20 proc. par mierzy się z niepłodnością. W większości nie z winy kobiety

2021-09-20 8:56

Światowa Organizacja Zdrowia określiła niepłodność jako chorobę cywilizacyjną. Techniki rozrodu wspomaganego są kosztowne, a obecnie dostęp do nich jest utrudniony, dlatego wiele osób nie może sobie na nie pozwolić. O skalę tego problemu zapytaliśmy ginekologa dr Tadeusza Oleszczuka. Czy możemy uniknąć bezpłodności?

#STREFAKOBIETY
Autor: Getty Images

Bezpłodność i niepłodność to słowa błędnie stosowane zamiennie, prawda?

Niepłodność jest z definicji stwierdzana, kiedy po roku współżycia w celu prokreacji nie udaje się uzyskać ciąży. W naszym kraju jest to około 1,5 miliona par, czyli duży problem społeczny. Niepłodność można leczyć i 40 proc. par udaje się pomóc na poziomie podstawowej opieki medycznej, a 60 proc. potrzebuje pomocy specjalistycznych ośrodków zajmujących się diagnostyką i leczeniem niepłodności. Natomiast bezpłodność jest stanem ugruntowanym i trwale pozbawiającym możliwości rozrodczych. Występuje przykładowo po podwiązaniu nasieniowodów, jajowodów, czy usunięciu trzonu macicy, jajników, jąder.

Problem niepłodności ciągle się nasila…

WHO określa zdrowie jako dobrostan psychiczny, fizyczny i społeczny. W tym zawiera się więc możliwość posiadania dzieci. Jeśli ktoś nie może posiadać dzieci, państwo powinno mu pomóc, a nie ograniczać dostęp do procedur leczniczych, które są uznane na całym świecie.

Przyczyna niepłodności może leżeć po obu stronach, ale obecnie często panowie mają bardzo słaby wynik nasienia. Na przestrzeni mojej ponad trzydziestoletniej praktyki lekarskiej widzę, jak zmniejszają się zakresy norm, jeśli chodzi o męskie nasienie. W tej chwili, żeby uznać, że morfologiczny wygląd plemników jest w porządku, wystarczy, aby było ich 4 proc., a pozostałe 96 proc. może mieć wady anatomiczne. Kiedyś normą było 40 milionów plemników w mililitrze, dziś jest to zaledwie 10 milionów.

Niepłodność

Dlaczego tak się dzieje?

Zatrucie środowiska przenika do tego, co zjadamy. Ilość chemii, jaka jest stosowana w uprawach i hodowli oraz dodawana do jedzenia powoduje, że jakość nasienia jest słabsza, a to bardzo częsta przyczyna problemów z zajściem w ciążę. Dodatkowo część par nieświadomie odżywia się i żyje w sposób, który staranie się o dziecko może znacznie utrudnić.

Kobieta cierpi na zaburzenia hormonalne, a partner ma kiepskiej jakości nasienie. Wtedy mamy taką składankę, w której bardzo ciężko będzie starać się w naturalny sposób o potomstwo. Natomiast istnieją sprawdzone i efektywne metody diagnostyki i leczenia niepłodności w ośrodkach specjalistycznych.

Jak zmienia się płodność u pań wraz z upływem lat?

Po 30. roku życia u kobiety spada ilość cykli owulacyjnych nawet o 80 proc. Dzisiejszy model życia oparty jest najpierw na edukacji, potem na karierze zawodowej, a dopiero po przekroczeniu trzydziestki pary zaczynają myśleć o założeniu rodziny. Biologia to wymyśliła nieco inaczej. Optymalny czas do zajścia w ciążę to wiek w przedziale od 20 do 30 lat, by przynajmniej urodzić jedno dziecko.

Czyli po przekroczeniu trzydziestki może być dużo trudniej zajść w ciążę?

Odkładanie decyzji o posiadaniu potomstwa wiąże się z tym, że kobieta w wieku 30+ może nie mieć praktycznie comiesięcznie owulacji, jak dwudziestolatka. Dodatkowo, kiedy kobieta chciałaby już i natychmiast przy pierwszej próbie zajść w ciążę, a nie może, to pojawiać się może stres. U dziewczyn ze skłonnością do ponad normę wyrzucanych hormonów stresu może to dodatkowo blokować owulację. Jednym z takich hormonów jest prolaktyna. Niekiedy ten nadmierny wzrost prolaktyny blokuje owulację. Im bardziej kobieta chce być matką, tym bardziej jej cykle mogą stawać się bezowulacyjne.

