Problemy z sennością, koncentracją, nauką [Porada eksperta]

2013-04-08 14:59
Porada pedagoga
Autor: Getty Images

Witam. Chodzę do 3 klasy gim. i mam 15 lat. Zacznę od tego, że od początku roku szkolnego jestem bardzo senny i nic mi się nie chce. Mam swoją pasję jednak ostatnio jakoś mnie do niej nie ciągnie. Gdy próbuje się na coś nauczyć, wydaje mi się, że jest tego tak dużo i jest niemożliwe nauczenie się tego wszystkiego. Często gdy się uczę to zasypiam przy zeszycie. Chodzę nie przygotowany do szkoły, nie mam ochoty się uczyć. Jestem uczniem średnim/dobrym uczę się różnie, średnia ok. 3,7. Mama zaczęła się zastanawiać gdzie ja pójdę z trójkami, nigdzie mnie nie przyjmą i pozostanie kopać doły. Sam też się nad tym zastanawiam. Odczuwam również poczucie braku czasu, że ciągle mi go brakuje. Chodzę cały czas smutny, senny, nie widzę sensu życia. Mogła by pani opisać o co chodzi? Czy to normalne w tym wieku? Jak temu zaradzić? Zainteresowałem się tym tematem i widziałem na wielu innych tego typu stronach, że wiele osób w moim wieku też ma z tym problem. Proszę nie odsyłać mnie od razu do lekarza a postarać się jak najszerzej opisać ten problem.

