, bo wśród chorych na astmę wzrosła samodyscyplina i znaczna większość stosuje się do zaleceń przyjmowania wziewnych sterydów.

Niestety nie ma tak dobrej wiadomości dla chorych na POChP, ponieważ dla osób z uszkodzonym miąższem płuc SARS-CoV-2 jest wielkim zagrożeniem. Ci chorzy powinni się strzec koronawirusa, nosić dobre maski FFP2 lub FFP3, zachowywać dystans.

Czytaj też:

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE