Syndrom DDA (dorosłe dzieci alkoholików) - objawy i zasady terapii

2019-03-20 15:03 Anna Krasuska

O tym, jakie problemy w życiu mają DDA, czyli dorosłe dzieci alkoholików i jakie są konsekwencje wychowania w rodzinie z problemem alkoholowym, z psychiatrą Lubomirą Szawdyn rozmawia Anna Krasuska.

DDA wychowują się w świecie, którym rządzi chaos. Dzieci alkoholików w dorosłe życie wchodzą z bagażem doświadczeń, który często na długie lata determinuje ich los. Jak powietrza potrzebują bezpieczeństwa i równowagi.

Czy w dorosłym życiu można odczuwać skutki tego, że w domu była choroba alkoholowa?

Jeżeli jedna osoba w rodzinie choruje, to ludzie, którzy są wokół niej, też chorują. Dzieci są szczególnie podatne na wpływ dorosłych i bezradne wobec tego, co dzieje się w domu. Jeśli wychowują się w dysfunkcyjnej rodzinie, to w dorosłość wchodzą z różnymi problemami.

Kim są DDA - dorosłe dzieci alkoholików?

Ludźmi, którzy nie radzą sobie w życiu, bo nie posiedli odpowiednich umiejętności. To marionetki wyreżyserowane przez dorosłych. DDA mogą przeżyć wiele lat, nie wiedząc, kim są, bo potrafią tylko odgrywać role, których nauczyły się w dzieciństwie.

Jakie role odgrywają DDA?

Wyróżnia się cztery postawy dzieci alkoholików: bohater, błazen, kozioł ofiarny i cień.

Bohater to taki stary malutki. Opiekuje się np. matką, broni jej przed ojcem, wychowuje młodsze rodzeństwo. Zwykle dobrze się uczy, jest odpowiedzialny, skłonny do poświęceń. Jednocześnie ma wykształcony silny system kontroli. Bohater zajmuje się innymi, ale nie sobą. Siebie ćwiczy, bo we wszystkim musi być najlepszy, żeby zasługiwać na pochwały.

Błazen dba o to, żeby w domu nie było smutno. Ma poczucie, że od niego zależy dobry nastrój, dlatego zawsze stara się rozładować kwaśną atmosferę. Podobnie jak bohater, nie zajmuje się sobą, tylko innymi osobami.

Z kolei kozioł ofiarny wzrasta w poczuciu, że jest wszystkiemu winien. Jest to zawsze osoba wytykana palcem. Takie dziecko zwykle zaczyna się w końcu buntować na zasadzie: "Jestem winny? To ja wam dopiero pokażę!".

Cień to dziecko, którego prawie nie widać. Osoba zawsze wycofana i niepewna siebie. Ze strachu przed awanturami rodzinnymi i przed przyjęciem na siebie jakiegokolwiek trudu związanego z tym piekłem rodzinnym ucieka w głąb siebie. Potem taka wycofana wchodzi w dorosłe życie.

Ważne

Co oznacza: DDA

To skrót: dorosłe dzieci alkoholików. Nazwa została stworzona przez samych pacjentów, którzy ponad 20 lat temu zaczęli się domagać terapii. Terminem DDA określa się stosunkowo niedawno wyodrębnioną dziedzinę zaburzeń wynikających z dorastania w rodzinie z problemem alkoholowym. Na świecie ruch DDA jest dobrze rozwinięty i funkcjonuje podobnie jak inne ruchy anonimowe – AA (anonimowi alkoholicy), współuzależnieni itp. W Polsce ciągle jeszcze raczkuje.

Jakie problemy mają dzieci DDA, kiedy dorastają?

Bohater zatruwa życie swojemu otoczeniu, bo wszystko wie najlepiej i wszystko chce kontrolować. Męża traktuje jak dziecko, pracowników ustawia pod sznurek. Każdy musi bezkrytycznie wykonywać jego rozkazy. Błazen nigdy nie dorasta. Życie z nim jest wielką niewiadomą. Kozioł ofiarny dźwiga swój bagaż win, a cień nigdy nie jest pewien siebie i nie może w pełni rozwinąć swoich zdolności.

