Szczepionki - największy sojusznik zdrowia

2015-11-20 0:00 Anna Jarosz - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: dr n. farm. Leszek Borkowski, pełnomocnik dyrektora ds. analizy i gospodarki lekami, Szpital Wolski w Warszawie

Historia walki z chorobami zakaźnymi jest tak stara, jak nasza cywilizacja. A szczepionki, do których ciągle podchodzimy z rezerwą, były znane i cenione nawet w zamierzchłych czasach. Dlaczego boimy się najgenialniejszego i najbardziej naturalnego leku, jaki wymyśliła ludzkość?

Obecnie dzięki różnym szczepionkom możemy skutecznie się chronić przed 25 chorobami zakaźnymi. To właśnie masowe szczepienia pomogły powstrzymać epidemie chorób zakaźnych wywoływanych przez bakterie i wirusy. W przypadku niektórych chorób, takich jak polio, ospa prawdziwa czy dżuma, mówi się nawet o eradykacji, czyli o całkowitym uwolnieniu od schorzenia.

Skuteczna profilaktyka

Szczepienia to działania profilaktyczne. Oporność pierwotna, którą otrzymujemy od matki, przychodząc na świat, wystarcza tylko na pół roku. Po tym czasie organizm musi się sam nauczyć rozpoznawać wrogów, w czym właśnie pomagają szczepionki. To one prowokują system odpornościowy do produkcji przeciwciał. Dzięki temu organizm szybciej rozpoznaje zarazki, które go zaatakują, i szybciej będzie wysyłał przeciw nim przeciwciała. Te zaś albo obronią dziecko czy dorosłego przed infekcją, albo co najmniej znacznie złagodzą jej przebieg.

Sztucznie wywołana panika

Jak wynika z danych Głównego Inspektora Sanitarnego, w ciągu ostatnich kilku lat liczba niezaszczepionych dzieci w Polsce podwoiła się. Lekarze obawiają się powrotu chorób, z którymi już się uporaliśmy.
Szczepienia (zarówno obowiązkowe, jak i zalecane) wywołują gorące dyskusje między ich zwolennikami i przeciwnikami. Wielu rodziców unika szczepienia dzieci, nie zważając na to, że mogą być obłożeni karą pieniężną. Niektórzy boją się szczepień, uważając, że są one przyczyną groźnych powikłań. Inni pytają, a po co się szczepić, skoro z wieloma chorobami zakaźnymi nie mamy już do czynienia.
Światowa histeria i niechęć do szczepionek rozpoczęła się od opublikowania w 1998 r. w „The Lancet” artykułu, w którym powiązano szczepionkę na odrę, świnkę i różyczkę z autyzmem. Autorem publikacji był Andrew Wakefield. Po latach okazało się, że podał fałszywe informacje, które miały pomóc rodzicom chorych dzieci w wyłudzeniu odszkodowań od firm farmaceutycznych. Żadne z wiarygodnych badań klinicznych prowadzonych na świecie, nie potwierdziło związku między szczepionką a autyzmem. Autora niemal wyklęto w świecie naukowym, czasopismo przepraszało, wyjaśniało, ale lęk pozostał.

Odporność zbiorowa i osobnicza

Skuteczność szczepień zależy od wielu czynników, m. in. od doboru antygenów szczepionkowych, substancji pomocniczych, od sposobu wytwarzania szczepionek, ale także od wieku osoby, której podaje się preparat, oraz od sprawności jej układu immunologicznego. Istotne jest również to, jaki procent społeczeństwa poddał się szczepieniom przeciwko konkretnej chorobie. Różne choroby zakaźne wymagają różnego poziomu wyszczepienia dla bezpieczeństwa całej populacji. Wiele zależy od drogi, jaką przenosi się zakażenie, i od agresywności wirusa czy bakterii. Jeśli jest to choroba bardzo zaraźliwa, np. odra, to gdy poziom szczepień w populacji będzie niższy niż 90%, pojawia się bardzo wysokie ryzyko epidemii. W przypadku innych chorób wystarcza zaszczepienie 80% populacji.
Znaczenie mają także nasze cechy osobnicze – chorujemy tak, jak pozwala na to nasz organizm. Jeśli chorobą zakaźną zarażą się dwie osoby w tym samym wieku i bez dodatkowych obciążeń zdrowotnych, to u jednej z nich choroba przebiegnie łagodnie, a dla drugiej może być zagrożeniem życia. Istotne jest i to, czy w szczepionce podaje się żywe czy martwe wirusy. To ważne w przypadku osób z obniżoną odpornością czy przewlekle chorych, których czasowo lub całkowicie nie należy szczepić żywymi szczepionkami.

Dajmy sobie szansę

Ludzie, którzy unikają szczepień ochronnych, uważają, że skoro dbają o dziecko i o siebie, to nic złego się nie stanie. Ale to tak nie działa. Przekonanie, że życie w dobrych warunkach chroni nas przed chorobami, to mit. Po pierwsze dlatego, że w różnych miejscach i sytuacjach stykamy się z przypadkowymi osobami, o których nic nie wiemy. Po drugie, zmienił się obraz pacjentów zakażonych. Kiedyś np. zakażeni HIV byli głównie narkomani i ludzie z marginesu społecznego – dziś to dość często osoby wykształcone, zamożne, ale podejmujące ryzykowne zachowania seksualne. Podobnie jest z gruźlicą. Rzeczywiście, w Polsce zdarza się ona rzadko, ale istnieje ryzyko zakażenia się nią od osób, które przyjeżdżają z obszarów, gdzie choroba ta staje się problemem epidemiologicznym.
Do lekceważonych przez nas chorób zakaźnych należy także grypa. W sezonie epidemicznym 2014/2015 na grypę zachorowało ponad 3,7 mln osób. Odnotowano ponad 12 tys. hospitalizacji i 11 zgonów. To 37% więcej zachorowań i 50% więcej hospitalizacji niż w poprzednim sezonie. Liczby pokazują, że moda na nieszczepienie utrwala się. Ale w tej sprawie bycie trendy to bardzo ryzykowna gra.

Więcej w grudniowym numerze Zdrowia
w sprzedaży od 20 listopada

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 11/2019 "Zdrowia": padaczka odczarowana, dla kogo przeszczep nerki, e-papieros - nowa plaga, cera wolna od przebarwień, porażka źródłem sukcesu, lunchbox wegetarianina. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 11/2019

Materiał partnerski

KOMENTARZE
Ana
|

Ja tez jestem za szczepieniami i zaszczepiłam córki nawet zalecanymi. Nie żałuję tej decyzji.

Karolina
|

Moda na nieszczepienie jest bardzo zła i nieodpowiedzialna (indywidualnie i społecznie), i dla mnie ma znamiona niebezpiecznego pasożytnictwa, to znaczy żerowania na tym, że inni się zaszczepili i dlatego ogólne ryzyko chorób podlegających szczepieniom jest małe. Jednak wraz ze spadkiem tzw. wyszczepialności (ogólnie poniżej 90%) choroby wydaję się nieistniejące znów się pojawiają. Poza tym jest to podejmowanie przez rodziców, za dziecko, ryzyka zachorowania na choroby często nieuleczalne, w których nawet współczesna medycyna może tylko uczestniczyć, niestety wyleczyć ich nie umie.
http://szczepimy.com.pl/por...