DEPRESJA u dzieci i nastolatków

2015-03-26 8:26 Magdalena Moraszczyk - artykuł pochodzi z miesięcznika "Zdrowie" | Konsultacja: lek. med. Elżbieta Lipińska, Klinika Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawski Uniwersytet Medyczny

Około jedna trzecia nastolatków w Polsce ma objawy depresji. Z tego jeden na stu ma myśli samobójcze. Umieć z tym sobie radzić powinny zarówno same dzieci i tu potrzeba samoświadomości, jak i rodzice, których sposób i metoda na wychowanie mogą w bardzo różny sposób wpływać na psychikę pociech.

Depresja u dzieci i nastolatków jest tak samo poważnym problem, jak wśród dorosłych. Niestety, rodzice często nie zdają sobie sprawy, że agresja, chwiejność nastrojów, lenistwo dziecka to nie skutek młodzieńczego buntu, ale objawy depresji, poważnej choroby, która niszczy organizm i może doprowadzić do dramatu.

Posłuchaj o depresji młodzieńczej, jej przyczynach i sposobach leczenia. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Podcasty z poradami.

Objawy młodzieńczej depresji

Do niedawna utrzymywano, że rozwój poznawczy dziecka jest niewystarczający, żeby mogła rozwinąć się depresja. A zespół depresyjny nie może ujawnić się przed zakończeniem okresu dojrzewania. Dziś psychiatrzy nie mają wątpliwości, że depresja dotyka też dzieci i młodzież, tylko objawia się w inny sposób niż u osób dorosłych. Często bardzo odległy od potocznego rozumienia tej choroby.

Z depresją kojarzy się smutek, przygnębienie, apatia. Tymczasem u młodzieży objawy te mogą występować w niewielkim nasileniu albo wcale. Często na pierwszy plan wysuwa się arogancja, agresja czy abnegacja – zachowania, które mylimy z „oczywistym” w tym wieku buntem wobec otaczającego świata. Czasem choroba ukrywa się pod maską dolegliwości fizycznych, jak bóle głowy czy brzucha. Cierpienie, jakie jej towarzyszy, odbiera nastolatkom nadzieję i sens życia, nierzadko pcha do samobójstwa. Wielu tragediom można by zapobiec, gdybyśmy poświęcali dzieciom więcej uwagi. Poznajmy ich oczekiwania, kłopoty, marzenia. Bo sprawy, które nam wydają się nieważne, dla dziecka mogą być problemem.

Życie przerasta dziecko - przyczyna młodzieńczej depresji

Aby zrozumieć istotę młodzieńczej depresji, trzeba uświadomić sobie, czym właściwie jest dla nastolatka okres przechodzenia z dzieciństwa w dorosłe życie. Niby wszyscy wiemy, że to czas bardzo trudny, ale chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, na czym ta trudność polega. Już sama burza hormonalna wynikająca z fizjologicznych przemian w organizmie prowadzi do rozchwiania emocjonalnego i potrafi dać się nastolatkowi we znaki. Trudno bowiem zapanować nad własną psychiką, gdy człowiekiem targają silne i na dodatek skrajne emocje. Nie mniej trudna staje się konfrontacja młodego człowieka z rzeczywistością. Kilkunastolatek zaczyna dostrzegać konflikty w rodzinie, a także biedę, przemoc, zakłamanie, kumoterstwo, niesprawiedliwość, które rządzą światem dorosłych. Z jednej strony się przeciw temu buntuje, z drugiej – odczuwa strach i beznadzieję. Dorastający człowiek zastanawia się, jak w przyszłości będzie wyglądało jego życie. Osoby z rodzin gorzej sytuowanych nie widzą dla siebie perspektyw, martwią się o swój status społeczny. Do tego dochodzą wymagania w szkole, rozbieżność między wygórowanymi oczekiwaniami zbyt ambitnych rodziców a możliwościami dziecka. Jeśli dziecko jest pilne, ale oceny ma przeciętne, a rodzice domagają się szóstek, wtedy powstaje napięcie, które może zaszkodzić psychice. Tak samo ciągłe krytykowanie ucznia w szkole może prowadzić do zaburzeń depresyjnych. Nastolatek musi odnaleźć się w grupie społecznej, gdzie liczy się dosłownie wszystko: status rodziców, modne ubranie i drogie gadżety, uroda, pieniądze, sprawność fizyczna, wakacje w tropikach. Czasem wystarczy, że koledzy wyśmieją wygląd, by wpaść w czarną dziurę. Wiele młodych ludzi po zmianie szkoły czy przeprowadzce przeżywa przez długi czas zaburzenia przybierające postać stanu depresyjnego. Trudno udźwignąć taki ciężar, gdy ma się zaledwie kilkanaście lat, niestabilny system nerwowy i nieduże doświadczenie życiowe. Nie wszystkim nastolatkom starcza odporności psychicznej, żeby uporać się z problemami, które je przerastają. W dodatku pozostają z kłopotami same. Rodzice, pochłonięci robieniem kariery i zarabianiem pieniędzy, nie mają dla dzieci czasu. Nauczyciele nie chcą słuchać. Młodzież nie skarży się i nie szuka pomocy, bo uważa, że i tak nie da się nic zrobić, albo nie wie, gdzie można ją znaleźć. Boi się niezrozumienia czy wyśmiania. Ile razy młody człowiek słyszał od rodziców: „W dorosłym życiu dopiero będziesz mieć kłopoty”.

Ważne

Chorują nawet 6-latki

U ok. 2 proc. dzieci depresja rozwija się przed okresem dojrzewania, a ok. 30 proc. z tej grupy cierpi w dorosłym życiu na depresję endogenną. Przebieg choroby u dzieci do 14. roku życia jest inny niż u starszych, osiągających dorosłość. To wynik niedojrzałej jeszcze psychiki dziecka. Rozpoznanie utrudniają cechy typowe dla danego wieku. Maluchy są kapryśne, hałaśliwe, czasem agresywne, nadmiernie aktywne, mają problem z koncentracją (depresja może być mylona przez opiekunów z ADHD), rzadko okazują smutek.
Dziecko ma kłopoty z zasypianiem lub stałą potrzebę snu, nie przybiera na wadze zgodnie z normami. Odmawia pójścia do szkoły, zaczyna się gorzej uczyć, obwinia się o różne rzeczy. Z otwartego robi się nieśmiałe, ze spokojnego – pobudzone.
Depresję u dzieci w wieku 6–12 lat mogą charakteryzować dolegliwości fizyczne: ból brzucha, głowy, biegunki, zaparcia, brak apetytu, moczenie nocne. Jeśli zauważysz u dziecka „dziwne” objawy, skonsultuj się z psychologiem lub psychiatrą.

Depresja nie omija dobrych domów

Wykształceni, „porządni” rodzice często myślą: jesteśmy przykładną rodziną, nie kłócimy się, dziecko dobrze się uczy, więc nie ma prawa mieć depresji. Tymczasem badania pokazują, że czasami nie potrzeba traumatycznego przeżycia czy przewlekłego stresu, by rozwinęła się choroba. Niektórych nastolatków przerasta sam okres dojrzewania i związane z nim zmiany zachodzące w organizmie. Większą podatność mają młodzi ludzie z poczuciem niskiej wartości, którzy o wszystko się obwiniają, albo mający trudności w nawiązywaniu kontaktów społecznych. Bardziej zagrożone są osoby pragnące, by wszyscy je akceptowali, przewrażliwione i genetycznie obciążone chorobą. Ale nie ma reguły – wciąż nie wiadomo, dlaczego jedni chorują, a inni nie.
Jest wiele stanów, które można określić jako depresję, a i przebieg choroby może być rozmaity. Wśród młodzieży przeważają depresje egzogenne, czyli powstałe na skutek czynnika zewnętrznego. Może to być stres związany z niepowodzeniami w szkole, rozwodem rodziców, nieszczęśliwą miłością. Depresje endogenne są związane z wrodzonymi czynnikami biologicznymi i mają zwykle podłoże genetyczne. Wtedy choroba pojawia się bez wyraźnego powodu.

Zdaniem eksperta
lek. Elżbieta Lipińska

Nie bójmy się psychiatry

To przecież taki sam lekarz jak każdy inny. Jeśli zaobserwujecie w zachowaniu dziecka niepokojące objawy, nie czekajcie, aż same miną, tylko jak najszybciej zasięgnijcie jego opinii. Najlepiej, żeby pracował z dziećmi i młodzieżą. Będzie wiedział, jak nawiązać kontakt z młodym pacjentem. Jeśli okaże się, że to nie jest depresja, nauczy dziecko, jak radzić sobie ze stresem. Młody człowiek z depresją gdzieś w głębi siebie oczekuje pomocy, bo cierpi, tylko o tym nie mówi. Dotarcie do niego wymaga nieraz dużo czasu, niejednokrotnie bywa trudne również dla lekarza. Najważniejszy jest czas, który poświęcamy dzieciom, jego nie da się niczym zastąpić. Pamiętajmy, że nastolatek bardzo potrzebuje akceptacji i wsparcia.

Młodzieńcza depresja to wołanie o pomoc

Objawy depresji u młodzieży występują w indywidualnych konfiguracjach i w różnym natężeniu, podobnie jak u dorosłych. Często jednak depresyjne zachowania u nastolatków nie spełniają wszystkich kryteriów dorosłej depresji, a sama choroba ma nietypowy przebieg. Różnica zasadnicza polega na tym, że przygnębienie i smutek mogą być niewidoczne na twarzy młodego człowieka.

Pojawia się postawa opozycyjno-buntownicza: arogancja i drażliwość, impulsywność w kontaktach w domu, w szkole, wszędzie. Dorastający człowiek zna ogólnie przyjęte normy społeczne, że np. nie należy upijać się do nieprzytomności, ale je łamie. Nadużywa alkoholu, eksperymentuje z narkotykami, uprawia przypadkowy seks, uderzając w siebie (autoagresja). Innym razem prowokuje bójki. Z jednej strony chce w ten sposób zapełnić odczuwaną pustkę, z drugiej – zaimponować rówieśnikom, zwrócić na siebie uwagę, wykrzyczeć: „Mamo, jestem!”.
Jednym z objawów choroby jest też pogorszenie zdolności intelektualnych. Gorsze stopnie, wagarowanie, odmówienie chodzenia do szkoły. Młody człowiek nie dba o wygląd, rozdaje kiedyś ważne dla siebie rzeczy, traci zainteresowania. Nagle przestaje czerpać radość z tego, co sprawiało mu przyjemność – zarzuca uprawianie sportu, czytanie książek, oglądanie telewizji, spotykanie się z przyjaciółmi. Jest zamknięty albo nadmiernie pobudzony.

Czasem obserwuje się zmianę apetytu (brak łaknienia lub objadanie się) albo kłopoty ze snem (częściej to nadmierna senność i problem z porannym wstawaniem), a także dolegliwości fizyczne (bóle brzucha, głowy, kręgosłupa, żołądka). Dziecko zaczyna obsesyjnie interesować się tematyką śmieci – czyta na jej temat książki, mówi o swojej śmierci. Czasem ucieka z domu. To mogą być sygnały choroby. Depresja młodzieńcza to bardzo obszerny „worek”. Wśród młodzieży starszej może przybrać postać charakterystyczną dla osób dorosłych. Wtedy zamiast zachowań agresywnych i rozchwiania emocjonalnego dominuje apatia. Depresja, jakkolwiek by się objawiała, zawsze wiąże się z egzystencjalnym bólem.

Ważne

Statystyki grzmią!

Co 5. nastolatek przejawia zaburzenia psychiczne. Do 15. roku życia są to głównie zaburzenia lękowe i zachowania typowe dla depresji młodzieńczej, natomiast ok. 18. roku życia – epizody dużej depresji.
Niepokoją i potwierdzają związek ze stanami depresyjnymi liczby dotyczące samobójstw. W przedziale do lat 14 samobójstwo jest na 14. miejscu wśród przyczyn śmierci, a już na 3. u osób 15–24-letnich. Motywy to najczęściej śmierć osoby bliskiej (44 proc.), stres szkolny i nieszczęśliwa miłość (43 proc.), konflikty z rodzicami (37 proc.).

Jak uniknąć tragedii?

Najważniejsze dla stabilnej psychiki dziecka są związki z najbliższymi budowane już od urodzenia. Poczucie bliskości i wsparcia w rodzinie daje większe szanse na to, że młody człowiek nie polegnie pod ciężarem problemów. Trzeba interesować się sprawami dziecka, pamiętając, że każdy ma prawo do podejmowania wyborów i popełniania błędów. Nie krytykuj bez przerwy, nie stawiaj za wysoko poprzeczki, bo nastolatek nie wytrzyma takiej presji. Ważne, by codziennie znaleźć czas na rozmowę. Nie unikaj trudnych tematów, nie odkładaj ich na później. Dziecko ma prawo do własnego zdania, a naszym obowiązkiem jest wysłuchać je i zrozumieć. Gdy brakuje dialogu, oddala się od bliskich.
Wiadomość, że dziecko ma depresję, jest dla rodziców szokiem. Ale jeżeli uważnie się patrzy, zwykle można dostrzec symptomy choroby. Zaniepokoić powinna każda zmiana zachowania. Niepokojącym sygnałem jest zawsze wypadnięcie z pełnionej roli społecznej. Zaniedbywanie obowiązków, rezygnowanie z życia towarzyskiego. Warto zainteresować się, co dziecko robi w internecie. Jeśli uczestniczy w forach poświęconych samotności czy próbom samobójczym, może to świadczyć o tym, że nie czuje się dobrze w rodzinie, szkole, że ma problem, z którym nie potrafi sobie poradzić. Osoby myślące o samobójstwie czasami nagle zaczynają ubierać się na czarno. Ale nie znaczy to, że każdy młody człowiek, który chodzi w czarnym, chce skończyć z życiem. Częściej jest to np. zafascynowanie zespołem muzycznym albo moda. Rodzice, którzy znają swoje dziecko, potrafią to odróżnić.

Zrób to koniecznie

Diagnoza i co dalej?

Gdy lekarz stwierdzi depresję, zaczyna się praca z pacjentem i rodzicami. Zwykle pomaga psychoterapia. W lekkich przypadkach może wystarczyć kilka sesji wspierających, innym razem trzeba przychodzić na terapię kilka lat. Psychiatra (psycholog) ma do dyspozycji różne metody terapeutyczne.

  • Terapia poznawcza

Jej celem jest analiza oraz modyfikowanie błędnych skojarzeń i niewłaściwych torów myślenia. Chory musi wyrobić w sobie inny sposób postrzegania i analizy świata.

  • Terapia grupowa

Ma poprawić stosunki nastolatka z rówieśnikami, nauczyć zdolności komunikowania się i tworzenia relacji.

  • Terapia rodzinna

Jest potrzebna, gdy przyczyna choroby tkwi w dysfunkcji rodziny. To często dla rodziców niełatwe wyzwanie. Muszą odkryć swoje emocje, otwarcie mówić o trudnych sprawach, zrozumieć swoje błędy. Uwierzyć, że dziecko jest naprawdę chore, dlatego tak się zachowuje, i je w tej chorobie wesprzeć. Jak? Pomagając mu w codziennych czynnościach i zachęcając do leczenia. Rady typu „weź się w garść” przynoszą odwrotny skutek, wpędzając w większe poczucie winy.

  • Farmakoterapia

Leki przeciwdepresyjne zapisuje się tylko wtedy, gdy jest to konieczne, młody pacjent ma silne lęki, myśli samobójcze lub duże nasilenie objawów depresyjnych, indywidualnie dostosowując lek i dawkę. Trzeba przy tym zachować niezwykłą ostrożność. Środki przeciwdepresyjne najpierw powodują wzrost aktywności, potem łagodzą lęki i poprawiają nastrój. Może to być niebezpieczne, bo zanim dojdzie do równowagi emocjonalnej, młody człowiek dostaje napędu, który może go pchać w stronę samobójstwa. Lek powinien być zawsze podawany przez rodziców i chroniony przed dzieckiem, które – głównie na początku kuracji – musi być pod czujną opieką rodziny. W ciężkich przypadkach konieczny jest pobyt w szpitalu.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
Olivia Villar
|

A więc,

jakiś rok temu nagle zaczęłam czuć się samotna. Nic się nie zmieniło w moim życiu; ani nie straciłam nikogo bliskiego, nie było żadnego rozwodu czy innej sytuacji tego typu. Z rodzicami miałam kontakt dobry, a uczennicą byłam wzorową. W szkole czułam się dobrze (od czasu do czasu było gorzej), śmiałam się, żartowałam i uczestniczyłam w lekcjach. Gdy wracałam do domu do pokoju, to wpadałam na łóżko i zaczynałam płakać. Sama nie wiedziałam dlaczego, po prostu taki miałam odruch. Po miesiącu zaczęłam się ciąć na rękach. Liczne rany tworzyłam ostrzami od temperówek. Nie trafiłam apetytu, nie czułam żadnych bólów fizycznych ani też się nie opuściłam w nauce. W kolejnych miesiącach sytuacja się pogarszała. Zaczęłam się ciąć częściej i mocniej. Mówiłam to kilkorga moim bliskim kolegom/koleżankom, a ich reakcja byla: ,,czemu to robisz? Po co się gniesz? Nie rozumiem Cię". Nie miałam odwagi podejścia do kogoś dorosłego. Bałam się odrzucenia. Przez cały dzień nie były widoczne żadne objawy. Nawet nie zmieniłam ubioru, aczkolwiek wiedziałam, że coś jest nie tak. Rozwiązywałam nawet te durne testy online, choć w głębi duszy wiedziałam, że są nieprawdziwe. Uważam, że nie miałam depresji, ale byłam w dużym ryzyku zachorowania na tę parszywą chorobę.

Minął rok. Wytrzymałam. Teraz się cieszę z życia, a blizny mi zniknęły. Płacz i cierpienie nie jest już na porządku dziennym. Ale jeżeli jesteś w podobnej sytuacji, a wiesz, że nie poradzisz sobie sam/sama, to podejdź to kogoś w Twoim wieku, a potem do kogoś doroslego (choć wiem, że to może być trudne). Jestem z Tobą i wszyscy Twoi znajomi oraz rodzina Cię wspierają, nawet jak o tym nie wiesz. Ile razy już słyszałeś "inni mają gorzej!"; A co Cię obchodzą inni? Teraz to Ty masz problem, to Ty szukasz pomocy. Jak się uleczysz, to możesz pomóc innym. Pamiętaj, depresja to choroba, ale uleczalna. Jeżeli ja masz, to dasz sobie radę, wierzę w Ciebie

PS Wszyscy, którzy są zdrowi, ale mają kogoś bliskiego chorego - NIGDY PRZENIGDY nie mówcie tekstów typu "wiem, co czujesz", "inni mają gorzej", "będzie dobrze, nie martw się" czy "ja na Twoim miejscu...". Zamiast tego powiedzcie "jestem z Tobą", "uda Ci się, wierzę w Ciebie", lub "jest w porządku nie być w porządku". Zaufajcie mi, a wyjdzie Wam to na dobre
Pozdrawiam

Natalia
|

Z tego co przeczytałam mam depresje ale nie wiem jak to powiedzieć rodzinie

Aneta
|

ja też chodzą z synem do psychologa, tylko w taki sposób jestem mu w stanie pomóc i faktycznie jest lepiej niż na początku

Bezradna mama
|

Wspaniały wpis, kilka razy przeczytałam. Moja 18 letnia córka leczy się na depresję kilka miesięcy. Chodzi na terapię. Nie widzę poprawy. Zdecydowałam się na wizyty u psychologa, gdyz nie radzę sobie z jej chorobą i tym jak oddalamy się od siebie. Tracę nadzieję na lepdze jutro. To straszna choroba, niszcz wspaniałe relacje w rodzinach budowane latami.

Anka
|

Rodzice często mówią cokolwiek, bo panicznie się boją, że może to być prawda, a zupełnie nie wiedzą co z taką prawdą zrobić. Ja chciałam przerzucić to na innych. Poszłam z córką do psycholog, pedagog, na diagnozę w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jak pedagog zasugerowała psychiatrę, to następnego dnia tam byłyśmy. Dostała leki, a i tak się cięła bo szkoła boli. Jest w szpitalu. Nie wiem co robić kiedy wróci. Jak rozmawiać, czego wymagać, czy olać jej marzenia o ASP, bo chemia i matematyka nie dopuszczą jej nawet do liceum. Rodzic patrzy na całe życie dziecka. Na dziś i jak dorośnie. Bo dziś decyduje się, czy będziesz mieć zasoby by spełnić marzenia jutro.
Oczywiście musisz dożyć. Problemy dorosłych są większe niż problemy dzieci, bo odpowiadają nie tylko za siebie, ale i innych. Jednak pojemność dorosłego jest większa, więc porównywanie nie ma sensu. Każdy problem jest zbyt duży, jeśli człowieka przerasta, czy to dziecko, czy dorosły.
Możesz mieć silny niedobór witaminy D3. Jednym z objawów jest depresja. W Polsce ze słońca nie uzupełnisz. Dobry suplement po 20 tys jednostek dziennie przez miesiąc lub dorośli 5 min solarium z lampami uv b, codziennie, ale nie więcej na raz.
Badanie poziomu z krwi nie na NFZ niestety, ok. 60 zł.
Jeśli rodzice nie słuchają idziesz do psycholog szkolnej, a jak nie ma to do ulubionej nauczycielki i mówisz, że rodzice nie słuchają i jak ona nie pomoże, to naprawdę to zrobisz, bo trwa to długo.
Prościej, dzwoń na 116111 po 16stej. To telefon zaufania dla dzieci. Poradzą co robić. Nie wiem, czy z prefiksem miasta. Popróbuj.
Często nie chcecie umrzeć, ale nie macie siły przeżyć kolejnego dnia. Tę siłę można odzyskać, ale łatwiej z pomocą.
Rodzice dołączą. Jestem pewna, że to tak jak z rakiem. Nie zbadam bo wolę nie wiedzieć. Potworny strach przed prawdą, z którą nie potrafią się zmierzyć, więc udają, że nie ma. Zawsze zły wybór. Na pewno jednak wolą się zmierzyć z depresją dziecka niż jego śmiercią.
My rodzice kochamy Was, ale nie dostaliśmy do Was instrukcji, a intuicja nie zawsze starcza. Chcemy, ale czasem po prostu nie wiemy jak.

