SLOW MOVEMENT - spiesz się powoli i naucz się lepiej korzystać z życia

2015-06-29 14:56 Magdalena Moraszczyk

Slow Movement – Ruch na rzecz Spowolnienia wyznaje zasadę, że spieszyć się trzeba powoli, nauczyć się celebrować posiłki i codziennie znaleźć minimum pół godziny tylko dla siebie. Popularność slow movement oznacza, że nareszcie dociera do nas, że dobrze żyć można tylko wtedy, gdy żyje się powoli, blisko natury, mając czas na drobne przyjemności.

Pośpiech stał się naszą obsesją. Przez frustrację, zmęczenie i stres spada kreatywność, a miłość, przyjaźń i rodzina odchodzą na dalszy plan. Cierpi też na tym ciało i zdrowie – zmniejsza się odporność i zaczynamy chorować. Na dodatek w pogoni za karierą i zdobywaniem dóbr materialnych gubi się gdzieś prawdziwy sens życia. Jako bunt przeciwko takiemu zabieganiu zrodził się Slow Movement – Ruch na rzecz Spowolnienia, który walczy z bezmyślnym pośpiechem. Kilka lat temu zapoczątkował go Carl Honoré, kanadyjski dziennikarz mieszkający obecnie w Londynie. Uświadomił on sobie, do czego prowadzi życie w biegu, gdy zaczął rozważać kupno dla swojego dziecka jednominutowych bajek (skierowanych do wiecznie śpieszących się rodziców). Swoje przemyślenia zawarł w książce „Pochwała powolności”, która stała się bestsellerem w wielu krajach.

Współczesny świat pędzi do przodu. Ludzie są pochłonięci rywalizacją, przywaleni obowiązkami, zabiegani. Próba perfekcyjnego łączenia spraw domowych ze służbowymi powoduje, że każdy dzień jest jedną wielką gonitwą. Bieg zaczyna się od dźwięku budzika, a kończy późną nocą, kiedy padając ze zmęczenia i jednocześnie z poczuciem winy, planujemy już kolejny dzień, żeby ze wszystkim zdążyć. Je się byle jak, doskwiera brak czasu na odpoczynek, sen i przyjemności.

W ten wyścig szczurów coraz częściej są włączane dzieci. Chora ambicja rodziców sprawia, że dochodzi do sytuacji absurdalnych. Przykład? Już ośmiomiesięczne niemowlęta są zapisywane na lekcje angielskiego!

Idea zwolnienia tempa życia jest obecnie na świecie bardzo popularna. W Stanach Zjednoczonych został utworzony nawet Ogólnoświatowy Instytut Powolności, który ma uczyć ludzi, jak żyć bez pośpiechu. Najwyższy czas zatrzymać się i pomyśleć, czego naprawdę chcemy – przekonują zwolennicy Slow Movement. Dzięki temu odzyskamy radość życia, poprawimy odporność i zmniejszymy ryzyko zawału, cukrzycy, chorób nowotworowych.

Slow food - początek ruchu slow movement

Carl Honoré nie był pierwszym, który dostrzegł potrzebę zwolnienia tempa życia. Zaczęło się od buntu przeciwko... fast foodom. W 1986 r., kiedy firma McDonald’s otworzyła w samym centrum Rzymu kolejną restaurację, smakosze włoskiej kuchni zaczęli namawiać ludzi do bojkotu tego stylu jedzenia na rzecz zdrowych i smacznych potraw narodowych. Z tego spontanicznego protestu zrodziła się organizacja, która przyjęła nazwę Slow Food. Jej znakiem firmowym został ślimak – istota powolna, a wiec pozostająca w dysonansie z „zakręconym” światem. Zwolennicy ruchu popierają produkty regionalne wytwarzane metodami tradycyjnymi, występują przeciwko żywności „z taśmy”. W efekcie coraz więcej ludzi na świecie kupuje jedzenie w sklepach ze zdrowa żywnością i u farmerów.

W modzie jest też celebrowanie posiłków, delektowanie się smakiem i aromatem potraw. Wciąż przybywa restauracji spod znaku ślimaka. Nie podaje się tam potraw w mgnieniu oka. Za to każdy może uczestniczyć w przyrządzaniu ulubionego dania, a wszystko szykowane jest w otwartej kuchni. Kucharze wykorzystują owoce i warzywa sezonowe, nawet w zimie nie używają mrożonek. Szczególnie cenią sobie produkty lokalne: zioła, ryby, owoce morza, dziczyznę, kwiaty, korzenie, grzyby, nabiał, zboża, kiełki. Odkrywanie smaków zamiast biernego ich przyjmowania jako nowy sposób bycia świetnie wpisuje się w filozofię hoteli spa. Dobrym sposobem na zwolnienie tempa życia jest również grillowanie. Wspólne przygotowywanie jedzenia na powietrzu to okazja do rozmowy i dobrej zabawy. Gdy wszystko odbywa się w uroczym zakątku, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, korzyść jest dodatkowa, bo nic tak nie koi duszy jak piękno przyrody.

Zdaniem eksperta
Monika Dreger, psycholog, Warszawska Grupa Psychologiczna

Jak mieć więcej czasu? Trzeba odnaleźć złoty środek

Ogromna liczba osób, jaka przetacza się przez gabinety psychologów, świadczy o tym, jak wielkie spustoszenie w psychice robi wyścig z czasem. Samotność, totalne zmęczenie, depresje... Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy, czy naprawdę takiego życia chcemy. W porę postarajmy się je zmienić. Nie znaczy to, że mamy rzucić pracę, zaszyć się w puszczy. Musimy jednak nauczyć się tak zarządzać czasem, żeby przestać się śpieszyć. Odbudować kontakty towarzyskie, które prowadzimy tylko w internecie, wyjść do kina, rozwijać hobby, wyjechać na urlop. Codziennie wygospodarować pół godziny tylko dla siebie. Ważne, żeby wypracować w sobie nowy styl życia. Zrezygnujmy z rzeczy, bez których możemy się obyć, nie bierzmy na siebie za dużo. To my jesteśmy panami swojego czasu, a nie odwrotnie.

Slow movement - życie w rytmie natury

Ludzie, którzy cenią sobie spokój, zaczęli stopniowo spowalniać nie tylko jedzenie, ale również inne sfery życia. Tak zrodziła się slow turystyka. Pora, byśmy przypomnieli sobie, jak należy wypoczywać – nawołują zwolennicy nowego stylu życia. Gonienie za wrażeniami, żeby potem pochwalić się, co udało nam się zaliczyć podczas wycieczki, to nie najlepszy sposób na spędzenie urlopu. Wracamy do domu niewyspani i zmęczeni. Jeszcze gorzej, gdy poświęcamy wolne dni na nadrobienie zaległości domowych czy biurowych. Wyjechać trzeba, najlepiej na 2 tygodnie. Zgodnie z nowym trendem coraz więcej osób wybiera się na urlop pociągiem. Korzyść? W czasie podróży można spokojnie kontemplować, ciesząc oczy zmieniającym się krajobrazem. Jedną z zasad powolnej turystyki jest spędzenie na miejscu przynajmniej tygodnia i robienie tylko krótkich wycieczek po okolicy.
Najbardziej efektywny jest wypoczynek na łonie natury – przywraca spokój i wycisza cały organizm. Dlatego ludzie zaszywają się w miejscach, gdzie cywilizacja nie ma dostępu. Mieszkają w domkach kempingowych, przyczepach, namiotach. Łowią ryby, zbierają jagody, pływają łódką. Nie dlatego, że nie stać ich na pięciogwiazdkowy hotel w kurorcie, ale żeby przynajmniej przez tydzień nie myśleć o zegarku, SMS-ach, e-mailach. W prostym otoczeniu przypominamy sobie, co naprawdę jest w życiu ważne. Zainteresowaniem cieszą się wyjazdy połączone z jogą, warsztatami tańca brzucha. Zwykle organizuje się je w egzotycznych miejscach, gdzie sama aura – bezkres pustyni, zapach Indii czy leniwie kołyszące się palmy – sprzyja wyciszeniu. Niektóre nasze biura podróży mają takie oferty. Ale wystarczy usiąść o wschodzie słońca na piaszczystej plaży Bałtyku, brzegu jeziora czy leśnej polanie i powitać dzień. Wszechogarniająca cisza pomoże zajrzeć w głąb siebie, wsłuchać się w wewnętrzny rytm.

Ważne

Pośpiech wrogiem myślenia

Biznesmeni i przedsiębiorcy często podejmują ważne decyzje pod presją czasu. Amerykanie dowiedli, że w sytuacji pośpiechu większość osób traci rozum. Według badań prowadzonych w 7 firmach działających w różnych branżach w dniach największego obciążenia pracą kreatywność malała przynajmniej o 45 proc. Dlaczego? W takich sytuacjach ludzie dążą jedynie do zminimalizowania ryzyka porażki, więc tracą zdolność trzeźwej oceny. Są przekonani, że najlepiej się wtedy mobilizują i znajdują rewelacyjne rozwiązania, a tak naprawdę myślą powierzchownie.

Slow movement - weekend w spa

Idealnym rozwiązaniem dla zapracowanych, zestresowanych i zmęczonych są krótkie pobyty w spa. Malowniczo położone ośrodki łączą w sobie to, czego nam potrzeba: bliskość przyrody oraz odprężające i lecznicze właściwości wody. Kąpiele, aqua aerobik, bicze szkockie i orientalne masaże są prawdziwym ukojeniem dla duszy i ciała. Zwykle woda w basenie jest za ciepła, a basen za mały, żeby solidnie popływać, ale nie o to przecież chodzi. Niespieszne pławienie się w ciepłej wodzie odpręża. Relaksująca muzyka, woń olejków, gra świateł pomagają wyciszyć się, odnaleźć właściwy rytm życia.

Jak żyć w stylu slow?

Idea życia w stylu slow jest szukaniem przyjemności we wszystkim, co robimy. Nawet w zakupach! Zwykle w popłochu biegamy od sklepu do sklepu, żeby kupić coś na siebie na 5 minut przed ważnym wyjściem. Albo tuż przed zamknięciem wpadamy do supermarketu, wrzucamy do koszyka, co popadnie, a w domu okazuje się, że mamy dwa kartony mleka, a zapomnieliśmy o chlebie. Ile tracimy, kupując gotowe ubrania? Spędzanie godzin u krawca na przymiarkach i gawędzeniu o życiu to dopiero przyjemność! Nie znaczy to, ze mamy sobie stalować buty na miarę. Ale żeby na zakupy przeznaczać tyle czasu, by w spokoju wszystko obejrzeć, przymierzyć, porozmawiać ze sprzedawcą. Podobnie z wizytą u kosmetyczki czy fryzjera. Może być chwilą zatrzymania, oderwaniem od codzienności, gdy znajdziemy na to odpowiednią ilość czasu. Albo przyczyną stresu, kiedy co chwile będziemy zerkać na zegarek, myśląc, ile jeszcze mamy do zrobienia.

Zrób to koniecznie

Porady, jak nauczyć się żyć wolniej

  • Organizując sobie dzień, przestrzegaj kolejności z „listy priorytetów”. Staraj się tak planować zajęcia, żeby zostawić sobie między nimi trochę wolnego czasu. Kalendarz wypełniony po brzegi z punktu skazuje na ciągły pośpiech i zdenerwowanie.
  • Naucz się odmawiać i część obowiązków przerzuć na innych. W przeciwnym razie w końcu polegniesz pod nawałem zajęć.
  • Nie podnoś sobie za wysoko poprzeczki. Gdy ambicja bierze górę nad rozsądkiem, szybko się wypalamy, tracimy siły, czas i nerwy.
  • Choć pół godziny dziennie spędź bez telefonu komórkowego, telewizora, komputera. Takie chwile pozwolą uporządkować własne myśli.
  • Regularnie zajmuj się czymś, co oderwie cię od codzienności. Może to być hobby (brydż, fotografia, uprawianie ogródka), sport (najlepiej rower, jogging, nordic walking, bo umożliwiają kontakt z przyrodą), spotkanie z przyjaciółmi, aromatyczna kąpiel. Ważne, by w wolnym czasie robić to, co chcemy, a nie to, co musimy.
  • Jeżeli w ciągu dnia czujesz, że jesteś zbyt zagoniony, zrób kilka ćwiczeń oddechowych albo w przerwie na lunch zafunduj sobie relaksujący masaż u kosmetyczki.
  • Staraj się jeden posiłek dziennie zjeść z rodziną bez pośpiechu. Może to być śniadanie albo kolacja przy świecach. Porozmawiajcie wtedy o wspólnych sprawach, o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. Obowiązkowo w dni wolne od pracy celebrujcie posiłki, wspólnie je przyrządzając.
miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
mgr inż
|

Najbardziej wypalający zawód to;

PRZEDSTAWICIEL/ INŻYNIER SPRZEDAŻY w korporacji

- presja i mobbing oraz nie realne plany
- praca od świtu do zmierzchu
- ciągłe sprzedawanie siebie i swojej firmy osobom które nie są zainteresowane

10 LAT I NIE MA PRACOWNIKA (dlatego po 40-ce ciężko już znaleźć kogoś w tym zawodzie nie wypalonego

Pozdrawiam
Mgr inż

IWO
|

MŁODZI LUDZIE-ZWOLNIJCIE ! CELEBRUJCIE KAŻDĄ CHWILĘ Z BLISKIMI.
UCZCIE EMPATII SWOJE DZIECI,TO ZAPROCENTUJE W PRZYSZŁOŚCI.

MArcin
|

Naprawdę bardzo ciekawy artykuł, nie wiedziałem, że istnieją Slow Foody. Nawet można by się kiedyś wybrać do czegoś takiego :)

beti
|

to dlaczego narobiłaś tyle błędów w tym poście?chyba bardzo się spieszyłaś:))))

miracoco
|

i tak nikt nie ma zcasy nawey pzreczytac tego pieknego artykulu i napisac cokolwiek... ja za to mam... i zwolnilam tempo juz od dwan i czuje sie z tym lepiej...