Leki nasenne niosą sen, ale nie leczą bezsenności [WYWIAD]

2018-11-16 16:02 Anna Jarosz

Jak sobie radzić z brakiem snu? Większości z nas wydaje się, że wystarczy połknąć tabletkę i problem zniknie. Czy rzeczywiście to takie proste? Czy słusznie robimy, kupując leki nasenne dostępne bez recepty, zamiast szukać pomocy u specjalisty? O wyjaśnienia poprosiliśmy dr. n. med. Michała Skalskiego, psychiatrę z Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Poradni Leczenia Zaburzeń Snu.

Bezsenność jest najczęściej występującym zaburzeniem snu. Sama w sobie może być chorobą lub też – podobnie jak ból czy gorączka – objawem innej choroby somatycznej albo psychicznej. Z badań wynika, że na bezsenność cierpi ok. 50 proc. Polaków. Mimo powszechnego występowania choroby wiedza o niej jest niewystarczająca, zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy.

Czy bezsenność to tylko problem ludzi dojrzałych?

M.S.: Nie. Na bezsenność cierpią dzieci, nastolatki, ludzie młodzi, dojrzali i ci w podeszłym wieku. U dzieci bezsenność może się objawiać nadpobudliwością w ciągu dnia albo zachowaniem przypominającym ADHD. U osób nastoletnich następstwem bezsenności bywają stany depresyjne, czasem nawet z ryzykiem popełnienia samobójstwa. Fenomenem polskim jest niemal powszechna bezsenność wśród kobiet po 45. roku życia. Pytałem wielu specjalistów – ginekologów, endokrynologów, lekarzy specjalizujących się w leczeniu menopauzy – ale żaden nie potrafił wyjaśnić tego zjawiska. Problem jest bardzo poważny.

Zdaniem eksperta
Dr Michał Skalski, psychiatra

Wciąż nie ma jednej i powszechnie akceptowanej definicji bezsenności. Ogólnie mówiąc, jest to subiektywna skarga pacjenta na problemy z zaśnięciem, z utrzymaniem ciągłości snu, przedwczesne budzenie się lub też sen nieregenerujący, który pogarsza funkcjonowanie w ciągu dnia.

Jak radzimy sobie z problemami ze snem, jakie są konsekwencje nieleczonej bezsenności?

M.S.: Wśród osób po 70. roku życia 15 proc. systematycznie zażywa leki nasenne. Często tabletki nasenne przyjmują bez konsultacji z lekarzem. Z ostatnich badań przeprowadzonych w naszej klinice wynika, że 1/4 Polaków regularnie niedosypia. Każdy ma inne wytłumaczenie – nadmiar obowiązków, stres w pracy, kłopoty w rodzinie.

To wszystko może zakłócać sen. Jednak deprywacja snu, czyli jego niedobór, ma swoje konsekwencje. Najczęściej są to problemy z koncentracją, zaniki pamięci, gorsza samoocena, rozdrażnienie lub ogólny spadek sił witalnych. Zbyt mała ilość snu może być przyczyną nadwagi, nadmiernego pobudzenia lub cukrzycy, depresji, a nawet chorób nowotworowych. Ale również długie leżenie w łóżku, co zdarza się osobom starszym, może prowadzić do kłopotów z zasypianiem. Krótko mówiąc, młodzi ludzie muszą znaleźć czas na sen, a starsi nie powinni się do niego zmuszać.

Ale nie zastanawiamy się nad przyczynami kłopotów ze snem. Znacznie łatwiej iść do apteki i kupić leki nasenne. Czy to dobry sposób na bezsenność?

