Na izbie przyjęć stwierdzono, że duszności to wina zdenerwowania. 8 h później kobieta zmarła

2022-06-21 10:53

Iwona Ławniczak (61 l.) z Ksawerowa w Wielkopolsce źle się poczuła, miała duszności i straciła czucie w jednej nodze. Karetka pogotowia zabrała ją na izbę przyjęć. Lekarz stwierdził jednak, że to nic groźnego i odesłał ją do domu. Osiem godzin później już nie żyła.

szpital
Autor: Getty Images

"Miała duszności, straciła czucie w nodze"

O tym co się wydarzyło, opowiedziała córka pani Iwony Ławniczak.

- Gdy tata wrócił z kościoła, mama leżała na podłodze, bo straciła czucie w nodze. Miała też duszności. Wcześniej leczyła się na nadciśnienie - opowiada Agata Ławniczak.

O godzinie 14 rodzina wezwała karetkę. Kobietę zabrano do szpitala na izbę przyjęć.

- Miałam nadzieję, że tam mamie pomogą - dodaje pani Agata. Niestety, nadzieje okazały się płonne, bowiem lekarz dyżurujący na izbie przyjęć stwierdził, że pani Iwona jest zdrowa i nie zatrzymał jej w szpitalu.

Kobietę odesłano do domu

- Mama miała zrobione tylko badania krwi - opowiada córka pani Iwony. Mimo że duszności nie mijały, a jak relacjonuje rodzina kobiety, jej dolegliwości były coraz silniejsze, lekarz nie przyjął pacjentki do szpitala. - Miała opuchniętą, gorącą nogę, ból w klatce piersiowej - opisuje pani Agata. To ona usłyszała od lekarza, że mama jest zdrowa i że może w poniedziałek iść do lekarza rodzinnego porobić dodatkowe badania.

Poradnik Zdrowie: choroby płuc

Iwonie Ławniczak przepisano leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Lekarz ocenił, że opuchnięta noga jest wynikiem zwyrodnienia kręgosłupa, natomiast duszności spowodowane zdenerwowaniem wizytą na izbie przyjęć.

Stan kobiety pogorszył się po powrocie do domu

Po kilku godzinach stan kobiety się pogorszył. Rodzina ponownie wezwała pogotowie, bowiem z kobietą nie można było nawiązać logicznego kontaktu.

Pani Iwona przestała oddychać

Mąż pani Iwony zaczął ją reanimować, niedługo po tym na miejsce dotarli ratownicy pogotowia. Załoga karetki to te same osoby, które kilka godzin wcześniej zawiozły ją do szpitala. Niestety, kobiety nie udało się uratować. Prawdopodobną przyczyną zgonu był zator płucny.

Rodzina ma ogromny żal do lekarza, który nie rozpoznał stanu zagrożenia życia pani Iwony, jednak nie zamierza składać zawiadomienia do prokuratury.

- Chcemy tylko, żeby ten lekarz już nigdy więcej czegoś takiego nie zrobił - mówi pani Agata. Przedstawiciele szpitala w Słupcy zajmują się już tą sprawą. - Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Słupcy informuje, że w przedmiotowej sprawie wszczął stosowną procedurę wyjaśniającą. Przepisy o ochronie danych medycznych nie pozwalają na udzielanie szczegółowych informacji poza osobami najbliższymi. Rodzinie zmarłej pacjentki składamy wyrazy współczucia - mówi Agnieszka Pachuta - Piegsa, pełnomocnik ds. praw pacjenta.

Zatorowość płucna - powstawanie

Do zatorowości płucnej dochodzi wskutek zwężenia lub zamknięcia tętnicy płucnej (lub części jej rozgałęzień) powodowanych przez skrzepliny, tkankę tłuszczową, powietrze, masy nowotworowe, ciała obce lub (sporadycznie) przez płyn owodniowy. W wielu przypadkach określenie przyczyny zatoru nie jest możliwe. 

Zator płucny - jak rozpoznać pierwsze objawy?

Osoba dotknięta zatorem płucnym w pierwszej kolejności odczuwa duszność, której towarzyszy kaszel, przyspieszone bicie serca i silny ból w klatce piersiowej. W niektórych przypadkach może również wystąpić zsinienie twarzy, krwioplucie, zlewne poty i uczucie niepokoju.