Socjolog: Straszenie covidem przestało działać. Jak więc zachęcić Polaków do szczepień?

2021-09-27 12:20

Kierownik katedry społecznych problemów zdrowotności UMCS prof. Włodzimierz Piątkowski wypowiedział się na temat procesu szczepień przeciw COVID-19 w Polsce. Według niego „potrzebna jest poważna dyskusja zwolenników i przeciwników szczepień – na równych prawach i bez uprzedzeń”.

Jak wynika z obecnych danych, mieszkańcy wschodniej części naszego kraju szczepią się mniej chętnie niż na zachodzie.

Do tych informacji odniósł się socjolog medycyny prof. Włodzimierz Piątkowski, stwierdzając, że „typowym pacjentem ze wschodniej Polski jest osoba o relatywnie niskim wykształceniu, mieszkająca na wsi lub w małym miasteczku, posiadająca stosunkowo małą wiedzę medyczną, niski status socjo-ekonomiczny, mająca pochodzenie chłopskie”. - Tacy pacjenci dominują w szpitalach w Białymstoku, Lublinie i powiatowych szpitalach wschodniej Polski – dodał. Zdaniem eksperta wpływ na mentalność współczesnych mieszkańców tych terenów miał fakty przynależności do różnych zaborów.

Poradnik zdrowie - różnica między COVID-19 a przeziębieniem i grypą

Natomiast prof. Piątkowski podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP), że „niechęć do szczepienia i medycyny nie jest polską specjalnością”. - Na zachodzie bardzo mocne są ruchy antymedyczne i tezy antynaukowe funkcjonują tam od lat. To jest rosnąca tendencja. Medycyna jest tam coraz bardziej traktowana jako część establishmentu, systemu, w którym zwykli ludzie są wykorzystywani do zarabiania na nich pieniędzy – wyjaśnił.

Jak zachęcić ludzi do szczepień na COVID-19?

Jeśli chodzi o szczepienia przeciw SARS-CoV-2 w Polsce, zdaniem socjologa „straszenie covidem przestało działać” i potrzebne jest inne podejście, które ma zachęcić ludzi do szczepień. Przez ostatni rok proste strategie (m.in. straszenie, pokazywanie w mediach zaszczepionych zadowolonych ludzi i ciężko chorych pod respiratorami) stosowane przez lekarzy w dużej mierze się wyczerpały. W opinii Piątkowskiego te techniki perswazyjne mogą „skłonić do szczepień ok. 50-60 proc. populacji, a to wciąż za mało, aby uzyskać odporność zbiorową, czyli ok. 80 proc”.

Ekspert stwierdził, że „ok. 10-15 proc. zadeklarowanych antyszczepionkowców nie przekonają żadne argumenty”. Jak dodał, można spróbować trafić do grupy ok. 40 proc. wahających się osób i wywołać określone zachowania.

- Od lat znane są metody inżynierii społecznej, które są stosowane w marketingu politycznym i ekonomicznym. One są w zasięgu ręki. Na zajęciach ze studentami nieraz analizowaliśmy przykłady udanych kampanii reklamowych. Duże przedsiębiorstwa wynajmują do tego wyspecjalizowane firmy. Rząd mógłby zatrudnić specjalistów, żeby przygotowali kampanię skierowaną do tych milionów nieprzekonanych. Tego się nie robi. Nie wiem dlaczego – mówił prof. Piątkowski.

Poważna debata na temat COVID-19 i szczepień

Innym pomysłem, aby przekonać ludzi do szczepień na COVID-19, jest - według socjologa medycyny – zorganizowanie „poważnej dyskusji zwolenników i przeciwników szczepień na równych prawach i bez uprzedzeń”. Jak zaznaczył, w debacie na temat pandemii i szczepień, każda strona sporu z tytułami naukowymi mogłaby zabrać głos „bez cenzury, na zasadzie otwartego studia, żeby dać obu stronom się wypowiedzieć”.

W opinii prof. Piątkowskiego część pacjentów uważa, że „szczepionki na COVID-19 są elementem potężnego biznesu, który nazywa się nowoczesną medycyną”. 

- Nowoczesna medycyna staje się elementem neoliberalnej ekonomii. Medycyna jest coraz mniej społeczna, a coraz bardziej komercyjna. Ludzie widzą, że pacjent przestaje być pacjentem, a staje się klientem. COVID-19 to wszystko przyspieszył – ocenił socjolog.

Źródło: PAP

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.