Mag
|

Proszę Cię udaj się do pedagoga szkolnego albo jakiegoś nauczyciela na pewno masz jakiegoś którego lubisz,powiedz ze potrzebujesz pomocy bo to naprawdę jest już problemem.dobrze o tym wiem bo mam sama corke z takim problemem mimo iż uczęszcza na terapię,bierze leki ,to bywają momenty załamania nawet z próbą...I po raz kolejny pobyt w szpitalu na obserwacji.dobrze wiem że przed nami jeszcze długa droga przez ciężką pracę.idź nie zwlekaj zawsze jest łatwiej jak ktoś wie w takich momentach nie można być samej potrzeba osób które pomogą ,jeśli twoim rodzicom ktoś dorosły to wytłumaczy na pewno ci pomogą

Mama dziecka z depresją
|

Nie wiem, ile masz lat. Jeśli możesz, zgłoś się do poradni pedagogiczno-psychologicznej j poproś o wizytę u pdychologa albo porozmawiaj ze szkolnym psychologiem. On Cię powinien pokierować. Jeśli masz jakichś zaufanych, życzliwych doroslych- powiedz im. Może twój rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że to może być depresja?

Emilka
|

Od 5 miesięcy co noc mam myśli samobójcze. Mówiłam o tym rodzicom a oni powiedzieli, że jak będę dorosła to będę miała problemy a teraz przesadzam. Co mam robić. Proszę o pomoc.

Magda
|

Wizyta u psychiatry czy psychologa może nie być taka prosta, szczególnie, jeśli gabinet znajduje się gdzieś dalej i jedyny sposób aby tam dotrzeć opiera się na rodzicach. Poza tym im wprost nie powiem, że boję się, że coś ze mną nie tak, bo słuchając ich rozmów na ten temat stwierdziłam, że mnie nie zrozumieją... Nie lubię rozmawiać o tym co czuję, że mimo znakomitych ocen mam dość złą opinię w szkole z powodu błędu z przeszłości, który naprawiłam, ale zła sława została. Uważam, że ludzie to potwory i osobiście wolę przesiedzieć cały dzień z kotami, niż spotkać się z kimkolwiek, być może dlatego, że moja przyjaciółka zamieniła mnie na kogoś innego. Niektóre osoby, które niby byłyby w stanie mnie zrozumieć i w wiadomościach do mnie piszą tak, jakby naprawdę były w stanie mi pomóc, za to potem widząc mnie w realu głupio się uśmiechają i udają, że nic nie widzą. Te zakłamane twarze to jakaś plaga... Co ja mam robić?

Justyna
|

Mam 16 lat. Od jakiegoś czasu myślę że mam depresję, ale teraz jest gorzej. Opisane tu objawy zgadzają się z moimi. Z rodzicami mam w miarę dobre kontakty, ale nie chcę mówić im o tym bo boję się jak zareagują. Jakieś dwa miesiące temu zwierzyłam się przyjaciółce, ale powiedziała mi że może po prostu zbytnio przeżywam. Naprawdę jest ciężko, a ja nie wiem co zrobić.