Najczęściej w takiej sytuacji staram się obniżyć nadmierne poziomy hormonów i kobiecie udaje się zajść w ciążę, mimo tego, że inne metody zawiodły. Najważniejsze, że można skutecznie pomagać, stosując metody o potwierdzonym naukowo spectrum działania.

Stres też ma znaczenie?

Stres wpływa na kilka poziomów naszego zdrowia. Stresujemy się i jemy byle co, często z nadmiarem słodyczy czy owoców. Panowie z kolei obecnie mają raczej siedzący tryb życia, mało ruchu na świeżym powietrzu, stresującą pracę. To pogarsza ukrwienie jąder i plemniki nie mają optymalnych warunków rozwoju. Warto o tym wiedzieć.

Mężczyzna nawet jeśli jest młody, ale wie, że kiedyś chciałby być ojcem, to niech zrobi badania, żeby wiedział, na czym stoi. Kiedy jest coś nie tak, może uda się wprowadzić pewne zmiany i będzie możliwość na poprawę tej sytuacji, a na pewno szanse na zostanie rodzicem będą większe.

Choć panowie bardzo rzadko wyrywają się do takich rzeczy jak badanie nasienia.

Jak się rozpoznaje niepłodność?

Jeśli po roku regularnego współżycia w celach rozrodczych nie mamy ciąży, wtedy można mówić o niepłodności. Gdy przychodzi do mnie para, która twierdzi, że stara się dwa lata i nic, zaczynam od tego, że od razu zalecam badanie nasienia. Kobieta z resztą też musi się zbadać, ocenić funkcję jajników, jajowodów, macicy, hormonów i metaboliczne parametry zdrowia. Nie należy zostawiać tego samemu sobie, bo łatwo można się znaleźć w tych 20 proc. społeczeństwa w wieku rozrodczym, które mają problem. Problem, który w miarę upływu czasu się nasila. Tracimy cenny czas.

A w Pana praktyce, kiedy pacjentki orientują się, że mogą być jedną z tych par, która ma problem z płodnością?

Czasem przychodzą pacjentki już od 25. roku życia. Kobieta przychodzi do mnie i mówi, że się stara z partnerem uzyskać ciążę, a nie wychodzi.

Pamiętajmy, że skala wysiłku jest po obu stronach. Ale problem często leży po stronie partnera. Stereotypowe podejście mówi, że to wina kobiety, ale nie do końca tak jest. Zresztą nie można tu mówić o żadnej winie, a raczej przyczynie niepłodności. Często też po przeprowadzaniu badań okazuję się, że z kobietą jest wszystko w porządku, a to z mężczyzną jest problem. I tak naprawdę 60 proc. wskazuje na problem z płodnością partnera, a nie kobiety.

Często subtelnie zaczyna się to po 27. roku życia u panów i kiedy się mężczyzna obejrzy, to nie ma nawet tej morfologicznej normy 4 proc. tylko zaledwie 1-2 proc. Czas robi swoje, warunki życia, szczególnie siedzącego trybu życia i nieprawidłowej diety. Niestety ze słabymi wynikami nasienia niewiele da się zrobić. Pozostają jeszcze metody rozrodu wspomaganego. Natomiast w przypadku kobiet i ich dolegliwości można zrobić wiele, a nawet je wyleczyć i wtedy raczej udaje się zajść w ciążę. Dlatego warto, żeby mężczyzna zrobił sobie badanie nasienia. To wiele wyjaśni.

A antykoncepcja hormonalna ma jakiś wpływ na kobiecą płodność?

Jeśli młoda kobieta miesiączkuje co kilka miesięcy, to ma pewne zaburzenia hormonalne i jej cykle są raczej niepłodne, właśnie w wyniku tych zaburzeń. Choć nawet nie myśli o tym, by zajść w ciąże, to może mieć z tym problem. Wtedy zaczyna przyjmować antykoncepcję i dzięki niej ma regularne miesiączki.

Problem polega na tym, że nie może brać przez wiele lat nieprzerwanie antykoncepcji hormonalnej bez sprawdzenia, czy już wróciła jej płodność. Czasem spotykam kobiety, które przed tym, jak zaczęły brać tabletki, nie miały cykli owulacyjnych, ale brały antykoncepcję, by naprawić te zaburzenia. I rzeczywiście – tabletki naprawiły problemy z regularnością, ale jej cykl po odstawieniu tabletek nadal może być bezowulacyjny. Można to porównać do dziecka, które po urodzeniu matka nosiłaby tylko na rękach, więc nie miałoby okazji nigdy stanąć na nogi samodzielnie. I potem po kilku latach nie ustawi się go w pozycji stojącej, aby zaczęło bez wcześniejszej możliwości nauki, samodzielnie chodzić.

