Za leki na cały rok nie zapłacisz więcej niż 400 zł? Ministerstwo Zdrowia odpowiada na nowy pomysł

2022-07-19 13:15

W najnowszym raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego zasugerowano, by pacjenci z własnej kieszeni wydawali na leki jedynie 400 zł rocznie. Pozostała kwota miałaby zostać dokładana przez płatnika publicznego. Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało na tę propozycję.

Starsza pani płaci za leki w aptece2
Autor: Getty Images
Poradnik Zdrowie: czym popijać leki?

400 zł za leki rocznie? Raport PIE

Do ministra zdrowia wpłynęła interpelacja, w której odwołano się do raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego "Współpłacenie za leki w Polsce. Jak ograniczyć nierówności w dostępie do leków?". Autorzy interpelacji, czyli posłowie z Koalicji Obywatelskiej, poruszyli temat współpłacenia za leki refundowane oraz ich dostępność.

„PIE proponuje wprowadzenie górnego limitu dopłat do leków refundowanych, a mianowicie aby pacjent w ciągu 12 miesięcy w ramach współpłacenia za leki refundowane płacił z własnej kieszeni tylko pierwsze 400 zł” - podkreślają autorzy.

Proponowana kwota w wysokości 400 zł została podana jako wartość poglądowa. Resztę kwoty miałby pokrywać płatnik publiczny.

Podstawą takiego pomysłu jest według autorów fakt, że produkty farmaceutyczne należą do najbardziej niedofinansowanej części opieki zdrowotnej w Polsce. Ponadto obywatele są najbardziej obciążeni wydatkami na leki ze wszystkich krajów należących do Unii Europejskiej.

„Wobec tych wniosków Polski Instytut Ekonomiczny proponuje wprowadzenie górnego limitu dopłat do leków refundowanych, a mianowicie aby pacjent w ciągu 12 miesięcy w ramach współpłacenia za leki refundowane płacił z własnej kieszeni tylko pierwsze 400 zł, wynikające z zasad odpłatności ryczałtowej – 30 i 50 procent. Po przekroczeniu tej sumy, resztę kwoty współpłacenia pokrywałby płatnik publiczny. Jednak jak zaznacza PIE, proponowana kwota 400 zł jest wartością poglądową, oszacowaną na podstawie wysokości limitu współpłacenia za leki, który obecnie funkcjonuje w Szwecji” - podają autorzy interpelacji.

Co na to Ministerstwo Zdrowia?

Posłowie skierowali również pytania dotyczące refundacji leków bezpośrednio do Ministerstwa Zdrowia:

  • Czy Ministerstwo Zdrowia wprowadzi regulacje ograniczające odpłatność pacjentów za leki refundowane?
  • Czy resort określi roczny limit wydatków, po których lek byłby dostępny dla pacjenta bezpłatnie? W przypadku jeśli ktoś wyda na leki refundowane więcej, państwo zwróci mu różnicę.
  • Czy prowadzone są obecnie jakiekolwiek prace nad zmianami w odpłatności przy zakupach leków refundowanych?

Do tych pytań w imieniu Ministerstwa odniósł się sekretarz stanu Maciej Miłkowski. Sekretarz podkreśla, że raport PIE nie był konsultowany z resortem zdrowia.

Miłkowski twierdzi, że "obecnie nie jest prowadzone postępowanie legislacyjne prowadzące do zmiany ustawy o refundacji, która polegałaby na wprowadzeniu określenia rocznego limitu wydatków, po których lek byłby dostępny dla pacjenta bezpłatnie". Sekretarz podkreśla również, że nie ma takich planów w najbliższej przyszłości.

"W aktualnie procedowanym projekcie ustawy o zmianie ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw (UD226) przewidziano mechanizmy, które będą prowadziły do systematycznego zmniejszania udziału pacjenta w finansowaniu leków refundowanych. Przyczynić się do tego ma regulacja stanowiąca, że NFZ dopłacałby pacjentowi do leku refundowanego 10 proc., jeżeli lek jest wytwarzany w Polsce albo do jego wytworzenia wykorzystano substancję czynną wyprodukowaną na terenie Rzeczpospolitej Polskiej albo 15 proc. jeżeli lek jest wytwarzany Polsce z wykorzystaniem substancji czynnej wytwarzanej w Polsce" – wyjaśnia wiceminister Miłkowski.

"Zaprojektowane zostały przepisy regulujące tzw. korytarze cenowe, które mogą skutkować obniżonymi dopłatami ponoszonymi przez świadczeniobiorców i jednocześnie doprowadzić do likwidacji tzw. kominów refundacyjnych, tj. cen poszczególnych produktów cenowo najwyższych w stosunku do innych produktów w poszczególnych grupach limitowych" - dodaje.