Kilkanaście tysięcy połączeń odsłoniło prawdę o polskiej służbie zdrowia
Eksperci z fundacji WHC zastosowali sprawdzoną metodę - ich ankieterzy dzwonili do placówek medycznych, wcielając się w rolę pacjentów potrzebujących konkretnej pomocy. Ten sposób zbierania danych pozwala uzyskać realny obraz sytuacji, z jaką mierzą się codziennie miliony Polaków.
- Podczas poprzedniej edycji naszego raportu zwracaliśmy uwagę, że pacjenci jeszcze nigdy, odkąd zaczęliśmy zbierać dane (2012 r.), nie czekali tak długo na pomoc. Okazuje się, że możemy powtórzyć tę niepokojącą informację w tym roku. Mamy stagnację, nic się nie zmienia, nadal średnio czekamy na świadczenie zdrowotne ponad 4 mies. - mówi Milena Kruszewska, prezes Fundacji WHC.
Dane zebrane między wrześniem a październikiem ubiegłego roku pokazują, jak długo Polacy muszą czekać na różne formy pomocy medycznej:
- świadczenia zdrowotne (łącznie porady, badania, zabiegi i operacje) - 4,2 miesiąca (rok wcześniej identycznie)
- konsultacja u specjalisty - 4,2 miesiąca (poprzednio 4,3 miesiąca)
- diagnostyka - 2,8 miesiąca (poprzednio 3,1 miesiąca)
"Oszczędźmy sobie opowieści o sukcesach"
Prezes fundacji WHC nie kryje goryczy wobec braku realnych działań ze strony decydentów.
- Drobne zmiany na plus, jeśli chodzi o kolejki do lekarzy i na badania diagnostyczne, nie są odczuwalne dla pacjentów, to wciąż kwestia kilku dni na przestrzeni kilkudziesięciu dni. Zeszły rok obfitował w szczyty pełne pięknych słów o tym, jak bardzo politycy, rządzący czy interesariusze systemu walczą o pacjentów i wszystko robią z myślą o nich. Bądźmy poważni, od lat zmierzamy ku katastrofie i łatamy dziury na oślep, tu nie ma żadnej strategii poza utrzymaniem swoich pozycji i strefy wpływów w systemie - mówi Milena Kruszewska.
Dodaje również: - Szczytem tego roku będzie mówienie, że jest sukces, że jakakolwiek zmiana systemowa czy kampania informacyjna przełożyła się na fakt, że nie jest gorzej. Błagam, oszczędźmy już sobie tego. Przecież pacjenci widzą, jak jest.
Były wiceminister: to ostatni bastion socjalizmu
Krzysztof Łanda, współtwórca fundacji WHC oraz były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową, diagnozuje problem systemowy. Jego zdaniem osoby decyzyjne w naszym kraju nie mają pomysłu na faktyczną reformę - zwłaszcza że same nie doświadczają problemu kolejek na własnej skórze.
- Wciąż nie sfrustrowali problemu na tyle, żeby uczyć się od krajów, w których opieka zdrowotna działa, bo to nieprawda, co próbują nam wmówić, że „wszędzie jest źle" - twierdzi.
Były wiceminister wprost nazywa rzeczy po imieniu: - System opieki zdrowotnej to jeden z ostatnich bastionów socjalizmu w Polsce. Mam wrażenie, że socjalizm w ochronie zdrowia wręcz umacnia się i coraz więcej kosztów jest przerzucanych na chorych, którzy albo płacą z własnej kieszeni, albo cierpią i umierają.
Według Łandy źródło problemu tkwi w braku równowagi między tym, co obiecuje koszyk świadczeń gwarantowanych, a środkami przeznaczonymi na jego realizację. - Co to za „papierowe gwarancje", skoro ludzie stoją w kolejkach miesiącami czy latami? Szkoda, że nie ma uniwersytetów dla polityków zdrowotnych. Powinniśmy obecnie zaczynać od takich podstaw, jak profesjonalizacja debaty publicznej nt. systemu opieki zdrowotnej w Polsce - dodaje.
Prawie rok do chirurga plastycznego
Analiza poszczególnych specjalności medycznych ujawnia dramatyczne różnice. Rekordzistą negatywnym jest chirurgia plastyczna - tutaj średnio trzeba uzbroić się w cierpliwość na 11,1 miesiąca.
Lista specjalności z najdłuższym czasem oczekiwania:
- chirurgia plastyczna: 11,1 miesiąca
- stomatologia: 10,2 miesiąca
- ortopedia i traumatologia narządu ruchu: 9,7 miesiąca
- neurochirurgia: 9,4 miesiąca
- otolaryngologia: 9,2 miesiąca
- otolaryngologia dziecięca: 8,8 miesiąca
Onkologia i neonatologia bez zwłoki
Na przeciwległym biegunie znajdują się dziedziny, gdzie system działa sprawnie. Najszybciej pacjenci otrzymają pomoc onkologiczną - radioterapia dostępna jest już po dwóch tygodniach. Również opieka nad noworodkami funkcjonuje bez większych opóźnień (0,7 miesiąca).
Krótki czas oczekiwania dotyczy także:
- chirurgii onkologicznej: 0,9 miesiąca
- medycyny paliatywnej: 1 miesiąc
- pulmonologii i kardiochirurgii: po 1,4 miesiąca
Stomatologia - wzrost o prawie cztery miesiące
Fundacja przeanalizowała 215 różnych świadczeń medycznych. W 38 przypadkach sytuacja się pogorszyła, w 63 - polepszyła, natomiast 114 świadczeń zanotowało zmiany w granicach plus minus pół miesiąca.
Największe pogorszenie dostępności nastąpiło w:
- stomatologii: wzrost o 3,8 miesiąca, aktualnie 10,2 miesiąca
- chirurgii szczękowo-twarzowej: wzrost o 2,8 miesiąca, aktualnie 6,5 miesiąca
- geriatrii: wzrost o 1,7 miesiąca, aktualnie 7,0 miesięcy
- ortopedii i traumatologii narządu ruchu: wzrost o 1,2 miesiąca, aktualnie 9,7 miesiąca
- chirurgii plastycznej: wzrost o 1,2 miesiąca, aktualnie 11,1 miesiąca
Neurologia z widoczną poprawą
Są jednak dziedziny, w których sytuacja ewidentnie się poprawiła:
- neurologia: skrócenie o 1,6 miesiąca, obecnie 2,6 miesiąca
- endokrynologia: skrócenie o 1,4 miesiąca, obecnie 6,2 miesiąca
- chirurgia dziecięca: skrócenie o 1,3 miesiąca, obecnie 2,4 miesiąca
- kardiochirurgia: skrócenie o 1,0 miesiąc, obecnie 1,4 miesiąca
Ponad rok czekania na neurochirurga
Konsultacja specjalistyczna to średnio 4,2 miesiąca oczekiwania. Poprzednie badanie pokazywało 4,3 miesiąca - różnica symboliczna, wręcz niezauważalna dla pacjentów.
Najdłuższe kolejki ustawiają się do:
- neurochirurga: 13,1 miesiąca
- endokrynologa: 12,9 miesiąca
- gastroenterologa: 9,9 miesiąca
Najszybszy dostęp mają pacjenci potrzebujący:
- pediatry: 0,0 miesiąca
- neonatologa: 0,2 miesiąca
- ginekologa-położnika: 0,3 miesiąca
- chirurga onkologa: 0,7 miesiąca
Dramatyczny skok kolejki do neurochirurga
Badanie objęło 41 specjalistów reprezentujących 43 dziedziny medycyny. W 8 przypadkach dostępność spadła, w 13 - wzrosła, a w 20 zmiany mieściły się w zakresie plus minus pół miesiąca.
Najbardziej wydłużone kolejki:
- neurochirurg: wzrost o 4,7 miesiąca, obecnie 13,1 miesiąca
- neurolog dziecięcy: wzrost o 1,8 miesiąca, obecnie 3,9 miesiąca
- otolaryngolog: wzrost o 1,4 miesiąca, obecnie 3,5 miesiąca
Największe skrócenie kolejek:
- angiolog: spadek o 4,7 miesiąca, obecnie 9,2 miesiąca
- chirurg naczyniowy: spadek o 2,2 miesiąca, obecnie 9,4 miesiąca
- ortodonta: spadek o 2,0 miesiąca, obecnie 4,9 miesiąca
- urolog: spadek o 1,5 miesiąca, obecnie 2,6 miesiąca
Diagnostyka - niewielka poprawa ogólna
Badania diagnostyczne są dostępne średnio po 2,8 miesiąca. To o 0,3 miesiąca lepiej niż podczas poprzedniego pomiaru (3,1 miesiąca w październiku/listopadzie 2024 roku).
Rekordziści pod względem długości oczekiwania:
- sigmoidoskopia (endoskopia jelita grubego): 6,1 miesiąca
- biopsja guzków tarczycy: 6,0 miesięcy
- gastroskopia (endoskopia górnego odcinka przewodu pokarmowego): 5,8 miesiąca
Badania wykonywane niemal natychmiast:
- gazometria: 0,0 miesiąca
- badanie cytogenetyczne: 0,1 miesiąca
- USG przezciemiączkowe: 0,3 miesiąca
Niewielkie opóźnienia dotyczą: bronchoskopii (0,5 miesiąca), tomografii komputerowej głowy (0,6 miesiąca), cystouretrografii (0,6 miesiąca), biopsji aspiracyjnej gruboigłowej (0,7 miesiąca), tomografii komputerowej klatki piersiowej (0,8 miesiąca), USG stawów biodrowych (0,8 miesiąca) oraz urografii (0,8 miesiąca).
