BŁĄD LEKARZA: czy można odzyskać pieniądze za złe leczenie

Uważasz, że lekarz źle wywiązał się ze swoich obowiązków? W ocenie efektów leczenia nie kieruj się emocjami. By dochodzić własnych praw, trzeba mieć mocne argumenty. Co zrobić, by błąd lekarza udowodnić?

BŁĄD LEKARZA: czy można odzyskać pieniądze za złe leczenie
Autor: thinkstockphotos.com Uważasz, że lekarz źle wywiązał się ze swoich obowiązków? W ocenie efektów leczenia nie kieruj się emocjami. By dochodzić własnych praw, trzeba mieć mocne argumenty. Co zrobić, by błąd lekarza udowodnić?

Spis treści

  1. Jak jednak należy postąpić, gdy uważamy, że lekarz popełnił błąd?

Na podstawie opisanej poniżej sytuacji można przypuszczać, że rzeczywiście lekarz nie postąpił zgodnie z regułami sztuki. W takiej sytuacji można zaskarżyć go do izby lekarskiej. Składanie skargi do jego bezpośredniego przełożonego (np. kierownika przychodni) mija się z celem. Nie ma on bowiem prawa oceniać zastosowanych metod leczenia. Każdy lekarz dokonuje indywidualnej oceny stanu chorego, opierając się na informacjach uzyskanych od niego oraz posiadanej wiedzy medycznej. Ten sam przypadek może być inaczej oceniony przez różnych lekarzy, a oceny, choć odmienne, nie muszą odbiegać od zasad sztuki lekarskiej. W czasie leczenia mogą przecież zaistnieć powikłania, które nie wynikają z braku kompetencji lekarza.

Problem

Wraz z rodziną leczę się od dziesięciu lat u tego samego stomatologa. Ostatnio przeszłam zabieg polegający na zatruciu zęba, wyjęciu nerwu, zacementowaniu kanałów i zaplombowaniu. Kosztowało to 600 zł. Dwa miesiące później silny ból zęba zmusił mnie do ponownej wizyty u dentysty. Traf chciał, że nasz lekarz był na urlopie i znajomi polecili mi innego. Dowiedziałam się od niego, że ząb wcale nie został zatruty i nie był leczony kanałowo. Został tylko zaplombowany. Wierzę w to, gdyż także kolejny stomatolog stwierdził zapalenie nerwu. W martwym, jak sądziłam, zębie. Po raz kolejny przeszłam całe leczenie kanałowe. Kosztowało mnie to sporo cierpienia i znowu ok. 600 zł (likwidacja stanu zapalnego, zatrucie, usunięcie nerwu, zacementowanie kanałów, plomba). Po tym wszystkim uświadomiłam sobie, że powinnam zgłosić reklamację, tylko nie wiem, jak udowodnić błąd w sztuce i do kogo się zwrócić. Ząb jest już wyleczony - po partactwie nie ma śladu. Pozostaje tylko pytanie, ile razy zostaliśmy oszukani w ciągu 10 lat przez lekarza, do którego mieliśmy pełne zaufanie.

Jak jednak należy postąpić, gdy uważamy, że lekarz popełnił błąd?

Instancją, do której się zwracamy, jest Biuro Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy okręgowej izbie lekarskiej. To on wszczyna postępowanie wyjaśniające.

Według Kodeksu Etyki Lekarskiej lekarz, który uważa, że pacjent był źle leczony, powinien poinformować o tym kolegę prowadzącego terapię. Gdy ten zignoruje jego uwagę, ma moralny obowiązek powiadomić komisję etyki lekarskiej. Pacjent nie musi o tym wiedzieć.

Obowiązuje taka sama procedura jak przy postępowaniu prokuratorskim. Zainteresowane strony (pacjent i lekarze) będą zeznawały przed rzecznikiem w charakterze świadków. Lekarze (w Pani przypadku - trzech stomatologów) muszą przedstawić karty zawierające opis leczenia, wykonanych zabiegów itp. Na podstawie zapisów w kartach rzecznik ocenia, czy popełniono błąd. Gdy sprawa budzi wątpliwości, wzywa się biegłych (są to uznani specjaliści z danej dziedziny medycyny), którzy oceniają postępowanie lekarskie. Jeśli rzecznik uzna, że doszło do zaniedbania lub błędu w sztuce, kieruje sprawę do sądu lekarskiego, który ją rozpatruje i wydaje wyrok. Lekarz, który zostanie uznany winnym, poniesie karę - od upomnienia do dożywotniego pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Sąd lekarski nie decyduje natomiast o formie zadośćuczynienia dla pacjenta. To może nastąpić tylko przed sądem cywilnym (tu postępowanie może się toczyć na wniosek poszkodowanego, niezależnie od wyników prac sądu lekarskiego, nawet w tym samym czasie). Sąd powołuje swoich biegłych. Jeśli orzekną, że powstała szkoda, sąd określi formę rekompensaty - od naprawienia szkody aż do dożywotniego wypłacania renty.

miesięcznik "Zdrowie"