Sprawdź, na czym polega terapia rodzinna

Co wyróżnia osoby DDA?

Lęk przed chaosem. W hierarchii wartości poczucie bezpieczeństwa jest dla tych ludzi najważniejsze. Dla jednych będzie to dobrobyt materialny, dla innych sława, jeszcze inni odnajdują je w toksycznym, uzależniającym związku.

Właśnie... dlaczego DDA tak często wchodzą w związki z osobami uzależnionymi?

Bo wolimy zwykle to, co znamy, i lękamy się nowego. Łatwiej wejść w stary schemat. Poza tym przyciągamy do siebie osoby pasujące do naszych potrzeb. Bohater przyciąga partnera, który czuje, że może na nim zawisnąć i przebimbać życie, nic nie robiąc. Cień przyciąga ludzi, którzy chcą się opiekować innymi. Każda z tych postaci ma swoich fanów na scenie życia. Do tego dodać należy pychę. Wydaje nam się, że jeśli znamy problem z rodzinnego domu, to sobie z nim poradzimy, i znów przejmujemy odpowiedzialność za innych. To błędne koło. Na początku wszystko może wyglądać niewinnie, tym bardziej że mąż nie musi od razu ujawnić alkoholowych skłonności. Później jednak rozwija się dramat.

Na czym on polega?

Rzeczywistość postrzegana przez DDA różni się od faktów. Takie osoby patrzą wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń. Wszystko dopasowują do swoich potrzeb, a jeśli coś im nie pasuje, uważają, że to zmienią. Żyją w fikcyjnej rzeczywistości, bez kontaktu ze sobą.

Nie wiedzą, kim są?

Właśnie. Dorosłe dzieci alkoholików mają z tym problem. Często dopiero w 30.-40. wiośnie życia zaczynają budować swoją tożsamość. Okazuje się nagle, że ktoś już dłużej nie chce odgrywać roli narzuconej mu przez innych. I musi skonfrontować się z rzeczywistością, zadać sobie pytanie: "Kim ja jestem?". Im wcześniej je postawi, tym lepiej.

W życiu dorosłym można to jeszcze zmienić?

Oczywiście, chociaż nawyki wyrobione przez kilkadziesiąt lat ciężko wyrugować. DDA potwierdzają się wyłącznie poprzez opinie innych. Każdą krytykę odbierają jako życiowy dramat. Nie mają żadnego oparcia w sobie. Dlatego warto podjąć trud i spróbować to zmienić. Człowiek powinien wiedzieć, kim jest, jakie ma zdolności, co potrafi, ile znaczy.

Na czym polega terapia DDA?

Na początku prowadzi do przebaczenia. Potem jest zdobywanie nowych umiejętności. Ale najważniejsze jest budowanie tożsamości. Człowiek po odkryciu własnej skóry odkrywa też w sobie pokłady kreatywności. Jego dusza się rozwija w nieskończoność. I to błyskawicznie. Ci ludzie stają się dumni ze swojej odrębności, mocni. Budują nowe relacje, rozwijają się zawodowo. Jeszcze przez jakiś czas pozostaje w nich ta niepewność. W końcu jednak zapominają o niej i żyją zwyczajnym życiem. Bo życie poczciwego człowieka jest zupełnie zwyczajnym życiem...

To ci się przyda
  • Dlaczego Dorosłe Dzieci Alkoholików mają problemy z zabawą?

- Osoby dotknięte syndromem DDA są głęboko przekonane, że nie zasługują na przyjemności, rozrywkę. Chcą przyjemności, chcą się zrelaksować, ale istnieje silna blokada, która utrudnia im realizację tego pragnienia – mówi autorka programu Systemowej Pomocy Psychologicznej dla Młodych Dorosłych Dzieci Alkoholików, Anna Seweryńska ze Stowarzyszenia Od-Do. - Problem ten można przezwyciężyć. Ważne jest uświadomienie sobie, że wybór ma się w swoich rękach. Nauka wyboru na korzyść własnych potrzeb (w tym przyjemności), w zgodzie ze swoimi uczuciami jest jednym z istotnych elementów terapii.

  • Dlaczego Dorosłe Dzieci Alkoholików żyją w poczuciu wyobcowania?

Temu uczuciu bardzo często towarzyszy też poczucie niższości. Dorosłe Dzieci Alkoholików dorastają w przekonaniu, że nie są „wystarczająco dobre”, nie doświadczyły ze strony swoich rodziców akceptacji na siebie takimi, jakie są, dlatego czują się gorsi, inni niż ich koledzy z pracy, znajomi itd. – W przeciwieństwie do alkoholików, dla ich dorosłych dzieci potrzeba terapii jest bardziej naturalna, pojawia się wraz z dojrzałością, te osoby bardzo chcą lepiej zrozumieć siebie i rozwiązać swoje problemy. Podczas terapii można wiele osiągnąć. Można uwolnić się od przeszłości i zacząć żyć po swojemu bez poczucia winy za przeżywane uczucia i realizowane własne potrzeby. Można nauczyć się unikać zachowania wynikającego z mechanizmów dysfunkcyjnych i nauczyć się zdrowych, satysfakcjonujących, rozwojowych relacji – podkreśla Anna Seweryńska ze Stowarzyszenia Od-Do.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

W numerze 9/2019 "Zdrowia": jak leczyć schorzenia stóp, fakty o chorobie Hashimoto, czerniak pokonany, miłość w jesieni życia, co mówią nasze sny, pomidory palce lizać. Miesięcznik "Zdrowie" to pakiet rzetelnej wiedzy i praktycznych wskazówek!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie 9/2019
KOMENTARZE
Lapis
|

Osoby z DDA potrzebuja opieki i jezeli sa odpowiednio poprowadzone to potrafia byc szalenie wartościowymi, empatycznymi osobami i doskonalymi towarzyszami.

Ingrid
|

Grunt to trzeba chcec odmienic swoje zycie na lepsze.W Nowym Modlinie dziala prywatna klinika - gdzie skupiaja wedlug mnie najlepszych psychologów . Mysle ze pomogą każdemu, nawet jesli jest to problem z uzaleznieniem od alkoholu itp.. Zycze powodzenia!

Paweł
|

Mam tak samo wychodzę na ulice i mam wrażenie że wszyscy się na mnie patrzą jakbym był inny gorszy. Mam 28 lat a nie potrafię stworzyć żadnej relacji z drugim człowiekiem. Dobrze że są takie artykuły może faktycznie warto spróbować terapii i uwolnić się od przeszłości poczucia winy otworzyć się na świat i uwierzyć w siebie.

Wiki
|

Jesteś ważny i to się liczy:)
Gdy tylko przestaniesz analizować swoje postępowanie w kategoriach winy i nagrody - zaczniesz po prostu żyć. Jestem DDA. Mam 22 lata. Nigdy nie poszłam na żadną terapię. Rok temu wzięłam się za siebie. Sama doszłam do harmonii. Dziś jestem szczęśliwa, żyję po swojemu. Jeszcze nie wybaczyłam ojcu, ale i na to przyjdzie czas. Teraz skupiam się tylko na sobie. Pomagam innym, ale nie zarzynam się w duchu altruizmu. To już nie moja bajka. Życzę Ci tego samego:)

syn alkoholika
|

bardzo potrzebowałem tego artykułu... niewiedzialem że dzięki alkoholikowi zostanę bohaterem.... szkoda że 10 lat temu tego artykułu nie czytałem jak szukałem siebie

