Umarła na 40 minut. "Siedziała na kanapie z otwartymi oczami, nie reagowała"

2022-12-02 12:34

Kirsty Bortoft, nauczycielka medytacji z Brislington w North Yorkshire (Anglia) została znaleziona przez swojego partnera na kanapie. Miała otwarte oczy, ale nie reagowała. Mężczyzna natychmiast rozpoczął resuscytację i wezwał karetkę pogotowia, która przyjechała w zaledwie sześć minut.

Umarła na 40 minut. Teraz opowiada, co  zobaczyła, gdy lekarze próbowali przywrócić ją do życia
Autor: Facebook Umarła na 40 minut. Teraz opowiada, co zobaczyła, gdy lekarze próbowali przywrócić ją do życia

W styczniu 2021 roku spokojne życie Kirsty Borton zmąciło niecodzienne wydarzenie. Jej partner po powrocie do domu zastał ją siedzącą na kanapie. Kobieta miała otwarte oczy, ale nie dawała oznak życia.

Poradnik Zdrowie: arytmia serca

Kirsty jest mamą trójki dzieci, które tego feralnego wieczoru zostały pod opieką jej ojca. Z relacji Stu wynika, że kiedy dotarł do mieszkania partnerki, ta siedziała na sofie z otwartymi oczami, a na jej skórze widoczne były „dziwne” sześciokątne wzory.

Lekarze dawali jej 6 proc. szans na przeżycie

Stu położył partnerkę na podłodze i rozpoczął resuscytację. Zadzwonił po karetkę, która zjawiła się na miejscu po 6 minutach. Kobieta została przewieziona do szpitala, gdzie wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. Lekarze dawali jej zaledwie 6 proc. szans na przeżycie, a rodzinie polecono przygotować się na najgorsze.

Gdy leżała nieprzytomna pod aparaturą, jej partner zadzwonił do niej używając połączenia wideo. Chciał nakłonić jej ciało i mózg do wybudzenia. Obiecał, że jeśli tak się stanie, ożeni się z nią.

Po dwóch dniach cudownie wyzdrowiała

Lekarze postanowili wybudzić Kirsty ze śpiączki, jednak nie mieli pojęcia, jak zareaguje. Obawiali się, że może dojść do śmierci mózgu. Gdy 49-latka się obudziła, nie wiedziała, co się dzieje i zaczęła nerwowo pozbywać się rurek podłączonych do jej ciała. 

 „Wróciłam i byłam przytomna, ale nie byłam całkowicie obecna przez trzy dni – myślę, że z powodu tych wszystkich leków (...) Stu oświadczył mi się siedem razy, ale ciągle zapominałam – w końcu przypomniałam sobie oświadczyny numer siedem".

Biorąc pod uwagę, że Kirsty jest trenerką umysłu i nauczycielką medytacji, nic więc dziwnego, że swój powrót do życia nazywa cudem. 49-latka podkreśla także, że gdyby jej partner nie znalazł jej na czas, mogłoby jej już nie być wśród żywych. 

Przyczyna "śmierci" kobiety nie jest znana

Kirsty powiedziała, że ​​lekarze nie byli pewni, co się z nią stało. Kobietę wyposażono w wszczepialny kardiowerter-defibrylator (ICD), który reguluje rytm serca. Urządzenie o tajemniczej i dość skomplikowanej nazwie jest elementem profilaktyki nagłej śmierci sercowej u chorych z grup najwyższego ryzyka.