M.S.: Leki nasenne nie leczą bezsenności. One tylko pomagają zasnąć. Są jednym z elementów terapii, ale nie jedynym. By wyleczyć bezsenność, najpierw trzeba znaleźć jej przyczynę. A tych jest sporo, przede wszystkim są to zaburzenia psychiczne (np. depresje, stany lękowe, stresy), zaburzenia, które utrudniają sen (np. zespół niespokojnych nóg), zażywanie różnych leków, bezdechy w czasie snu, zaburzenia rytmu snu i czuwania (np. podczas pracy na zmiany), różnego rodzaju choroby (u mężczyzn np. przerost prostaty, który zmusza do kilkukrotnego wstawania w nocy i oddawania moczu). Gdy znajdzie się powód bezsenności i można się go pozbyć, leki nasenne przestają być potrzebne. Niestety, w 15–25 proc. przypadków nie można znaleźć przyczyny kłopotów.

To może jednak dobrym sposobem na przespanie nocy jest zażycie środka uspokajającego?

M.S.: Nie zawsze. Jeśli dzień był pełen emocji i wieczorem jesteśmy niespokojni, problemy z zaśnięciem są niemal nieuniknione. Wtedy pomóc mogą łagodne środki uspokajające, np. leki ziołowe zawierające walerianę czy chmiel. Jeśli przyczyną bezsenności nie jest podenerwowanie – te środki mogą być nieskuteczne.

Ważne

Rodzaje bezsenności

  • Przygodna trwa do kilku dni i jest spowodowana ostrą reakcją na stres, podróżą z przekraczaniem stref czasowych czy zmianą pracy z dziennej na nocną. To nie jest jeszcze zaburzenie! Można brać leki nasenne.
  • Trwająca do 3 tygodni, będąca przedłużającą się reakcją na stres, zaburzenia adaptacyjne – można również brać leki nasenne.
  • Jeśli bezsenność trwa ponad 3 tygodnie, stwierdza się, że jest przewlekła i wtedy stanowi już chorobę. Jej leczenie jest bardziej skomplikowane i nie może opierać się tylko na lekach.

Czy leki ułatwiające zasypianie dostępne bez recepty są bezpieczne?

M.S.: Nie ma leków (także nasennych) stuprocentowo bezpiecznych. W walce z bezsennością wykorzystywane są różne grupy leków – melatonina, leki antyhistaminowe i leki nasenne pochodzenia naturalnego. Z nielicznych badań epidemiologicznych wynika, że leki naturalne stosuje 30 do 70 proc. osób cierpiących na bezsenność. Tymczasem nawet te z pozoru „niewinne” ziołowe preparaty również mogą powodować skutki uboczne. Na przykład do leków zawierających walerianę (kozłek lekarski) bardzo ostrożnie powinny podchodzić osoby w podeszłym wieku. U nich łatwo ten środek przedawkować, a wówczas mogą się pojawić nie tylko zawroty głowy, ale nawet zaburzenia świadomości. 

A co Pan sądzi na temat preparatów homeopatycznych?

M.S.: Nie ma badań klinicznych potwierdzających ich skuteczność. Wiadomo jednak, że w medycynie istnieje tzw. efekt placebo. To znaczy, że jeśli ktoś wierzy w skuteczność terapii, bywa ona u niego skuteczna.

Ratując się przed nieprzespaną nocą, sięgamy po wspomnianą melatoninę, która naśladuje naturalny hormon snu, a więc pozwala pokonać bezsenność

M.S.: Sama pani powiedziała, że melatonina naśladuje hormon snu. Nie oznacza to jednak, że leczy bezsenność. Odgrywa ona rolę regulatora rytmu okołodobowego. Wyjaśnię, co to znaczy. Otóż melatonina wydzielana jest przez szyszynkę tylko w ciemności. Jej zadanie polega na przekazywaniu mózgowi sygnału, że jest ciemno, należy obniżyć temperaturę organizmu, zmniejszyć aktywność, wydzielać odpowiednie hormony itd. Gdy robi się jasno, poziom melatoniny spada – to sygnał, że można wstać i działać.

