Szczepienia i szczepionki: rodzaje, działanie, odczyn poszczepienny

2014-09-08 14:53 Mat. pras./Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia”

Szczepienia to kwestia odpowiedzialności za zdrowie swoje, rodziny, a także całej populacji. Lekarze są w tej kwestii zgodni, gorzej, że świadomość społeczna w tym względzie wciąż wymaga pracy u podstaw.

Szczepionki zawierają antygeny wirusów i bakterii, które po wprowadzeniu do organizmu wywołują odpowiedź układu odpornościowego przeciw określonym czynnikom chorobotwórczym. Szczepienia są szczególnie istotne w zapobieganiu chorobom wirusowym, które z reguły są bardzo trudne do leczenia farmakologicznego. Gdy szczepionka znajdzie się w organizmie, jej składniki „udają” atak prawdziwych chorobotwórczych zarazków. W sytuacji symulowanego zagrożenia układ odpornościowy wytwarza mechanizmy, które w przyszłości będą  bronić przed realnym zagrożeniem. By odporność była trwała, czasami trzeba podać kilka dawek szczepionki, także dawki przypominające. Niektóre szczepionki podawane są raz na całe życie, inne, tak jak np. przeciwko grypie, co roku.

Szczepienie: korzyści

Korzyści, jakie płyną ze szczepień jest wiele: korzysta ten, kto się szczepi (bo jak nie chorujemy, to nie płacimy za leki, nie korzystamy z L4, a zaszczepione dzieci nie opuszczają zajęć w szkole), jego rodzina i znajomi (bo nie dojdzie do przenoszenia choroby) oraz całe społeczeństwo i państwo (nie chorujemy, więc nie ma potrzeby obciążania budżetu kosztami leczenia chorób i ich powikłań, pracujemy, płacąc podatki zamiast eksploatować pracodawcę i ZUS).

Bardzo ważna jest też odporność zbiorowiskowa, tzn. wytworzenie bariery z ludzi uodpornionych wokół jednostki, która nie może być ze względów zdrowotnych szczepiona.

Niestety, nadal z powodu chorób zakaźnych umiera wiele milionów ludzi, również w krajach tzw. cywilizowanych. Powód – drobnoustroje cały czas mutują, a dostępnych i skutecznych szczepionek nie udaje się dostarczyć dla wszystkich potrzebujących.

Szczepionki: rodzaje

Szczepionki swoiste tzw. tradycyjne (klasyczne) zmniejszają ryzyko zachorowania na konkretną chorobę. Mogą zawierać:

  • drobnoustroje żywe osłabione (atenuowane), np. przeciwko odrze, śwince, różyczce i ospie wietrznej
  • drobnoustroje nieżywe (inaktywowane), np. szczepionka pełnokomórkowa przeciwko krztuścowi,
  • toksyny pozbawione zjadliwości (anatoksyny), np. szczepionka przeciw tężcowi, błonicy,
  • żywe patogeny (jedyna szczepionka tego typu była używana przeciwko ospie prawdziwej – tzw. czarnej ospie).

Szczepionki mogą być:

  • pojedyncze (monowalentne), tzn. chronić tylko przed jedną chorobą,
  • skojarzone (poliwalentne) – uodparniające równocześnie na kilka chorób, np. szczepionka sześcioskładnikowa przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, polio, Hib i wzw B. Takie szczepionki zapewniają wyższy komfort, znacznie ograniczając liczbę wkłuć. 
    Szczepionki nowszej generacji powstają z wykorzystaniem biotechnologii oraz inżynierii genetycznej.

