Ciąża i poród w Niemczech - standardy zachodniej służby zdrowia

28 komentarze
Autor: Anny wysłuchała Agnieszka Roszkowska

Anna od kilku lat mieszka w Berlinie. Przed ciążą i porodem nie miała doświadczeń z niemiecką służbą zdrowia. Jakie są standardy ochrony zdrowia za zachodnią granicą? Jakie badania wykonuje się w trakcie ciąży? Czy Niemcy promują badania prenatalne i porody naturalne? Przeczytaj, co ją mile zaskoczyło, a co rozczarowało?

Może to zabrzmi dziwnie, ale choć byłam po trzydziestce, nie czułam, że to już pora na dziecko. Wydawało mi się, że ciągle mam jeszcze czas. Być może dlatego, że wyszłam za mąż w wieku 33 lat i jako "świeża" mężatka wciąż czułam się młodo. Poza tym w moim życiu i tak nastąpiła wielka zmiana – wyjechaliśmy do Berlina, bo firma, w której oboje pracujemy, otworzyła swój oddział w Niemczech, a Grzegorz, mój mąż, został jego szefem. Dopiero gdy kilka młodszych koleżanek zaszło w ciążę, dotarło do mnie, że mam 38 lat i to ostatni dzwonek na dziecko. Zaczęliśmy się o nie starać. Przez kilka miesięcy robiłam testy ciążowe – i nic. Zaczęłam się martwić. Kolejny raz zrobiłam test 1 czerwca, w Dzień Dziecka, rano. Znów nie wykazał ciąży. Wrzuciłam go do kosza i zawiedziona wróciłam do łóżka. Mąż przytulił mnie i zaczął pocieszać. Wtedy coś mnie tknęło. Wstałam i wyciągnęłam test z kosza. Były na nim dwie kreski!

Badania prenatalne w Niemczech wykonywane są bezpłatnie

Kilka dni później byłam u lekarza. Nie szukałam polskiego ginekologa, tylko poszłam do najbliższego gabinetu. Trafiłam na miłą i rzeczową lekarkę, która studiowała w Związku Radzieckim. Na początku próbowała nieznane mi słowa tłumaczyć na rosyjski, ale szybko opanowałam niemieckie słownictwo ciążowe. Dostałam skierowanie na podstawowe badania (grupa krwi, HIV, żółtaczka zakaźna, różyczka, chlamydia). Wszystkie były bezpłatne, to znaczy w ramach standardowego ubezpieczenia zdrowotnego. Tak jak wszystkie wizyty lekarskie. Pani doktor bardzo wcześnie poinformowała mnie też o możliwości badań prenatalnych (też bezpłatnie). W Niemczech to standard. Do 12. tygodnia ciąży miałam się zdecydować, czy chcę robić te inwazyjne. Nie zdecydowałam się jednak, bo wiedziałam, że nawet jeśli dziecko będzie miało zespół Downa (ze względu na mój wiek ryzyko było spore), to i tak je urodzę. A o innych wadach zupełnie nie myślałam. Do dziś pamiętam zdumienie lekarki, gdy usłyszała o mojej decyzji. Dla niej to było kompletnie niezrozumiałe.

Nowoczesne USG ciąży

Ok. 22. tygodnia ciąży byliśmy natomiast na badaniu, które było czymś w rodzaju bardzo szczegółowego USG (z ekranem na całą ścianę!). Wyraźnie było na nim widać wszystkie wewnętrzne organy, np. serce z komorami i przedsionkami. Wtedy dowiedzieliśmy się, że to dziewczynka i że na 90 proc. nie ma żadnych poważnych chorób. Grzegorz bardzo się wzruszył, zwłaszcza że nosek Kasi był zupełnie takiego samego kształtu jak jego własny! Przez całą ciążę czułam się świetnie i oprócz mdłości w I trymestrze nic mi nie dokuczało, nawet zgagi nie miałam ani zachcianek. O, przepraszam: jeden jedyny raz zadzwoniłam do męża z prośbą, żeby kupił mi chipsy o smaku bekonowym, bo miałam na nie straszną ochotę. Było to… na dzień przed porodem!

