Przeżyła wściekliznę bez szczepionki. To jedyny znany przypadek na świecie

2022-09-30 11:02

Historia Jeanny Giese została uznana za jedyny potwierdzony medycznie przypadek wyleczenia wścieklizny bez podania szczepionki. Gdy była nastolatką, mały nietoperz ugryzł ją w palec wskazujący lewej ręki. Miesiąc później trafiła pod fachową opiekę dr Rodneya Willoughby’ego. 18 lat temu wścieklizna była wyrokiem śmierci, dlatego rodzice dziewczyny, chcąc ratować jej życie, wyrazili zgodę na to, żeby była poddana eksperymentalnej terapii.

Jeanna Giese
Autor: YouTube/NBC 26

We wrześniu 2004 roku 15-letnia Jeanna Giese uczestniczyła w mszy świętej w kościele świętego Patryka w Wisconsin w Stanach Zjednoczonych. Nagle do środka wleciał mały nietoperz. Jedna z kobiet zaczęła bronić się przed nim przy użyciu kapelusza. Jeanna przybiegła na pomoc. Chciała podnieść gacka z ziemi. Zwierzę poczuło się zagrożone i ugryzło ją w palec wskazujący lewej ręki. Rodzice dziewczynki stwierdzili, że rana po ugryzieniu nie wymaga interwencji lekarza, jedynie przemyli ją wodą utlenioną.

Ugryzł ją nietoperz, który miał wściekliznę. Cudem uniknęła śmierci

37 dni później Jeanna była w stanie krytycznym. Trafiła do szpitala z 39-stopniową gorączką i do tego towarzyszyły jej inne objawy takie jak: zaburzenia mowy, podwójne widzenie czy skurcze lewej ręki. Niestety organizm dziewczyny nie reagował na podawane leki. Dopiero wtedy jej mama opowiedziała lekarzom o zdarzeniu z nietoperzem. Natychmiast 15-latce zrobiono testy i wyniki potwierdziły, że jest chora na wściekliznę – jedną z najdłużej znanych i najgroźniejszych chorób odzwierzęcych.

W szpitalu wszystkie metody leczenia zawiodły. Na szczęście lekarze wpadli na trop ryzykownej, wcześniej niestosowanej terapii tzw. protokołu Milwaukee, polegającego na wprowadzeniu pacjenta w stan śpiączki farmakologicznej, aby organizm miał szansę wytworzyć odpowiednie przeciwciała. Rodzice podjęli decyzję, żeby dziewczyna trafiła pod opiekę dr Rodney Willoughby’ego i została poddanej tej metodzie leczenia.

Poradnik Zdrowie: choroby zakaźne

Żyje dzięki eksperymentalnej terapii

Jeanna została wybudzona po dwóch tygodniach. Lekarz zauważył już pierwsze oznaki poprawy. Miesiąc później stwierdził, że 15-latka sama pokonała chorobę odzwierzęcą, bez podania żadnej szczepionki. Najprawdopodobniej zwierzę zaraziło ją wyjątkowo łagodnym typem wścieklizny. Dlatego też metoda dr Willoughby'ego miała szansę zadziałać. Jak wyjaśnił lekarz, znaczenie miało miejsce ukąszenia. W przypadku Jeanny było to dłoń – ta część ciała znajduje się daleko od mózgu, więc system immunologiczny miał czas na rozpoczęcie walki z wirusem.

Początki były trudne, ponieważ dziewczyna nie była w stanie chodzić, mówić, czy samodzielnie jeść. Dzięki rehabilitacji, która trwała kilkanaście tygodni, wróciła do sprawności fizycznej, jak i umysłowej.

Dr Rodney Willoughby leczył jeszcze 25 pacjentów za pomocą metody zwanej protokołem Milwaukee. Niestety nie udało się im uratować życia. Z kolei przypadki ozdrowienia nie były wystarczająco dobrze udokumentowane. Ta forma terapii została uznana za nieskuteczną metodą leczenia wścieklizny.

Teraz szerzy wiedzę na temat wścieklizny

Dziś Jeanna jest szczęśliwą żoną i matką trójki dzieci. Często uczestniczy jako prelegent w panelach dyskusyjnych, aby zwiększać świadomość społeczeństwa na temat wścieklizny.

Przypadek Amerykanki w 2021 roku przypomniała stacja telewizyjna NBC. Wyemitowano krótki reportaż, w którym kobieta wyznała, że podczas hospitalizacji było wiele chwil, w których chciała się poddać. "Teraz nie wiem, co stanie się za kolejne 10 lub 15 lat, ale jestem podekscytowana, by się przekonać" – dodała.

Wścieklizna jest niezwykle groźną chorobą. W ochronie przed nią kluczową rolę odgrywa profilaktyka – masowe szczepienia dzikich zwierząt i psów, szczepienia ludzi przed narażeniem oraz po narażeniu z podejrzanym o wściekliznę zwierzęciem. Jak wynika z danych, opublikowanych w czasopiśmie Neurologic Clinics, co roku około 55 tys. osób, głównie w Afryce i Azji, umiera z powodu wścieklizny przez błędną diagnozę. W niektórych przypadkach choroba jest rozpoznana po prostu za późno.