Tak samo z jajnikiem, jeśli nie nauczy się regularnego „chodzenia”, czyli owulacji w młodym wieku, to po zastąpieniu jego pracy tabletkami, a potem odstawieniu ich, on nadal będzie mieć problem z owulacją. I wtedy za wszystko obwiniane są tabletki. Ważna też jest rola chorób tarczycy, czy insulinooporność.

Czy jest jakaś granica – wiek ostateczny, do którego kobieta może zostać matką?

Natura tak to wymyśliła, że do okresu menopauzy jest możliwość zajścia w ciążę. Średnio raz na pół roku zdarza mi się stwierdzić ciążę u kobiety w wieku 45-47 lat. A potem rodzi się zdrowe dziecko, choć czasem matka ma już wnuki.

Co młoda kobieta może zrobić, aby uniknąć problemów z niepłodnością w przyszłości? Czy są jakiekolwiek działania prozdrowotne w tym zakresie?

Przede wszystkim wykluczyć rodzinne schorzenia, np. choroby tarczycy, a także zaburzenia hormonalne i metaboliczne. Przyglądać się sobie – czy mam regularne cykle, czy nie bolą mnie piersi, czy zdarzają mi się infekcje intymne i jak często. Czasami takie małe kwestie mogą świadczyć o poważniejszych dolegliwościach – torbielach, niedrożności jajowodów.

Część infekcji można przejść bezobjawowo, ale skutkiem może być na przykład niedrożność jajowodów, czy ciąża pozamaciczna. Ocenie powinna podlegać też masa ciała, zaburzenia tolerancji glukozy i związane z nim ryzyko insulinooporności, czy cukrzycy, bo aż 80 proc. poronień do 9 tygodnia życia płodu, może wynikać z jego wad anatomicznych, które są efektem złego odżywania, czyli spożywania śmieciowego jedzenia, które nie zawiera witamin, a może też mieć pozostałości pestycydów. I bardzo ważne, by te warzywa były ekologiczne, bo to też może wpływać na zarodek we wczesnej fazie wzrostu, któremu brakuje kwasu foliowego.

W Polsce problem niepłodności jest traktowany po macoszemu. Co musi się zmienić, żeby ta sytuacja jakkolwiek wyglądała lepiej?

Edukacja przynajmniej w liceum. Panuje bardzo duże niedoinformowanie. Nawet nauczyciele czasami nie znają podstaw funkcjonowania narządów rodnych. Jakby wstydzono się o tym mówić, po co jest łechtaczka i dlaczego jądra są na zewnątrz ciała. Zupełnie nie wiem, z czego to wynika. Gdyby zapytać, gdzie zachodzi zapłodnienie, ile czasu zapłodniona komórka jajowa wędruje jajowodem do jamy macicy, to nie uzyskamy odpowiedzi. 

To taka podstawowa wiedza, która potem rzeczywiście w życiu może pomóc. Oszczędzi stresu i czasu. A teraz niestety coraz trudniej jest zachodzić w ciążę. Brak świadomości czynników wpływających na zdrowie i funkcjonowanie fizjologii to ogromny problem.

A jak już planuje się dziecko, to można się jakoś przygotować?

Oczywiście. Nawet jest to wskazane, aby te warunki fizjologiczne dla zajścia w ciążę były jak najlepsze. Aby nie było anemii, która często jest skutkiem stanu zapalnego i nieprawidłowego odżywiania, co powoduje utrudnienia we wchłanialności ważnych witamin i minerałów potrzebnych szczególnie w pierwszych tygodniach ciąży. Ograniczyć cukier w diecie, bo jedzenie słodyczy i dużej ilości słodkich owoców wiąże się z wyższym poziomem cukru, który często kończy się poważnymi zaburzeniami naczyń krwionośnych i w rozwoju płodu. To wszystko na wczesnym etapie naprawdę może przeszkodzić w zajściu w ciążę i jej utrzymaniu. Wykonać odpowiednie badania krwi, żeby się przygotować na ten stan, a jeśli okaże się, że czegoś brakuje to zadbać o to, by uzupełnić te braki odpowiednią suplementacją przygotowaną specjalnie dla kobiet starających się o ciążę, a potem będących w ciąży.

Tadeusz Oleszczuk
ginekolog-położnik Tadeusz Oleszczuk
Lekarz ginekolog-położnik z ponad 30-letnim stażem. Autor książek „Czego ginekolog ci nie powie" oraz "Uspokój swoje hormony".

Przeczytaj inne artykuły z cyklu #StrefaKobiety:

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.