W Niemczech kobiety w ciąży mają znakomitą opiekę zdrowotną

Kobiety ciężarne mają w Niemczech naprawdę świetną opiekę. W ramach ubezpieczenia bezpłatne są nie tylko wizyty i badania, ale też wiele specjalnych zajęć, takich jak pływanie, taniec brzucha czy akupunktura. W poczekalniach lekarskich i urzędach pełno jest bezpłatnych gazetek z informacjami, gdzie można znaleźć lekarza, położną, odpowiednie zajęcia. Szkoła rodzenia dla kobiety także jest bezpłatna. Tylko partner płaci, jeśli chce w niej uczestniczyć. My chodziliśmy oboje, ale szkoła trochę mnie rozczarowała – za mało było tam konkretnych informacji, a za dużo medytacji, wizualizacji i podobnej „mistyki”. Ale może jest tak dlatego, że informacje i praktyczne rady kobieta w ciąży może otrzymać od swojej położnej. Na 3 miesiące przed porodem każda ciężarna w ramach ubezpieczenia ma osobistą położną, która przychodzi do domu, robi podstawowe badania (np. moczu) i oczywiście odpowiada na pytania. Do porodu nie przyjeżdża, ale za to po porodzie opiekuje się świeżo upieczoną mamą jeszcze przez dwa tygodnie. To świetny „wynalazek”, w Polsce nieznany. Taką położną można o wszystko zapytać, pokaże, jak dziecko przebierać, przystawiać do piersi, kąpać, obcinać paznokcie itd. Ja wybrałam Polkę. Bardzo mi pomogła, udzielając mnóstwa porad.

Poród w towarzystwie bliskich

Dla mnie i Grzegorza od początku było oczywiste, że rodzimy razem. Zresztą w Niemczech obecność ojca przy porodzie jest tak naturalna, że nikt o to nawet nie pyta. Tam rodzącej kobiecie często towarzyszą całe rodziny, w tym kilkunastoletnie dzieci! Kilka tygodni przed porodem zapisaliśmy się do szpitala. Każdy szpital co tydzień urządza spotkania dla przyszłych rodziców – ordynator opowiada o oddziale, odpowiada na pytania, pokazuje sale. W wybranym przez nas szpitalu oddział położniczy niedawno przeniósł się do nowego budynku, wszystko było więc nowe i czyste. Przy zapisywaniu się do szpitala załatwiliśmy też wszystkie formalności – dzięki temu nie traciliśmy czasu na biurokrację, gdy zaczęła się akcja porodowa.

Znakomite wyposażenie sali porodowej

Przez całą ciążę byłam nastawiona na to, że urodzę przez cesarskie cięcie. Wykombinowałam sobie, że pierwszy poród w tym wieku to wystarczające wskazanie do cesarki. – Cesarskie cięcie? A z jakiego powodu? – zdumiała się pani doktor, gdy o tym wspomniałam. A było to 3 tygodnie przed terminem! No, pięknie – pomyślałam – taki „szacowny” wiek i żadnej taryfy ulgowej! A poród zbliżał się wielkimi krokami. 3 dni po terminie, w nocy z 15 na 16 lutego 2005 r., obudziłam się o drugiej, bo poczułam ból. Wiedziałam, że się zaczyna. Po godzinie skurcze były już regularne, choć rzadkie. Obudziłam męża i pojechaliśmy do szpitala. Od razu zaprowadzono nas do sali porodowej. Zbadał mnie lekarz dyżurny, przyszły położna z praktykantką, przedstawiły się. W pojedynczej sali porodowej była wanna, łazienka, kącik dla ojca (krzesło i stolik), duże piłki...

