Myślała, że to objawy grypy. W rzeczywistości miała zawał

2022-05-16 9:22

Liz Johnson, nauczycielka matematyki, podczas prowadzenia lekcji zaczęła odczuwać objawy przypominające grypę. Szybko chciała dostać się do lekarza i wykupić leki, ale okazało się, że symptomy wcale nie zwiastowały grypy. Zdrowa i wysportowana matka trójki dzieci przeszła zawał. Dziś ostrzega innych, by nie ignorować nawet pozornie błahych objawów.

Liz Johnson
Autor: heart.org

Podczas prowadzenia zajęć Liz zaczęła odczuwać obfite pocenie, dreszcze i nudności. Od razu pomyślała, że to grypa i uznała, że po zajęciach wstąpi do przychodni, aby w drodze do domu wykupić lekarstwa. W placówce lekarze zdecydowali się wykonać badanie EKG. Wynik testu był nieprawidłowy, więc zalecono kobiecie, by udała się do szpitala.

Zaskoczenie diagnozą

Liz pomyślała, że to wynik przepracowania i stresu. Jej mąż był poza miastem, a ona została sama z trójką dzieci. Wówczas 39-letnia nauczycielka została przyjęta na oddział z planowanym zabiegiem cewnikowania serca.

Kobieta pomyślała, że lekarze są wyjątkowo ostrożni, jednak jak się okazało – mieli rację. Badanie wykazało całkowitą blokadę jednej z głównych tętnic wieńcowych. U Liz wcale nie rozwijała się grypa, miała zawał serca. Jej mąż Steve wspomina: "Miała atak serca i nie mieliśmy pojęcia dlaczego".

Poradnik Zdrowie: zawał serca

"Nigdy nie myślałam, że zdrowi ludzie mogą mieć zawał serca"

Parze trudno było pojąć, co się stało. Liz była zdrowa: nie cierpiała na nadciśnienie tętnicze, nie miała wysokiego poziomu cholesterolu, a w rodzinie nikt nie miał problemów z chorobami układu krążenia. Kobieta szczególną uwagę poświęcała stylowi życia – stosowała zdrową dietę i regularnie ćwiczyła. Liz stwierdziła: "Nigdy nie myślałam, że zdrowi ludzie mogą mieć zawał serca".

Kardiolog zdiagnozował u niej spontaniczne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej (SCAD). Jednak w przypadku kobiety blokada była na tyle poważna, że spowodowała atak serca. Skierowano ją na specjalistyczne testy, które nie wykazały przyczyny choroby, ale zalecono jej przyjmowanie leków, a aby zmniejszyć ryzyko przyszłych ataków, musiała zrezygnować z ekstremalnego wysiłku. Lekarz ostrzegł ją, że istnieje 10 proc. szans, że w kolejnym roku również przejdzie spontaniczne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej.

Po 18. miesiącach Liz znowu poczuła się nie najlepiej, więc postanowiła pojechać do szpitala, nie czekając na rozwój sytuacji. Testy wykazały, że znowu ma zawał: "To był ból na poziomie 10. Myślałam, że umrę". Lekarze zdecydowali się przeprowadzić zabieg, jednak uszkodzenie spowodowało skurczową niewydolność serca. Liz wszczepiono kardiowerter-defibrylator, zrezygnowała z pracy i poświęciła się w pełni opiece nad dziećmi.

Czym jest SCAD?

SCAD, czyli spontaniczne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej, jest stosunkowo nową chorobą naczyń wieńcowych i jedną z głównych przyczyn ostrego zespołu wieńcowego. Występuje rzadko i może dotknąć osoby w każdym wieku, jednak najczęściej występuje u zdrowych kobiet w wieku od 30 do 50 lat.

U osób cierpiących na spontaniczne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej, które mają częściową blokadę tętnic, mogą występować duszności, przyspieszone bicie serca, nadmierne pocenie się i zmęczenie. SCAD jest trudny do zdiagnozowania, szczególnie u osób, które nie chorują na miażdżycę. Eksperci nie są pewni, co powoduje spontaniczne rozwarstwienie tętnicy wieńcowej.

Niektóre badania wykazują na związek SCAD z hormonami. Najczęściej schorzenie dotyka kobiety z niewielką liczbą czynników ryzyka, które niedawno urodziły dziecko. U mężczyzn SCAD zazwyczaj obserwuje się po ekstremalnym wysiłku.