Zapobieganie neuroinfekcjom ważne również w pandemii

2021-04-22 13:58 Materiały prasowe

Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych z początku przypomina przeziębienie, grypę lub COVID-19, dlatego nie należy bagatelizować niepokojących objawów. Inwazyjna choroba meningokokowa, mająca postać zapalenia opon mózgowych lub sepsy, może szybko rozwinąć się do stanu zagrażającego życiu dziecka. Tak też było w przypadku małego Miłosza, który w wieku niespełna 3 lat przebył zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, wywołane meningokokami.

W trakcie pandemii COVID-19, wskutek lockdownu i obostrzeń sanitarnych, spadła liczba zachorowań na wszystkie choroby zakaźne. Jednak niezmiennie grupą podwyższonego ryzyka poważnych zakażeń bakteryjnych wywołujących ZOMR i zapalenia mózgu są małe dzieci, do 5. roku życia.

Historia Miłosza

Miłosz został zakażony chorobą meningokokową, mimo tego, że nie wychodził z domu. Początkowo objawy wskazywały na przeziębienie lub grypę. Dziecko obudziło się z wysoką gorączką (40 stopni) i silnymi dreszczami.

Po jakimś czasie objawy ustąpiły. Jednak na drugi dzień stan dziecka znacznie się pogorszył. Rodzice udali się do przychodni, jednak zostali odesłani. Miłosz wymiotował, był bardzo osłabiony. Ponadto pojawiła się u niego wysypka na nogach.

Zaniepokojeni rodzice zawieźli synka do szpitala. Chłopiec został zabrany na OIOM, gdzie spędził 6 dni. Jego stan cały czas ulegał pogorszeniu. To wtedy u Miłosza zdiagnozowano zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu.

Następnie dziecko zostało przeniesione na oddział zakaźny. Oprócz objawów związanych z wysoką gorączką, u Miłosza pojawił się zez i pogorszenie słuchu. Po opuszczeniu szpitala, okazało się, że Miłoszek przebył także sepsę, którą wywołały meningokoki typu B.

Konsekwencje choroby były wstrząsające. Dziecko przestało mówić oraz zgłaszać potrzeby fizjologiczne. Chłopczyk całkowicie stracił słuch.

Jego odzyskanie jest jednak możliwe dzięki odpowiedniej rehabilitacji i wszczepieniu implantów ślimakowych.

Chłopiec, który przeszedł zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych

IChM a COVID-19

Rozpoznanie inwazyjnej choroby meningokokowej (IChM) nie jest łatwe, a w aktualnej sytuacji epidemiologicznej może być jeszcze trudniejsze. Choroba ma bowiem niespecyficzne objawy, przypominające z początku inne infekcje układu oddechowego, takie jak:

  • przeziębienie,
  • grypę
  • czy COVID-19.

Zarówno w przypadku zakażenia meningokokami, jak i koronowirusem, w pierwszej fazie pojawia się:

W kolejnych godzinach rozwoju tych chorób objawy są już odmiennie.

W przypadku IChM dołączają:

  • ból kończyn lub stawów,
  • ochłodzenie odległych części ciała (jak stopy, dłonie),
  • zmiana koloru skóry na blady,
  • w tym zmiany zakrzepowo-zatorowe.

Ostatecznie pojawiają się objawy sepsy oraz zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych.

Szczepienia pomogą uniknąć choroby

Historia Miłosza jest przykrym przykładem skutków choroby meningokowej. Jednak przebyciu choroby można zapobiegać dzięki szczepieniom. 

– Szczepienia przeciwko meningokokom są zalecane, co nie oznacza, że są mniej ważne – tłumaczy dr n. med. Alicja Karney z Fundacji Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie.

– Inwazyjna choroba meningokokowa jest stosunkowo rzadka, rocznie mamy ok. 200 jej przypadków, ale zawsze ma ciężki przebieg i często groźne skutki. Nawet doświadczonemu lekarzowi niełatwo rozpoznać początkowe jej objawy, a zakażenie rozwija się błyskawicznie i wymaga natychmiastowej interwencji medycznej, a w 99 proc. przypadków hospitalizacji. Dlatego w aktualnej sytuacji, gdy system ochrony zdrowia jest przeciążony z powodu pandemii, szczepienia przeciw meningokokom są jeszcze bardziej wskazane niż w normalnych warunkach – dodaje.

Bieżące wykonywanie oraz jak najszybsze uzupełnienie zaległych szczepień u dzieci w czasie pandemii zalecają wszystkie światowe gremia i towarzystwa naukowe, a także polski Minister Zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny.

Meningokoki typu B

W Polsce najwięcej zakażeń wywołują meningokoki typu B – odpowiadają one za 66% zachorowań w całym społeczeństwie, a wśród najmłodszych za jeszcze więcej, tj. 70% zachorowań u dzieci do 5. roku życia i 75% u niemowląt (w 1. roku życia).

Dlatego, jak zalecają eksperci, niemowlęta i dzieci w naszym kraju powinny być w pierwszej kolejności szczepione przeciw meningokokom typu B.

Tę profilaktykę można zastosować w każdym wieku, jednak najlepiej już od pierwszych miesięcy życia, ponieważ najwyższe ryzyko inwazyjnej choroby meningokokowej jest u najmłodszych dzieci.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE