Czy wypada zakochać się po 50-tce? Czym wyróżniają się związki osób dojrzałych?

Związki osób po 50-tce są mniej intensywne niż młodzieńcze, ale dojrzalsze i luźniejsze zarazem. Prosty przykład: poznali się, gdy mieli już swoje lata – dorastające dzieci, nawyki i bagaż doświadczeń. I wtedy pojawiły się dylematy: czy wypada zakochać się w moim wieku, jak powiedzieć bliskim, że chcę być szczęśliwa? Dlaczego późna miłość wciąż budzi skrajne emocje?

Psycholodzy podkreślają, że każda pora jest dobra na miłość. Dojrzałe uczucie może być tak samo piękne jak w młodości, a prawo do szczęścia mają wszyscy, niezależnie od wieku. Tymczasem widok zakochanych sześćdziesięciolatków wciąż niektórych oburza. W obawie przed opinią otoczenia niektóre kobiety – rozwódki, wdowy albo te, które do tej pory nie spotkały drugiej połówki, na siłę bronią się przed uczuciem. Zdaniem psychologów, to błąd, bo poza nielicznymi wyjątkami nie jesteśmy stworzeni do samotności. Każdy bez względu na wiek potrzebuje czułości, opieki, poczucia bezpieczeństwa. Jeśli więc zdarzy ci się późna miłość, czerp z niej całymi garściami! Szkoda odrzucać uczucie, by potem żałować, że zostało się z niewykorzystaną szansą.

Czy wypada zakochać się po 50-tce?

Starość i namiętność w naszej cywilizacji wciąż się wykluczają. Nawet dorosłym dzieciom trudno wyobrazić sobie rodziców, tym bardziej dziadków, zakochanych czy uprawiających seks. Żyjemy w społeczności dość mieszczańskiej, gdzie druga połowa życia kojarzy się z chorobami, bawieniem wnuków i samotnością.

Niektórym trudno zaakceptować, że skoro żyjemy znacznie dłużej niż kilkadziesiąt lat temu, to coraz więcej osób w wieku emerytalnym jest aktywnych zawodowo, uprawia sport, ma plany na przyszłość. W efekcie miłość, która pojawia się w dojrzałym wieku, często zaskakuje nawet samych zakochanych. Zapominamy, że nawet najlepsze relacje z dziećmi czy przyjaciółmi nie zastąpią bliskości, jaka rodzi się między kobietą i mężczyzną, że w życiu powinno być miejsce na seks.

Przestańmy przejmować się, że rodzina czy znajomi dziwią się: „i w tym wieku zachciewa ci się miłości...?”. Ludzie, którzy nie potrafią cieszyć się cudzym szczęściem i krytykują innych, często robią to z zazdrości. Nie wolno pozwolić, by ktokolwiek decydował o naszym szczęściu. Realizujmy więc swoje potrzeby i stawiajmy je wyżej od tego, co kto o nas pomyśli.

Czy związek dojrzałych osób po przejściach ma szansę powodzenia?

Kiedy zaczyna się snuć wspólne plany, często pojawia się obawa, czy związek z partnerem po przejściach ma szanse powodzenia. Psycholodzy podkreślają, że jeśli ktoś się rozwiódł albo jest singlem, to nie znaczy, że ma jakieś deficyty. Jak wiadomo, porażki mogą być dobrą lekcją na przyszłość. Trzeba tylko wyciągnąć wnioski i nie popełniać błędów, które doprowadziły do rozpadu partnerskiej więzi.

W dojrzałym wieku nie rzucamy się już ślepo w ramiona Amora, mamy więcej doświadczenia i większy dystans do wszystkiego. Warto wierzyć swojej intuicji. Czasem słyszy się o oszustach, ale to sytuacje sporadyczne. Decydując się na budowę związku, zawsze podejmuje się pewne ryzyko. Jeżeli jednak nie obdarzysz partnera zaufaniem, nie znajdziesz szczęścia nawet, gdy będzie ideałem.

