Stosujesz leki zgodnie z poprzednimi zaleceniami lekarza?

- Recepta jest barierą, by pacjenci nie leczyli się sami. Generalna zasada jest taka, że leki, które przepisał nam lekarz, przepisał właśnie na to konkretne zachorowanie, z którym zgłosiliśmy do niego się w danym momencie - mówi Rafał Janiszewski, właściciel Kancelarii Doradczej świadczącej usługi z zakresu organizacji ochrony zdrowia na rzecz podmiotów leczniczych i praw pacjentów.

Rafał Janiszewski Strefa Pacjenta
Autor: Rafał Janiszewski

Anna Tłustochowicz: Zacznę od hipotetycznej sytuacji: zostało mi trochę antybiotyku, który kilka miesięcy temu dermatolog przepisał mi na trądzik. Wtedy pomogło, ale teraz krosty znowu się pojawiły. Czy mogę ten sam antybiotyk zażyć do końca? 

Rafał Janiszewski: Generalna zasada jest taka, że leki, które przepisał nam lekarz - przepisał właśnie na to konkretne zachorowanie, z którym do niego się w danym momencie zgłosiliśmy. Pani zapytała o antybiotyk i bardzo dobrze, że właśnie od tego nasza rozmowa się zaczyna. Antybiotyki są ordynowane nam w przypadku różnych schorzeń. Często kojarzą się głównie z leczeniem infekcji górnych dróg oddechowych, no ale to może być właśnie wspominany trądzik, zapalenie pęcherza lub trudno gojąca się rana. Całe spektrum infekcji, zakażeń. I co jest kluczowe? To, że każda infekcja, czy też każde zakażenie może być spowodowane przez inny drobnoustrój. Teraz akurat nie odnoszę się do przypadku trądziku, ale bardzo często jest tak, że objawy są bardzo podobne, jak wcześniej, ale to już nie jest ta sama choroba.

Czyli antybiotyk nie zadziała?

Oczywiście, że nie zadziałała, bo jeśli to jest np. infekcja górnych dróg oddechowych i kilka miesięcy temu ona była spowodowana bakterią, która okazała się wrażliwa na ten antybiotyk, ale dziś to jest już np. infekcja wirusowa. A w przypadku wirusów antybiotyki nie są skuteczne.

Antybiotyków sami nie bierzemy.

Generalna zasada jest taka, że za każdym razem powinniśmy zasięgnąć porady lekarza. Ale mogą być wyjątki! Teraz wrócę do wspomnianego przez panią trądziku. On jest dolegliwością przewlekłą i kiedy lekarz przepisuje nam antybiotyk, to wówczas - podczas tej wizyty u lekarza - powinniśmy zapytać, czy w przypadku, kiedy trądzik ewentualnie powróci, to możemy ponownie ten przepisywany nam właśnie antybiotyk zastosować.

Które leki mogą wywołać krwawienie z odbytu?

Warto wiedzieć natomiast, że generalną zasadą, jeśli chodzi o antybiotyki - zasadą z wytycznymi WHO, ze światowym standardem, jest to, że przed ich zaordynowaniem, powinno się wykonać posiew i antybiogram. To jest badanie, podczas którego pobiera się próbkę, którą się posiewa, hoduje się bakterie, a następnie aplikuje się na nie różne antybiotyki i dalej poddaje się te bakterie hodowli. Po kilku dniach widzimy, od którego antybiotyku one giną. 

Na który antybiotyk są wrażliwe? 

Ale też, na jakie antybiotyki są oporne! I wtedy lekarz przepisuje nam antybiotyk w sposób celowany. Ale podkreślam: na to schorzenie, z którym dziś przyszedłem do lekarza, ten antybiotyk mi pomoże! 

Bo infekcja gardła, której nabawię się za kilka miesięcy, może być już wywołana wirusem.

Tak, ale również może się okazać, że to jest ta sama bakteria. Ale ona nie jest już wrażliwa na ten antybiotyk. 

Czy w przypadku innych leków jest tak samo, jak w przypadku antybiotyków? 

Mamy oczywiście różne grupy leków, które lekarze nam wypisują przy różnych zachorowaniach, m.in. chorobach przewlekłych, których objawy pojawiają się co jakiś czas i dzięki lekom ustępują, ale mogą powrócić.

Migrena?