Rezonans kręgosłupa - dłuższe oczekiwanie
Spośród 56 analizowanych badań diagnostycznych, w 19 sytuacja się poprawiła, w 6 - pogorszyła, a w 31 zmiany były minimalne (plus minus pół miesiąca).
Największy wzrost czasu oczekiwania:
- rezonans magnetyczny kręgosłupa: wzrost o 1,6 miesiąca, obecnie 4,5 miesiąca
- USG pęcherzyka żółciowego: wzrost o 1,0 miesiąc, obecnie 4,5 miesiąca
- rezonans magnetyczny głowy: wzrost o 0,9 miesiąca, obecnie 2,4 miesiąca
Największy spadek czasu oczekiwania:
- testy skórne: spadek o 2,8 miesiąca, obecnie 2,0 miesiące
- USG tarczycy: spadek o 2,5 miesiąca, obecnie 5,6 miesiąca
- biopsja guzków tarczycy: spadek o 2,4 miesiąca, obecnie 6,0 miesięcy
Od lekarza rodzinnego do operacji - ponad dwa lata
Raport ujawnia dramat wieloetapowości w polskim systemie zdrowia. Problem nie ogranicza się tylko do pojedynczych kolejek - pacjenci muszą przechodzić przez wiele etapów, a każdy oznacza kolejne miesiące czekania.
Przykładowe ścieżki pacjenta pokazują skalę problemu:
- Usunięcie żylaków kończyn dolnych (od POZ do operacji): 30,5 miesiąca (rok wcześniej 35,8 miesiąca)
- Aparat ortodontyczny (od wizyty u ortodonty do rozpoczęcia leczenia): 21,3 miesiąca (rok wcześniej 21 miesięcy)
- Wymiana zastawki serca (kompletna ścieżka od POZ): 19,5 miesiąca (rok wcześniej 21,4 miesiąca)
- Endoprotezoplastyka stawu kolanowego (od POZ do zabiegu): 25,4 miesiąca (rok wcześniej 20,7 miesiąca)
- Diagnostyka epilepsji u dziecka (od skierowania do neurologa do poradni padaczkowej): 15,2 miesiąca (rok wcześniej 13,4 miesiąca).
Choroba Parkinsona: 16 miesięcy tylko do kwalifikacji
Fundacja po raz pierwszy przeanalizowała konkretny przypadek pacjenta z chorobą Parkinsona. 76-letni mężczyzna, u którego schorzenie zdiagnozowano 6 lat wcześniej, próbował dostać się do programu lekowego B90. Sam proces diagnostyki i kwalifikacji zajął ponad 16 miesięcy - a to jeszcze nie oznacza faktycznego rozpoczęcia terapii.
Za kulisami badania: absurdy codzienności
Szczegółowa analiza pracy ankieterów odsłania, z jakimi trudnościami muszą się mierzyć osoby próbujące umówić wizytę. Jeden z pracowników fundacji wykonał 292 połączenia - aż 229 z nich to były próby powtórne. Stanowi to 78 procent wszystkich jego telefonów.
Zdarzały się serie sześciu kolejnych prób dodzwonienia się do tej samej placówki. Najgorszy scenariusz to zajęcie 50. miejsca w kolejce oczekujących na połączenie. Rekordowe oczekiwanie na połączenie trwało niemal półtorej godziny - dokładnie 89 minut i 51 sekund. Przeciętna rozmowa zajmowała blisko 4 minuty.
Absurdalne sytuacje w rejestracji
Ankieterzy dokumentowali również kuriozalne sytuacje spotykane podczas kontaktu z placówkami:
- Próba umówienia wizyty u alergologa zakończyła się informacją, że pracownik rejestracji nie może podać terminu, ponieważ kalendarz wizyt znajduje się aktualnie u przyjmującego lekarza.
- W jednym z ośrodków na wizytę w poradni chirurgii naczyniowej trzeba czekać 700 dni. Pracownik rejestracji sugerował jednak, że warto przyjść osobiście i poprosić lekarzy o wcześniejszy termin.
- Pacjent z przewlekłymi problemami zatok, potrzebujący operacji przegrody nosowej, otrzymał w mazowieckim ośrodku propozycję kwalifikacji do zabiegu w 2029 roku. Po kwalifikacji miałby czekać na sam zabieg kolejne 2 lata.
- W przypadku zabiegu implantacji stentów do tętnic szyjnych, jeden z ośrodków podał, że oczekiwanie przekracza 200 dni. Dokładnej daty nie podano - placówka miała sama skontaktować się z pacjentem, gdy zbliży się jego kolej.