O tym, w jakie wchodzimy relacje, decyduje też nasze poczucie własnej wartości. Nie wierzysz w siebie, jesteś osobą lękliwą, masz większe szanse, że zwiążesz się z osobą, która będzie to wykorzystywać. Boimy się porównań z poprzednią partnerką. Trudno takich konfrontacji zupełnie uniknąć. Wiadomo, że poprzedniczka była dla naszego partnera osobą ważną, ale nie wolno walczyć o pierwszeństwo. Bo pamięć o danej osobie to jedno, a to, co się dzieje teraz, to całkowicie inna jakość.

Nowy związek po 50-tce: opieraj go na doświadczeniu, ale nie wspominaj byłych partnerów

Często kobiety niepotrzebnie same prowokują porównania, choćby pytaniem „a jaka ona była?”… Pomyśl, jesteś inną osobą, tworzycie inną parę, na innym etapie życia, więc po co rozkręcać takie oceny. Gdy zdarzy się sytuacja kłopotliwa, powiedz jasno, co ci nie odpowiada („poświęcasz za dużo czasu sprawom z przeszłości”, „ciągle mówisz o byłej żonie”) i albo partner zmieni swoje zachowanie, albo trzeba będzie się z tego układu wycofać. Gotowość do nowego związku oznacza zaakceptowanie odrębności nowej osoby, zrozumienie, że można mieć inne przyzwyczajenia, nawyki, hobby. W niektórych sprawach możliwy jest kompromis, w innych trzeba zostawić sobie wolną przestrzeń.

Doświadczenie życiowe sprawia, że osoby w pewnym wieku są bardziej wyrozumiałe i mają większą łatwość rozwiązywania konfliktów. Miłość dojrzała niesie z sobą o wiele mniej problemów niż młodzieńcze uczucie. Oboje partnerzy mają już ustabilizowaną pozycję zawodową i finansową, nie muszą zajmować się wychowywaniem dzieci, mogą skupić się na sobie i miłym spędzaniu czasu. Gdy oboje są na emeryturze, mogą po prostu z sobą być, gdzieś pojechać, pójść do kina. Relacje w późniejszym wieku mają tę zaletę, że mogą być bliskie, a jednocześnie luźne. Nie trzeba od razu brać ślubu, można mieszkać osobno i spotykać się wtedy, kiedy oboje tego chcemy. Ważne, że czujemy się z sobą dobrze.

Zalety miłości po 50-tce

Czy osoby dojrzałe mają „motyle w brzuchu”? To sprawa indywidualna. Na pewno nie jest to takie szaleństwo jak w młodości, ale nie znaczy, że nie jesteśmy sobą zauroczeni. Tylko trochę inaczej to przeżywamy. Miłość dojrzała jest spokojniejsza, romantyczna, bardziej skupiona na przyjaźni niż na seksie. Mężczyzna zdążył już poznać psychikę kobiety, bardziej ją docenia i adoruje. Miłość pojawiająca się w późnym wieku daje poczucie wielkiej radości. Bliskość, ciepło, troska partnera i zaspokojenie potrzeb, których jesteśmy bardziej świadome niż w wieku 20 lat – wszystko to sprawia, że zaczynamy nowe życie.

Gdy wmówimy sobie, że po pięćdziesiątce nie wypada się zakochać, to tak jakbyśmy strąciły siebie na margines. Trzeba uwierzyć, że warto szukać miłości w każdym wieku, bo dodaje sił witalnych. Kobieta zakochana jest szczęśliwa, czuje się młodziej, ma błyszczące oczy, gładszą cerę, chce się podobać, bardziej o siebie dba. Miłość dowartościowuje, daje poczucie bycia kobietą, nie tylko matką, babcią, dobrą ciocią. Czasem warto zamknąć oczy i rzucić się na głęboką wodę.

miesięcznik "Zdrowie"
Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
brr
|

oczywiscie, milosc po 50-tce jest najlepsa przygoda zycia i uczuciem wielkim angazujacym na koniec zycia

Mela
|

Przez kilka ostatnich lat byłam sama. Bałam się facetów po ostatniej : kłamstwa, zdrady. I nagle buch spotkanie niechcący po wielu latach. Romantyczny spacer, kawa i wybuch emocji. Jest cudownie. Dostałam skrzydeł. Miłość kwitnie. Kiedyś kolega ze szkolnej ławy. Dziś oboje po przejściach cieszymy się sobą.

wer
|

50 jeszcze nie skończyłam,ale już niedługo.Kompletnie nie zgadzam się z tym ,że zakochanie w tym wieku jest spokojniejsze.Dla mnie takie samo cudowne szaleństwo jak to kiedy miałam 16 lat.

Ewa
|

Całkowicie się z tobą zgadzam , miłość w wieku dojrzałym jest przecudowna

Arek
|

Witam!
Należy zacząć od tytułu artykułu.
W moim otoczeniu mam parę na nowo zakochanych 75 + dlatego nie ma granic wiekowych w tej kwestii.Nie bójcie się otoczenia.Kochajcie się zawsze.

amara
|

Zgadzam się z Wami w zupełności. Nigdy nie jest za późno na miłość. Ja również jestem już po 50-tce, a właśnie przeżywam chyba najszczęśliwszą miłość. Nie do końca miałam szczęście do facetów, nie udało mi się do tej pory zaznać szczęścia przy jednym z nich, a teraz zaczynam związek, w którym jestem szczęśliwa jak nastolatka, w którym czuję się naprawdę szczęśliwa. Już podczas pierwszych rozmów na mydwoje, gdzie się poznaliśmy, czułam, że to może być ten jedyny. A jak już doszło do spotkania, to od razu między nami zaiskrzyło. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie jest efekt zauroczenia, ale jednak oboje zdajemy sobie sprawę z tego, czego chcemy, czyli jakiegoś poważniejszego związku. I wydaje mi się, że mamy spore szanse na szczęśliwe wspólne życie. W końcu... :) Nigdy nie straciłam nadziei na to, co chyba się opłaciło... :)

Klaudia
|

Każdy kocha inaczej. Inaczej przeżywa niezależnie od wieku czy płci. Miłość miłości nierówna, więc nie dzielimy na to, czy możemy się zakochać mając 20 czy 60 lat.
Cudowne jest to, że człowiek jest zdolny do miłości, że nie tylko może nią uszczęśliwić siebie ale i innych, że może nią obdarowywać ale i być nią obdarowany niezależnie od wieku.
Są ludzie, którzy się zawiedli, uprzedzili, którzy nie potrafią zaufać na tyle, żeby pokochać. Może to kwestia czasu i spotkania tej drugiej połowy aby odzyskać siłę miłości.
Każda historia o pięknych uczuciach jest cudowna. Miło czytać takie komentarze.
Może i ja znajdę taką miłość a może już ją znalazłam...
Mirku, zobaczymy co życie przyniesie ale nie pozostawiajmy go samemu sobie, popracujmy nad uczuciami, nad sobą, nad obawami i być może pojawi się miłość: wyczekiwana, wytęskniona, dopracowana, dojrzała i świadoma...

Mirek
|

Poznałem ją kiedyś, gdy przyszła z moim kolegą ze studiów. Od początku było wow - fascynacja intelektualna i fizyczna też. Jednak ona była z kimś, a ja byłem żonaty. Spotkaliśmy się niedawno. Ona jest wolna i ja już też jestem wolny. Aż nie wierzę co się ze mną dzieje. Nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, ale dla tych uczuć i tych przeżyć, i tak było warto. A w łóżku... nie pamiętam takiej namiętności i myślałem, że to już za mną. Mam 50 lat.

Karolina
|

Motylki w brzuchu? Jak najbardziej! Ja mam 48, mój partner 56. I życzę wszystkim młodym choć połowy naszego entuzjazmu, szaleństwa i namiętności. To bzdura, że "dorosła miłość" jest spokojniejsza. Czasami dopiero ona daje możliwość poznania prawdziwego zakochania.