Adopcja - rodzicielstwo zrodzone z serca [WYWIAD]

Adopcja dziecka - od decyzji do pojawienia się dziecka w domu mija wiele czasu. O tym, jak przebiega cały proces, rozmawiamy z Izą, mamą adopcyjną dwóch dziewczynek, pedagogiem, autorką bloga www.naszmalyswiatek.pl. Ze zrozumiałych względów pragnie zachować anonimowość.

Adopcja (łac. adoptio) - to forma przyjęcia do rodziny osoby obcej, stwarzająca stosunek podobny do pokrewieństwa. Współcześnie w polskim prawie adopcja występuje pod nazwą przysposobienie i rozumiana jest jako prawne uznanie obcego biologicznie dziecka za własne. Proces adopcji regpują przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

  • Jak wspominasz czas od zgłoszenia się do ośrodka adopcyjnego do chwili, kiedy zadzwonił TEN telefon?

Iza: Wreszcie poczułam, że nasze życie zmierza w jakimś określonym kierunku. Byłam przygotowana na czekanie, ale w porównaniu do starań o ciążę wiedziałam, że zakończy się ono sukcesem. Od czasu pierwszej wizyty w ośrodku stałam się częścią świata, który do tej pory był dla mnie niedostępny.

Z wielką radością przystąpiliśmy więc do przygotowań na przyjęcie dziecka, zrobiliśmy mały remont w pokoiku, kupiliśmy m.in. wózek, łóżeczko. Większość rodziców adopcyjnych potwierdzi, że TEN telefon zawsze dzwoni wtedy, kiedy się go nie spodziewamy.

Nie wiem, na czym polega ten fenomen, przecież czekamy na informację o dziecku od chwili uzyskania kwalifikacji, ale u nas dokładnie tak właśnie było. Wyjechaliśmy na wakacje za granicę i po trzech dniach dowiedzieliśmy się, że czeka na nas nasza córeczka. Wyprawę trzeba było więc skrócić, a niewykorzystane bilety zamówione przez internet leżą jako pamiątka.

Gotowość do adopcji to gotowość do otwarcia się na dziecko, przyjęcia go do swojej rodziny i pokochania bezwarunkowo takim, jakie jest.

Obecnie czas oczekiwania na dziecko w większości ośrodków wydłużył się. Na to na pewno trzeba się przygotować i pamiętać, że to rodzice są dobierani do dziecka, a nie odwrotnie. Oznacza to, że para z kursu późniejszego może otrzymać propozycję dziecka wcześniej. Pod uwagę bierze się różne aspekty, np. to, czy matka jest w stanie na jakiś czas zrezygnować z pracy i zająć się dzieckiem.

  • Jakie były pierwsze chwile? Kiedy poczułaś, że jesteś mamą?

Byliśmy oczywiście bardzo szczęśliwi. Nie było czasu na rozważania, trzeba było w miarę szybko przestawić tok myślenia na tryb rodzica. Staraliśmy się o dziecko ok. 9 lat. To bardzo długo. Przez ten czas wyparłam trochę ze świadomości to, że mogę kiedyś zostać mamą. Czułam się trochę jak widz przed telewizorem, oglądający film o szczęśliwych rodzinach. Gdy nagle dostałam w nim rolę i mogłam stać się jego częścią, trudno było mi uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.

Córkę pokochałam od pierwszej chwili, ale minęło trochę czasu, bym mogła uwierzyć, że naprawdę jestem jej mamą. Taką samą jak inne. Wcale nie gorszą. Codzienne przebywanie z dzieckiem, pierwsze uśmiechy, słowa, świadome przytulanie się – to chyba wtedy poczułam, że naprawdę jest moja.

Przy drugiej adopcji było zupełnie inaczej. Wiedziałam, że jedziemy poznać biologiczną siostrę naszej córki, więc to, co czuliśmy, mogę porównać do narodzin drugiego dziecka. Dziewczynki pokochały się od pierwszej chwili i są ze sobą bardzo związane.

  • Jak rozpoznać w sobie gotowość do adopcji?

Adopcja, niestety, nie jest dla wszystkich. Wciąż w naszym kraju pokutuje mit, że w domach dziecka mieszkają sierotki, czekające tylko, aż zjawi się rodzina, która da im prawdziwy dom. A tak nie jest. Większość z tych dzieci ma nieuregulowaną sytuację prawną, sprawy ciągną się latami, pozbawiając je tym samym szansy na nową rodzinę.

W ostatnich latach adopcja podawana jest też jako alternatywa np. dla in vitro. A to nie jest takie proste. Trzeba zrozumieć, że adopcja nie jest zamiast. To po prostu inna droga do rodzicielstwa. Pary zgłaszające się do ośrodka adopcyjnego to zazwyczaj ludzie, którzy tak jak my przez wiele lat starali się o swoje biologiczne potomstwo. Dlatego tak ważne jest, by pogodzić się z własną niepłodnością, brakiem dziecka biologicznego.

Gotowość do adopcji to gotowość do akceptacji całej biologicznej przeszłości dziecka, bagażu doświadczeń, jaki ze sobą wnosi. To niezbędne wymagania, by adopcja mogła się udać.

Jeżeli ból i tęsknota nadal nam towarzyszą, może się okazać, że zamiast radości z adopcyjnego rodzicielstwa pojawi się rozczarowanie. Z mężem w którymś momencie poczuliśmy, że czas zamknąć pewien rozdział w naszym życiu i właśnie tą drogą podążać do rodzicielstwa.

  • Często małżeństwa, które czują, że dojrzały do adopcji, odczuwają wielki strach przed całą procedurą. Czy mogłabyś dać im jakieś rady?

Procedura faktycznie potrafi ciągnąć się bardzo długo. Najpierw musimy zgromadzić odpowiednie dokumenty, potem mijają miesiące, zanim zostaniemy zaproszeni na szkolenie dla przyszłych rodziców. Czekają nas jeszcze różnorodne testy psychologiczne i rozmowy. Po zakończeniu kursu oczekujemy, aż komisja kwalifikacyjna uzna, że jesteśmy gotowi przysposobić dziecko.

Jeżeli jesteśmy szczerze przekonani do naszej decyzji, nie należy się bać procedur. Jest to ten moment, by otworzyć się przed innymi ludźmi, którzy są na tym samym etapie co my, oraz przede wszystkim otworzyć się przed sobą i przed współmałżonkiem. To czas, by jeszcze wiele rzeczy przemyśleć i ewentualnie naprawić.

To ci się przyda

DROGA DO ADOPCJI

KROK 1. Małżeństwo wybiera ośrodek adopcyjny, od pracowników
dowiaduje się, jakie warunki należy spełnić, aby adoptować dziecko.
KROK 2. Kandydaci składają wymagane dokumenty (życiorysy,
odpis zupełny aktu małżeństwa, zaświadczenia: o dochodach,
z poradni uzależnień, od lekarza rodzinnego o ogólnym stanie
zdrowia, o stanie zdrowia psychicznego, opinie z pracy, wspólne
zdjęcie), ośrodek występuje do rejestru karnego o oświadczenie
o niekaralności.
KROK 3. Testy i rozmowy z psychologiem i pedagogiem.
KROK 4. Pracownik odwiedza kandydatów w domu, sprawdza
warunki, w jakich mieszkają.
KROK 5. Po odbyciu szkolenia grupowego komisja wydaje opinię.
KROK 6. Kandydaci, którzy się zakwalifikowali, oczekują na telefon
z informacją, że ośrodek może zaproponować konkretne dziecko.
KROK 7. Przyszli rodzice poznają dziecko.
KROK 8. Rodzina sporządza wniosek o przysposobienie dziecka.
Pracownicy ośrodka adopcyjnego pomagają w jego przygotowaniu,
składają wniosek do sądu wraz z kompletem dokumentów i uczestniczą
wraz z rodziną w całej procedurze prawnej.
KROK 9. Zazwyczaj są dwie rozprawy sądowe. Podczas pierwszej
sąd wyraża zgodę na zabranie dziecka do domu. Po pewnym czasie
odbywa się druga, dopełniająca formalności prawnych.

Procedura może różnić się zależnie od ośrodka adopcyjnego – każdy
może wprowadzić dodatkowe wymogi.

  • Jakie dzieci mają największą szansę na adopcję?

Najszybciej znajdują rodziców dzieci zdrowe i jak najmłodsze. Niestety, jest ich mało, na pewno mniej niż kandydatów na rodziców.

Większość par pragnie adoptować niemowlę ze względu na możliwość bycia z dzieckiem od najmłodszych lat, przejścia od tzw. pieluszek do dojrzałości oraz dlatego, że dzieci te nie niosą za sobą aż takiego bagażu smutnych doświadczeń.

Należy jednak pamiętać, że niemowlęta trafiające do adopcji są zazwyczaj w mniejszym lub większym stopniu obciążone, np. matka biologiczna piła w ciąży (ryzyko FAS), paliła, nie chodziła do lekarza, ma chorobę psychiczną. Adoptując tak małe dziecko, trzeba być przygotowanym na to, że nie do końca wiadomo, w jakim stopniu zaważyło to na jego zdrowiu. Nie jest jednak też przesądzone, że dziecko będzie rozwijać się nieprawidłowo.

Pomimo tego, że przyszli rodzice określają, jakie dziecko mogliby do siebie przyjąć, ważne jest, by nie trzymać się sztywno tych postanowień, a raczej nastawić na rozpatrzenie konkretnej propozycji dziecka. Znam takie przypadki, w których rodzice deklarowali przyjęcie tylko zdrowego niemowlęcia, a zdecydowali się na adopcję lekko obciążonej 2-latki, ponieważ poczpi, że to jest właśnie ich dziecko.

Adopcja dziecka starszego jest o tyle trudniejsza, że wchodzi ono w naszą rodzinę właśnie ze wspomnianym bagażem doświadczeń, często o podłożu traumatycznym. Musi minąć odpowiednia ilość czasu, by nawiązać z nim więź i stworzyć nową, dobrze funkcjonującą rodzinę. Niektórzy psychologowie twierdzą, że musi go minąć drugie tyle, ile dziecko było bez nas. Nie każdy jest na to gotowy.

Najważniejsze, żeby decyzję o przysposobieniu danego dziecka podjąć świadomie, wspólnie i po przemyśleniu wszystkich za i przeciw. To decyzja na całe życie.

  • Kiedy najlepiej powiedzieć dziecku, że zostało adoptowane?

Adoptowane dziecko ma prawo poznać prawdę o swoim pochodzeniu. Dlatego nie ma się czego bać i odkładać rozmów na ten temat. Im dziecko młodsze, tym lepiej zniesie fakt, że nie zostało urodzone przez swoją mamę. Wychowując je w jawności adopcji, dajemy mu poczucie, że pomimo tego, że nie jest naszym biologicznym dzieckiem, jest przez nas bezwarunkowo kochane.

Czytając świadectwa dorosłych adoptowanych, którzy dowiedzieli się o adopcji już jako dorośli, widać jak na dłoni, że czują się oni oszukani przez rodziców, których tak bardzo kochali. Żyjąc tyle lat w kłamstwie, większość ojców i matek zamyka się na rozmowy o pochodzeniu swoich dzieci, zostawiając je same ze swoimi domysłami. Jest im ogromnie trudno poukładać sobie to wszystko i zrozumieć, a przecież będąc na ich miejscu, każdy chciałby dowiedzieć się prawdy o sobie.

Część rodziców na pewno boi się, że dziecko przestanie ich kochać. A miłość to przecież coś, co czujemy, a nie nasze DNA. A dziecko w większości przypadków i tak się dowie o adopcji. Lepiej więc, żeby informacja ta została przekazana przez kochających rodziców, stopniowo i odpowiednio do wieku, a nie przez „życzliwą” osobę w najmniej odpowiednim momencie.

Czuję, że jestem mamą dokładnie takich dzieci, jakie mogłabym sobie wymarzyć. Gdybym wiedziała to, co wiem teraz, zaoszczędziłabym sobie wielu lat starań, wizyt u lekarzy, wydawania niepotrzebnie pieniędzy. Po prostu cierpliwie czekałabym na swoje dzieci, aż się urodzą.

Jeżeli adoptujemy dziecko starsze, to naturalnie pamięta ono swoją biologiczną rodzinę. Trzeba być jednak zawsze otwartym na wszelkie jego pytania i wątpliwości, rozmawiać, jeśli tylko ono czuje taką potrzebę. Moje dzieci są obecnie na etapie informacji, że nie zostały urodzone przeze mnie, ponieważ mamusia miała „chory brzuszek”. Nie zrobiło to na nich wielkiego wrażenia, ale bardzo chciały wiedzieć, że to właśnie na nie czekałam. Specjalnie dla nich przygotowaliśmy album ze zdjęciami i naszą historią.

  • Jak przygotować otoczenie na pojawienie się dziecka w rodzinie?

Większość ludzi bardzo pozytywnie przyjmuje informację o adopcji dziecka w rodzinie. Dużo rozmawialiśmy z naszymi rodzicami, przedstawiliśmy im najważniejsze rzeczy, których nauczyliśmy się w ośrodku. Zwróciliśmy uwagę na jawność adopcji i prosiliśmy, by otwarcie i bez skrępowania opowiadali dziecku historię jego pochodzenia.

W rodzinie były już wnuczki biologiczne, dlatego też prosiliśmy, żeby nie traktować adoptowanego dziecka inaczej. Mam na myśli nie tylko to, że dziecko może być dyskryminowane, ale wręcz przeciwnie – ciocie i babcie mogą chcieć „wynagrodzić” mu wszystkie krzywdy poprzez nienaturalne podkreślanie faktu adopcji. A ono ma się przecież czuć jak jedno z nas.

Jeśli chodzi o dalsze otoczenie, to nie należy ani ukrywać faktu adopcji dziecka, ani zbytnio się z tym afiszować. Mam taką zasadę, że nie opowiadam wszystkim, że moje dzieci są adoptowane, ponieważ nie chcę, by w jakikolwiek sposób wpłynęło to na to, jak są postrzegane. Jeżeli natomiast sytuacja wymaga tego, żeby kogoś o tym poinformować, zwracam uwagę raczej na siebie niż na dziecko, mówiąc, że jestem mamą adopcyjną.

Warto wiedzieć

1. Osoby pozostające jedynie w związku partnerskim nie mogą w świetle prawa starać się o adopcję. Nie jest też możliwe przysposobienie dziecka przez jednego z małżonków, o ile drugi nie wyrazi na to zgody.

2. Przyjmuje się, że pomiędzy przysposabiającym a przysposobionym powinna zachodzić „odpowiednia różnica wieku”. Zwyczajowo przyjmuje się, że nie powinna ona przekraczać 40 lat.

3. Prawo nie określa kwoty dochodów, której osiągnięcie jest konieczne do ubiegania się o adopcję. Nie wskazuje także liczby pokoi, które musi posiadać para, aby móc zapewnić dziecku godne warunki mieszkaniowe.

4. Niepełnosprawność nie dyskwalifikuje kandydatów, wszystko jest uzależnione od stopnia niesprawności. Najważniejsze jest, czy ograniczenie to nie uniemożliwia właściwej opieki nad dzieckiem. Kandydatów dyskwalifikuje jednak upośledzenie umysłowe.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE