Pacjenci wciąż się boją. Niektórzy kilkukrotnie przekładają zabiegi

2022-02-14 8:06

Nadal obserwujemy, że niektórzy pacjenci przekładają swoje zaplanowane zabiegi operacyjne, nawet po kilka razy. Szczególnie widoczne jest to podczas piątej fali epidemii – powiedział w rozmowie z PAP konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej, prof. Grzegorz Wallner.

Pacjentka przekłada termin zaplanowanego zabiegu
Autor: Getty Images Pacjentka przekłada termin zaplanowanego zabiegu

Według prof. Wallnera obłożenie na oddziałach chirurgii jest obecnie dość duże, jednak nie na tyle, jak przed okresem pandemii.

"Staramy się nadrabiać zaległości zabiegowe z 2020 i 2021 r., ale poziom realizacji świadczeń jest stale o kilkanaście procent mniejszy, niż to było przed pandemią. Nadal obserwujemy, że niektórzy pacjenci przekładają swoje zaplanowane zabiegi operacyjne, nawet po kilka razy. Szczególnie widoczne jest to podczas piątej fali epidemii ze względu na obawy przed zakażeniem omikronem, który jest bardziej zaraźliwy" – powiedział konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej.

Zapytany o to, jak pandemia koronawirusa wpłynęła na funkcjonowanie oddziałów chirurgicznych odpowiedział, że w 2020 r. spadła liczba hospitalizacji i zabiegów operacyjnych w Polsce o około 30 proc. w porównaniu do 2019 r. Oznacza to 120-150 tys. mniej operacji w ciągu roku.

"Najbardziej dramatyczny spadek odnotowano w kwietniu-maju 2020 roku, gdy liczba zabiegów spadła z 18-20 tys. do poziomu 5-8 tys. operacji miesięcznie" – dodał prof. Wallner.

Spadek liczby wykonanych zabiegów operacyjnych początkowo był efektem wprowadzanych ograniczeń organizacyjnych w funkcjonowaniu szpitali, narzuconych reżimów sanitarnych i wynikał z występowania ognisk epidemicznych na oddziałach, które powodowały absencję personelu medycznego i wstrzymanie przyjęć pacjentów.

"Trzeba powiedzieć też, że niektóre szpitale nie były przygotowane na tak masową skalę zagrożeń epidemiologicznych" - przyznał profesor. 

"W pewnym sensie nauczyliśmy się funkcjonować i pracować w warunkach pandemii. W celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom i personelowi wypracowane zostały standardy postępowania w stanach zagrożenia epidemiologicznego, w tym uwzględniające specyfikę pracy w oddziałach chirurgicznych. Chodzi o bezpieczne szlaki komunikacyjne w szpitalu i oddziałach chirurgii, testy covidowe, pracę w trybie zmianowym. Jednak pacjenci stale obawiają się pobytu w szpitalu ze względu na podwyższone ryzyko zakażenia, dlatego przekładają swoje zaplanowane zabiegi albo rezygnują z kontaktu ze specjalistą" – zaznaczył konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej.

Ekspert przyznał, że aktualnie ryzyko zakażenia się na oddziałach szpitalnych jest o wiele mniejsze, niż na początku pandemii, co wynika z  wyszczepienia kadry medycznej i powszechnego testowania pacjentów zgłaszających się do szpitala. W kierowanej przeze niego Klinice Chirurgii Ogólnej SPSK1 w Lublinie 100 proc. lekarzy jest zaszczepionych trzema dawkami przeciw COVID-19, a wśród personelu średniego – prawie 100 proc. "Należy też powiedzieć, że epidemia spowodowała u części chirurgów w wieku emerytalnym przyspieszenie decyzji o zakończeniu pracy ze względu na obciążenie i ryzyko związane z pandemią COVID-19" - dodał prof. Wallner.

Zapytany o konsekwencje odraczania planowych zabiegów operacyjnych odpowiedział, że część pacjentów bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu odczuje zmianę terminu, szczególnie jeśli jest to nieodległy czas.

"Natomiast opóźnianie operacji na przykład u pacjentów onkologicznych zdecydowanie wpłynie na wyniki leczenia, bo im szybciej uda się zdiagnozować i zoperować nowotwór czy rozpocząć leczenie onkologiczne, tym większe szanse na wyleczenie" – podkreślił ekspert.

Prof. Wallner przekazał również, że z obserwacji przekazywanych mu przez lekarzy z całej Polsce wynika, że aktualnie do szpitali trafiają częściej pacjenci w stanach nagłych, w znacznie bardziej zaawansowanych stanach klinicznych, niż przed okresem pandemii. 

Poradnik Zdrowie: szczepienia przeciwko COVID-19