Nastolatek skarżył się na zawroty głowy. Okazało się, że żyje z guzem mózgu

2022-07-22 16:36

Młody chłopak, Jayce Robinson, cierpiał na zawroty głowy, przez które nie mógł normalnie funkcjonować. Często nagle tracił przytomność, nawet w szkole. Lekarz rodzinny stwierdził, że jego kiepskie samopoczucie jest wynikiem nadmiernego niepokoju. Mijały miesiące, a stan chłopaka pogarszał się coraz bardziej. Musiał wiele znieść, zanim dowiedział się, co mu naprawdę dolega.

Jayce Robinson
Autor: Facebook

Nastolatek Jayce Robinson z miasta Eccles w Wielkiej Brytanii skarżył się na zawroty głowy, zaburzenia słuchu oraz mdłości. Jego mama 38-letnia Kirsty Newton niepokoiła się o zdrowie swojego syna. Poszła z nim do lekarza rodzinnego, który w mig postawił diagnozę. Stwierdził, że chłopak ma objawy nadmiernego niepokoju i przypisał mu leki. Z czasem jego stan zdrowia uległ jednak pogorszeniu – odczuwał coraz większe kłopoty w związku z utrzymywaniem równowagi, zawrotami głowy oraz "wirowaniem podłogi".

Jego dolegliwości nasilały się z miesiąca na miesiąc

Chłopak doświadczał epizodów, w których dochodziło do częstych zaburzeń równowagi, szczególnie podczas uprawiania aktywności fizycznej. Kirsty obawiała się o synka, kiedy wychodził sam z domu. Żyła w ciągłym strachu, żeby nic mu się nie stało. To, czego się obawiała, niestety się ziściło. W grudniu 2021 roku Jayce zemdlał w szkole. Był bardzo słaby. Nauczyciel zawiózł go do szpitala. Zrobiono mu tam podstawowe badania, a później wypisano do domu.

Po kilku dniach doszło do podobnego zdarzenia. Nastolatek zemdlał na boisku podczas gry w piłkę nożną. Znowu wylądował w szpitalu – jego wyniki były wciąż w normie.

Poradnik Zdrowie: Żyję z epilepsją, cz. 1

W końcu postawiono trafną diagnozę. To był guz mózgu

- Przez cały czas martwiłam się o swojego syna. Nawet nie byłam mu w stanie wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje – opowiada Kirsty w rozmowie z portalem "The Sun". Miesiąc później chłopak miał wizytę u laryngologa. Początkowo specjalista myślał, że są to objawy świadczące o migrenie, natomiast wyniki rezonansu magnetycznego zmieniły jego przypuszczenia. Okazało się, że za szereg objawów (zawroty głowy, wymioty, drgawki i problemy z widzeniem), jakie występowały u chłopaka, odpowiadał guz zlokalizowany po lewej stronie głowy za uchem.

- Po usłyszeniu diagnozy nie mogłam przestać płakać ani uwierzyć w słowa lekarza – wyznaje kobieta. Mówi, że to był najstraszniejszy czas w jej życiu.

30 maja 2022 roku Joyce przeszedł 16-godzinną operację usunięcia guza mózgu, w wyniku której stracił słuch w lewym uchu.

- Jest niesamowitym i pozytywnym dzieckiem, mimo tego, co musiał przejść w ostatnim czasie. Ta jego postawa trzymała mnie przy życiu i nie pozwalała mi się poddać – dodaje Kirsty.

Teraz Joyce przebywa w domu, gdzie powoli wraca do sił. Wraz z rodziną czeka na informację, jaki charakter miała narośl – łagodny czy złośliwy. Od tego będzie zależał przebieg dalszego leczenia.