Bezpieczeństwo szczepień: ODCZYNY POSZCZEPIENNE

Szczepionki, podobnie jak inne leki, mogą być przyczyną objawów niepożądanych: zaczerwienień, obrzęku, bólu w miejscu podania szczepionki, rzadziej – podwyższonej temperatury, złego samopoczucia, bólu głowy. Mogą być one efektem specyficznej reakcji organizmu osoby szczepionej, ale także nieprawidłowego podania, np. zamiast domięśniowo czy podskórnie - donaczyniowo. 
- Szczepień nie należy się bać. Nasz układ immunologiczny rozwija się pod wpływem otoczenia. Bodźcami mającymi na to wpływ są różnego rodzaju schorzenia np. infekcje dróg oddechowych, biegunki, ogólnie mówiąc choroby obecne w naszym środowisku oraz  te modyfikowane, podawane z zewnątrz w szczepionkach – przekonuje dr n. med.  Wojciech  Feleszko, pediatra immunolog z  Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego w Szpitalu Klinicznym WUM w Warszawie.
Każdy rodzaj szczepionki, zarówno tradycyjnej, jak i nowej generacji ma swoje wady i zalety, nie udało się opracowanie produktu idealnego – skutecznego w 100 proc. i niewywołującego żadnych objawów niepożądanych. Szczepionki produkowane są w najwyższych reżimach technologicznych i dopuszczane do obrotu po wieloetapowych badaniach. Podlegają także najściślejszym rygorom przechowywania (w warunkach chłodniczych na każdym etapie oraz dystrybucji). Zapobieganie chorobom zakaźnym poprzez masowe szczepienia jest jednym z największych osiągnięć medycyny. Nawet jeśli po podaniu szczepionki wystąpią u niektórych osób niepożądane odczyny poszczepienne, należy pamiętać, że powikłania chorób zakaźnych występują o wiele częściej i mogą być przyczyną śmierci.

Histerie antyszczepionkowe

Wokół szczepień narosło wiele kontrowersji, nieporozumień i dezinformacji. 
- Najbardziej brzemienna w skutki była publikacja naukowa dr Andrew Wakefielda z 1998 r, który w prestiżowym piśmie naukowym „Lancet” opublikował artykuł, zawierający sugestie jakoby szczepionka MMR (odra, świnka, różyczka) powodowała u dzieci autyzm. Ta informacja doprowadziła do krachu szczepień w Wielkiej Brytanii, gdzie nastąpił spadek szczepień na te choroby poniżej granicy bezpieczeństwa – mówi dr Wojciech Feleszko. - Argumenty te wielokrotnie obalano jako niemające żadnych podstaw naukowych i całkowicie nieprawdziwe. Dziesiątki badań zaprzeczyły informacjom Wakefielda, a pismo przeprosiło za publikację. Niestety, ta plotka wciąż żyje własnym życiem, także w Polsce. Czarny PR zaszkodził szczepieniom MMR, skutkiem czego w ostatnich latach w wielu krajach Europy i świata wzrosła liczba zachorowań na odrę, niebezpieczną chorobę, w przypadku której szczepienia są obowiązkowe – ostrzega lekarz. 
To nie jedyny przypadek, kiedy nierzetelnie przeprowadzone badania i tendencyjne informacje o ich wynikach doprowadziły do spadku liczby szczepień. W latach 70. ub. wieku w Niemczech zaprzestano szczepień przeciw krztuścowi, rzekomo z powodu uszkodzeń mózgu jakie mogła wywoływać szczepionka. Francuzom wmówiono z kolei, że szczepionka przeciw WZW typu B jest jedną z przyczyn stwardnienia rozsianego. Wielką histerię wywołała także informacja, że szczepionki – niemal wszystkie – wywołują AIDS, bezpłodność, przenoszą śmiertelne priony. I choć żadnego z tych doniesień nie potwierdziły wieloletnie, niezależne od firm farmaceutycznych badania, skutki społeczne były zawsze poważne.
Szczepienia są skuteczne w zwalczaniu chorób tylko wówczas, gdy przeprowadza się je masowo. Powszechne szczepienia przeciwko czarnej ospie doprowadziły do eliminacji tej śmiertelnej choroby w 1980 r. Jeśli zaszczepiony jest niewielki odsetek populacji lub między szczepieniami są przerwy niezgodne z  dawkowaniem szczepionki, drobnoustroje chorobotwórcze mogą ulec mutacjom, w wyniku których powstają nowe szczepy chorobotwórcze, przeciw którym dostępne szczepionki nie są skuteczne.

Czy Polacy się szczepią?

Tylko jedna osoba dorosła na sześć szczepiła się przeciwko grypie, jedna na dziesięć przeciw żółtaczce, a tylko 8 proc. przeciw tężcowi - wynika z  badań zrealizowanych przez SMG/KRC Poland Media S.A w lutym 2010. Zaufanie do szczepień ochronnych przeważa nad sceptycyzmem, chociaż korzystamy ze szczepień rzadko i w ograniczonym zakresie. Zapytani o choroby, przeciwko którym można się zaszczepić, badani wymieniają grypę, żółtaczkę typu B oraz schorzenia dziecięce: ospę wietrzną, odrę,  różyczkę, świnkę. Mimo to przeciętny respondent jest w stanie spontanicznie wymienić tylko 2-3 choroby, przeciwko którym można się szczepić.
Nie można powiedzieć, że demonizujemy szczepienia ochronne. Ponad połowa respondentów deklaruje pozytywną lub bardzo pozytywną postawę. Tylko 7 proc. badanych podziela negatywne poglądy, z których jedynie 3 proc. radykalnie odrzuca wszelkie szczepienia. Sceptycy najczęściej uzasadniali swoje postawy „brakiem zaufania”, tym, że „szczepionki nie działają” oraz że „są szkodliwe”. Wśród odpowiedzi znalazły się także takie stwierdzenia jak: „firmy farmaceutyczne chcą zarobić” (4 proc.), „szczepionki są drogie” (4 proc.). Należy jednak podkreślić, że postawy spowodowane pogłoskami o wywoływaniu autyzmu czy cukrzycy przez szczepienia są marginalne.
Co zaskakujące, osób niechętnych szczepieniom jest nieco więcej (około 10 proc.) w grupie najlepiej wykształconych oraz najlepiej zarabiających, a więc mających duże znaczenie opiniotwórcze. Kobiety są nieco  bardziej na „tak” niż mężczyźni. Aż jedna trzecia respondentów nie ma wyrobionego zdania w tej sprawie – są to osoby wciąż podatne na wszelkiego rodzaju argumentację, także tę podważającą sensowność i bezpieczeństwo szczepień. Mimo generalnie dobrej percepcji szczepień, konkluzja nie może być budująca – ponad 70 proc. badanych nie szczepiło się wcale po 18-tym roku życia.

Szczepienia i szczepionki: zaniedbania

- Model szczepień obowiązkowych realizowanych w Polsce jest wynikiem pewnego kompromisu. Płatne z budżetu są szczepienia przeciw wzw B, gruźlicy, błonicy,  tężcowi, krztuścowi, polio, Haemophilus infuenzae typu B, odrze, śwince i różyczce -  uważa rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, pediatra prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki. - W szczególnych okolicznościach zakres ten się poszerza. Są rekomendacje międzynarodowe wskazujące co każdy kraj powinien umieścić w kalendarzu szczepień, każdy kraj także wykonuje analizy stanu epidemiologicznego określając obszary zagrożeń. Zawartość i rozszerzanie kalendarza zależy od możliwości budżetowych i nakładów finansowych na opiekę zdrowotną.
- Brakuje przede wszystkim szczepionki przeciwko pneumokokom, która wykazuje dużą przydatność i którą absolutnie trzeba wprowadzić. Nie ma szczepionki przeciwko rotawirusom, które wprawdzie w naszych warunkach nie wywołują skutków śmiertelnych, ale powodują wiele komplikacji zdrowotnych, wymagających kosztownego leczenia szpitalnego. Brakuje także szczepionki przeciwko meningokokom  – uważa prof. Jacek Wysocki. -  Na szczęście w ostatnich latach dodano szczepienie przeciwko Haemophilus infuenzae typu B, tzw. Hib, czyli bakterii wywołujących ciężkie zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i ciężkie posocznice u małych dzieci – dodaje.
Prof. Wysocki wymienia również szczepionkę przeciw wirusom zapalenia wątroby typu A, chociaż zastrzega, że zachorowalność jest obecnie niska dzięki poprawie warunków sanitarnych w  handlu żywnością, ale wirus istnieje i w każdej chwili możemy mieć do czynienia z epidemią wyrównawczą.
Nie ma również  powszechnych szczepień przeciwko ospie wietrznej, która atakuje każdego roku na ogromna skalę ok. 140 000 dzieci rocznie,  z czego około 1000 leczonych jest w szpitalach z powodu poważnych powikłań. Mimo, że szczepionka jest dostępna, to nie stosuje się jej powszechnie z powodów finansowych. Wielu rodziców decyduje się jednak na jej kupno z własnej kieszeni. Kalendarz szczepień ochronnych obowiązkowych powinien być poszerzany – dodaje. 

