Medycy potrzebują pomocy psychiatrycznej. Jest aż tak źle?

2021-11-29 8:26
medycy
Autor: Getty Images

Skutki czwartej fali pandemii ponownie odbijają się na zdrowiu psychicznym medyków walczących z COVID-19. Gubią oni sens swojej pracy z uwagi na wysoką liczbę zgonów, dlatego potrzebują pomocy psychiatrycznej - mówi psychiatra Jacek Koprowicz, kierownik Przychodni Zdrowia Psychicznego w Centralnym Szpitalu MSWiA w Warszawie.

Dr Jacek Koprowicz był konsultantem psychiatrycznym w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wyznał, że od początku pandemii zaobserwowano bardzo duży przyrost liczby porad psychiatrycznych.

"Podczas pierwszej fali były to najczęściej osoby z zaburzeniami lękowymi wynikającymi z niepewnej sytuacji podczas pandemii. W trakcie trzeciej fali pandemii i po niej pojawiła się duża grupa osób z tzw. reakcjami żałoby. To osoby, które po śmierci bliskich nie mogły ich należycie pożegnać, ponieważ przepisy sanitarne pełne były obostrzeń także wobec procedur związanych z pochówkiem zmarłych na COVID-19" - powiedział psychiatra.

Poradnik Zdrowie: kiedy iść do psychiatry?

"Po trzeciej fali zgłosiło się wiele pielęgniarek, ale także sporo lekarzy, którzy nie radzili sobie z tym stresem (...) Obserwuję, że teraz znowu pomocy psychiatrycznej potrzebują medycy walczący z COVID-19" - zaznaczył.

"Jest kulminacja czwartej fali, a ja znowu mam sygnały z oddziałów intensywnej terapii, że personel zaczyna ponownie mieć kłopoty z psychiką. Medycy gubią sens swojej pracy, bo ciągle jest dużo zgonów" - tłumaczył.

"Zbyt wiele osób nadal umiera - wobec już nabytych przez lekarzy i personelu medycznego doświadczeń minionych miesięcy pandemii. To rodzi frustracje. Lekarz na intensywnej terapii wcale nie jest przyzwyczajony do śmierci. A śmiertelność na tych oddziałach to jest teraz 70, 80 procent. To ogromne obciążenie psychiczne dla personelu medycznego" - mówił. 

Psychiatra dodał również, że niepokojący jest fakt, że wiele osób przywykło już do pandemii. "To jest groźne" - podkreślił. Choć jest to zdecydowanie "zdrowsze" dla psychiki, kiedy człowiek godzi się z sytuacją, a niżeli z nią walczy, to jednak bardzo możliwe, że spowoduje to wzrost liczy osób lekceważących zagrożenie patogenem, co z kolei będzie groziło kolejnym wzrostem zakażeń.

Źródło: PAP

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.