Poród naturalny

Dopóki skurcze nie były bardzo bolesne, spacerowaliśmy po korytarzu, ale potem już nie miałam na to siły. Gdy ból stał się nie do zniesienia, poprosiłam o znieczulenie zewnątrzoponowe (refunduje je kasa chorych). Wcześniej położna podłączyła oksytocynę, a praktykantka spytała, czy chcę lewatywę (wykonuje się ją tylko za zgodą rodzącej). Obie były bardzo sympatyczne. W czasie działania znieczulenia miło sobie gawędziliśmy we czwórkę. Kiedy przestało działać, skończył się też dyżur mojej położnej. Została jeszcze godzinę, ale potem musiała iść (odwiedziła mnie następnego dnia). Na jej miejsce przyszła położna, która pochodziła z Polski, ale mnie już było tak wszystko jedno, że nawet do niej mówiłam... po niemiecku. Skurcze parte trwały ponad godzinę. Przyszedł lekarz (z Ameryki Południowej) i razem z położną naciskali na brzuch, a Kasia ciągle nie chciała wyskoczyć. Wreszcie powiedzieli, że próbujemy ostatni raz, a potem będą musieli użyć „Zange” (kleszczy). To mnie tak wystraszyło, że zmobilizowałam resztki sił i trzy minuty przed 15 Kasia pojawiła się na świecie. Grzegorz przeciął pępowinę. Kolega nastraszył go wcześniej, że nożyce do przecinania są bardzo tępe, więc mój mąż bardzo się do tego przyłożył i poszło błyskawicznie. Grzegorz był przy mnie przez cały czas i było mi to bardzo potrzebne. Sama jego obecność, fakt, że mogłam go trzymać za rękę, podnosiły mnie na duchu. Położono mi Kasię na piersiach, a potem położna zabrała ją na mierzenie i ważenie. W tym czasie lekarz zszywał krocze, które trochę pękło (nie było nacinane, bo podobno małe pęknięcie goi się lepiej). Położna ubrała Kasię i zrobiła nam kilka zdjęć polaroidem. Dostaliśmy taką laurkę ze zdjęciem, odciskiem stópki Kasi i życzeniami wszystkiego dobrego. Potem wszyscy wyszli i zostaliśmy tylko we trójkę. Po godzinie przewieziono nas do sali poporodowej.

Luksusowa i wygodna sala poporodowa

W dwuosobowej sali były: łazienka, telewizor, stolik i krzesła dla gości, kącik do przewijania z zapasem pampersów, ubranek, kremów, spirytusem do pępka... Kasia dostała łóżeczko na kółkach i z tym łóżeczkiem jeździłam z nią na posiłki (jedzenia nie przywożą do sali) i na badania. Ani na chwilę nie straciłam jej z oczu, choć można było poprosić pielęgniarki o zajęcie się dzieckiem. Była tam też specjalna sala do karmienia, do której miały wstęp tylko matki i wzywana pielęgniarka – z wygodnymi fotelami, podnóżkami i poduszkami w kształcie rogala, które znakomicie ułatwiały karmienie.

Doskonała opieka po porodzie

Nazajutrz przyszła rehabilitantka, która uczyła, jak ćwiczyć mięśnie krocza, by szybko wróciły do formy. Pościel zmieniano codziennie, a w razie potrzeby nawet częściej. Pielęgniarki przychodziły na każde wezwanie i cierpliwie przystawiały Kasię do piersi, bo na początku tego nie umiałam. Ojcowie mogli wejść, kiedy chcieli i zostać, jak długo chcieli. Pytałam współlokatorkę, czy jest tu przyjęte dawanie pielęgniarkom czy położnym kwiatów. Ta, bardzo zdziwiona, odpowiedziała, że to, co robią, to przecież ich obowiązek i nie ma zwyczaju wręczania czegokolwiek. Nazajutrz po wyjściu ze szpitala (w niedzielę!) odwiedziła nas moja położna, która z braku babć i cioć, była jedynym źródłem praktycznych rad. Ciekawostką jest to, że Kasia została wykąpana w wannie dopiero po tygodniu – tak się tu robi.

