Nowotwór zniszczył jej nos, lekarze wyhodowali nowy - na przedramieniu. "Znowu żyję"

2022-11-14 9:43

Chirurdzy ze Szpitala Uniwersyteckiego i Instytutu Claudiusa-Régauda w Tuluzie przeprowadzili pierwszą kompletną rekonstrukcję nosa przy wykorzystaniu biomateriału wydrukowanego w 3D. Przed wszczepieniem implantu przez dwa miesiące hodowali go na przedramieniu pacjentki. Dzięki zabiegowi kobieta znów czuje zapachy.

Nowotwór zniszczył jej nos, lekarze wyhodowali nowy - na przedramieniu. Znowu żyję
Autor: https://www.facebook.com/chudetoulouse Zniszczony po radioterapii nos pacjentki lekarze zastąpili nowym. Przez pewien czas implant rósł na przedramieniu. Po lewej stronie widać rusztowanie z biomateriału, po prawej - efekt końcowy przez zabiegiem przeszczepienia.

Pacjentką była 50-letnia kobieta o imieniu Carine (pozostałych danych nie ujawniono). Francuzka w 2013 roku zachorowała na raka zatok przynosowych. Po chemio-i radioterapii straciła przednią część podniebienia i znaczną część nosa.

Leczenie uratowało jej życie, jednak przez ponad osiem lat kobieta miała problemy z oddychaniem, nie odczuwała zapachów, a z powodu swojego wyglądu nie chciała również wychodzić z domu.

Nie pomogło przeszczepienie skóry ani proteza

Lekarze z oddziału laryngologicznego i szyjno-twarzowego Szpitala Uniwersyteckiego w Tuluzie oraz IUCT Oncpôle kilkukrotnie próbowali zrekonstruować nos kobiety za pomocą przeszczepienia płatów skóry. Bezskutecznie jednak.

W tym przypadku nie można było nosa przeszczepić od dawcy, gdyż stosowanie immunosupresantów zapobiegających odrzuceniu przeszczepu było czynnikiem ryzyka nawrotu nowotworu. Nie pomogła również zewnętrzna silikonowa proteza nosa, gdyż stale odpadała.

Innowacyjny implant "zabiegiem ostatniej szansy"

Jeszcze przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego lekarze wykonali skany twarzy i nosa kobiety. Dzięki temu mogli zrekonstruować nos przy użyciu biomateriału - hydroksyapatytu, syntetycznego materiału porowatego - wydrukowanego w 3D przez belgijską firmę Cerhum.

Implant na dwa miesiące wszczepiony został w przedramię w miejscu, gdzie skóra grubością przypomina skórę twarzy. Jak wyjaśniła pomysłodawczyni zabiegu profesor Agnès Dupret-Bories, chirurg laryngologiczny w IUCT-Oncopole, chodziło o to, by tkanki przedramienia związały się z biomateriałem, otaczając go skórą. "Implant z biomateriału zasadniczo stanowił rusztowanie do kolonizacji przez organizm pacjenta” – powiedziała.

W tym czasie pacjentka regularnie bywała na  kontrolach - lekarze sprawdzali, czy nie wdała się infekcja i czy prawidłowo przebiega unaczynienie.

Po zakończeniu kolonizacji "podpory" odbyła się druga operacja - chirurgicznie usunięto implant z przedramienia i wszczepiono go pod mikroskopem w miejsce nosa, wykorzystując naczynia krwionośne skroni. Część przedramienia, na którym uprzednio bytował implant, "naprawiono", przeszczepiając skórę pobraną z uda. Po dziesięciu dniach kobieta mogła opuścić szpital.

Jak sama przyznaje, dzięki zabiegowi lepiej jej się oddycha, ale tym, co najbardziej ją cieszy jest fakt, że znów może wyjść z domu i cieszyć się zapachami. "Wracam do życia. To cud, ten biomateriał był moją ostatnią deską ratunku. Dziękuję lekarzom za ich pracę i za to, że pomogli mi wytrwać” – mówi. To jednak jeszcze nie koniec: konieczna będzie kolejna operacja po to, by przywrócić w nosie pełne czucie, niezbędna będzie także odbudowa zębów.

Jak jednak mówi Carine, efekty są tego warte, a nowa technologia daje nadzieję tym wszystkim, którzy mają za sobą te same doświadczenia, co ona.