W 2014 roku Dawid Kwiatkowski po raz pierwszy publicznie przyznał, że przeszedł boreliozę – chorobę odkleszczową wywoływaną przez bakterie Borrelia burgdorferi. Diagnoza została postawiona krótko po tym, jak artysta zainteresował się tematem zakażeń przenoszonych przez kleszcze. Jak wyznał w rozmowie z Jastrząb Post: „Uczyłem się o boreliozie i za tydzień mi ją wykryli. To była masakra, ale już się wyleczyłem. Leczyłem się miesiąc i już jestem zdrowy”. Wypowiedź wywołała poruszenie, ponieważ artysta był wówczas u szczytu popularności, a informacje o jego stanie zdrowia nie były wcześniej upubliczniane.
Borelioza – objawy
Borelioza może dawać różnorodne objawy – od zmian skórnych w postaci rumienia wędrującego, przez bóle stawów i mięśni, aż po zaburzenia neurologiczne i ogólne osłabienie. Wczesne rozpoznanie oraz odpowiednio dobrana antybiotykoterapia mogą zapobiec rozwojowi powikłań, ale choroba nie zawsze przebiega jednoznacznie.
Dawid Kwiatkowski chorował na boreliozę
W marcu 2021 roku Dawid Kwiatkowski opublikował na swoim profilu w serwisie X (dawniej Twitter) zdjęcie wykonane w szpitalnej sali. Widać na nim, jak leży podpięty do kroplówki. Post opatrzył krótkim komentarzem: „***** boreliozę”*. Wpis wywołał falę spekulacji – fani zaczęli zastanawiać się, czy choroba sprzed lat mogła wrócić, czy też wcześniejsze leczenie nie przyniosło pełnego efektu. Sam artysta nie rozwinął tematu i od tamtej pory nie komentował sprawy.
Kiedy borelioza powraca?
Borelioza może nawracać w sytuacji, gdy pierwotna terapia była nieskuteczna lub zakażenie nie zostało rozpoznane we wszystkich fazach. Istnieje również zjawisko zespołu poboreliozowego, w którym objawy takie jak zmęczenie, bóle stawów czy koncentracji mogą utrzymywać się miesiącami mimo zakończonego leczenia. W przypadku Dawida Kwiatkowskiego nie ujawniono żadnych szczegółów medycznych – nie wiadomo, czy doszło do nawrotu, czy była to inna komplikacja.
Leczenie boreliozy – co warto wiedzieć?
Borelioza rozwija się etapami. W pierwszej fazie objawem może być rumień wędrujący – charakterystyczna zmiana skórna pojawiająca się po 7–21 dniach od ugryzienia przez zakażonego kleszcza. W kolejnych tygodniach mogą wystąpić symptomy ogólnoustrojowe: gorączka, bóle głowy, sztywność karku, bóle mięśni, stawów i zmęczenie. W późniejszych etapach choroba może zajmować układ nerwowy (neuroborelioza) lub prowadzić do przewlekłego zapalenia stawów.
Leczenie boreliozy polega na zastosowaniu antybiotykoterapii – najczęściej stosuje się doksycyklinę, amoksycylinę lub cefuroksym. Czas trwania leczenia zależy od stadium choroby i nasilenia objawów, zazwyczaj wynosi 2–4 tygodnie. W przypadku powikłań neurologicznych konieczne bywa leczenie dożylne. Kluczowe znaczenie ma szybkie rozpoznanie – zwłaszcza wśród osób aktywnych fizycznie, narażonych na kontakt z kleszczami.
Eksperci ostrzegają: „Kleszcze są niebezpieczne cały rok”
Kleszcze nie są już zagrożeniem wyłącznie wiosną i latem, bo – jak potwierdzają lekarze – pozostają aktywne przez cały rok, także zimą, co pokazał przypadek pierwszego pacjenta z kleszczowym zapaleniem mózgu, który trafił do szpitala już w styczniu 2025. Styczniowe ocieplenie sprawiło, że pajęczaki wznowiły aktywność, wychodząc ze ściółki leśnej i liści, w których potrafią przetrwać chłody, a do ich uaktywnienia wystarczy temperatura sięgająca około pięciu stopni. „Zwykle sezon zaczynał się na początku marca i kończył się w listopadzie. W tej chwili możemy już mówić, że kleszcze są niebezpieczne jednak cały rok” – ostrzega prof. dr hab. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Ekspertka podkreśla, że objawy chorób odkleszczowych mogą pojawić się z opóźnieniem, bo „czas wylęgania choroby trwa maksymalnie do 28 dni. Objawy pojawiają się zwykle po około dwóch tygodniach od ukłucia przez kleszcza”, co oznacza, że pacjent mógł zostać zakażony nawet w środku zimy. Lekarze alarmują, że rumień po kleszczu, gorączka, bóle głowy, mięśni czy nagłe osłabienie to sygnały, których nie wolno lekceważyć, tym bardziej że w Polsce potwierdzono również obecność kleszcza afrykańskiego z rodzaju Hyalomma, mogącego przenosić groźne wirusy, a zmiany klimatyczne sprawiają, że ryzyko kontaktu z kleszczami rośnie niezależnie __
Polecany artykuł: