6 godzin czekał na SOR-ze po zawale, nie udało się go uratować. "Nie wykonano koniecznych badań"

2022-11-30 11:47

Mężczyzna zmarł na ostry zawał serca w jednym ze szpitali w Warszawie. Trafił do tej placówki na oddział ratunkowy, gdzie dostał pomarańczową opaskę, oznaczającą, że lekarz powinien udzielić mu pomocy w ciągu 10 minut. Niestety musiał odczekać kilka godzin, zanim personel medyczny się nim zajął. Pobrano mu jedynie krew i podłączono kroplówkę. Teraz jego żona oczekuje sprawiedliwości. Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta.

Sala w szpitalu
Autor: Getty Images Zgłosił się na SOR, po czym czekał sześć godzin na lekarza. Zmarł wskutek ostrego zawału serca

Historia 72-letniego pana Franciszka Rembowskiego została nagłośniona przez reporterów programu "Interwencja". Mężczyzna zmarł 4 lipca 2020 roku w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie z powodu ostrego zawału serca. Trafił na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie mimo przydzielenia pomarańczowej opaski, nie uzyskał pomocy medycznej w ciągu 10 minut. Wyczekał ponad sześć godzin, zanim personel się nim zaopiekował. Był w stałym kontakcie ze swoją żoną, panią Cecylią.

Czekał na SOR-ze sześć godzin na pomoc

"Podłączyli mu kroplówkę, pobrali krew i na tym koniec. Nie widział lekarza, choć był oznakowany pomarańczową opaską, co oznacza, że lekarz powinien się nim zainteresować w ciągu 10 minut i zdecydować: albo przesłać na oddział, albo na stół operacyjny" – powiedziała kobieta w wywiadzie dla "Interwencji".

Pan Franciszek na drugi dzień rano nie odbierał telefonu ani nie odpowiadał na wiadomości SMS. "Później zadzwoniłam chyba o 13:20 i usłyszałam, że mąż zmarł wczoraj wieczorem" – wyznała pani Cecylia Rembowska. Z tego, co jej przekazali, mąż został przewieziony na oddział kardiologiczny w stanie agonalnym po ponad sześciogodzinnym oczekiwaniu na SOR-ze. Mimo podjęto leczenia, mężczyzna zmarł z powodu ostrego zawału serca.

Poradnik Zdrowie: zawał serca

Prokuratura umorzyła śledztwo

Okoliczności tego tragicznego zdarzenia zbadała prokuratura. Biegli wydali opinię, że wszystko zostało przeprowadzone prawidłowo. Podjęto zatem decyzję o umorzeniu śledztwa.

Specjalista kardiolog i biegły Sądu Okręgowego w Warszawie prof. Andrzej Krupienicz wydał prywatną opinię na zlecenie pani Cecylii. Po zapoznaniu się z całą dokumentacją stwierdził, że pan Franciszek nie został odpowiednio zaopiekowany przez SOR w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Po pierwsze pacjent z zawałem serca nie powinien czekać tyle godzin na udzielenie pomocy medycznej, a po drugie niewłaściwie odczytano wyniki badań.

Zdaniem prof. Krupienicza pacjent "powinien być poddany koronografii, angioplastyce niezwłocznie po przybyciu do szpitala bez oczekiwania na wyniki badań". Dodał, że z pewnością można przyjąć, iż "dokonanie tych zabiegów w decydujący sposób zwiększyłoby jego szanse na przeżycie".

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta

Głos zabrał też radca prawny Lech Obara. Wyjaśnił, iż w tej sytuacji "powinno się powołać trzeciego biegłego, który by rozstrzygnął, i wtedy z czystym sumieniem mógłby i prokurator, i sędzia powiedzieć: prowadzimy dalej śledztwo lub nie prowadzimy". Jego zdaniem "sprawa nawet w postępowaniu karnym nie jest zamknięta, bo jeżeli są nowe dowody, to jest podstawa do podjęcia umorzonego postępowania, a w zapasie zostaje droga cywilna".

Z kolei Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga udzieliła komentarza, przekazując, iż "sąd podjął decyzje, że sprawa jest zamknięta i to też jest zgodne z decyzją prokuratury".

Sprawa śmierci pana Franciszka trafiła do Rzecznika Praw Pacjenta. Wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające pod kątem możliwego naruszenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością.