Lekarze miesiącami twierdzili, że jej guzek jest niegroźny. Okazało się, że ma raka piersi

2023-01-20 15:35

Samantha Harris jest prezenterką i dumną orędowniczką społeczności osób cierpiących na raka piersi. 49-latka także musiała stoczyć walkę z tym nierównym przeciwnikiem. Choć udało jej się wygrać z chorobą, jej droga do wolności od raka była bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Lekarze miesiącami twierdzili, że jej guzek jest niegroźny. Okazało się, że ma raka piersi
Autor: Instagram Lekarze miesiącami twierdzili, że jej guzek jest niegroźny. Okazało się, że ma raka piersi

49-latka wyznaje, że jej podróż z rakiem zaczyna się w 2014 r. Kobieta mówi wprost, że diagnostyka choroby była dla niej udręką.

"To nic takiego"

Harris swoją diagnozę poznała w wieku 40 lat. Kobieta wykonała mammografię, która nie wykazała nic niepokojącego. 11 dni później Samantha odkryła w swojej piersi guzek.

Matka dwójki dzieci zastanawiała się, co zrobić. Zdecydowała, że uda się do ginekologa. Od lekarza usłyszała, że "to nic takiego".

Kobieta nie dała za wygraną i być może to uratowało jej życie. Miesiąc później umówiła się na wizytę z internistą. - Też powiedział, że to nic takiego – usłyszała znaną już formułkę.

Nawet onkolog się pomylił

W to, co stało się dalej, aż trudno uwierzyć. Harris postanowiła zapisać się do onkologa, ale on także nie przejął się nietypową zmianą. Choć większość guzków w piersiach nie jest nowotworowych, a łagodnych, zawsze należy wykonać rozszerzone badania. Tak też zrobiła prezenterka.

Kiedy Samantha dowiedziała się, że ma raka piersi, guzek można było dostrzec gołym okiem. - Był bardziej wyczuwalny i można było dosłownie zobaczyć, jak wystaje – wyjaśniła w rozmowie z magazynem "People".

Gdy kobieta w końcu dowiedziała się, co jej dolega, skonsultowała się z kilkoma ekspertami. Zdecydowała się na podwójną mastektomię.

Gadaj Zdrów EXTRA - Zaawansowany rak piersi

8 lat jest wolna od raka

Kiedy wykryto raka, był w I stadium. Dopiero po mastektomii okazało się, że doszło do rozwoju nowotworu, który zdążył zaatakować węzły chłonne. - Podczas wszystkich moich spotkań z onkologiem wszyscy mówili, że złapaliśmy to bardzo wcześnie, a prawdopodobieństwo rozprzestrzenienia się na węzeł chłonny jest bardzo minimalne – wspomina.

49-latka podkreśla, że nadal pamięta wyraz twarzy swojego chirurga, kiedy obudziła się po zabiegu. Okazało się, że lekarze musieli usunąć nie jeden węzeł chłonny, a jedenaście.

Walka z rakiem uświadomiła jej, jak ważne jest, by dzielić się swoją historią i propagować profilaktykę. W maju Samantha będzie obchodzić ważną rocznicę. Minie 8 lat od wyleczenia choroby.