"Nie takie rzeczy już tam pani wchodziły". Patoginekologia obnaża chamstwo w gabinetach

2022-11-29 13:03

Większość kobiet, które w swoim życiu zdążyły już odwiedzić gabinet ginekologiczny, ma do opowiedzenia jakąś historię z tym związaną. W dużej mierze ich wydźwięk bywa nieco negatywny. Dwie kobiety: Domi i Asia założyły na Instagramie konto, gdzie umieszczają najbardziej zapadające w pamięć teksty zasłyszane od ginekologów.

Patoginekologia, czyli najgorsze teksty od ginekologów w jednym miejscu
Autor: Getty Images / Instagram "Patoginekologia", czyli najgorsze teksty od ginekologów w jednym miejscu

Wszystko zaczęło się od jednej rozmowy, gdy kobiety pewnego dnia w gronie znajomych poruszyły temat nieprzyjemnych doświadczeń z wizyt u ginekologów. Najpierw jedna z nich podzieliła się swoimi przeżyciami, a potem kolejne. Domi i Asia postanowiły założyć na Instagramie profil o nazwie Patoginekologia, gdzie publikują nadesłane przez kobiety cytaty zasłyszane od lekarzy. 

Poradnik Zdrowie: kiedy iść do ginekologa?

Patoginekologia - najgorsze teksty od ginekologów w jednym miejscu

Jedno jest pewne - nie jest to konto do narzekania. Przedstawia realne teksty ginekologów, które zostały skierowane do pacjentek w trakcie wizyt. Kobiety z własnej inicjatywy przesyłają dosłowne cytaty do Domi i Asi, a te umieszczają je na swoim profilu. Wszystko po to, aby zapobiec dalszym wybrykom lekarzy, którym w wielu sytuacjach brakuje ogłady.

Cytaty poprzedzają krótkie historie pacjentek, relacjonujące przebieg wizyty. Oto niektóre z nich: 

"Hej, kiedyś poszłam do Pani ginekolog z problemem z zaburzającym się cyklem.

Pani, która usłyszała, że jestem lesbijką powiedziała: "Wie Pani może od braku spermy być takie zaburzenie?"

Wyszłam."

"Hej. Znalazłam was przez artykuł na ten temat i sama doznałam takiej traumatycznej pierwszej wizyty, na której usłyszałam teksty lżejsze, typu: proszę położyć ręce na piersi to się pani rozluźni; proszę przyzwyczaić się do mojego dotyku, bo inaczej nie zbadam, ale tym czym chciałam się podzielić co wzburzyło mnie najbardziej to: proszę sobie samej włożyć (wziernik) skoro ja nie mogę, w końcu nie takie rzeczy już tam Pani wchodziły.

Odmówiłam badania, ale dopiero tutaj zobaczyłam jak duży jest to problem i ze nie byłam odosobnionym przypadkiem".

"Hej! Rok temu też spotkała mnie niemiła sytuacja u ginekologa. W związku z migrenami na tle hormonalnym biorę tabletki od 7 lat (miałam wtedy 25 lat). Biorę je też, bo nie chce zajść w ciążę.

Byłam u nowego ginekologa, bo kończyło mi się opakowanie. Neurolog polecała też spiralę ze względu na równomierne wydzielanie hormonów. Po pytaniu o receptę lub spiralę usłyszałam „w Pani wieku, to za dzieci się powinna Pani brać, a nie tabletki i spirale planować na kolejne lata”. Finalnie lekarz ich nie wypisał. Poszłam do innego z tej samej placówki, który na tę historię zareagował z dezaprobatą i receptą".

Profil zawiera aż 148 wpisów, każdy z nich to inna historia z przykrym dla pacjentki finałem. Niektóre wychodzą z gabinetu, inne zostają ze łzami w oczach. Jedno jest pewne - dzielenie się tymi historiami może pomóc zburzyć mur milczenia, jaki powstał wokół wizyt u ginekologów.

- Od razu zobaczyłam, że ten pomysł to możliwość zburzenia muru milczenia wokół sytuacji z gabinetów ginekologicznych, takich sytuacji, które są dla nas, pacjentek, krzywdzące, poniżające, przemocowe. Wiedziałyśmy, że jeśli odezwiemy się my, to odezwą się inne osoby - i tak się stało - mówiła Asia w rozmowie z portalem Ofeminin.

Nie trzeba było długo czekać na odzew. 

- Byłam i jestem szczerze zdziwiona ilością historii, które w ciągu kilku dni otrzymałyśmy. Co chwilę na skrzynce pojawiają się kolejne, to pokazuje skalę problemu. Z jednej strony to cieszy, bo udowadnia nam, że ta inicjatywa była potrzebna. Z drugiej strony martwi, bo to bardzo źle, że słyszymy takie rzeczy - oceniła Domi.

Czy to poprawi sytuację w gabinetach ginekologicznych?

Autorki profilu pragną zwiększyć świadomość nadużyć lekarzy, które wciąż rodzą wstyd wśród pacjentek.

- Chcemy tym profilem uczulić lekarzy i lekarki na to, że jesteśmy różne i że to my chcemy decydować i mieć świadomość tego, co się z nami dzieje. Chcemy, żeby nam ufać. W tym momencie relacja lekarz-pacjentka jest bardzo przedmiotowa, a prawne kwestie, m.in. zakaz aborcji, nie wpływają pozytywnie na tę relację - dodała Domi.