Robert
|

Od kiedy po raz pierwszy spotkałem się z pojęciem DDA, coraz bardziej uświadamiam sobie, że syndrom ten wpłynął na większość decyzji podejmowanych przeze mnie w dorosłym życiu. Byłem/jestem gdzieś w połowie błaznem i bohaterem i wyraźnie widzę, że młodszy brat jest kozłem ofiarnym/ cieniem.
Od pewnego czasu mam spory kryzys i odczuwam coraz głębszą samotność. Ciągle zastanawiam się, kim jestem i czego chce od życia. Mam 27 lat a nigdy nie byłem w związku. Dopóki tego nie usłyszę, trudno uwierzyć mi i zauważyć, że ktoś mnie lubi. Często mam wrażenie, że ludziom jest mnie żal, uważają mnie za dziwaka lub głupka. Kiedyś spontanicznie byłem bardzo entuzjastyczny i pewny siebie, dziś muszę się na tym skoncentrować. Wystarczy tylko trochę wzruszający moment filmu lub myśl a od razu lecą mi łzy. W sytuacjach w których wszyscy narzekają na nudę, ja cieszę się, że jest spokój.

Klaudia
|

Ciągły wewnętrzny chaos, poczucie winy, lęk społeczny, brak poczucia swojej wartości. Nie wiem kim jestem, dokąd zmierzam. U mnie rodzice - oby dwoje pijący. Pracują całe życie, po pracy piwo, wódka, piwo. Zostawałam sama w domu na całe dnie. Byłam opisywanym kozłem ofiarnym. Obwiniana za wszystko. Cokolwiek w domu się popsuło, zgubiło - zawsze winna byłam ja. Później problemy z prawem, narkotyki, bójki. I tak wkroczyłam w te nieszczęsne życie i czekam na wizytę u psychiatry, bo długo sama nie dałabym rady.
NIE BÓJCIE SIĘ LECZENIA!

Gosc
|

Krysiu bardzo pozytywnie wyrażasz się o swoim psychologu terapeucie. Czy mogłabyś udostępnić tej osoby adres e-mailowy lub telefon służbowy? Dziękuję.

anix
|

ja widzę u siebie po trochu każdej z postaci- jestem cieniem, niewidzialna, często chcę , nawet publicznie, przemknąć się bez uwagi i zawsze obawiam się, że ktoś mnie dostrzeże, spojrzy na mnie. Jakbym chciała uciekać. Z innej strony zawsze chcę wszystkim nieść pocieszenie, rozmieszać itd. i w domu i poza domem(błazen). A potem często żałuję, że się wygłupiłam I też mam w sobie instynkt opiekuńczy z tendencją do przesady. Wszystkich chcę brać w obronę - i w domu i poza - jakby czuła się odpowiedzialna za zbawianie całego świata. A jeśli nie stanę w danej sytuacji w czyjeś obronie bardzo długo mam poczucie winy, że nie zareagowałam. W ogóle wszystkich chcę naprawiać, by tak jak ja starali stawać się lepszymi ludźmi każdego dnia.
Jednak moim największym problem jest to, że nie mogę wejść w jakikolwiek związek, nie nadaję się do relacji. Odczuwam głęboką samotność. Czuję, że nie ma wokół mnie nikogo podobnego do mnie. Często wśród ludzi czuję ogromną blokadę nie do przezwyciężenia.
I próbuję wypierać, że w dzieciństwie wcale nie było aż tak źle. Bo z rodziców, to z osobą uzależnioną emocjonalnie czuję się bardziej związana, bo z nią więcej czasu spędzałam i ta bardziej była i jest opiekuńcza wobec mnie

KS
|

ja mialem forme blazna po alkoholu a bylem katowany przez brata ktoryodgrywal bohatera.... i to wina rodzicow, mam 30 lat nadal nie mam pracy dziewczyny zony i mieszkam z tata, a potrafie dbac o siebie tylko nie zarabiam, sporo biegam nawet do 100km tygodniowo czasem wiecej, ostatino przebieglem 50km bez sniadania i picia, tylko zeby nie wachac petow i alkho wstret mam do tego do konca zycia, alkohol to agresja a pety to zwykly syf