Najtrudniejsze początkowe tygodnie po porodzie

Przez pierwsze dwa tygodnie mąż był w domu i bardzo mi pomagał. Także przez dwa tygodnie codziennie przychodziła położna. Niestety, wkrótce Grzegorz wrócił do pracy (a pracuje często do późna), a ja zostałam z Kasią zupełnie sama i zdana tylko na siebie. Czułam się samotna. Brakowało mi mamy, siostry – kogoś, kto dodałby mi otuchy, porozmawiał czy zajął się małą choćby przez godzinę. To był najtrudniejszy okres. Ciążę zniosłam świetnie, poród miałam długi, ale sobie poradziłam, a potem dopadło mnie to poczucie osamotnienia. W odzyskaniu równowagi i spokoju pomogły mi: moje dziecko i... pogoda. Kasia, jakby czując, że mamie jest trudno, nie sprawiała żadnych kłopotów. Kolkę miała może ze trzy razy, pięknie spała w nocy i wcale nie chorowała. A gdy na dworze zrobiło się ciepło, większość dnia spędzałyśmy na powietrzu: mała spała w wózku, a ja czytałam książki. Dziś Kasia ma dwa lata i cztery miesiące. Od kilku miesięcy chodzi do niemieckiego przedszkola (bardzo dobrze sobie radzi), a ja wróciłam do pracy. Gdybym była młodsza, bez wahania zdecydowałabym się na drugie dziecko, ale boję się wyzywać los, bo i tak jestem mu niezmiernie, bezgranicznie wdzięczna za Kasię...

fb udostępnij tweet udostępnij g+ udostępnij print wydrukuj
Zobacz także

Aktualizacja: 14.07.2016

Komentarze (1 - 10 z 28)
ana, 15.09.2016 10.27
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
No ale autorka postu miala takie a nie inne doswiadczenia wiec co miala opisywac?
 
Camy, 21.05.2016 21.47
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
A badanie cukru, moczu czy krwi jest za kazdym razem bezplatne. Do karty/paszportu ciazy wklejaja wyniki i tam wszytko jest napisane wystarczy wyszukac w necie norm i porownac. Masz tez prawo zawsze wgladu do swojej karty u lekarza - wystarczy zapytac i powiedziec ze chcesz ja przegladnac - no tak ale do tego drogie panie trzeba niemiecki troszke opanowac ;)) bo nie rozumiem jak mozna mieszkac w niemczech 2-3 lub wiecej lat i nie umiec porozumiec sie z lekarzem - wstyd drogie Panie!! wstyd wstyd!! godzinka dziennie niemieckiej telewizji, gazety po niemiecku i powoli sie nauczysz a nie Mjak milosc czy klan na tvp polonia!!
 
Camy, 21.05.2016 21.30
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Witam, Ja mam termin na 29.07.2016 i chce powiedziec ze sa trzy obowiazkowe usg i za kazde nastepne trzeba zaplacic - u mojego ginekologa 95€. Jesli potrzebujesz wiecej usg bo np. mialas krwawienia (ja mialam w 11 tyg.) to wykonuja je bezplatnie w ramach ubezpieczenia. W moim szpitalu sa spotkania dla przyszlych rodzicow gdzie pokazuja sale itp. raz w miesiacu nie co tydzien. A badania prenatalne kosztuja 200€. Ja ich nie robilam bo lekarz nic nie powiedzial ze widzi na usg cos niepokojacego - zawsze zaznaczal ze wszytko jest ok. A za 200€ wole cos dziecku kupic bo nawet gdybym wiedziala ze urodzi sie chore to nic by to nie zmienilo - napweno ciazy bym nie usunela!!
 
Mona, 22.02.2016 13.51
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Ja mieszkam od 6 lat w niemczech, 4 lata staralismy sie o dziecko... (mam 29 Lat) badanie prenatalne moglam ale nie musialam robic i za jedno takie badanie zaplacilam 150 eu... rozboj w bialy dzien... no ale co sie nie robi jak pierwsze dziecko, strach i w ogole... polozne super praktycznie byly na kazde moje zawolanie bo mialam cc trudno przez pierwsze 2 dni bylo mi cokolwiek zrobic przy malej... a ginekolog robil tylko cesarke i juz go potem niewidzialam... bylam w szpitalu 5 dni.... USG wcale nie jest bezplatne pierwsze 3 sa bezplatne ale pozniej jesli chcesz a w moim przypadku tak bylo musialam zaplacic 20 eu... a szpital jak szpital jedzenie moglas sobie wybrac czy chcesz kurczaka czy steka itd... w Polskim szpitalu jeszcze nie bylam wiec nie wiem jak tam jest jak sie rodzi i jak to wyglada pozniej wiec niewypowiadam sie czy tu jest w de lepiej czy w pl..
 
Emilia , 07.02.2016 06.08
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Dziękuję za wspaniały artykuł jestem rok w Niemczech nie znam języka w kwietniu mam termin Twoje doświadczenie bardzo mnie uspokoiło
 
shisha, 31.12.2015 16.30
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Pani Anna z artykułu zaszła w ciążę w wieku 38 lat, która jest ciążą podwyższonego ryzyka, w normalnej ciąży, przed 35-tym rokiem życia jest tak, jak opisała to lola - od 3-ciego usg trzeba płacić 20 EUR, bo inaczej nawet tego nie robią.
 
Joa, 03.11.2015 13.37
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Nie rozumiem w ogole ten typowo polskiej manii, wszystko co za granica jest takie cacy, a wszystko co w Polsce jest be. A wlasnie jesli chodzi o opieke ciezarnych i sam porod moim zdaniem jest DUUUUUUUUUUZO lepiej w Polsce, a na pewno duzo taniej. A pisanie ze badania prenatalne sa oplacane w Niemczech przez kase chorych jest wierutna bzdura, jest dokladnie odwrotnie. Ja w pierwsza ciaze zaszlam majac 37 lat i pierwsze 5 miesiecy mieszkalam w Polsce, a dopiero potem przyjechalam do Niemiec. Wiec wiem, ze w Polsce nie zaplacilam ani grosza za badania prenatalne (kazda kobieta od 35 roku zycia) ma je za darmo, wizyta u lekarza z NFZ byla co dwa tygodnie i za kazdym razem z USG i wszystkie badania np. rowniez toksoplazmoza byla oplacana przez kase chorych. Obecnie mam 43 lata, jestem w drugiej ciazy (od poczatku w Niemczech) i to jest dla mnie koszmar w ogole nieporownywalny ze standardem w PL - otoz wizyty bezplatne sa tylko i wylacznie co 4 -5 tyg. , w czasie ciazy mam do dyspozycji tylko i wylacznie 3 USG, za kazde dodatkowe musisz bulic (i to porzadnie) z wlasnej kieszeni. No i najwazniejsze - badania prenatalne - w Niemczech tylko i wylacznie jest oplacana przez kase najstarsze, obciazone najwiekszym ryzykiem badanie wod plodowych, kazde inne (nowoczesne) badania prenatalne MUSISZ zaplacic sama, wlasnie wybulilam 600 EUR!!!! Juz nie wspomne o opiece po porodzie w Niemczech, rodzilam w najwiekszej klinice we Frankfurcie nad Menem - przez 3 dni pobytu ani razu nie zostalam zbadana, ani razu NIKT mi nie pomogl przy karmieniu i o zgrozo - nikt nie chcial wymieniac poscieli poplamionej krwia! Wiec zanim napiszecie jak to jest rozowo w Niemczech, prosze o troche obiektywizmu.
 
dimitris, 11.10.2015 09.42
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
Witam, mieszkamy w Grecji i już trójka dzieci zmarła nam w trakcie ciąży. Greccy lekarze (służby publicznej) bezradnie oglądają wyniki badań: Tu jest wszystko OK, nie wiemy czemu tak. Jednak obserwując co tam się dzieje, zauważamy, że z przyczyn oszczędnościowych nie były wykonywane nawet badania zmarłego płodu, czy też wykonywano je tylko prostymi oględzinami: wygląd, waga... nawet niemikroskopowo... Tymczasem podejrzewam (nie jestem lekarzem) czytając wyniki ostatniego badania, wreszcie mikroskopowego, plus wcześniejsze objawy, że jest to choroba trofoblastyczna ciąży. Czyli UCIEKAMY z Grecji, skoro chcemy mieć dzieci, a są problemy. Pytanie - jak jest to w Niemczech z kobietami, uwaga: po 40-stce. Co refunduje kasa chorych z badań jeszcze przedciążowych, w takiej sytuacji ? Czy refunduje ktoś te badania ? Czy uzyskamy bezpłatnie dostęp do dobrej kliniki, wyspecjalizowanej w takich problemach ? W Grecji - prywatnie - jest to ponad nasze siły finansowe... oraz kliniki te mają złą opinię u znajomych, którzy jednak zapłacili tyle grosza... Teraz stoimy przed decyzją wyjazdu z Grecji i pierwsze kryterium jest to, gdzie mamy największą szansę, że urodzą się nam jeszcze dzieci ?
 
betty, 05.10.2015 00.45
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
witajcie Ja rodzilam w Polsce 38 lat temu i tez bylo wszystko w szpitalu ok. Po porodzie tez przez dwa tygodnie przychodzila polozna pomagac...teraz mieszkam z rodzina w Niemczech i synowa moja jest w ciazy,wiec sama zobacze jaka tu opieka i tak ogolnie wszystko.
 
martaw, 29.09.2015 09.57
» zgłoś nadużycie » ODPOWIEDZ
mam pytanie odnośnie kliniki Hanau ,za kilka dni mam termin porodu i chciała bym się czegoś więcej dowiedzieć na temat tego szpitala, bo jak byłam na zapisie to mieli taki tłok że mało co się dowiedziałam np. sali porodowej czy pokoju nie pokazali ... a stresuję się dodatkowo tym że nie znam języka ale z tego co wiem pracują tam polskie położne tylko nie wiadomo czy akurat na którąś trafie....
 
następne »
strona 1 z 3
DlaPacjentow24.pl
Najpopularniejsze artykuły
Kiedy najlepiej zrobić test ciążowy? Po jakim czasie po stosunku wykonanie testu na sens? Kiedy najlepiej zrobić test ciążowy? Po jakim czasie po stosunku wykonanie testu na sens?

Nie wiesz, czy jesteś w ciąży? Kiedy zrobić test ciążowy? Kupiony w aptece test ciążowy,...

więcej

100001

Rozwój płodu: jak rozwija się płód tydzień po tygodniu Rozwój płodu: jak rozwija się płód tydzień po tygodniu

Jakie jest teraz moje dziecko? Jak wygląda, jakie ma narządy, czy coś czuje lub słyszy? – te...

więcej

56023

Ból brzucha w ciąży: norma czy powód do niepokoju? Ból brzucha w ciąży: norma czy powód do niepokoju?

Ból brzucha w ciąży to najczęściej objaw prawidłowy. Ból to sygnał, że dziecko rośnie i się...

więcej

54788

Co to jest konflikt serologiczny? Co to jest konflikt serologiczny?

Konflikt serologiczny może się pojawić, gdy matka ma krew z czynnikiem Rh-, a ojciec Rh+. Wtedy...

więcej

52346

Znajdź badanie

albo

albo

Alfabetyczny indeks badań

a b c d e f g h i k
l m n o p r s t u v
w z ż
Eksperci

Jajowód to podłużna struktura łącząca jamę macicy z jamą otrzewnową. Miesiączka to krwawienie i złuszczanie się błony śluzowej macicy uwarunkowane hormonalnie. Inaczej mówiąc, w warunkach...

Dla osób korzystających z cewników higiena okolic intymnych jest ogromnie ważna. To ciało obce stanowiące potencjalne źródło zakażeń. Wnioskuję, że stosuje Pan samocewnikowanie. Niezależnie od typu...

Z wynikami wykonanych badań sugerowałabym się udać do ginekologa prowadzącego Pani ciążę w celu m.in. omówienia diagnostyki przyczyn tych 2 poronień. Na pewno - z genetycznego punktu widzenia -...

Zdrowa społeczność

Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.