Melatonina odgrywa więc w wywoływaniu snu jedynie rolę pośrednią. Sprawdza się, gdy np. pracujemy na zmiany i po pracowitej nocy kładziemy się spać. Jest jasno, więc poziom naturalnej melatoniny w organizmie jest niski. Ta zażyta w pigułce oszukuje mózg, że nadszedł wieczór i pora spać. Podobnie rzecz się ma, gdy odbywamy dalekie podróże i przekraczamy strefy czasowe. Ale muszę dodać, że systematyczne zażywanie tabletek z melatoniną przy kłopotach z zasypianiem ma swoje uzasadnienie u ludzi starszych. Wraz z wiekiem organizm wydziela coraz mniej tego hormonu. Trzeba tylko pamiętać, że efekty działania leku zwykle widać dopiero po 2–4 tygodniach regularnego przyjmowania tabletek.

Czy leki nasenne uzależniają?

M.S.: Ta prawda dotyczy zarówno leków dostępnych bez recepty, jak i przepisywanych przez lekarza. U zdrowych osób wieczorny rytuał związany z kładzeniem się do łóżka – mycie zębów, ścielenie łóżka, gaszenie światła – uruchamia mechanizm zasypiania. Jeśli jednak z jakichś powodów nie możemy zasnąć, po kilku nieprzespanych nocach te same czynności zaczynają się nam kojarzyć z niemożnością zapadnięcia w sen i mechanizm zasypiania zaczyna działać na opak. Gdy nadchodzi wieczór, napięcie związane z obawą przed kolejną nieprzespaną nocą udaremnia próby zaśnięcia. Następnego dnia obawy są jeszcze większe, sięgamy więc np. po dostępny bez recepty lek nasenny. Jeśli udało się nam zasnąć, lek stał się elementem wieczornego rytuału – po pewnym czasie zaśnięcie bez niego staje się niemożliwe. Mało tego, po niedługim czasie dawka leku staje się zbyt mała, by zasnąć. Zwiększamy ją i... pojawia się problem uzależnienia od leku i tzw. utrwalenia bezsenności. Tabletka, zamiast pomóc, stała się powodem kolejnego problemu.

Ale silniej uzależniają leki wydawane na receptę?

M.S.: Kiedyś tak było i do dzisiaj bywa. Środki starszej generacji (barbiturany) już po kilku miesiącach przyjmowania uzależniały tak samo jak narkotyki. Potrzebne były coraz wyższe dawki, a następnego dnia po ich zażyciu człowiek czuł się rozbity. Nagłe odstawienie leku powodowało objawy neurologiczne (drżenie, napady drgawkowe), psychiczne (niepokój, lęki, omamy) i fizyczne (zaburzenia krążenia, silne pocenie, bóle brzucha). Środki te kumulowały się w organizmie, co bywało powodem zatruć. Na szczęście dziś odchodzą one do lamusa.

Ich miejsce zajęły pochodne benzodiazepiny. Do leków z tej grupy nie przyzwyczajamy się tak silnie jak do barbituranów, ale i one po jakimś czasie uzależniają i pogarszają jakość snu – spłycają sen głęboki, co powoduje, że następnego dnia jesteśmy rozbici, zdekoncentrowani. Mamy już do dyspozycji leki nasenne nowej generacji – zolpidem, zopiklon, zaleplon, czyli organiczne związki chemiczne, które mają silne działanie nasenne i dużo mniej działań ubocznych niż benzodiazepiny, ale przyjmowane dłużej niż kilka tygodni także prowadzą do przyzwyczajenia i uzależnienia. Niestety, lekarze w Polsce ciągle jeszcze zbyt często przepisują starsze preparaty nasenne i często przepisują leki nasenne przewlekle.

