Dwoje w jednym łóżku - lepiej spać razem czy osobno?

2014-12-18 16:13

Badania dowodzą, że spanie w oddzielnych łóżkach jest bardziej relaksujące, przynosi więcej korzyści zdrowiu niż spanie razem. Jednak większość par śpi w jednym łóżku. Tylko niektóre po kilku, kilkunastu latach związku zmieniają ten zwyczaj. Czy wiąże się to ze spadkiem temperatury łączącego ich uczucia?

Dwoje w jednym łóżku - lepiej spać razem czy osobno?
Autor: Thinkstockphotos.com O sile i trwałości związku nie musi świadczyć wspólne małżeńskie łoże.

Spis treści

  1. Słodki sen w miłosnych objęciach
  2. Sowy i skowronki, czyli lekcja tolerancji
  3. Od namiętności do dojrzałego związku

Spać razem dla wielu par oznacza być razem. I chociaż większość twierdzi, że nie widzi nic złego w spaniu w dwóch łózkach, otoczenie odbiera to inaczej: nie śpią razem, zaraz się rozwiodą. Ale wspólne sypianie partnerów wcale nie musi wyrażać jedności w związku. Często wynika z podporządkowania się obowiązującym zwyczajom, zgodnie z którymi małżeństwo ma dzielić łoże. Bywa okupione wieloma kompromisami, które nie służą ani jej, ani jemu.

Nierzadko też wiewygoda wspólnego spania jest odzwierciedleniem sytuacji panującej w związku. Jak żyjesz, tak śpisz? A może - jak śpisz, tak żyjesz?

Słodki sen w miłosnych objęciach

Zakochani dążą do bliskości. Pragną się do siebie przytulać, czuć swoją obecność. Gdy ludzie przeżywają miłosne uniesienia, nie przeszkadza im chrapanie, szturchanie czy posapywanie partnera. Nie zwracają na to uwagi, bo liczy się bycie blisko. Okazuje się, że jakość snu bardziej zależy od uczuć, jakimi darzymy osobę, która z nami śpi, niż od ewentualnej towarzyszącej temu niewygody. Jeżeli pragniemy czuć dotyk, zapach ciała kochanej osoby, to ani wąskie łóżko, ani zabieranie kołdry nie będzie nam przeszkadzać. Co więcej, wtedy nieobecność partnera może stać się przyczyną bezsenności. Warunki snu nie zmieniły się, bo przecież śpimy w tym samym pokoju, w tej samej pościeli. Poza tym jednym – miejsce obok jest puste.

Niektórzy uczeni uważają, że ułożenie ciał partnerów w czasie snu wiele mówi o łączących ich relacjach. I tak, spanie w ciasnych objęciach ma być symbolem namiętnego związku i wielkiej miłości. Jeśli z upływem lat kontakt cielesny zaczyna się rozluźniać, partnerzy powinni być czujni, przeanalizować, czy nadal są dla siebie dość ważni.

Jeżeli para nie śpi mocno do siebie przytulona, ale utrzymuje ze sobą kontakt fizyczny, choćby przez dotykanie stóp, dłoni czy pośladków, nie ma się czym martwić. Jednak gdy dystans między partnerami zwiększa się, może to świadczyć o nabraniu dystansu emocjonalnego do związku. Ale czy tak jest w rzeczywistości? Przeciętna osoba dorosła podczas snu zmienia ułożenie ciała nawet 30 razy! A co powiedzieć o związku, w którym partnerzy sypiają oddzielnie? Że nic ich nie łączy? To ryzykowne stwierdzenie! Powodem oddzielnego spania bywają też inaczej tykające zegary biologicznej aktywności.

Sowy i skowronki, czyli lekcja tolerancji

Sowa i skowronek w jednym łóżku to najgorsze z możliwych rozwiązań - żadne z nich nie wstanie wypoczęte. Ale gdy uczucie rozkwita, łatwo dochodzą do porozumienia. Jeśli kobieta lubi wcześnie chodzić spać, to w imię miłości pójdzie ze swoją sową na nocny seans do kina. Pan sowa zmobilizuje się do wcześniejszego wstania, aby ukochanemu skowronkowi podać śniadanie. Gdy ludzie się kochają i szanują, są dla siebie wyrozumiali, potrafią prawidłowo ułożyć swoje senne relacje. W takim związku nikt do nikogo nie ma pretensji, o której godzinie chodzi spać czy wstaje. Jeśli akceptuję partnera, jego pasje i zainteresowania, nie mam pretensji, że chce obejrzeć nocną walkę Khalidova. Szanuję jego potrzebę dłuższego porannego snu – nawet jeśli wstaje rano, nie tłukę ostentacyjnie garnkami w kuchni. Po prostu akceptuję jego odmienne potrzeby regeneracji sił.

Od namiętności do dojrzałego związku

Z czasem namiętność łącząca kobietę i mężczyznę traci swą intensywność. W długoletnim związku już nie zabiegamy o partnera tak jak kiedyś. Do głosu dochodzi myśl, że pora zatroszczyć się o własną wygodę. To naturalne, że nasze uczucia ewoluują. Miejsce namiętności zajmuje przywiązanie, przyjaźń, poczucie głębokiej więzi, wzajemny szacunek. Wtedy też inne potrzeby związane ze snem nie stanowią dla partnerów problemu.

Ale zmiany w relacjach on – ona nie zawsze idą w kierunku dojrzałego związku. Wtedy zaczyna nam przeszkadzać, że śpiący obok człowiek postękuje przez sen, głośno chrapie, rozpycha się, wierci. Gdy uczucia były gorące, nie zwracaliśmy na to uwagi. Teraz reagujemy złością. Tarmosimy partnera, aby się obudził. W związku, który osiągnął ten etap, problemem może być tak naprawdę nie chrapanie, lecz brak zainteresowania drugą osobą.

Proces ten narasta stopniowo. Zaczyna się, gdy przestajemy zabiegać o swoją atrakcyjność. Młoda kobieta nie pójdzie do łóżka w lokówkach. Wstanie wcześniej i ułoży fryzurę. Dojrzałej, która wpadła w rutynę małżeńską, nie przeszkadza stara wyciągnięta koszula nocna i wałki na głowie. A mężczyzna? Zaczyna zaniedbywać codzienną higienę. „Rano się umyję” – mówi i idzie do łóżka, szerokim łukiem omijając łazienkę. Trudno się dziwić, że partnerka, której uczucia wiszą na włosku, prędzej czy później znajdzie pretekst, aby przenieść się na kanapę do salonu.

O sile i trwałości związku nie musi świadczyć wspólne małżeńskie łoże. Można spać razem, można oddzielnie – ważne, by dbać o wzajemną atrakcyjność, troszczyć się o partnera i szanować jego potrzeby.

Ważne

Kobiety gorzej znoszą brak snu

Panie, które śpią krócej niż 7–8 godzin na dobę, mają podwyższone ryzyko chorób układu krążenia i zgonu. Tak wynika z najnowszych badań brytyjskich naukowców. U kobiet długość snu ma silny związek z poziomem dwóch związków prowokujących procesy zapalne w organizmie i podnoszących ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego. Jednym jest białko C-reaktywne, którego ilość jest znacznie większa u kobiet śpiących 5 godzin niż 8. Drugi związek to interleukina-6 – jej stężenie znacznie się podnosi u kobiet sypiających krócej niż 8 godzin.

A jak jest w Twoim związku - śpicie razem czy osobno? Skomentuj!

miesięcznik "Zdrowie"