Spadek pożądania - co zrobić, by mieć ochotę na seks

2016-05-11 12:46 Aneta Grabowska - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: Karo Akabal - licencjonowany sex coach, założycielka Sex & Love School oraz Sex & Love TV, trenerka przyjemności i efektywnej komunikacji w relacjach intymnych

O problemie spadku pożądania mówi się dzisiaj niemal jak o epidemii. Lecz to od nas samych zależy, czy znowu poczujemy ochotę na seks. Nie ma pożądania bez przyjemności, a nadmiar obowiązków i stres blokują w ciele zdolność odczuwania rozkoszy. Jak odnaleźć w sobie tę umiejętność - radzi seks coach Karo Akabal.

To swoisty fenomen. Pożądanie jest tak ulotne, że tak naprawdę nie wiemy, ani skąd się bierze, ani jak działa. O tym, czym ono jest, co je niszczy, jak je odszukać i pielęgnować w związku, rozmawiamy z sex coachem Karo Akabal.

Dlaczego często w stałych związkach pożądanie zanika?

Karo Akabal: Tłumaczy się to produkcją hormonów, uwarunkowaniami pierwotnymi, biologicznymi. Mówi się, że chemia między ludźmi jest potrzebna przez krótki okres, by wychować dziecko, potem mija. Jestem zaskoczona radykalnością wypowiedzi niektórych ekspertów, że tak jest. Uważam, że pociąg seksualny to nic innego, jak szerzej pojęta pasja, pożądanie życia samego w sobie. Z doświadczenia i obserwacji wnioskuję, że ludzie, którzy mają duży poziom tzw. energii życiowej, pasji w życiu, mają udane życie seksualne. I bez znaczenia jest tu staż związku. Teoria, że pociąg seksualny zanika w długotrwałych relacjach, działa trochę jak samospełniająca się przepowiednia – skoro mamy już tyle dowodów na to, że tak jest, to wydaje się to zupełnie naturalne... Zachęcam, by brać pod rozwagę różne teorie na temat seksu i pożądania.

Jakie więc są, Pani zdaniem, przyczyny spadku libido?

K.A.: Głównym problemem, z którym przychodzą do mnie kobiety, a ostatnio też mężczyźni, jest to, że tracą ochotę na seks. W środowisku seksuologów mówi się o spadku lub kryzysie pożądania. I najsilniej jest to widoczne w naszych seksualnych relacjach, ale nie tylko. Pasja, pożądanie jest na wagę złota we wszystkim. Ludzie są zmęczeni pracą, życiem, swoimi wyborami. Generalnie poziom satysfakcji w życiu i tego ognia, który sprawia, że w ogóle chce nam się rano wstać, jest niski, więc trudno się spodziewać, żebyśmy z radością szli do łóżka. Podchodzę do seksualności holistycznie – nie jesteśmy seksualni tylko wtedy, gdy zamykamy za sobą drzwi sypialni, żyjemy seksualnie przez cały dzień. I tę pasję, pożądanie musimy pielęgnować przez cały czas, aby gdy spotykamy się z ukochaną osobą, ten ogień hulał. Jest też inny powód, dla którego z wiekiem tracimy zainteresowanie seksem – to brak świadomości etapów życia seksualnego. Wydaje nam się, że gdy dojdziemy do pewnego wieku, nasze życie seksualne się kończy. Tak nie jest, zaczyna się wtedy jego nowy etap.

Z badań prof. Izdebskiego wynika, że Polacy są zadowoleni ze swojego życia seksualnego...

K.A.: Gdy przyjrzymy się tym badaniom, okazuje się, że dla Polaków dobry seks to regularne stosunki trwające kilkanaście minut, po których następuje rodzaj uwolnienia napięcia. Być może dla niektórych jest to zadowalające... Tymczasem satysfakcjonujące kontakty seksualne, niekoniecznie stosunki z tzw. penetracją i orgazmem, mogą być dla nas dopalaczem, dodatkowym źródłem energii. Jest też typowe przekonanie, że seks uprawia się po coś – żeby w związku było harmonijnie, by rozładować energię czy np. by mąż nie chodził na boki. A seksualność może być źródłem dodatkowej energii w życiu, która pomaga nam wykonywać codzienne obowiązki z trochę mniejszą presją.

Jak odnaleźć w sobie pożądanie?

K.A.: Trenować przyjemność. Trening przyjemności pozwala zniwelować działanie kortyzolu i powiększać pojemność na przyjemność w naszych ciałach, ale także w głowach. A przyjemność to pierwsza faza pożądania. Najpierw przyjemność, potem pożądanie i dopiero później orgazm. A skoro przyjemność nie jest priorytetem w naszym życiu, to musimy w sobie tę przyjemność wytrenować.

Czy warto stosować preparaty, które podnoszą libido?

K.A.: Takie środki nie pomogą na przekonania i myślenie: „Najpierw obowiązki, potem przyjemności”. Ale w niektórych przypadkach mogą okazać się przydatne, np. gdy przyczyną spadku libido są zaburzenia hormonalne, choroby układu krążenia, cukrzyca. Również preparaty, które pomagają odbyć stosunek, np. viagra, lubrykanty, środki poprawiające ukrwienie genitaliów i działające drażniąco w okolicy cewki moczowej, mogą poprawić jakość współżycia. Warto jednak wiedzieć, jak te środki działają.

>>Nie przegap

Stres potrafi skutecznie ostudzić pożądanie. Dlaczego?

K.A.: Styl życia, jaki prowadzimy, jest antyorgazmiczny. By móc czerpać przyjemność z seksu, ciało musi być rozluźnione, oddech równy, umysł spokojny, wolny od trosk. Trudno osiągnąć ten stan, bo jesteśmy przestymulowani kortyzolem, co jest wyczerpujące dla organizmu. Dlatego po ciężkim dniu po prostu zasypiamy, nie ma mowy o seksie. Aby zniwelować działanie kortyzolu, potrzebny jest długotrwały trening. Jednak typowe sposoby rozładowania napięcia, jak sport, choć pomagają, to nie wpływają dobrze na zdolność do podniecenia się, bo wysiłek fizyczny sprawia, że organizm znów jest wyczerpany.

Często zapominamy o podstawowej funkcji seksu, bliskości i intymności, jaką jest uwalnianie różnych hormonów, które prowadzą do orgazmu. Ta droga rozpoczyna się od dotyku. Wydziela się wtedy oksytocyna, hormon miłości i przywiązania, naturalny oponent kortyzolu.

Zachęca Pani do trenowania... przyjemności.

K.A.: Trening pozwala zwiększyć umiejętność odczuwania przyjemności. Na poziomie fizycznym jest to przyzwyczajenie ciała do przyjemności, na poziomie mentalnym – pokonanie szkodliwych dla naszego życia seksualnego przekonań, np.: „Najpierw obowiązki, potem przyjemności”.

Na czym polega ten trening?

K.A: Na znalezieniu codziennie 15 minut na praktykowanie przyjemności, bez względu na to, czy wypełniliśmy wszystkie obowiązki, czy nie. Nie chodzi tu o konsumenckie przyjemności, podsuwane przez reklamy np. słodyczy, rozrywki. Wielu osobom na początku trudno rozróżnić tę przyjemność, o której mówię, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że przyjemność też się kupuje. Zjadając ciastko czy kupując perfumy, przez chwilę poczujemy się lepiej, ale potem ma to swoje konsekwencje i jest nieskuteczne.

O jaką przyjemność zatem chodzi?

K.A.: Za tę przyjemność się nie płaci. To jest np. to, że masz 15 minut, wychodzisz na dwór, siadasz na ławce, oddychasz głęboko i czujesz słońce na swojej twarzy. Chodzi o to, by się zatrzymać. Gdy robimy sobie kwadrans przyjemności, jesteśmy jak małe dziecko, które odkrywa świat, szukamy przyjemności wszędzie. To może być np. wypicie herbaty w pięknej filiżance, kąpiel, nakładanie kremu, pieszczoty ciała, leżenie na trawie, czytanie książki... To jest przyjemność, którą możemy trenować wszędzie. Pozwólmy sobie się w niej zanurzyć.

Jak to działa na życie seksualne?

K.A.: Po pewnym czasie praktykowania przyjemności w naturalny sposób zaczynamy „sięgać” po ukochaną osobę jak po „przyjemnościowy obiekt”. Przytulenie, dotyk, trzymanie za rękę jest nie tylko symbolem, że jesteśmy razem, jest też po prostu przyjemne. Często zapominamy o podstawowej funkcji seksu, bliskości i intymności, jaką jest uwalnianie różnych hormonów, które prowadzą do orgazmu. Ta droga rozpoczyna się od dotyku. Wydziela się wtedy oksytocyna, hormon miłości i przywiązania, naturalny oponent kortyzolu. A gra wstępna zaczyna się od momentu przebudzenia, i to my same dbamy, by przez cały dzień dostarczać swojemu ciału przyjemności, spotkać się z ukochaną osobą, kontynuować to cieszenie się przyjemnością, aż w końcu będziemy mieć ochotę rozszerzyć ją jeszcze bardziej.

Czy można trenować przyjemność z partnerem?

K.A.: Tak. Do treningu, który każdy robi osobno, możemy dodać trening przyjemności w parze. To może być po prostu przyjemnie spędzony razem kwadrans, przytulanie się, taniec, wypróbowywanie różnych form dotyku. Ale nie musi dojść do seksu. Małe kroki w tej codziennej przyjemności, którą dzielimy razem, prowadzą nas do wzmocnienia intymnej więzi.

Czy są jakieś gadżety, które trening przyjemności ułatwiają?

K.A.: Można skorzystać z kulek gejszy. Już parę tysięcy lat temu w Chinach stosowano tzw. jadeitowe jajeczka. Służyły one kobietom do trenowania tzw. mięśni przyjemności, czyli mięśni Kegla, podobnie jak teraz nowoczesne progresywne kulki. Podczas warsztatów prowadzonych przez nauczycielkę chińskiego tao, w których uczestniczyłam, ceremonia zaaplikowania kulek trwała blisko 3 godziny! Zachęcam więc, by zrobić z tego seans przyjemności.

Warto wiedzieć

Nasza seksualność się zmienia

W życiu kobiety jest kilka seksualnych etapów. Często o tym nie wiemy, bo w naszej kulturze seks wciąż jest tematem tabu.

  • Dziecko – poznaje świat wszystkimi zmysłami i wszystko może być źródłem przyjemności. Także kontakt z własnym ciałem.
  • Dziewczyna – to czas poznawania swego ciała i seksualnej przyjemności płynącej z masturbacji.
  • Kobieta – uczy się seksualnej komunikacji, poznaje ścieżki pożądania i orgazmiczny potencjał. Rozwija własną ars amandi (sztukę kochania).
  • Matka – wchodzi w nową rolę rodzinną i społeczną – rolę matki. Po porodzie zmienia się wszystko: ciało, sytuacja życiowa, aktywność. Seks też będzie inny. Ale kobieta ma na to wpływ.
  • Kobieta dojrzała – po menopauzie seksualność rozdzielona jest od możliwości powołania nowego życia. Kobieta zmienia się pod względem fizjologicznym, emocjonalnym i społecznym. Jeśli chce pozostać seksualnie aktywna i czerpać z seksu satysfakcję i radość, to musi poznać się na nowo.

Opracowanie na podstawie materiałów Karo Akabal

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE