25-latka usłyszała, że jej synek cierpi na zaparcia. Badania pokazały, że ma gigantyczny ropień mózgu

2022-06-01 14:09

Amie Tweed twierdzi, że ropień mózgu wywołany infekcją prawie zabił jej syna. Po tym, jak zauważyła u chłopca nietypowe zachowanie, udała się do lekarza. Dopiero gdy syn trafił do szpitala, odkryto prawdziwą przyczynę dolegliwości.

Amie Tweed z synem
Autor: Facebook

25-letnia kobieta dostrzegła u syna dziwne symptomy. Teddy przestał bawić się zabawkami, niechętnie jadł i dużo spał. Gdy do tych objawów dołączyły drgawki, kobieta wezwała pomoc. W szpitalu okazało się, że chłopiec ma poważną infekcję mózgu.

Usłyszała, że to zaparcia

Teddy nie chciał jeść, był senny i przesypiał całe dni. Kiedy zaczął wymiotować, 25-latka udała się z synem do specjalisty. Lekarz nie chciał wykonać badań krwi i zalecił, by pojechała na pogotowie w celu szerszej diagnostyki. Kobieta postąpiła zgodnie z zaleceniami eksperta.

Chłopcu przepisano leki, a jako przyczynę problemu wskazano zaparcia spowodowane zmianą mleka modyfikowanego. Kobieta zabrała syna do domu, ale kilka dni później jego stan się pogorszył. Chłopiec zaczął mieć drgawki. Karetka pogotowia zabrała go do szpitala.

Tomografia komputerowa ujawniła prawdziwą przyczynę choroby. Chłopiec miał ropień mózgu. Armie usłyszała, że jej ukochany synek może umrzeć, ponieważ lekarze mogą nie zdołać zmniejszyć obrzęku mózgu.

Wizyta u pediatry

Chłopiec był bliski śmierci

Kobieta była przerażona. Armie wspomina: "Jeden z chirurgów wciągnął mnie do pokoju i powiedział, że zrobią, co w ich mocy, aby mu pomóc, ale nie mogą niczego zagwarantować". Po niecałej godzinie Armie odetchnęła z ulgą. Operacja przebiegła pomyślnie.

Lekarze powiedzieli jej, że ropień był prawie jednej trzeciej wielkości mózgu chłopca i został spowodowany infekcją bakteryjną, która w jakiś sposób dotarła do jego mózgu. Na szczęście "mały wojownik" wrócił do pełni sił po drugim zabiegu. Potem został poddany obserwacji, ponieważ medycy musieli monitorować jego powrót do zdrowia, gdyż nie byli pewni, czy nie nastąpi trwałe uszkodzenie mózgu.

Matka chłopca wspomina: "Oczywiście byliśmy w siódmym niebie. Poszliśmy do piekła i z powrotem, ale z synem wszystko będzie dobrze". Teddy opuścił szpital i wrócił z mamą do domu.

- Jego wyzdrowienie zaszokowało lekarzy, a także to jak szybko wrócił do swojego normalnego stanu i tak naprawdę nie doznał żadnych trwałych obrażeń z tego powodu, choć może cofnęło go to o kilka tygodni w rozwoju, ale możemy sobie z tym poradzić – tłumaczy Tweed.

Ropień mózgu to rzadki stan zagrażający życiu

Ropień mózgu występuję rzadko. Szacuje się, że wystąpi u trzech osób na milion. Do powstawania ropnia dochodzi, gdy infekcja przenosi się z innej części organizmu do mózgu.

Rokowania zależne są od diagnozy. Przy wczesnym zdiagnozowaniu pacjenta, przeżyje dziewięciu na dziesięciu chorych. Głównym objawem ropnia mózgu jest silny ból głowy.

Infekcja powoduje także zmiany w stanie psychicznym pacjenta, gorączkę, często drgawki. Ropień mózgu może być spowodowany infekcją zatok lub infekcją w jamie ustnej, która zaatakuje mózg. Rzadziej przyczyną powstania ropnia jest uraz głowy prowadzący do złamania czaszki.