Syndrom Piotrusia Pana, czyli jak sobie radzić z wiecznym chłopcem

2020-02-10 8:51 Agata Domańska

Syndrom Piotrusia Pana - mężczyzna nim dotknięty nie dorasta nigdy. Mimo że dla większości z nas dzieciństwo trwa 10, 12 lat, dla niego – całe życie. Jak to możliwe? Zobacz, co powoduje, że niektórzy pozostają wiecznymi chłopcami i jak może wyglądać związek z mężczyzną z syndromem Piotrusia Pana.

Syndrom Piotrusia Pana wziął swoją nazwę od bohatera książki Jamesa Matthew Barriego. Piotruś Pan uciekł z realnego świata do Nibylandii – krainy, w której mógł pozostać wiecznym chłopcem. Współczesny mężczyzna z syndromem Piotrusia Pana nie szuka obcych krain. Jedyne, przed czym ucieka, to dojrzałość.

Spis treści:

  1. Jak żyć z osobą z syndromem Piotrusia Pana?
  2. Kryzys w związku z Piotrusiem Panem - narodziny dziecka
  3. Piotruś Pan to barwny motyl, dusza towarzystwa
  4. Jakim partnerem będzie wieczny chłopiec?
  5. Pomóż dorosnąć osobie z syndromem Piotrusia Pana
  6. Przyczyny syndromu Piotrusia Pana

Choć Piotruś kojarzy nam się z chłopcem, wcale nie musi być mężczyzną. Okazuje się, że syndrom Piotrusia Pana dotyka także kobiet. Niezależnie od płci łączy je jedno – z Piotrusiem można się dobrze bawić, ale polegać na nim nie można. Nie zapłaci na czas rachunków, nie zadba o pełną lodówkę, zapomni wyprowadzić psa czy iść z nim na szczepienia. Dzieci położy do łóżka bez kąpieli, ze sklepu przyniesie zupełnie nie to, co potrzebne. Nie pójdzie na wywiadówkę, nie odbierze butów od szewca, nie dopilnuje przeglądu samochodu. Bo Piotruś Pan, niezależnie od płci, tylko bawi się w dorosłe życie.

A kiedy mu przypomnisz, że ma obowiązki, jeszcze się na ciebie obrazi. Jest zainteresowany tylko tym, co lubi. Tak, jak w dzieciństwie nie musiał jeść szpinaku, bo mu nie smakował, tak w dorosłości nie będzie robić tego, na co nie ma ochoty. Nie robi nikomu na złość, on po prostu taki jest.

– Ale nie jest prawdą, że osoba z syndromem Piotrusia Pana, unikając odpowiedzialności, nie wchodzi w związki – wyjaśnia Katarzyna Platowska, psycholog. Związek, małżeństwo to odpowiedzialność z punktu widzenia dorosłego człowieka. Z punktu widzenia Piotrusia to wspaniała zabawa i może zdecydować się na ślub pochopnie, zbyt szybko. Ale czy małżeństwo z nim może być udane?

Czytaj też: Mężczyźni, którzy zdradzają - przyczyny męskiej skłonności do romansowania

Jak żyć z osobą z syndromem Piotrusia Pana?

Związek z wiecznym chłopcem (dziewczynką) może być satysfakcjonujący dla obojga partnerów. Tak jest w przypadku Małgosi i Jarka. Odpowiedzialny Jarek doskonale się odnajduje w roli "hodowcy" Gosieńki: bezradnej i całkowicie zdanej na niego. Kiedy się okazało, że ona nie potrafi nawet otworzyć puszki sardynek, poczuł, że jego kobietka bez niego nie da sobie rady. Ze wzruszeniem wziął ją w ramiona i szepnął: "Zawsze będę przy tobie". I przez wiele lat ich związek funkcjonował doskonale. Gosia nie radziła sobie ze sprzątaniem domu – Jarek zatrudnił kobietę do pomocy. Gosia nie umiała gotować – Jarek znalazł kogoś, kto zdjął z niej ten obowiązek. On zarabiał pieniądze i dbał, by jej niczego nie brakowało, a ona go uwielbiała i podziwiała. Sprawiała, że czuł się silny. Prawdziwie męski. I bardzo, bardzo potrzebny.

Udany był także związek Judyty z Bartkiem. Nie mieli dzieci, więc Judyta wszystkie swoje opiekuńcze uczucia przelewała na męża. To ona dbała o codzienne "praktykalia" w rodzaju gotowania, sprzątania, robienia zakupów. I by mąż miał wszystko, czego trzeba. Pilnowała terminowego płacenia rachunków, napełniała bak w samochodzie, patrzyła na ręce fachowcom remontującym łazienkę.

Piotruś Pan, niezależnie od wieku pozostaje dzieckiem: uroczym, beztroskim, nieodpowiedzialnym.

Bartek zapominał stawić się na umówionej przez żonę wizycie u dentysty, całe wieczory spędzał w internecie i grymasił, kiedy twierdziła, że nie stać ich na wakacje w Grecji. Ale byli szczęśliwi. On – bo ktoś o niego dbał, nie stawiając wymagań. Ona – bo miała kogo kochać i dla kogo robić codziennie świeże, zdrowe surówki.

A kiedy spotkają się dwie osoby z syndromem Piotrusia Pana – w wersji żeńskiej i męskiej? Na początku też jest cudownie. Będą się uwielbiać, będą się karmić łyżeczkami i świetnie bawić. Ale w końcu dookoła zrobi się bałagan i ktoś będzie musiał zacząć sprzątać. Rasowy Piotruś nie weźmie miotły do ręki – chyba że ze sprzątania uczyni zabawę. Ale jak długo można bawić się miotłą? Dlatego takie mariaże są z reguły burzliwe i krótkotrwałe.

Kryzys w związku z Piotrusiem Panem - narodziny dziecka

Pojawienie się dziecka to jeden z najtrudniejszych momentów dla osoby z syndromem Piotrusia Pana. Wszystko jedno, czy nosi spodnie, czy spódnicę – potomstwo oznacza koniec dzieciństwa, a na to Piotruś nie zgodzi się bez walki.

Mężczyzna, który pojął za żonę Piotrusia, jest gotów się nią opiekować. Jest nawet gotów opiekować się całą rodziną – w końcu przejęcie odpowiedzialności za dzieci to coś, na co czekał. I będzie z tego powodu dumny jak paw.

Czytaj też: Poczucie odpowiedzialności za cały świat - jak sobie z nim poradzić?

Niestety, do czasu… Bo kiedy się okaże, że wszystkie obowiązki związane z dzieckiem spadną na niego – zmienianie pieluszek, wstawanie w nocy, karmienie, zabawianie płaczącego malucha – może się poczuć zmęczony. Fizycznie – bo nie dosypia, a pracować musi. Psychicznie – bo rola jedynego dorosłego w rodzinie to ciężki kawałek chleba. I może się okazać, że pan domu ucieknie do koleżanki z pracy, która rozumie jego zmęczenie i oferuje mu chwilę odpoczynku. I nie powstrzyma go przed tym nawet poczucie winy, że zostawia dwie bezradne istoty, by jakoś sobie radziły. Przecież przynajmniej jedna z nich jest – według metryki – dorosła…

– Taki związek mogą uratować rodzice dziewczyny-Piotrusia – uważa Katarzyna Platowska. – Czasem zaczynają po latach dostrzegać, jakie popełnili błędy, wychowując córkę. I mają wyrzuty sumienia. W trudnym momencie, jakim jest pojawienie się dziecka, mogą pomóc zaganianemu zięciowi, zdejmując z niego część obowiązków.

A co się dzieje, jeśli dziecko pojawia się w związku kobiety dojrzałej i mężczyzny z syndromem Piotrusia Pana? Opieka nad wszystkimi spadnie na kobietę. Czy mąż jej pomoże? Niewykluczone, ale tylko wtedy, gdy żona tak przedstawi mu rodzicielstwo, że będzie wyglądało na świetną zabawę. Z reguły kobieta zajmuje się praktyczną stroną życia, a tatuś zostaje kumplem malucha. Pod niektórymi względami Piotruś może być wspaniałym ojcem lub matką. Pociechy uwielbiają rodzica, który potrafi spędzić z nimi kilka godzin pod stołem, bawiąc się w Indian czy kosmitów i sypiąc pomysłami jak z rękawa. Ale do czasu.

Kiedy dzieci zaczynają dorastać, stopniowo tracą szacunek dla rodzica z syndromem Piotrusia Pana – ostrzega psycholog. – Zaczynają uważać go (ją) za błazna. Bo dzieci wbrew pozorom wcale nie oczekują od rodzica, że będzie kumplem, tylko że będzie właśnie mamą czy tatą. Oczekują, że będzie wyznaczał granice, które będzie można przekraczać, badać, szanować.

Czytaj też: Kryzys w związku - jak go pokonać i odnowić więź z partnerem?

Warto wiedzieć

Piotruś Pan to barwny motyl, dusza towarzystwa

Piotruś to postać kolorowa, nęcąca, bardzo atrakcyjna. Przy jego pomysłach ludzie odpoczywają, bo są świeże, niesztampowe i nieskażone słowem "muszę". Fajnie jest gdzieś z Piotrusiem wyskoczyć, bo jest dyspozycyjny, obowiązki nie "ciągną go w dół". Okres zakochania jest po prostu wspaniały. "Najpiękniejszy czas w życiu" – tak będzie wspominać przez lata wybranka zakochanego Piotrusia. Sielanka kończy się wtedy, gdy pojawią się obowiązki.

Jakim partnerem będzie wieczny chłopiec?

W pułapkę wdzięku wiecznego chłopca wpadnie każdy, także ludzie bardzo rozsądni. W Piotrusiu niezwykle łatwo jest się zakochać, bo ma mnóstwo fantazji. Powita ukochaną w domu, sypiąc pod stopy płatki róż. Na wspólne śniadanie poda szampana i truskawki. Na lunch porwie wybrankę do… Sopotu, żeby zjeść rybę nad brzegiem morza, słuchając szumu fal. Ale nawet przez chwilę nie pomyśli, że może musisz z lunchu wrócić do pracy, żeby nie wpaść w kłopoty…

Nie przyjdzie mu też do głowy, by oddać do pralni garnitur, zadbać, by w domu był chleb i kawa na śniadanie. Bo choć początki są czarowne, niedobory, które z czasem dochodzą do głosu, są porażające.
To wszystko sprawia, że kobiety niekiedy podejmują decyzję o rozstaniu, bo mają już serdecznie dość.

– Ale z Piotrusiem bardzo, ale to bardzo trudno się rozstać – ostrzega Katarzyna Platowska. – Niezwykle ciężko jest zrezygnować z partnera tak magnetycznego i pobudzającego, że inni przy nim wydają się szarzy, zwyczajni i mało ciekawi.

Przeczytaj także: Kryzys wieku średniego u mężczyzn: ile trwa i jak się objawia? [WIDEO]

Pomóż dorosnąć osobie z syndromem Piotrusia Pana

Czasem łatwiej jest popracować nad wiecznym chłopcem i jego dorastaniem. Psychologowie twierdzą, że jest to możliwe. Choć podkreślają: by zmiana miała trwały charakter, Piotruś sam musi chcieć się zmienić.

– Kiedy zobaczy, że zachowując się jak dorosły, też będzie mieć dużo frajdy, zaakceptuje nową rolę – uważa Katarzyna Platowska. – Na początku dla zabawy, ale potem do niej przywyknie. Musisz mu pokazać, kiedy może być Piotrusiem, a kiedy musi się zachować jak dorosły. Będzie miał szansę się zmienić, jeśli ktoś mu uświadomi, jaką drogę musi pokonać, poprowadzi go.

Jak? Trzeba z nim pracować jak z dzieckiem. Tłumaczyć, że robimy nie tylko to, na co mamy ochotę, ale czasem to, czego wymaga sytuacja, nawet jeśli nie sprawia nam to przyjemności. Trzeba pokazać mu profity, jakie będzie czerpał ze zmiany postawy.

Uwaga: nie wolno starać się zmieniać Piotrusia na siłę! Nie cierpi przymusu i jeśli go zastosujesz, ucieknie. Narzekanie, zrzędzenie, marudzenie, obwinianie – to na niego nie działa.

Zamiast narzekać, że coś jest niezrobione, niektóre rzeczy trzeba zrobić razem z nim, krok po kroku. Przyniósł z zakupów zestaw do robienia sushi i pałeczki – bo pomyślał, że fajnie będzie spróbować jedzenia po japońsku? Nie krzycz: "Idź i oddaj te głupie pałeczki, ale za to kup mleko dla dziecka". Pochwal jego pomysł, uciesz się, że przed wami taka wspaniała przygoda. A potem powiedz: "A teraz, kochanie, pójdziemy razem do sklepu i kupimy to, co jest w domu potrzebne". Uzbrój się w cierpliwość, bo nauczenie Piotrusia dorosłych zachowań jest jednak możliwe.

Warto cieszyć się tym, co Piotruś daje, jego fantazją, radością życia. Musisz jednak mieć świadomość, z kim masz do czynienia, i podjąć decyzję, czy chcesz takiego życia. Najgorzej jest na początku zachwycić się nim, a potem żądać odpowiedzialności i tak potwornie się rozczarować.

Czytaj również: Dorosłe dziecko w domu - oznaka niedojrzałości czy nowy trend?

Przyczyny syndromu Piotrusia Pana

W normalnych warunkach człowiek nie tylko rośnie, ale też dojrzewa. Otóż to, w normalnych warunkach. Piotruś Pan często nie miał takich warunków w domu rodzinnym.

Tak jak Kasia. Jej rodzice zajęci byli własnymi sprawami, karierą. Dawali córce to, co ich zdaniem stanowiło poczucie bezpieczeństwa: nianię, która dbała o czystość w domu i regularne posiłki, korepetytorów pomagających w nauce, zajęcia z angielskiego, by mogła porozumiewać się z ludźmi na całym świecie. Ale nie dawali jej tego, co rodzice dawać powinni: granic, dyscypliny, umiejętności życia. Kochali, ale nie wychowywali.

Kasia była wyłączana ze wszystkich obowiązków. Kiedy jej koleżanki pomagały przed świętami matkom piec ciasta, Kasia siedziała w swoim pokoju i słuchała muzyki. Zazdrościła koleżankom, że były w centrum rodzinnych wydarzeń, ale gdy dorosła, rzadko przestępowała próg kuchni. I kiedy niebawem po ślubie mąż Kasi powiedział "ugotujmy obiad", odparła "zrobię kisiel". Gdy zaszła w ciążę, zaczął ją nawiedzać koszmarny sen: dziecko jest głodne, a tu nie ma nic do jedzenia. Dlatego przez dwa lata trzymała synka tylko na piersi. A potem sen się spełnił: mały zaczął się domagać jedzenia i dostał… mrożone truskawki, bo lodówka w domu ziała pustką.

Czytaj też: Tinder: co to jest i jak działa ta aplikacja?

Osoba z syndromem Piotrusia Pana z reguły była wychuchanym jedynakiem, mogła też być najmłodszym dzieckiem w rodzinie, rozpieszczanym przez wszystkich, lub dzieckiem najstarszym, ale takim, które długo nie miało rodzeństwa.

Często matki nie pozwalają dorastać najmłodszemu dziecku z obawy przed samotnością. Piotrusiem ma szanse zostać też dziecko starszych rodziców, długo wyczekiwane, często efekt zagrożonej ciąży. Wtedy rodzice mają tendencje, by nie stawiać mu żadnych wymagań, zapominać o dyscyplinie, odpuszczać obowiązki. A rozpieszczony potomek, któremu nie określono żadnych granic, nie wyrabia w sobie poczucia obowiązku. I nie widzi powodu, by to miało się kiedykolwiek zmienić.

– Konfiguracje rodzinne mogą być różne, ale zawsze Piotrusia "tworzą" rodzice – ostrzega psycholog. – A dziecko zawsze bierze z życia to, z czym mu jest wygodnie. Piotrusie z reguły są inteligentni i potrafią doskonale o siebie zadbać. I do końca świata pozostaną beztroscy, jeśli zabraknie bodźca, który sprawi, że zaczną się zmieniać.

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.

NOWY NUMER

Czytaj e-wydanie cenie 1,00 zł i zyskaj dostęp do numerów archiwalnych! W nr 6/2020 "Zdrowia" m.in.: jak działają jelita, 10 pytań o wazektomię, uzależnienia a płeć, dłonie pod ochroną, ćwiczenia na smukłe nogi. "Zdrowie" to 76 stron rzetelnej wiedzy!

Dowiedz się więcej
Miesięcznik Zdrowie  6/2020
KOMENTARZE
Incia
|

Najgorsze jest jak do Piotrusia dobierze sie dziewczyna która jest bezkrytycznie zapatrzona w swojego misia. Miałysmy taka znajomą, koniec koncow Piotruś zostawil ja dla pracy (a ostatecznie i innej partnerki) w stolicy. Moze to i lepiej dla niej.

