"Umierał" 7 razy, przez sepsę stracił nogę. "To, co mi się przydarzyło, wpłynie na resztę mojego życia"

2022-09-23 10:30

Tylko w Polsce sepsę diagnozuje się u ok. 50 tys. pacjentów. Na świecie co roku rozwija się u blisko 50 milionów ludzi. Eksperci szacują, że co 2,8 sekundy jedna osoba umiera z powodu sepsy. Bliski śmierci był także 41-letni Dave Cram, u którego sepsa rozwinęła się w wyniku urazu. Niestety, w walce z posocznicą stracił nogę.

Umierał 7 razy, przez sepsę stracił nogę. To, co mi się przydarzyło, wpłynie na resztę mojego życia
Autor: Getty Images

41-latek doznał urazu pachwiny podczas gry w piłkę nożną. Najpierw zdecydował się pójść do najbliższej przychodni. Tam otrzymał lek przeciwbólowy i został odesłany do domu. Choć od tego wydarzenia minęły dwa lata, do dziś żałuje tej decyzji.

Przyjęcie leków nie pomogło. - W skali od jednego do dziesięciu, gdzie dziesięć jest najbardziej bolesne, czułem się, jakbym był na poziomie 50 – wspomina, z jak silnym bólem musiał się zmagać. Potem mężczyzna trafił do szpitala.

Dave przyznał: "Lekarz pogotowia zobaczył, jak wychodzę z sali, zaciągnął mnie do łóżka, powiedział mojej żonie, że umieram". Godziny mijały, a mężczyzna czuł się coraz gorzej. Badania ujawniły, że jego stan jest krytyczny i rozwinęła się u niego sepsa. Nerki Crama nie pracowały prawidłowo, a wątroba była uszkodzona. W szpitalu reanimowano go siedem razy.

Sepsa u dzieci

"Nie wróciłem do zdrowia"

W ciągu dwóch tygodni pobytu w szpitalu Dave przeszedł kilka operacji. Mężczyzna wspomina: "W końcu obudziłem się poobijany, posiniaczony i z kilkoma złamanymi żebrami po zatrzymaniu akcji serca, ale żyłem".

Dopiero trzy miesiące później opuścił szpital. Niestety, w dniu 40. urodzin wraz ze swoimi najbliższymi podjął jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu. Mężczyzna musiał przejść amputację lewej nogi.

- Mam teraz protezę nogi, ale w żadnym wypadku nie wróciłem do zdrowia. To, co mi się przydarzyło, wpłynie na resztę mojego życia - wyjaśnił 41-latek, który żałował, że podczas pierwszej wizyty w przychodni, nie zareagował inaczej. Gdyby nie dał się odesłać do domu i poprosił o wykonanie badań, jego historia mogłaby skończyć się inaczej.

Sepsa to nie choroba

Sepsa, inaczej nazywana posocznicą, sama w sobie nie jest chorobą. Jest reakcją organizmu na obecną w nim infekcję. Sepsa wywołuje swoistą reakcję łańcuchową – układ odpornościowy reaguje nadmiernie, wywołując stan zapalny. Zazwyczaj z pomocą układu krążenia, zapalenie rozprzestrzenia się na cały organizm.

To z kolei wpływa na kluczowe aspekty funkcjonowania organizmu np. ciśnienie i krzepnięcie krwi. Ostatecznie sepsa może prowadzić do uszkodzenia narządów wewnętrznych i spowodować śmierć.

Lekarka dr Zoe Watson wskazuje, że sepsę można rozwinąć m.in. z powodu zapalenia płuc, ukąszenia zakażonego owada lub infekcji wirusowej takiej jak wirus opryszczki. Zazwyczaj infekcje, które prowadzą do sepsy, zaczynają się w drogach moczowych, płucach, skórze lub układzie pokarmowym.

Kto jest bardziej podatny na sepsę?

Tak naprawdę każda osoba, która ma infekcję, może zmagać się z sepsą. Jednak pewne osoby są szczególnie narażone na rozwój posocznicy w organizmie. Należą do nich:

  • dzieci poniżej 1. roku życia, w szczególności, jeśli urodziły się przedwcześnie lub ich matka miała infekcję w czasie ciąży,
  • osoby cierpiące na cukrzycę,
  • osoby powyżej 75. roku życia,
  • osoby z osłabionym układem odpornościowym, np. pacjenci przechodzący chemioterapię, osoby po przeszczepie narządów,
  • osoby, które przeszły niedawno poważną chorobę lub operację,
  • kobiety, które właśnie urodziły, poroniły lub dokonały aborcji.