Dobrze, że próbujesz sytuację kontrolować, zrozumieć i znaleźć sposób na wyjście „z dołka”. Przytomnie piszesz o swych stanach, które - jak rozumiem - martwią Cię i męczą. W mojej ocenie znalazłeś się we wstępnej fazie młodzieńczej depresji. Wskazuje na to senność, brak sił, wciąż towarzyszący Ci smutek, utrata zainteresowania dla wcześniejszych pasji i rozrywek, poczucie braku sensu życia. Wiele osób w okresie dojrzewania fizycznego i psychicznego ma takie problemy. Wiąże się to z wiekiem (zwykle mija około 19. roku życia), wydarzeniami, przemyśleniami oraz typem osobowościowym. Wstrząsające zdarzenia i silne negatywne przeżycia (np. śmierć czy choroba bliskich, rozwód rodziców, zawód uczuciowy, rozczarowanie do istotnych wartości, niepowodzenia etc.) mogą wzmocnić reakcję depresyjną. Po złych doświadczeniach i silnych negatywnych przeżyciach łatwiej dojść do wniosków typu: „po co to wszystko, przecież i tak umrzemy”, „świat jest zły, a ja go nie naprawię”, „nikt mnie nie kocha”, „do niczego się nie nadaję” itd. Nie wiem, czy w ostatnim czasie coś bardzo ponurego wydarzyło się w Twoim życiu. Niezależnie od tego i tak podlegasz prawom wieku, w którym depresje nie należą do rzadkości. Świat robi się coraz bardziej stresogenny i musimy sobie jakoś z tym radzić. Mechanizmy obronne i sposoby zwalczania napięć są w nas. Kto ich nie szuka wpędza się niepotrzebnie w coraz większe udręki i kłopoty. Często, przy okazji, zadaje cierpienia swym bliskim. Dlatego nie wolno się poddawać, trzeba walczyć, bo życie czeka. Nim powiem Ci jak to zrobić, musisz wiedzieć, że nasze stany emocjonalne i psychiczne mają swe źródło w mózgu - powstają „w głowie” i mózg nimi steruje. W sytuacji depresyjnej, której świadomie się nie przeciwstawiasz, receptory mózgowe zaczynają wysyłać sygnały, dając takie efekty jakie właśnie obserwujesz. To jest zaburzenie, z którego nie wolno zignorować, gdyż uniemożliwia normalne funkcjonowanie i rozwój. Jeśli się poddasz, szybko utracisz kontrolę i receptory wbrew Twej woli zaczną rządzić Tobą. Zaburzenie rozkwitnie, utrwali się i przeistoczy w poważną, niebezpieczną chorobą uporczywą w leczeniu. Poza niemocą i „czarnymi myślami” mogą pojawić się wówczas zaburzenia koncentracji oraz najróżniejsze dolegliwości ciała (jak np. bóle głowy, brzucha, nudności, brak apetytu, spadek odporności organizmu, duszności, napięcia nerwowe, a nawet drgawki). Często występują też paraliżujące lęki przed ludźmi, zdarzeniami i światem. Takie stany wymagają leczenia farmakologicznego, podczas którego nie Ty, a leki będą sterować „decyzjami” mózgu. Myślę, że nikomu nie może podobać się taki wariant. Jak mu zapobiec? 1) Samodzielnie wziąć się w garść i zacząć decydować o sobie. Inaczej mówiąc, włączyć myślenie pozytywne („warto”, „chciałbym”, „zależy mi”, „ciekawi mnie”, „umiem” itp.) i zmusić się do aktywności. Możesz mieć z tym trochę trudności, więc radziłabym jednocześnie 2) Nawiązać kontakt z psychoterapeutą, który fachowo wesprze Cię w wysiłkach. Ad. 1. Popatrz, do wakacji byłeś radosnym, aktywnym człowiekiem, którego cieszyło mnóstwo spraw, który był ciekawy świata, wierzył w swoje możliwości, był ambitny, cenił akceptację przyjaciół etc. Aż tu nagle wszystko przestało być ważne, aktualne i człowiek wycofał się z życia. Pomyśl, czy jest w tym logika? Byłaby, gdybyś np. doszedł do wniosku, że tamto (przedwakacyjne) Cię nie zadowala i szukał innych sposobów spędzania życia (nowych znajomych, zajęć, wartości). Ale Ty tego nie robisz. Zatrzymałeś się, schowałeś, i wiedziesz żywot ameby. Wcale Ci się to nie podoba, jednak nie możesz zdobyć się na żaden ruch. Niemoc to słabość. Musisz powiedzieć sobie: ”nic się nie stało, jestem nadal Adamem, który wszystko może, jeśli tylko zechce. Im więcej trudności pokonam, tym większą będę miał satysfakcję”. Mówisz mi, czego nie robisz, uzasadniasz to brakiem sił, radości istnienia oraz ochoty. Jednocześnie oświadczasz, że sytuacja ta wszystkich martwi, z Tobą włącznie. Więc zrób coś - zmuś się do aktywności. Łyknij jakiś preparat witaminowy i powiedz sobie: „Rusz się! To, że ci się nie chce, nie jest żadną przeszkodą”. Zabroń sobie rozmyślań nad stanem swego ducha (gdy temat powraca, natychmiast go odłóż na bok). Wbij sobie do głowy, że tyle jest wokół ciekawych, pięknych, wesołych i ważnych spraw, w które musisz się włączyć, bo niepotrzebnie Cię omijają. Rozluźnij się i nabierz dystansu do spraw codziennych. Śmiech i humor to najlepsi lekarze. Poczytaj wesołe książki. Wyjdź z domu i szukaj pogodnego towarzystwa. Koniecznie systematycznie zajmij się sportem (choćby bieganiem, czy jazdą na rolkach, najlepiej w miłym towarzystwie). Rób plan następnego dnia i pilnuj, by go zrealizować. Zmuś się do odrabiania lekcji - w końcu jakaż to fatyga? Toć nie jesteś matołem. Zrób coś szalonego, zachwyć się czymś, bądź w czymś najlepszy - stać Cię na to. Ad. 2. W Łodzi radziłabym skorzystać z pomocy psychologa w Poradni Zdrowia Psychicznego dla Młodzieży Uniwersytetu Medycznego przy ul. Czechosłowackiej (tel. Poradnia - 42/675 72 19, centrala - 42/675 70 00. Zadzwoń tam (albo poproś mamę), powiedz, że sprawa jest pilna i umów termin wizyty. Polecam UM, gdyż dysponuje skuteczną terapią psychologiczną. Nie bój się kontaktu z psychologiem. Ja działam na odległość, mam za mało informacji o Tobie, więc trudno mi przeprowadzić Cię krok po kroku przez gąszcz problemów, z którymi się stykasz. Psycholog jest w stanie Ci pomóc pod jednym warunkiem: Musisz mówić prawdę i chcieć z nim współpracować.

Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza.

Barbara Śreniowska-Szafran

Pedagog z wieloletnim doświadczeniem.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

POBIERZ PORADNIK! Darmowy poradnik, z którego dowiesz się, jak zmienia się ciało kobiety w ciąży, jak rozwija się płód, kiedy wykonać ważne badania, jak przygotować się do porodu. Pobieram >

Pobieram
poradnik ciaza