Materiał  prasowy przygotowany przez Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia” na IV edycję warsztatów edukacyjnych dla dziennikarzy z cyklu „Quo vadis medicina?”, marzec 2011

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
Ziutek
|

Guzik prawda.
* Dlaczego szczepiący boją się niezaszczepionych? Gdyby szczepionki były skuteczne, to nie mieliby się czego bać, bo przecież się szczepią.
* Dlaczego producent szczepionek zrzuca z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za ewentualne skutki uboczne i próbuje przenieść tą odpowiedzialność na rodziców? Przecież oni nie mają nawet pojęcia co konkretnie wstrzyknięto ich dzieciom.
* Dlaczego na lekarzach spoczywa obowiązek zgłaszania odczynów nieporządanych? Przecież będą robić co mogą, żeby takiego nie zgłosić, bo ci sami lekarze są obciążeni obowiązkiem zakwalifikowania dziecka do szczepienia i wykluczenia przeciwwskazań. To są dwa sprzeczne interesy. To stawia lekarzy pod ścianą. Jak nie zaszczepi, to będą go pałować. Jak zaszczepi i coś się stanie, to też będą go pałować.
* Czy naprawdę wierzycie, że szczepienia są skuteczne skoro nie ma rzetelnych badań to potwierdzających? Rozmawiajmy na argumenty merytoryczne. Kto wskaże mi dowody skuteczności szczepień, które pochodzą od niezależnych naukowców? Bardzo proszę - chętnie zmienię zdanie. Znam wiele przypadków dzieci lub dorosłych, którym szczepienia zaszkodziły. Znam też wiele dzieci, które nie były szczepione i nie chorują, są mocne, radosne i bardziej błyskotliwe niż inne. Prędzej jestem skłonny uwierzyć, że organizm człowieka jest tak genialnie skonstruowany, że kiedy mu się nie przeszkadza, to potrafi skutecznie się obronić niż w to, że jakieś szemrane interesy wielkich firm farmaceutycznych mają dobre intencje i chcą aby ludzie byli zdrowsi. Przecież oni zarabiają na chorych a nie na zdrowych! Pomyśleliście? Gdyby wszyscy byli zdrowi, to lekarstwa byłyby niepotrzebne. Więc mam prawo sądzić, że w interesie firm farmaceutycznych jest to, żebyśmy chorowali. Na chorych się zarabia. Nie ma znaczenia, czy płacimy wprost z własnej kieszeni czy poprzez podatki i zakupy "darmowych szczepionek" z naszych podatków. Takie "darmowe" nawet są lepsze dla wytwórców, bo mają pewność, że będzie zbyt - zapewnia to ustawa, która nb. jest sprzeczna z prawami człowieka, konstytucją i prawem europejskim. Pozdrawiam.

Michelinek
|

Szkoda tylko że epidemia tyfusu wiąże się głównie z warunkami sanitarnymi. Zapchlone i zawszone szczury nie begaja grupami po ulicach wyjadajac śmieci i resztki walajace się wszędzie to i tyfus został wyeliminowany .

vgjgyud
|

sam producent szczepionki mmr podaje autyzm jako skutek uboczny sprawdzcie sobie ulotke

Aktualna matka
|

O rany, znowu tuńczyk. Przyszła Matko, przyznaj się, jesteś dr Grzesiowskim? Karmisz noworodki tuńczykiem? Czy podajesz im domięśniowo?

W ramach weryfikacji teorii odporności zbiorowej żądam upublicznienia książeczek szczepień naczelnych wakcynologów. W przeciwnym razie będę obawiać się, czy nie zarażają ciężarnych różyczką.

Tak, jestem za szczepieniem - bez przymusu. Z moich podatków państwo może fundować obywatelom bezpłatne szczepionki na XXX chorób. Akceptuję ustawowy zapis o przymusie leczenia w przypadku epidemii - choć "epidemia" świńskiej grypy omal nie doprowadziła do zmiany przeze mnie zdania. Godzę się na ingerencję państwa w życie jednostki w szerokim zakresie, jednak o wstrzykiwaniu preparatów chemicznych w ciało swoje i swojego dziecka będę upierać się, że mam prawo decydować sama. Głęboko niepokoi mnie przeciwne stanowisko.

Przyszła Matka
|

Większość Polaków - i dorosłych, i dzieci - MIAŁA w dzieciństwie wykonany komplet podstawowych szczepień. Szczepienia "wybiórcze", wg widzimisię rodziców, nic nie dadzą, jeśli nie będą powszechne. Nie przeczę, że szczepionki mogą zawierać metale ciężkie, ale tuńczyk w puszce zjadany od czasu do czasu, także zawiera mnóstwo rtęci, a jakoś nikt przeciw niemu nie protestuje. ZALETY stosowania szczepionek przewyższają ich wady i to się liczy! Kilku osobom zaszkodzą, tysiące uchronią od epidemii. Gdyby wycofać szczepionki z powszechnego stosowania, to - nie za rok i nie za dwa, może dopiero za jedno, dwa pokolenia - ale w końcu, na tych samych forach internetowych, zaczęłyby się pojawiać komentarze, jak to ktoś zachorowano na, rzekomo dawno już wybite, choroby... Fanatyków nie przekonam, wiem o tym. Trudno :)

Aktualna matka
|

Aha, no i jeszcze ten tyfus. Wstrętni, wstrętni Polacy. Nie szczepią się jak wstrętni Romowie.

Aktualna matka
|

Tak, Przyszła Matko, a wśród Polaków jest epidemia grypy, żółtaczki, ospy wietrznej, pneumokoków, meningokoków, rotawirusów, WZWA, i tyfusu, bo dorośli się nie szczepią. Tak prawdę mówiąc, mamy też epidemie wszystkich chorób dziecięcych, bo dorośli się już na nie nie szczepią. Przyszła Matko, idź natychmiast, idź się zaszczep! A jak nie, to Cię siłą zaszczepimy. O pardon, serię grzywien i sąd dowalimy. Chcesz?

Przyszła Matka
|

No właśnie. Rozhisteryzowani rodzice nie rozumieją, że celem szczepień nie jest uchronienie ich "bezcennego" dziecka przed zachorowaniem. Celem szczepień jest uchronienie CAŁEGO społeczeństwa przed EPIDEMIĄ. Dzisiaj można nie zaszczepić dziecka i nic mu, najprawdopodobniej, nie będzie. Czemu? Bo wszyscy dookoła są zaszczepieni!!! Ale w momencie, kiedy powiedzmy, połowa populacji będzie zaszczepiona, a połowa nie, ryzyko epidemii jest znaczące. Popatrzcie na skupiska romskie w różnych krajach, z ich "nielegalnymi", nieszczepionymi mieszkańcami - tam do dzisiaj zdarza się tyfus! Zapomnieliśmy o takiej chorobie, oj zapomnieliśmy, że na to się jeszcze po II Wojnie Światowej umierało... Zaiste, historia to najlepsza nauczycielka, ale uczniów ma najgłupszych...