Miała okres przez prawie 3 miesiące. "Wstałam od biurka i znalazłam się w kałuży krwi"

2023-01-13 14:38

Ronny Maye miała miesiączkę, która trwała prawie trzy miesiące. Była dwa razy u ginekologa, lecz nie stwierdził, co konkretnego jej dolega. Uzyskała dopiero fachową pomoc, gdy wylądowała w szpitalu w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. "Byłam całkowicie sparaliżowana" - wyznała kobieta.

Kobieta trzymająca się za brzuch
Autor: Getty Images Miała okres przez prawie 3 miesiące. "Wstałam od biurka i znalazłam się w kałuży krwi"

O historii pisarki z Karoliny Północnej Ronny Maye napisał jako pierwszy amerykański portal "Business Insider". Kobieta cierpiała przez kilka lat z powodu bolesnych i nieregularnych miesiączek. Wyniki badań potwierdziły u niej zespół policystycznych jajników (PCOS), czyli zaburzenie hormonalne, które negatywnie wpływa na funkcjonowanie jajników. Usłyszała tę diagnozę w 2015 roku. 

Jej miesiączka trwała prawie trzy miesiące

Kobieta borykała się też ze zbyt obfitymi miesiączkami. Pewnego dnia w 2018 roku, gdy wstała od biurka, nagle poczuła, jakby odeszły jej wody. "Stałam w kałuży krwi" – powiedziała kobieta. Niestety w przypadku Ronny przedłużający się okres zaczął być powodem do niepokoju.

"Aby zatamować krwawienie, użyłam tamponu, założyłam podpaskę i jeszcze drugą parę majtek. W ciągu godziny zużyłam pudełko tamponów i paczkę podkładek" - mówiła Ronny. 

Zwykle krwawienie menstruacyjne trwa od 3 do 8 dni. Niestety w przypadku Ronny przedłużający się okres zaczął być dużym powodem do niepokoju. Trwał 83 dni. Jak wyznała kobieta, w głębi duszy wiedziała, że coś było nie tak. Dwukrotnie szukała pomocy u ginekologa, ale niestety jej nie uzyskała. 

Krwawienie implantacyjne a miesiączka

Stan zdrowia kobiety uległ znacznemu pogorszeniu. Karetka zabrała ją do szpitala. "Byłam całkowicie sparaliżowana" – wyznała kobieta. Lekarz podał jej poprzez kroplówkę leki, który miały zatrzymać krwawienie. Po trzech godzinach pobytu w placówce zapytał ją, czy aby na pewno krwawi tak bardzo, jak mówi.

U kobiety rozpoznano anemię, czyli miała obniżony poziom hemoglobiny we krwi. Wciąż była odwodniona i przyjmowała kroplówkę. Nastąpiło u niej zapadnięcie żył, więc konieczna była pilna i ratująca jej życie transfuzja krwi.

Później Ronny Maye musiała jeszcze przejść zabieg tzw. łyżeczkowania macicy, który polegał na oczyszczeniu jamy macicy z zalegających w niej tkanek.