Dystymia (depresja przewlekła) - przyczyny, objawy, leczenie

2016-11-07 14:37 lek. Tomasz Nęcki

Dystymia (rodzaj depresji przewlekłej o podłożu nerwicowym) stanowi jedną z chorób psychicznych, w której przebiegu pacjenci doświadczają obniżenia nastroju. Dystymia jest problemem przewlekłym, który nierzadko utrudnia pacjentom życie nawet przez wiele lat. Zdarza się, że istnienie dystymii jest bagatelizowane i niezauważane zarówno przez samego chorego, jak i jego otoczenie. Problemem warto się jednak zainteresować, ponieważ istnieją metody pozwalające skutecznie leczyć dystymię, dzięki którym codzienne funkcjonowanie chorych może ulec znaczącej poprawie.

W przebiegu dystymii przeważającymi objawami są te, które dotyczą obniżenia nastroju - schorzenie należy do grupy zaburzeń afektywnych. Problem określany bywa również jako depresja przewlekła – termin ten może się jednak wydawać nie do końca prawidłowy ze względu na to, że w przebiegu czystej dystymii objawy nie osiągają takiego natężenia, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia rozpoznania depresji.

Problemem w przypadku dystymii jest to, że dolegliwości z nią związane występują przez długi czas. Ze względu na to znaczna część pacjentów, niestety, nie poszukuje specjalistycznej pomocy. Pierwsze objawy dystymii pojawiają się najczęściej w okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości, przez co pacjenci uznawani bywają za osoby z natury mniej wesołe.

Dystymia jest zdecydowanie częstsza, niż można by przypuszczać. Ryzyko zachorowania na nią w ciągu całego życia szacowane jest na około 6%. Wśród osób borykających się z problemem przeważają kobiety – dystymia występuje u przedstawicielek tej płci 2 do 3-krotnie częściej niż u mężczyzn. W zależności od wieku, w którym pojawiły się u pacjenta pierwsze objawy dystymii, wyróżnia się dwie postacie schorzenia: dystymię wczesną (z początkiem dolegliwości przed 21. rokiem życia) oraz dystymię późną (z pierwszymi objawami po ukończeniu 21. roku życia).

Przyczyny dystymii

W przypadku patogenezy dystymii wiele kwestii pozostaje nadal niejasnych, ale naukowcom udało się już postawić pewne przypuszczenia co do czynników zaangażowanych w rozwój choroby. Wśród przyczyn dystymii brane są pod uwagę uwarunkowania natury genetycznej. O ich roli w rozwoju depresji przewlekłej może świadczyć to, że występuje ona częściej u tych osób, u których jakichś członek rodziny cierpiał już na zaburzenia afektywne (np. na depresję czy właśnie na dystymię).

Jako biologiczne podłoże dystymii traktowane bywają zaburzenia w obrębie układu neuroprzekaźników w układzie nerwowym. Pod uwagę brane jest szczególnie zmniejszenie stężeń serotoniny oraz noradrenaliny – potwierdzeniem takiego przypuszczenia może być chociażby to, że poprawa stanu pacjentów z dystymią możliwa jest dzięki zastosowaniu u nich leków zwiększających ilości wspomnianych neuroprzekaźników w obrębie mózgowia. Innymi czynnikami potencjalnie zaangażowanymi w patogenezę dystymii są zaburzenia czynności układu hormonalnego. Wśród nich wymienia się problemy z funkcjonowaniem tarczycy oraz zaburzenia czynności osi podwzgórze-przysadka-nadnercza.

U niektórych pacjentów obciążonych tendencjami do rozwoju dystymii choroba pojawia się samoistnie, u innych natomiast początek problemu związany jest z pewnymi wydarzeniami. Czynnikami spustowymi, które u osób predysponowanych mogą doprowadzić do ujawnienia się dystymii, bywają problemy zawodowe, rodzinne czy finansowe, ale i zmiana miejsca zamieszkania czy śmierć bliskiej osoby.

Poza już wymienionymi, za czynniki ryzyka dystymii, uznawane są również inne problemy psychiczne występujące u pacjentów – jako przykład zaburzeń, które mogą predysponować do rozwoju depresji przewlekłej, podać można zaburzenia osobowości.

Objawy dystymii

Pacjenci z przewlekłą depresją borykają się z szeregiem problemów dotyczących nastroju, pojawiać się mogą u nich jednak i inne dolegliwości. Do objawów dystymii zaliczane są:

  • stale obniżony nastrój,
  • zmniejszona możliwość odczuwania szczęścia (tzw. anhedonia),
  • stałe uczucie zmęczenia,
  • myśli dotyczące bezsensu świata i własnego funkcjonowania,
  • niska samoocena,
  • problemy somatyczne, takie jak zaburzenia snu (zarówno zwiększenie ilości godzin spędzanych w łóżku, jak i bezsenność), zaburzenia jedzenia (spożywanie większej ilości pokarmów lub odwrotnie – brak apetytu),
  • rozdrażnienie (objaw ten szczególnie dotyczy dzieci z dystymią, może on nawet dominować nad obniżeniem nastroju),
  • zmniejszona aktywność,
  • unikanie kontaktów społecznych,
  • spowolnienie myślenia i problemy z koncentracją.

Powyżej wymienione dolegliwości mogą być związane z depresją – aby móc postawić u pacjenta diagnozę dystymii, objawy nie mogą mieć takiego nasilenia, które pozwalałoby rozpoznać właśnie depresję (dystymię można więc przedstawić jako zaburzenie o mniej burzliwym przebiegu niż depresja).

W rozpoznawaniu dystymii bierze się pod uwagę nie tylko występowanie u pacjenta wymienionych objawów, ale i czas, przez który są one obecne. W przypadku osób dorosłych rozpoznanie przewlekłej depresji postawić można wtedy, gdy dolegliwości utrzymują się przez minimum dwa lata. Nieco inny okres utrzymywania się objawów wymagany jest w przypadku rozpoznawania dystymii u dzieci i nastolatków – w tej grupie dolegliwości muszą bowiem trwać więcej niż rok.

Dystymia to problem przewlekły, trwający nawet przez wiele lat. W tym czasie pacjent może doświadczać również innych schorzeń – jedną z możliwości jest zachorowanie na depresję. W takiej sytuacji mówi się o istnieniu u chorego „podwójnej depresji”.

Leczenie dystymii

Choć objawy związane z opisywanym problemem są znacznie mniej nasilone niż te związane z depresją, to schorzenie i tak powinno być leczone. Wynika to m.in. z tego, że:

  • występujące u chorego dolegliwości mogą znacząco zaburzać jego funkcjonowanie praktycznie w każdym środowisku, czy to rodzinnym, czy zawodowym,
  • osoby cierpiące na dystymię znajdują się w grupie zwiększonego ryzyka wystąpienia depresji, ale i popełnienia samobójstwa,
  • pacjenci mogą uzależniać się od różnych substancji psychoaktywnych – zdarza się, że sięgają oni po alkohol czy narkotyki po to, aby (tak naprawdę tylko pozornie) załagodzić występujące u siebie objawy.

W leczeniu dystymii zastosowanie znajdują dwie metody: farmakoterapia oraz psychoterapia. Lekami, które stosuje się w depresji przewlekłej, są:

  • inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI),
  • trójcykliczne leki przeciwdepresyjne,
  • inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny oraz noradrenaliny (SNRI).

Czytaj też: Leki antydepresyjne - zastosowanie, działanie, uzależnienie

Farmakoterapia dystymii trwa od kilku do kilkunastu miesięcy. Pacjenci powinni zostać poinformowani o tym, że działanie leków rozwija się powoli – pierwsze efekty pojawiają się zazwyczaj po upływie około dwóch tygodni. Ewentualne skutki uboczne terapii największe nasilenie mają zazwyczaj właśnie w tym okresie – ich natężenie stopniowo mija, jeżeli jednak są one bardzo silne, przed ewentualnym odstawieniem leku należy skonsultować się z lekarzem.

Drugą metodą stosowaną w dystymii jest psychoterapia. Różni psychoterapeuci zalecają odmienne techniki terapii dystymii, jedną z częściej stosowanych u pacjentów z tym problemem jest psychoterapia poznawczo-behawioralna.

Wybór konkretnej metody leczenia depresji przewlekłej zależny jest od nasilenia objawów schorzenia, ale i od ogólnego stanu zdrowia danego pacjenta. Psychoterapia jako metoda pierwszego rzutu jest szczególnie polecana w przypadku dzieci i młodzieży z dystymią. Czasami korzystne może okazać się połączenie farmakoterapii i psychoterapii.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 12/2019 "Zdrowia" wszystko o fizjoterapii, operacja "przez dziurkę", leczenie raka trzustki, kim jest asystent zdrowienia, zielone biuro, antyrakowe menu, idealna koloryzacja. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i sprawdzonych porad!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 12/2019

Materiał partnerski

KOMENTARZE
Grzegorz
|

Oczywiście wiele prawdy w tym co piszesz bo sam to przeszedłeś wiec wiesz, Ludzie jeśli sami czegoś nie doświadcza to nie są w stanie tego zrozumieć. Zastanawia mnie tylko co to wg ciebie za magiczny wiek te 30 lat. Oczywista sprawa jest ze im leczenie zacznie się wcześniej tym lepiej.

Matt X
|

Widać, że sekcja komentarzy zamieniła się w wojnę płci. Niestety prawdą jest, że mężczyźni rzadziej chodzą do psychiatrów, bo się wstydzą. Od nich wymaga się bycia twardym, a objawy obniżenia nastroju traktuje się jako użalanie się nad sobą, a nawet nieudacznictwo. Mężczyźni z problemami nerwicowymi i depresyjnymi mają też problem z kobietami, które lubią optymistów, rozpychających się łokciami. Alkohol staje się ucieczką od poczucia beznadziejności i poprawia nastrój na chwilę, więc pije się więcej żeby utrzymać efekt, co prowadzi do pogłębienia się problemu i totalnej anhedonii i apatii. Sam zgłosiłem się do psychiatry w wieku 32 lat, kiedy już nie wiedziałem co się ze mną dzieje, miałem problem w pracy, bo ludzie widząc że ktoś czuje się źle zaczynają być dokuczliwi. Niektórzy pewnie robią złośliwości podświadomie, bo odzywa się w nich darwinizm społeczny i robią różne rzeczy żeby taką osobę wyalienować i pozbyć się jej. To często kończy się kopem w szorty i kolejnymi problemami chorego już człowieka. Co innego jak depresje i nerwice leczy się przed 30tką, a co innego kiedy człowiek jakoś tam funkcjonuje przez ileś lat a potem wszystko mu się sypie.

Grzegorz
|

O czym ty bredzisz ?

Leo
|

A tak, pozostali alkoholicy to patole, kibole i księża pedofile - zasadniczo mężczyźni ;)

Marek
|

@diana6echo

"Kobiety lepiej się "kryją" z wszelkimi dolegliwościami - stąd mit, że jesteśmy odporniejsze na ból, a my po prostu musimy się nachodzić, nacierpieć żeby łaskawie lekarz (bez względu na płeć niestety) raczył nas nawet zbadać.."

Intrygujące co pisze bo wg statystyk które akurat można sprawdzić to mężczyźni unikają lekarzy z wy łazicie tam bez przerwy. Na wasze zdrowie tez przeznacza się większe kwoty pieniędzy. Może tez po części dłużej żyjecie. Gdybyś miała geniusz trochę rozumu to był wiedziała ze z racji słabszego układu odpornościowego mężczyźni o wiele gorzej przechodzą wszelkie infekcje.

zeba
|

@gepard,

Oj ty ciemna istotko. Nawet prostej ironii nie potrafisz pojąc. Gdybyś miała rozum to byś wiedziała ze kobiety częściej łażą po lekarzach bo wg norma społecznych mężczyznom nie wypada się przyznawać do takich rzeczy ale wam jako wiecznym ofiarom owszem. Wiec jak jest w rzeczywistości ? Nie wiadomo. Owszem alkoholizm jest objawem depresji i to chyba oczywiste bo raczej nie jest objawem radości z życia. Nie wiem jak trzeba być nie ograniczonym aby nie rozumieć takich zależności.

bee
|

"dystymia występuje u przedstawicielek tej płci 2 do 3-krotnie częściej niż u mężczyzn"

A jak ci geniusze to stwierdzili ? Zaglądają ludziom do głów. Mężczyźni to ludzie z natury bezproblemowi dziwnym tylko trafem częściej maja problemy z nałogami i popełniają samobójstwa ale to szczegół i na pewno wynika z radości w życiu. Kobiety to z kolei wieczne męczennice.

diana6echo
|

Kobiety lepiej się "kryją" z wszelkimi dolegliwościami - stąd mit, że jesteśmy odporniejsze na ból, a my po prostu musimy się nachodzić, nacierpieć żeby łaskawie lekarz (bez względu na płeć niestety) raczył nas nawet zbadać... Sama jak głupia się nachodziłam po różnych specjalistach, szukając fizycznych problemów, ba, lekarz pierwszego kontaktu wręcz z niechęcią zalecał mi badanie tarczycy :/
A faceci? Heh, dostanie taki 36.7 i księdza trzeba wzywać ;)

gepard
|

"zaglądają ludziom do głów" -tak, otwierają łomem i znajdują tam dystymię - widać, że masz poziom rozumowania rodem z ciemnego średniowiecza. Bierzesz grupę zdiagnzowanych na depresję i liczysz ile jest kobiet a ile mężczyzn, takie proste badanie bez trepanacji czaszki. A alkoholizmu męża nie tłumacz sobie depresją, wypraszam sobie takie porównania, i zajrzyj sobie w kolejne badania z które ci pokażą, że w naszym prymitywnym kraju więcej masz alkoholików niż chorych na depresję.

gepard
|

"zaglądają ludziom do głów?!" - widać ze masz pojęcie o świecie jak w średniowiecznej ciemnocie, a alkoholizm swojego faceta próbujesz wytłumaczyć depresją.