Trudno zrozumieć dlaczego, skoro preparatów nowej generacji nie trzeba brać codziennie i przez dłuższy czas

M.S.: Rzeczywiście, preparaty nowej generacji powinno się przyjmować tylko w razie potrzeby. Uczeni, którzy ciągle poszukują skutecznego i bezpiecznego leku nasennego, biorą pod uwagę trzy kryteria: by lek działał dość szybko po zażyciu, działał przez 5–7 godzin bez pozostawiania uczucia rozbicia na następny dzień i by nie kumulował się w organizmie. Preparaty nowej generacji spełniają te kryteria. Nie spłycają one snu głębokiego i nie ma po nich tzw. efektu odstawienia. Uzależniają o tyle, że przy dłuższym codziennym zażywaniu może się w nas wyrobić odruch „nie wezmę – nie zasnę”. Godne polecenia jest przyjmowanie leku tylko w sytuacji koniecznej – najpierw trzeba postarać się zasnąć, a jeśli to nie wychodzi, można zażyć tabletkę (byle nie nad ranem, bo lek będzie działał jeszcze przed południem). Okazuje się, że osobom cierpiącym na bezsenność często wystarcza świadomość, że mają w domu lek, który pozwala zasnąć, wyspać się i nie powoduje uzależnienia. Nie muszą nawet zażywać wieczorem pigułki, aby dobrze się wyspać.

Gdzie szukać pomocy

Warszawskie poradnie zaburzeń snu przy Klinice Psychiatrycznej WUM (ul. Nowowiejska 27) i przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii (ul. Sobieskiego 9) przyjmują bez skierowania wszystkich ubezpieczonych w NFZ.

Czy leki nasenne można odstawić z dnia na dzień?

M.S.: Nagłe odstawienie leku może spowodować bardzo przykre objawy niepożądane – abstynencyjne, nie tylko w postaci bezsenności, ale także lęku, a nawet napadu drgawkowego, mimo że pacjent nie cierpi na padaczkę. Zasada odzwyczajania jest taka, że jeśli pacjent brał lek o krótkim okresie półtrwania, zamieniamy go na lek o dłuższym okresie, aby jego stężenie we krwi było stabilne, wówczas zmniejsza się nasilenie objawów abstynencyjnych, kiedy środek przestaje działać. Dopiero po ustaleniu równoważnej dawki tego leku dłużej działającego przystępujemy do obniżania dawek. Niekiedy proces ten trwa pół roku. Jest to właściwie psychoterapia, ponieważ pacjent musi rozumieć potrzebę odzwyczajenia się od leków, nawet za cenę poświęcenia się, a więc gorszego snu oraz samopoczucia.

Bezsenność to nie jest tylko zły, nieregenerujący sen. Kilka lat temu udowodniono, że u osób z bezsennością następuje zwiększone wydzielanie hormonów stresu, produktów przemiany katecholamin i kortyzolu. Szybsze jest także tempo metabolizmu, mierzone zużyciem tlenu oraz podwyższona ciepłota ciała. Bezsenność zwiększa ryzyko zakażenia ze względu na osłabienie układu odpornościowego.

Czy leki nasenne są dla nas wybawieniem czy przekleństwem?

M.S.: Do leczenia bezsenności trzeba podchodzić indywidualnie. Terapia ma być przede wszystkim skuteczna oraz bezpieczna i pod tym kątem dobiera się dawkę leku. Ponieważ przyczyn bezsenności jest dużo i mamy sporo leków do wyboru, nie zawsze udaje się dobrać odpowiednią dawkę po jednej czy dwóch wizytach u lekarza. Jeśli lek nie pomaga, nie trzeba godzić się z sytuacją, mówiąc sobie, że „widać tak ma być”.

Należy o problemach informować swojego lekarza, bo – być może – lek lub dawka nie są dobrze dobrane. Przede wszystkim chcę podkreślić, że każdą formę bezsenności trzeba leczyć i dlatego osoby mające problemy z zasypianiem czy budzące się w nocy powinny szukać pomocy u lekarza. Bezsenność można wyleczyć, choć pamiętajmy, że może ona jeszcze powrócić, np. z powodu jakiegoś stresu czy nieszczęścia. Dlatego też sądzę, że dla jednych z nas leki nasenne mogą być wybawieniem, a dla innych przekleństwem.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE
Nskwl
|

Po pierwsze na tematy zdrowia nalezy czerpac wiedze od lekarzy a nie od psychiatry.... tsk psychiatra to nie lekarz ... mimo uznania tej dziedziny wrozbictwa za nauke...

edek83
|

Żaden lekarz nie przepisze dobrych leków nasennych bo lekarze się boją, a czemu się boją? No bo zawsze można przedawkowac a kto wtedy będzie odpowiadać jak nie lekarz, a co jeśli ktoś takimi lekami by kogoś uspił na śmierć, to też lekarz będzie odpowiedzialny za śmierć. Żaden lekarz czy psychiatra nie pomoże w bezsenności. Nerwicy też nie potrafią leczyć. Z resztą psychiatrzy niczego nie leczą, oni tylko żerują na ludziach z problemami. Dla psychiatrów liczy się tylko kasa

Katia
|

Zgadzam się, ja dzięki forsenowi forte (z dodatkiem melatoniny i melisy w składzie) potrafię zasnąć bardzo szybko! Wiem też, że muszę coś zmienić ze swoim codziennym funkcjonowaniem, tak by bez problemów zasypiać, czuję, że mój zegar biologiczny jest trochę rozregulowany :/

Adam
|

Problemów ze spaniem nigdy nie miałem - wręcz przeciwnie spałem jak zabity. Jednak jak zmieniłem pracę doszedł stres i nerwy i wtedy pojawiły się pierwsze bezsenne noce. Oczywiście to był tylko efekt zmiany pracy

milijon
|

Właśnie że w przypadku zwierząt i dzieci istnieje efekt placebo, który opiera się właśnie na nieświadomości, bo efekt ten warunkowany jest na poziomie nieświadomych mechanizmów adaptacyjnych. Ponadto w przypadku zwierząt w o większości tego typu "eksperymentów" decyduje subiektywna opinia człowieka o samopoczuciu zwierzęcia. Siła sugesii w przypadku bezsenności jest bardzo duża. Wystarczy bardzo się starać zasnąć, by nie zasnąć, obawiać się bezsenności by ona się pojawiła, jak również zażyć granulki laktozowe ("lek" homeopatyczny) by "spać jak niemowlę"

mm
|

Jaki lek homeopatyczny zazywasz?

Magda
|

Jeśli chodzi o preparaty homeopatyczne lub inne dziedziny medycyny naturalnej co do których nie wykonano badań klinicznych i "nie wiadomo czy działają", przypisuje się często ich skuteczności efekt placebo. Pomija się jednak fakt, że np.: homeopatia skutkuje u zwierząt oraz dzieci nawet bardzo małych, a w tych przypadkach nie można mówić o placebo, ze względu na nieświadomość w/w pacjentów. Ja po otrzymaniu leku homeopatycznego śpię jak przysłowiowe dziecko i mam mnóstwo snów.

SaszaN
|

U mnie problemy ze snem były na porządku dziennym przez około pół roku. Umęczyłam się wówczas strasznie, bo nie dość, że praktycznie nie spałam w nocy to pracowałam ciężko fizycznie. Gdyby potrwało to jeszcze trochę zwariowałabym. W końcu zdecydowałam się na forsen z melatoniną. Poczytałam ulotkę i nic niepokojącego w składzie nie znalazłam, ale co najważniejsze w końcu po około 4 dniach zasnęłam normalnie i przespałam całą noc. Ogromną ulgę wówczas poczułam a powoli i mój organizm wrócił do normy i coraz rzadziej sięgam po forsen. Cieszę się też świetnym humorem i jest duuużo spokojniejsza niż wcześniej:)

Marcin
|

środki nasenne to nie żadne rozwiązanie trzeba zadbać by sen był zdrowy i komfortowy np dzięki używaniu poduszek ergonomicznych i podobnych

Jola
|

Ja biorę Relanę, jest bez recepty, na bazie waleriany, więc jest bezpieczna i czasami wolę wziąć tabletkę niż przewracać się z boku na bok całą noc.