Naukowcy już wiedzą, skąd się wziął koronawirus

2020-03-28 16:23 Monika Ochnik

Badania genomu koronawirusa SARS CoV-2 wskazują na pochodzenie od nietoperzy, ale naukowcom brakowało jak dotąd nosiciela pośredniego. Wydaje się, że zagadka została rozwiązana - naukowcy w "Nature" ogłosili, że brakującym ogniwem są najprawdopodobniej łuskowce.

Początkowe badania genomu koronawirusa SARS CoV-2 wskazywały na to, że pochodzi on z kolonii nietoperzy z gatunku Rhinolophus affinis, która żyje w prowincji Yunnan sąsiadującej z Birmą. Jak zatem doszło do pierwszego zakażenia i przeskoczenia wirusa ze zwierzęcia na człowieka, skoro kolonia ta jest oddalona od miasta Wuhan o ponad 1000 kilometrów? 

Jak tłumaczą eksperci WWF, badania wykluczają, by nowy koronawirus przeszedł na człowieka bezpośrednio z nietoperzy. Bardziej prawdopodobna jest wersja, że mógł zostać przekazany ludziom przez gospodarza pośredniego. 

Posłuchaj, jak można zarazić się koronawirusem. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Podcasty z poradami.

Spis treści:

  1. Mokry rynek w Chinach wylęgarnią patogenów
  2. Co wykazały badania łuskowców?
  3. Tykająca bomba

Mokry rynek w Chinach wylęgarnią patogenów

Naukowcy wiążą pojawienie się nowego typu wirusa z tak zwanym mokrym rynkiem w Wuhan, gdzie handluje się nielegalnie dzikimi zwierzętami (zarówno żywymi, jak i ich mięsem), które są cenione ze względu na swoje właściwości kulinarne lub medyczne. Na takich straganach ciasne klatki z żywymi zwierzętami stoją jedne na drugich, zwierzęta kaleczą się nawzajem, oddają na siebie odchody - w takich warunkach wszelkie patogeny przenoszą się bardzo łatwo, również na człowieka. Niestety mokre rynki są rozpowszechnione w całej Azji.    

Na targu w Wuhan musiał się pojawić gospodarz pośredni dla koronawirusa. Dziś trudno jest dociec, jakie dokładnie zwierzęta były tam sprzedawane. Jak podaje brytyjski "The Guardian", cytując inwentarz jednego ze sklepików, były tam na pewno młode wilki, koale, wielbłądy, złote cykady, szczury bambusowe, wiewiórki, lisy, cywety, jeże, skorpiony, żółwie, salamandry i krokodyle. Niewykluczone, że były wśród nich także łuskowce (zwane też pangolinami), które są najczęściej przemycanymi ssakami na świecie, gdyż są cenione na tamtejszym czarnym rynku jako rarytas (zjada się ich język, mięso i skórę) oraz lek wykorzystywany w tradycyjnej medycynie chińskiej (ich sproszkowane łuski zawierają tramadol HCI, który ma właściwości przeciwbólowe i uzależniające).

Handel łuskowcami rozpoczął się na dużą skalę w latach 90. XX wieku. Dziś są zagrożone wyginięciem. Jak ocenia WWF w samych Chinach konsumuje się około 100–135 tys. kg mięsa tych dzikich zwierząt rocznie. Większość łuskowców szmuglowanych do Chin pochodzi z Malezji. I to ich ciała - odebrane przemytnikom przez Urząd Celny w Guangxi w 2017 i 2018 roku - posłużyły do wyizolowania i przebadania próbek koronawirusa. 

Co wykazały badania łuskowców?

Naukowcy z Chin i Hongkongu przebadali genomy koronawirusów znalezionych w tkankach, łuskach i skórze tych zwierząt i doszli do wniosku, że są one zgodne z genomem koronawirusa atakującego właśnie ludzi w 85,5-92,4 procentach i reprezentują dwie linie pokrewnego wirusa. Jedna z linii wykazuje wyjątkowo duże podobieństwo, jeśli chodzi o receptor, dzięki któremu wirus przyczepia się do komórki człowieka.

Przeczytaj też: Jak przebiega zakażenie koronawirusem?

Tykająca bomba

Naukowcy z czasopisma "Nature" podkreślają jednak, że badania te nie są jeszcze przesądzające o pochodzeniu koronawirusa, jest to wersja przed oficjalną recenzją. Autorzy udostępnili je jednak wcześniej, by przyczynić się do walki z mokrym rynkiem, który kwitnie w całych Chinach. Ich zdaniem ten czarny rynek to tykająca bomba, którą trzeba rozbroić. Zdaniem głównego autora badań, dr. Tommy'ego Lama z University of Hong Kong wspólnota międzynarodowa powinna naciskać na rządy, bo rozprawiły się z nielegalnym handlem dzikimi zwierzętami.

Po wybuchu pandemii Chiny podjęły co prawda decyzję o całkowitym zakazie nielegalnego handlu dziką fauną i florą oraz wyeliminowaniu konsumpcji dzikich zwierząt w celu ochrony życia i zdrowia ludzi, ale jak podkreśla WWF - zakaz ten jest tymczasowy i bardzo ogólny. Nie zostały doprecyzowane najważniejsze kwestie, m.in. liczba gatunków, które zostaną objęte ochroną, sposób nadzoru nad przestrzeganiem przepisów ani forma zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia ludziom.

Przypomnijmy, że większość chorób, które trapiły ludność w ciągu ostatnich dziesięcioleci, była wywołana przez patogeny odzwierzęce. Były to m.in. wirusy:

Zobacz też: Jak koronawirus wydostał się z Chin?

Źródła: Nature, WWF

53150 Prosto z zakaźnego. Pielęgniarka zdradza: Nawet nie wiem czy mam koronawirusa

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE