Przeszczep rodzinny. Od kogo można pobrać organy do przeszczepu rodzinnego

Anna Jarosz - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: prof. Wojciech Rowiński, szef Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej

Przeszczepy organów od osób żyjących coraz częściej się udają. Własną nerką, częścią wątroby czy szpikiem można uratować krewnemu życie. Niestety, w Polsce w porównaniu z innymi krajami europejskimi przeszczepy rodzinne od żywych dawców wykonywane są rzadko, a to właśnie one dają choremu największe szanse na pełny powrót do zdrowia.

Przeszczep rodzinny, gdy dawcą jest osoba żyjąca, może być wykonany w trzech przypadkach - kiedy chory potrzebuje zdrowej nerki, wątroby, szpiku lub komórek krwiotwórczych krwi obwodowej. Pobranie tkanek lub narządu jest możliwe od osoby spokrewnionej genetycznie (ojciec, matka, brat) lub emocjonalnie (współmałżonek). Oddanie narządu jest możliwe także wtedy, gdy dawcę i biorcę łączą stosunki szczególnej bliskości. To określenie jest niezwykle pojemne. Trzeba podkreślić, że każde pobranie narządu od osoby, którą łączą z biorcą "stosunki szczególnej bliskości", jest szczegółowo analizowane przez Komisję Etyki Krajowej Rady Transplantacyjnej i wymaga zgody sądu. Komisja i sąd muszą mieć pewność, że na dawcę nie wywierano nacisków, aby oddał np. nerkę. Dawstwo nie może być też przedmiotem transakcji finansowej.

Przeszczep rodzinny wątroby

Biorcami fragmentu wątroby najczęściej bywają małe dzieci. Transplantacja wątroby w układzie dorosły – dorosłemu jest niezwykle trudna i ryzykowna. Od dawcy trzeba bowiem pobrać aż 40 proc. narządu. To bardzo dużo, bo chociaż wątroba potrafi się regenerować, bezpośrednio po pobraniu jej fragmentu musi sobie poradzić z poważnym okaleczeniem. Ryzyko zgonu przy takich pobraniach jest dość wysokie, ponieważ wynosi 0,5-0,6 proc. Pierwsze udane przeszczepienie wątroby u dziecka przeprowadził prof. Piotr Kaliciński w Centrum Zdrowia Dziecka. Przeszczepy wątroby u dzieci od żywych dawców wykonuje się w tej placówce od 1999 r. Przeszczepienie fragmentu wątroby od krewnego jest doskonałym rozwiązaniem w przypadku małych dzieci, dla których bardzo trudno zdobyć narząd pochodzący od zmarłego. Pobranie od ojca lub matki fragmentu wątroby dla dziecka ma wiele zalet. Po pierwsze – pozwala bardzo dokładnie ocenić wątrobę dawcy, ograniczając do minimum ryzyko przeszczepienia niezbyt dobrego narządu. Po drugie – samo pobranie przeszczepu odbywa się w idealnych warunkach planowej operacji, nieporównywalnych z przeszczepieniem narządu z tzw. pobrania wielonarządowego, czyli po śmierci człowieka. Po trzecie wreszcie – czas od pobrania przeszczepu do jego podłączenia do krążenia biorcy (tzw. czas zimnego niedokrwienia) nie przekracza kilku godzin, podczas gdy przy przeszczepie od zmarłego jest on zwykle trzykrotnie dłuższy.

Przeszczep rodzinny nerki

Rodzinne przeszczepienie nerek w Polsce stanowi zaledwie 3 proc. wszystkich przeszczepień nerek. Dla porównania w Norwegii jest to ok. 45 proc., w USA zaś większość przeszczepianych nerek pobieranych jest od żyjących dawców. – Argumentów za pobieraniem nerek od żywych dawców jest wiele – mówi prof. Wojciech Rowiński, szef Polskiej Unii Medycyny Transplantacyjnej. Przede wszystkim pobranie narządu od osoby żyjącej pozwala dokładnie zaplanować czas operacji. Pobrana nerka przez krótki czas jest poza układem krążenia, a więc – upraszczając – pozostaje całkowicie sprawna. Ale jest ważniejszy argument: nerka pobrana od żywego dawcy funkcjonuje prawidłowo 15-18 lat, podczas gdy pobrana od osoby zmarłej, znacznie krócej, bo ok. 9-10 lat. Wydawałoby się, że te fakty powinny przekonać wszystkich. Ale w 2012 r. przeszczepiono 1094 nerek od zmarłych dawców, a tylko 51 od żywych. Według Poltransplant w grudniu 2012 r. na liście zakwalifikowanych do przeszczepu nerki było 1620 osób, czyli 475 chorym nie można było pomóc z powodu braku narządu do przeszczepu. Wprawdzie liczba rodzinnych przeszczepień nerek zaczyna rosnąć, ale daleko nam do innych krajów Unii Europejskiej. Dlaczego tak się dzieje? – Przede wszystkim rodziny chorych mają niedostateczną wiedzę o tej metodzie leczenia – mówi prof. Rowiński. – Wiele osób nie wie, że można normalnie funkcjonować z jedną nerką. Od wielu lat w stacjach dializ prowadzę spotkania z rodzinami i chorymi.W każdym uczestniczył nefrolog, chirurg i ksiądz. Słuchacze często przyznawali, że nie wiedzieli o takiej formie leczenia. Niektórzy prosili o dodatkową rozmowę i deklarowali chęć oddania nerki bliskiej osobie. Prof. Piotr Kaliciński zaproponował przeszkolenie pielęgniarek pracujących w stacjach dializ, aby stały się one koordynatorami przeszczepów rodzinnych. Były też inne inicjatywy propagujące rodzinne dawstwo nerek, np. akcja „Bliscy sobie”, ale mimo tego rodzinne dawstwo kuleje. Nie tylko niedoinformowanie jest przyczyną zbyt małej liczby rodzinnych przeszczepów nerek. Na 100 osób, które chcą oddać nerkę bliskiej osobie, tylko 35 spełnia wymagania. – Każda osoba zgłaszająca się jako dawca musi przejść kompleksowe badania lekarskie – wyjaśnia prof. Rowiński. – Jeśli wyniki potwierdzą np. zakażenie dróg moczowych, nawet niewielkie nadciśnienie tętnicze, pojedyncze zaburzenia rytmu serca, guzki w tarczycy czy piersi – dawca jest zdyskwalifikowany. Nerkę można pobrać tylko od zupełnie zdrowego człowieka.

Przeszczep nerki jest tańszy niż dializy

– Rodzinne dawstwo jest bezpieczne – zapewnia prof. Rowiński. – Statystyczne ryzyko zgonu przy pobieraniu nerki wynosi zaledwie 3 promile, czyli jest bardzo niskie. Bez jednej nerki można normalnie funkcjonować, pracować, uprawiać sport, nawet tak ostry jak w przypadku Przemysława Salety, który – jak pamiętamy – oddał nerkę córce. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że u ok. 15 proc. żywych dawców z czasem rozwija się nadciśnienie. Niekiedy pojawia się niewielki białkomocz, ale to nie przeszkadza w prowadzeniu normalnego życia rodzinnego i społecznego. Te relatywnie małe koszty dają wielkie korzyści – życie ukochanej osoby i uwolnienie jej od udręki częstych dializ. Warto też spojrzeć na ekonomiczne korzyści, jakie dają przeszczepy nerek. Opieka i leczenie chorego dializowanego pochłania ok. 60 tys. zł rocznie i czasem trwa kilkanaście lat. Przeszczep to połowa tych kosztów.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 12/2019 "Zdrowia" wszystko o fizjoterapii, operacja "przez dziurkę", leczenie raka trzustki, kim jest asystent zdrowienia, zielone biuro, antyrakowe menu, idealna koloryzacja. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 12/2019

Materiał partnerski

KOMENTARZE
malo czasu
|

prosze jak moge odac swojemu ojcu swoja nerke krteria -corka