Aisha
|

Byłam w związku z "Piotrusiem" nieodpowiedzielny za 2 osobę . Pojawiła się ciąża to uciekł od odpowiedzialności ,niedojrzaly emocjonalnie. Duży chłopiec 31 lat zadny przygód. Niezdolny do budowania trwałych więzi On sam oczekuje od partnerki matkowania i opiekunczosci. Składa wiele obietnic a żadnej nie dotrzymał. Szuka tylko na sex... Po raz 6 się zareczyl. Porażka totalna

damian d
|

Dla mnie to nie jest takie oczywiste. Ja uciekam od szarych i nudnych rzeczy w życiu, nie lubię ich, ale gdy staną mi na drodze jako przeszkoda załatwiam je jak pro. To prawda nie podejmuję się niektórych odpowiedzialnych rzeczy bo nie mam z nich przyjemności. Jednak jeśli chodzi o branie odpowiedzialności za te które już są częścią mojego życia to wykonuje je bez wahania. Przykład. Mam 40 lat, nigdy się nie ochajtałem, miałem kilka tylko dziewczyn na dłużej w życiu boję się związków jak ognia, nie wierzę w pomyślność takich układów i nie lubię zamknięcia jakie oferują bo mam wiele pasji, rozwijam się zawodowo w tempie nie osiągalnym dla moich ożenionych kolegów. Dodam jeszcze , że mam szalone branie u żon mych kolegów których mają za nudziarzy, choć to oni są ich całym życiem. Mam 40 lat, jestem szczęśliwy, się spełniam. Teraz np piszę do Was z apartamentu na 17 piętrze w centrum Bangkoku gdzie spędzam zimę. za 3 dni jadę zrobić kurs nurkowania na koh tao, później wyprawa na ryby na pełny ocean. Zalecę też do Kambodży. Kocham moje życie i mam nad nim pełną kontrolę. Moi znajomi w swoich "pełno wartościowych związkach" gasną jak świeczka na wietrze a ja snuje plany na kolejne przyjemności. Życie to plac zabaw dla dorosłych a Ci którzy myślą tak jak ja, a nigdy nie mieli jaj by tak działać gniją w niesatysfakcjonujących związkach z nudnymi partnerami i wrednymi bachorami GNOJENI PRZEZ ICH WYMAGANIA i głupieją. Jestem Piotrusiem Panem na własne życzenie i nie po to wyskoczyłem z worka mojego starego walcząc z miliardami przeciwników żeby mi teraz jakaś ograniczona osoba i niezadowolona z życia blokowała marzenia umieszczając w szufladzie z napisem wyczytanym w internecie. Ludzie jeśli jest jeszcze w was jakiś ogień to nie pozwólcie mu zgasnąć, znajdźcie sobie podobną osobę i korzystajcie, nie wpadajcie w sidła konwencji. I niech mi tu nikt nie pisze, że na starość nikt mi szklanki wody nie poda bo mam tylu przyjaciół i ludzi którym pomogłem, że nigdy nie będę zupełnie sam. Nie jak ci wszyscy ludzie w hospicjach i domach starców którzy mają rodziny a one i tak się ich pozbyły, to jest dopiero smutne. Chyba problemem w tych waszych związkach jest to , że połączyło się dwoje głupków i z czasem się nienawidzą i zaczynają szukać na to w internecie nazwy.
Pozdrawiam wolnych duchem i sercem.

prawie była żona piotrusia
|

To jest 1:1 opis mojego męża i mojego małżeństwa. Ja odeszłam, nie wytrzymałam, nie było żadnej próby czy woli zmian po stronie mojego męża. Boję się tylko, żeby mi teściowa syna nie popsuła, bo jemu też nie stawia absolutnie żadnych wymagań i żadnych granic. Tragedia.

Mimi
|

Wyczytalam jedna istotna rzecz: nie zmienia sie dopoki SAMI nie zechca. Tlumaczenie, dawanie pzykladu, umawianie siena podzial obowiazkow , pisanie list itp NIE DZIALA. Bo oni nie beda tego przestrzegac nawet jak obiecuja. Mam takiego partnera i jestem psychicznym wrakiem, nie mamy dzieci, bo ja przy nim jestem wykonczona codziennymi sprawami, on sam jest jak 10 letni rozpuszczony chlopiec, na dodatek zlosliwy. Nie zalatwi waznej sprawy bo nie, pzypominanie, zapisywanie, prosby grozby - nic nie dziala. A jak pojawia sie konsekwencje np powazne, finansowe, prawne, to bedzie krzyczal,ze co on moze, bo przeciez nie cofnie czasu i w ogole jakim prawem mozna wypomniec, ze mial to zrobic i doskonale znal terminy, mial wielokrotnie przypominane i wiedzial,ze to wazne. Zycie z nim to koszmar i faktycznie on NIE chce sie zmienic, bo wie jak mu wygodnie, to jak zabieranie mu wolnosci.
Piotrus ktory sam chce zmiany to najczesciej osoba ktorej ktos zagrozil rozwodem, czyli nadal niekoniecznie chce zmiany z wlasnej woli, tylko zmusza go zycie i chce moze troche zamaskowac swoj brak nieodpowiedzialnosc,zeby chociaz partnerka mogla przy nim jako tako funkcjonowac. Piotrus ktory naprawde chce dorosnac i ma pelna swiadomosc to rzadkosc, niemal paradoks. Ale jesli tacy sa to po prostu da sie to troche ogarnac technicznie - np codziennie zrob liste rzeczy do zrobienia i postaraj sie odhaczyc chociaz kilka pozycji. Na tej liscie niech bedzie choc JEDNA rzecz gdzie cos jest robione DLA KOGOS INNEGO, Nie dla NAS, nie dla DOMU, ale dla kogos z domownikow. I nie mowie o kwiatach dla zony, tylko,zeby moze zaproponowac jej pomoc w myciu okien, czy szybkie zakupy (samodzielne!), albo cos tam poprawic przy jej aucie. I nie zawalaj waznych spraw, zwlaszcza jesli tylko ty mozesz je zalatwic. Zrob tez liste obowiazkow i trzymaj sie jej. Moj Piotrus ma jakies 5% obowiazkow, ja mam reszte. On i tak swoich nie wykonuje i sie ciezko obraza jak mu przypomne,ze juz 5 tydzien z rzedu cos nie jest zrobione.... Ogolna rada - uciekac od Piotrusiow, chocby nie wiadomo co obiecywali, bo jak widza bliskie rozstanie to ze lzami obiecaja wszystko.

Zawiedziony sobą
|

Niestety jestem takim "Piotrusiem". Szkoda tylko, że tak późno i w takich okolicznościach się o tym dowiedziałem. Zawsze mi coś nie pasowało w sobie. Dużo chęci, mało efektów, ucieczki w iluzję. Zwalałem to zawsze na potargane dzieciństwo, ale teraz 7 lat po ślubie żona ma mnie dosyć, zacząłem chodzić do psychologa, ale też nie znalazłem tam odpowiedzi, ani poprawy. Dopiero szukanie w internecie dało taki wynik. Niestety wszyscy piszą o tym, jak partnerka ma się zachowywać w takiej sytuacji, a nie ma żadnych wskazówek dla samego "Piotrusia", który chce w kocu na prawdę spróbować się zmienić. W innym razie będzie to krótkie życie. Proszę o wskazówki - nie hejty i kierowania do psychologów, bo nie o to proszę. Zdaję sobie sprawę, że wyjście z tego stanu samemu jest trudne lub niemożliwe, ale na prawdę chcę spróbować... dla żony, dla rodziny, dla siebie. Chcę w końcu dorosnąć. timecatcher@wp.pl. Dziękuję.

Maryann
|

To chyba cud,ze nie jest to moj maz !!!!!!!! ale powiem Wam,ze jako przerywnik, kolega, kochanek, kumpel, to zabawa na calego. Kocha, szanuje, dopieszcza, dba, wymysla niestworzone historie, zycze kazdej znudzonej Pani Domu takiego kochanego faceta, zupelnie bezradnego i potrzebujacego tylko, zeby go kochac, a to mu zupelnie wystarczy))))

Piotrus
|

Zmieniam sie i chce sie zmieniac, dziecko mnie obrocilo o 360stopni tylko kobieca zazdrość mnie wykonczyli i doprowadzila do zdrady. Zdrada ta pokazala , ze bez miłości seks jest bez magii. Dlatego chce się zmienić i jest to mozliwe. Ja chce!

Barbara
|

Artykuł zarabisty, my po 8 latach spodziewamy się dzidzi, na Piotrusia nie robi to żadnego wrażenia, zero emocji, zero zaangażowania, tylko on jest wazny i tylko jemu brak seksu, i jak tak dalej będzie to " bedzie musiał gdzieś sobie ów zalatwic bo zona nie dobra. Samotna matką zostałam a on z kolegami na piwko ... gdzie ja miałam rozum.

Żona Piotrusia
|

To tak jak u mnie. Odejść ? Pozbawić dziecko ojca ? Czasem już nie mam siły płakać.