Toksyczny związek: objawy. Jak się z niego uwolnić? Historie kobiet żyjących w toksycznych związkach

2019-02-04 15:54 Anna Sierant

Toksyczny związek polega na tym, że jedno z partnerów daje drugiemu bardzo wiele, a w zamian dostaje bardzo mało. Znosi złe traktowanie i nie potrafi uwolnić się od toksycznego związku, który działa niszcząco i zaniża samoocenę. Przeczytaj, jakie są objawy toksycznego związku i dowiedz się, jak się z niego uwolnić. Poznaj również historie kobiet, które w toksycznym związku żyły.

Toksyczny związek: objawy. Jak się z niego uwolnić? Historie kobiet żyjących w toksycznych związkach
Autor: thinkstockphotos.com W toksyczny związek częściej wikłają się kobiety, choć zdarza się też, że to one są partnerem, który tę toksyczność powoduje.

Spis treści:

  1. Toksyczny związek: objawy
  2. Toksyczny związek: jak się z niego uwolnić?

Toksyczny związek - o tego rodzaju relacji mówi się i pisze często, mimo to wiele kobiet i mężczyzn nadal się w nie wikła. Dla niektórych z nich miłość to cierpienie. Ciągle wierzą, ze dzięki nim i ich wysiłkom on lub ona może się zmienić, muszą się tylko bardziej postarać. Osoby w toksycznym związku na wszystko się zgadzają, przymykają oczy na kłamstwa i upokorzenia i karmią się nielicznymi chwilami, kiedy dostawały trochę czułości. Tracą poczucie własnej wartości, coraz mniej w siebie wierzą i uważają, że to one są winne niepowodzeń w relacji. Mają do siebie pretensje, czują się coraz mniej atrakcyjne. Po pewnym czasie zaczynają się domyślać, że toksyczny związek im szkodzi, ale nie są w stanie odejść. Tak, jakby sądziły, że nie zasługują na nic lepszego.

Osoby żyjące w toksycznym związku częściej mają kłopoty ze zdrowiem: układem krążenia, wysokim ciśnieniem, bólami w klatce piersiowej.

Osoby, które kochają za bardzo, często wychowywały się w rodzinach, w których nie otrzymały potrzebnego im wsparcia, zrozumienia, czułości i miłości. Nie zaznały prawdziwej troski, dlatego teraz usiłują odrobić te zaległości, stając się czyimś opiekunem. Brakowało im wzorców prawidłowych relacji miedzy kobietą a mężczyzną. W toksyczny związek wchodzą osoby, które nie dostały w dzieciństwie odpowiedniej bazy emocjonalnej, nie mogły liczyć na wsparcie, przytulenie w trudnych chwilach. Nie czuły się ważne. Dlatego nie wiedzą, że mają prawo do poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej akceptacji.

Wyszły z rodzinnego domu z olbrzymim głodem miłości, a ich związki są sposobem na jego zaspokojenie. Ponieważ w dzieciństwie musiały zaakceptować brak ciepła i troski, teraz silnie pociągają ich osoby niedostępne uczuciowo lub niezaradne. Dlatego często wybierają na swych partnerów osoby niezaradnych życiowo, słabych lub też emocjonalnie zdystansowanych, zimnych. Mają nadzieję, że tym razem swoją miłością i poświęceniem odmienią rzeczywistość. Zrobią wszystko, aby związek przetrwał, ponieważ bardzo boją się opuszczenia i samotności, których doświadczyły już w domu rodzinnym. Nisko siebie cenią i nie wierzą, że zasługują na szczęście. Z tego powodu długo znoszą złe traktowanie i obwiniają siebie za wszystkie problemy w toksycznym związku.

Toksyczny związek: objawy

Jeśli żyjesz w toksycznym związku, najprawdopodobniej o tym wiesz, choć nie zawsze umiesz to nazwać - na co dzień czujesz się niedoceniana, niedowartościowana, niekochana - i to mimo twoich najlepszych starań, by w relacji układało się jak najlepiej. Wśród najczęstszych objawów toksycznego związku wymienić należy:

  • Niskie poczucie własnej wartości - skupiasz się tylko na swoich wadach, a twój partner utwierdza cię w przekonaniu, że zalet masz bardzo niewiele. Sama siebie nie doceniasz i dążysz do autodestrukcji.
  • Szantaż emocjonalny - twój partner wymusza na tobie pewne zachowania, odwołując się do twojej dobroci, miłości, poświęcenia. "Przecież go kochasz", więc zrobisz wszystko, czego od ciebie oczekuje. Robisz więc to, do czego jesteś przyzwyczajona - poświęcasz się i ulegasz. W pojęciu szantażu emocjonalnego mieszczą się również groźby pod twoim adresem.
  • Brak poczucia odpowiedzialności - twój partner nie lubi podejmować jakichkolwiek decyzji, więc wszelką odpowiedzialność zrzuca na ciebie. Dzięki temu może twierdzić, że on żadnych błędów nie popełnia, bo tak naprawdę nie robi nic, to zawsze ty jesteś tą złą osobą.
  • Kłamstwa - toksyczny związek oznacza również życie w kłamstwie. Dla toksycznego partnera oczywistym jest wymyślanie, kombinowanie, byle nie powiedzieć prawdy na temat konkretnej sytuacji. Kłamstwo w tego rodzaju relacji oznacza również kreowanie swojego fałszywego wizerunku - przedstawianie jako niewiniątka bez wad.
  • Wyzwiska - każda para czasem się kłóci i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, jednak niepokój powinno budzić stałe obrzucanie cię obelgami przez partnera. Nagminne używanie przekleństw w określeniu do ukochanej ponoć osoby wskazuje na toksyczny związek.
  • Wrogość i pogarda - w toksycznym związku nie czujesz się na co dzień kochana i bezpieczna, jest wręcz przeciwnie - twoje samopoczucie jest cały czas zaniżone, parter okazuje ci negatywne uczucia - masz wrażenie, że lepiej odnosi się (i często tak jest) do nieznanych osób niż do ciebie.
  • Obwinianie - partner cały czas ma do ciebie o coś pretensje i wywołuje w tobie poczucie winy. Zawsze to ty jesteś winna i ponosisz odpowiedzialność za niepowodzenia.
  • Trudności z nawiązaniem więzi emocjonalnej - mimo twoich najlepszych chęci twój partner nie pozwala ci przebić skorupy, którą wokół siebie zbudował. Nie opowiada ci o swoich potrzebach, problemach, nie zapewnia o swoich (pozytywnych) uczuciach. Woli się od ciebie odgrodzić niż do ciebie zbliżyć.
  • Samotność - w toksycznym związku czujesz się samotna, choć masz partnera. Nie masz żadnego wsparcia, życie obojga organizujesz samodzielnie i nie tylko nie usłyszysz podziękowań, ale same pretensje.
  • Przemoc fizyczna - w toksycznych związkach przemoc psychiczna jest niestety codziennością, niekiedy dochodzi również do rękoczynów.
Zdaniem eksperta
Adriana Klos, psycholog i psychoterapeuta, Ośrodek Rozwoju i Psychoterapii „Strefa Zmiany”

Co sprzyja postawie "kochania za bardzo"

Możesz mieć skłonności do wchodzenia w toksyczne związki, jeśli w rodzinie nie dbano o twoje potrzeby emocjonalne; rodzice byli nieprzystępni, więc teraz pociągają cię chłodni, nieczuli partnerzy; często odczuwasz poczucie winy; w dzieciństwie nie doznałaś wsparcia i troski, więc teraz starasz się to komuś zapewnić; boisz się odrzucenia, więc zrobisz wszystko, by związek przetrwał. Nie potrafisz istnieć bez mężczyzny i bez cierpienia; przywykłaś do braku czułości i wzajemności, więc jej nie oczekujesz - sądzisz, że na to nie zasługujesz, ale wciąż starasz się zapracować na ten przywilej; masz niskie poczucie własnej wartości, nie wierzysz w siebie; w związku żyjesz marzeniami, a nie widzisz realnej sytuacji; lubisz być pomocna i opiekować się partnerem, a także brać wszystko na swoje barki.