Na przykład migrena, astma. W przypadkach, o których teraz mówię, leki ordynowane nam przez lekarza, będziemy mogli zastosować ponownie przy ewentualnym kolejnym pojawieniu się objawów. Tylko proszę zobaczyć: w tym przypadku to lekarz, przepisując nam konkretny lek na chorobę przewlekłą, mówi: "Gdyby nastąpił nawrót, gdyby po jakimś czasie znowu wystąpiły objawy, wtedy proszę sobie ten lek przyjmować w takiej a takiej dawce przez tyle i tyle dni". 

Bardzo złą praktyką jest przyjmowanie leków od kogoś! Ciocia leczy się na nadciśnienie, a ponieważ u mnie ono także się pojawiło, to ja oszczędzę sobie czas, który bym „stracił” u lekarza…

No i pieniądze za wizytę, jeśli byłaby prywatna…

Też. No i wezmę sobie lek od cioci. Zetknąłem się z takimi przypadkami, że jej czy jemu pomogło, to mi też pomoże. To jest działanie bardzo niedobre i bardzo niebezpieczne! Leki po pierwsze są dobierane do danego zachorowania, ale po drugie - do tego konkretnego pacjenta, będącego w specyficznej sytuacji. I lek, który tak świetnie działa na nadciśnienie u cioci, u mnie może nie tylko wcale tak świetnie nie zadziałać, ale może wręcz zaszkodzić.

Dlaczego?

Dlatego, że mechanizmy działania leków obniżających ciśnienie są różne i uzależnione od przyczyn, ale również od indywidualnej oceny klinicznej konkretnego pacjenta. A przyczyny mogą być różne. Może to być miażdżyca, ale mogą to być też inne choroby. I teraz, wzięliśmy lek od cioci, on wydaje się, że działa, ponieważ ciśnienie się obniża, ale choroba dalej będzie się toczyć. I to może prowadzić do naprawdę poważnych konsekwencji. Choćby zaburzenia rytmu serca. 

Mówi się, że nadciśnienie to „cichy zabójca”. 

Dlatego musimy zawsze mieć z tyłu głowy, że lekowi nie jest przypisana choroba.

Lek jest dla pacjenta, który ma daną chorobę!

Spotkałam się, z tym że osoby „użyczają sobie” leków uspokajających.

Ja też. A trzeba pamiętać, że leków działających na naszą psychikę jest dużo. Powszechnie się mówi, że je bierzemy „na uspokojenie” czy „na sen”, ale analogicznie: to są różne grupy leków i lekarz przepisuje lek konkretnej osobie, biorąc pod uwagę szereg czynników, poczynając od wieku, a kończąc na ogólnym stanie zdrowia pacjenta. Takie sobie beztroskie zażywanie leków, po których koleżanka się doskonale poczuła, może być niebezpieczne. Może wpływać na ciśnienie krwi, na akcję serca.

Czyli znowu - koniecznie konsultujemy się z lekarzem.

Tak, ponieważ złota zasada brzmi: „My nie leczymy choroby! Leczymy człowieka, który ma tę chorobę”. Leki mogą mieć zbliżone wskazania, ale bardzo się między sobą różnić. I dlatego właśnie lekarz przeprowadza z nami wywiad, sprawdza nasz ogólny stan zdrowia, choroby współistniejące, już zażywane przez nas leki i dopiero na tej podstawie dobiera dla nas, a nie dla naszej rodziny i znajomych, którzy będą mieli te same objawy, co my - konkretny lek. Zastanówmy się, dlaczego w ogóle jest tak, że jakaś grupa leków jest wydawana pacjentom wyłącznie na podstawie recepty? Nie tylko dlatego, że one mogą być niebezpieczne, toksyczne, trujące…

Narkotyczne.

No tak, oczywiście. Ale przede wszystkim powód jest taki, że właściwy dobór tego leku może być określony tylko przez lekarza, który jest w stanie przewidzieć jego wpływ nie tylko na chorobę, ale na nasz organizm w ogóle. 

Recepta nie jest barierą przed dostępem do niebezpiecznej substancji, choć oczywiście również, jak w przypadku wspomnianych przez panią substancji narkotycznych, ale barierą, by pacjenci nie leczyli się sami. Na koniec zostawiłem bardzo ważną kwestię. Leczenie dzieci.

Szczególnie teraz, kiedy dzieci poszły do żłobków, przedszkoli, szkół - chorują na potęgę. 

U dzieci bardzo często występują nawracające zachorowania, infekcje. Rodzice wtedy idą do lekarza, a ten wypisuje lek. Czasem jest to antybiotyk. I teraz, co część rodziców robi przy kolejnej infekcji? Mówi sobie: "O, zostało mi jeszcze trochę tamtego syropku czy aerozolu, a dziecko choruje tak samo jak ostatnio, katarek ma, no to mu ten lek dam".

Nie wolno?

Nie! A często rodzice tak robią i to nawet przy pierwszych objawach już włączają zachomikowany lek. Gdzie na tym etapie, to wcale nie jest potrzebne! Mało tego, to może być bardzo niebezpieczne. 

Pamiętamy, że leki to nie są dropsy. Leki obciążają wątrobę i nerki.

To jest zło konieczne oczywiście, ale pamiętamy, że każde zachorowanie u dziecka jest inne. Może być spowodowane wcale nie bakterią, albo bakterią, ale inną, niż poprzednio, albo wirusem, albo może być to reakcja alergiczna, która wcale nie oznacza, że dziecko ma alergię. Po prostu jego układ odpornościowy dopiero się rozwija. Jednocześnie pamiętajmy, że u dzieci procesy chorobowe przebiegają szybko, często wręcz dynamicznie i stosowanie leków, które są zarejestrowane jako na receptę u dzieci - trzeba bardzo poważnie wyważać. I ja widzę w ordynacjach lekarzy, że pediatrzy zapisują dzieciom leki z wielką rozwagą.

Wracając jeszcze na chwilę do antybiotyków, to ich beztroskie zażywanie może spowodować, że one przestaną na nas działać. 

My uodparniamy się na antybiotyki jako ludzkość. Polityka ochrony antybiotyków i wytyczne światowe mówią wyraźnie, by ich nie stosować pochopnie: bez posiewów i antybiogramów. W pewnym momencie stało się tak, że antybiotyki zaczęły być wszechobecne i w momencie, kiedy nas atakuje jakaś bakteria, coraz trudniej znaleźć antybiotyk, na który ona będzie wrażliwa. Dlatego nie ma najmniejszych wątpliwości, że kiedy dziecko ponownie zachoruje, to nie wolno podawać mu antybiotyku, który został w szafce po ostatniej chorobie! Podając go, możemy zmienić objawy i później, kiedy dziecko nie będzie zdrowiało i w końcu pójdziemy to lekarza, to on już nie będzie widział obrazu klinicznego. Lek zniósł objawy, np. zbił gorączkę, ale chorobę jedynie zamaskował, a nie wyleczył. Proces chorobowy wciąż się toczy, a u dzieci, jak już wspominałem, to się potrafi dziać bardzo szybko. My się dziś skupiliśmy na lekach ordynowanych przez lekarzy, ale chciałbym wspomnieć również o tych bez recepty.

Leki bez recepty mają dość szerokie działanie, więc istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że przyjmując je samodzielnie, pacjent uzyska efekt terapeutyczny.

Jednocześnie w ulotce zawsze mamy informację, że jeżeli tego efektu nie będzie po dwóch, trzech czy pięciu dniach, to należy się skonsultować z lekarzem. Może się po prostu okazać, że w tym szerokim spektrum działania leku, akurat nasz problem zdrowotny się nie mieści. 

Więc ich zażywanie jest nie tylko bezcelowe, ale może być groźne. 

Leki, które są dostępne bez recepty, są dość bezpieczne. Z tego powodu są tak dostępne. Nie wolno jednak zapominać, że to jednak leki. Niektóre substancje mają co prawda małe dawki, ale jednak można je przedawkować, niektóre z nich mogą nam zwyczajnie szkodzić. 

Ekspert
Rafał Janiszewski
Rafał Janiszewski, właściciel Kancelarii Doradczej świadczącej usługi z zakresu organizacji ochrony zdrowia na rzecz podmiotów leczniczych

Prelegent, organizator wielu szkoleń i konferencji dotyczących ochrony zdrowia i praw pacjentów. W latach 1998-1999 pracownik Biura Pełnomocnika Rządu ds. Wprowadzania Powszechnego Ubezpieczenia Zdrowotnego. Autor ponad 20 publikacji książkowych poświęconych organizacji ochrony zdrowia oraz standardom finansowania świadczeń zdrowotnych. W latach 2005-2007 ekspert Prezydium Sejmowej Komisji Zdrowia, jako doradca ds. świadczeń zdrowotnych. Współautor opracowania generalnego w ramach projektu Pharmaceutical Pricing and Reimbursement dla Europejskiej Komisji Zdrowia.

Przeczytaj inne artykuły z cyklu #StrefaPacjenta: 

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.