Toksyczny związek: jak się z niego uwolnić?

"Kochanie za bardzo" i życie w toksycznym związku jest jak uzależnienie – groźne i destrukcyjne dla życia. Uzależnienie od mężczyzny, podobnie jak każdy nałóg, trzeba leczyć. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, ze jest się uzależnionym.

Drugim ważnym momentem jest uwolnienie się od myśli, że miłość i poświęcenie zmienia partnera oraz skupienie się na sobie. Trzeba zrozumieć, że mamy wpływ tylko na własne życie i nie zmienimy innych dookoła. Dlatego swoją energię warto przenieść z partnera na samą siebie. Zrezygnować ze swego oddania i realizować własne prawdziwe potrzeby.

Nie jesteśmy dwiema połówkami jednego owocu – to szkodliwy mit, niemający nic wspólnego z rzeczywistością. Tak naprawdę jesteśmy dwiema oddzielnymi istotami, które coś innego wnoszą do związku. Jeśli kobieta poświęca się i traci własne ja, jej wnętrze jest puste. Nie ma nic do ofiarowania swemu partnerowi.

Nie jest w stanie nikogo prawdziwie kochać, dopóki nie pokocha siebie. Zwykle taka zmiana postaw życiowych i przekonań jest długotrwała i trudno sobie samej z tym problemem poradzić. Warto poszukać pomocy u specjalisty: psychologa, psychoterapeuty czy w grupach wsparcia.

Artykuł opracowany na podstawie tekstu psycholog Adriany Klos, który ukazał się w miesięczniku "Zdrowie".

O autorze
Anna Sierant
Anna Sierant
Redaktor prowadząca działy Psychologia i Uroda, a także stronę główną w serwisie Poradnikzdrowie.pl. Jako dziennikarka współpracowała m. in. z "Wysokimi Obcasami", serwisami: dwutygodnik.com i entertheroom.com, kwartalnikiem "G'RLS Room". Współtworzyła również magazyn internetowy "Pudrowy Róż". Prowadzi blog jakdziewczyna.wordpress.com.
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 10/2019 "Zdrowia" kreatywne podejście do seksu, podstępna borelioza, nowe terapie nowotworów, komu grozi cyberchondria, leki szkodzące urodzie, probiotyki w kiszonkach. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 10/2019
KOMENTARZE
Mimi
|

Cześć. Opowiem Ci moja, podobna historię. Właśnie rzucił mnie narzeczony po 10 latach... Ale zacznę od początku..poznaliśmy się na studiach, imprezy, nauka, wspólne życie, jakoś to było.. po jakimś czasie zaczął pokazywać swoją twarz...uciekał z imprez, wychodził z domu podczas małych kłótni, wracał późno albo zdarzalo się, że wcale... kiedys podczas klotni, byl lod wplywem, powiedzial do mnie trzymajac za kark, ze zaraz mna rzuci o podloge...Ale mimk wszystko nadal byliśmy że sobą, zamieszkalismy nawet.. później wyprowadziliśmy się z akademika do Warszawy za praca, ja znalazłam pracę, on nie. 9 miesięcy siedział bez pracy, nie powiedziałam ani słowa...później znalazł pracę w swoim rodzinnym mieście, dojezdzalismy do siebie, było ok. Później przeprowadził się spowrotem do Gdańska, nadal dojezdzalismy do siebie. Ja szukalam pracy w Gdańsku niestety bezskutecznie..Ale straciłam pracę w Warszawie, w związku z czym wróciłam i ja do Gdańska.. znów byliśmy razem, ale tym razem to ja byłam bezrobotna przez 1.5 miesiąca...W tym czasie usłyszałam, że wpierdalam jego jedzenie, gdzie tak nie było, bo jadłam za swoje i jego.. Ale gł za swoje, bo ja robiłam zakupy że swoich pieniędzy...bolało mnie to zdanie jak nic innego...później pracowałam za najniższą krajową, ale mając to zdanie w głowie, że jem nie swoje, a on zarabia więcej, szukałam innej lepszej pracy i tak zadzwonili do mnie z Warszawy i zaproponowali super pieniądze.. po rozmowie z partnerem, stwierdziliśmy, że ok i że on też będzie szukał tam pracy..wyjechałam, widywalismy się w każdy wolny dzień, on mimo, że mówił, że znajdzie pracę i do mnie przyjedzie, to nigdy tego nie zrobił I byliśmy 2 lata w rozjazdach, w miedzy czasie sie oświadczył. Rok później po zareczynach kupił sam mieszkanie w Gdańsku, po kolejnych 6 miesiącach rzucił mnie nagle z dnia Na dzien...nie rozumiałam, plakalam, obrażał mnie, wyzywal ..mówił że jego koleżanki znają to lepiej ode mnie...odcielam się, ale po 2 miesiącach zadzwonil, wróciliśmy do siebie, ja w końcu znalazłam pracę w Gdańsku, zamieszkalismy u niego, zaczęłam z nim samodzielnie wykanczac mieszkanie, nie było kłótni, ale potrafił mi przywalic tekstem, że źle coś robię, źle trzymam. Zaczął nadużywać alkoholu wieczorami, 2 -3 piwka dziennie...kiedyś poszliśmy na imprezę, wszystko super, wróciliśmy i gdyby nie nasz kolega to by mnie chyba zbil na kwaśne jabłko, ganial mnie po chacie, zniszczył wszystkie moje rzeczy tv, laptop, tel, rzucal szkłem, stlukl mi lustro.. miałam pokaleczona rękę, rozwalone drzwi bo się chowalam po pokojach, w końcu zamnkenlam się w łazience.. przyjechała policja to śmiał się im W oczy, zabrali go..następnego dnia przyszedł i jak gdyby nigdy nic nie przeprosił, wręcz miał pretensje, kilka dni ciszy i było ok. W ciągu tych kilku lat obrażał mnie, wkurzal się o byle co, później był miły aż do bólu i były pretensje, że po wyzwiskach nie chce się dac dotknąć. Ciągle mi ściemnial że chce ślubu, a jak przychodziło co do czego, to uciekal od tematu, każda rozmowę i kłótnie odwracal kota ogonem, podejrzewam mnie o zdrady i wyzywal, że się puszczam na lewo i prawo jak szłam się spotkać z koleżanką... Ciągle mówił, niby w zartach, że jak to zdradzę, to zabije kochanka A później mnie... od akcji z policją trochę się wycofywalam, zaczęłam rozmawiać z koleżankami jak to u mnie jest, usłyszałam, że tak związki nie wyglądają, chciałam mu dac do zrozumienia, jako ze rozmowy nie dawały skutku, to się odsunelam na jakiś czas, byliśmy razem ale jakby obok, po 4 miesiącach wszystko było ok, on był milszy ja zaczęłam go doceniać, zaczęliśmy planować kupno wspólnej dzialki u dzieci... miałam ciążę biochemiczna i doszło do samoistnego poronienia. Jak test wyszedł niby pozytywny to się poplakalam, że nie chce, ale to trwało godzinę... tydzień później już niczego nie było..Ale plan był taki, że staramy się dalej miesiąc później mnie wyrzucil z życia i z mieszkania..Z dnia na dzień ot tak, na patrząc zapłacony zadatek na działkę czy plany z dziećmi... dodam tylko,że potrafił mnie wywalac z wynajmowanych mieszkań, przytezymywal drzwi jak chciałam wejść dkcdomu, czy zamykal na klucz jak wychodziłam..dla tego zaczęłam chcieć mieć coś swojego.. teraz 2 miesiące po wiem, ze rzucił mnie dla innej, wtedy ja mnie rzucił po raz pierwszy też wiem że dla innej..jak się odsunelam na jakiś czas też mnie zdradzal z inna, co lepsze dowiedziałam się, że mnie notorycznie oklamywal i zdradzal. Na odchodne wmówił mk że to koniec bo nie sprzątałam tak jak on chciał i nie wspieralam k że zabiłam jego dziecko przez samoistne poronienie.. nie mówił nic o kochance... Ale prawda wyszła na jaw... dodam tylko ze on ani sprzątal ani pral ani gotowal, wszystko robiłam ja... A kochankom wmawial, że z niego wielki kucharz i ze ja nic nie robię i mówił im że że mną nie Jest od kilku lat A ciągle o mnie gadał zle

Emilka
|

Bożena Twoje słowa są pełne wsparcia i dają dużo oo do myślenia...racja zdradzi niby z mojej winy i to nie raz.Niby kochający spaliby że 3 wioski za mną..teraz zostawił nie z kredytem,dzieckiem, ma nowy obiekt westchnien.To chyba dobrze bo dosyć tego upokazania...obwiiania mnie za wszystko a siebie wyciągnięcie na piedestal.Damian radę. Proszę teraz niech inna się z Toba męczy.

Emilka
|

Bożena Twoje słowa są mocne i dają do myślenia...

Emilia
|

Witam.Jak to wszystko czytam to myślę,że sama jestem, nie byłam w takim zwiazku.Niby kochający troskliwy...spaliny 3 wioski za mną. Ale w tle zawsze

Helena
|

Droga Moniko myślę, że już wiesz co masz zrobić nasze matki tkwiły w takich związkach, ale to było kiedyś, wygląda na to, że facet bardzo rozmyślnie wszystko zaplanował. Znajdź sobie pracę bądź niezależna to nie będzie łatwe weź się w garść. Wszystko przed nami.

Monika
|

Witajcie.
Jestem w związku 8 lat ale ja myślę że to jest związek toksyczny bo jak jest w domu to jak gdzieś na chwilę wyjdę to on od razu do mnie dzwoni ja mam tego dość. Jak on gdzieś wychodzi to ja nie wydzwaniam do niego.I jeszcze jest mały problem bo on lubi pić alkohol i wtedy jeszcze z nim nie wytrzymuje jak jest pijany ale on mnie nie bije tylko czasem wyzywa ja myślę że ja już go nie kocham jestem nim tylko z przyzwyczajenia i się boję że ja bez niego nie dam rady bo on pracuje a ja nie i rachunki są wszystkie na mnie proszę o pomoc a nie o krytykę
Pozdrawiam

Chris235
|

Czy
istnieje gdzieś podobny artykuł ?... o toksycznym związku z kobietą
TYRANEM i OPRAWCA psychiczny i fizyczny , która rujnuje świadomie i krzywdzi regularnie pomimo ładunku TROSK ,
POMOCY , KOCHANIA i zaangażowania - do granic samozatracenia oddanego kochającego
faceta ..???

Kasia
|

wg mnie takie myślenie bierze się z tego, że jednak więcej kobiet się przyznaje do tego, że są ofiarami przemocy. a mężczyźni jednak wstydzą się to wyznać, a przecież nie ma reguły i każdy może skończyć w patologicznym związku. nawet nie musi w nim być przemocy

Malgo
|

Prosze Cie, odejdz. Ratuj siebie. Plun na to i zyj. Jestes taka fajna dziewczyna. Poszukaj pomocy. Kup sobie ksiazke Eugenii Herzog o uzaleznieniu od milosci i ratuj siebie. Nie mieszkaj w tym domu! Prosze Ci o to.

Johnny
|

Mężczyźni też są ofiarami toksycznych tyranów, a artykuł to stereotypowe gadanie, zły facet i biedna kobieta...