Czy skrócenie odstępu między dawkami szczepionki jest bezpieczne? Lekarz odpowiada

Wprowadzono zmiany w harmonogramie szczepień przeciw COVID-19. Czas oczekiwania na drugą dawkę preparatu na koronawirusa zostanie skrócony, a ozdrowieńcy nie będą musieli czekać aż 90 dni, aby zgłosić się na szczepienie. Nowe wytyczne mają obowiązywać od 17 maja - dzięki nim, co prawda, będzie można szybciej osiągnąć odporność populacyjną, ale czy to nie odbije się przypadkiem na skuteczności szczepionki? Zasięgnęliśmy porady lekarza!

Rząd zdecydował przyspieszyć proces szczepień. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk zapowiedział, że zgodnie ze stanowiskiem Rady Medycznej zapadła decyzja o skróceniu okresu między podaniem pierwszej a drugiej dawki: Moderna z 42 dni do 35 dni, Pfizer/BioNTech z 42 dni do 35 dni, AstraZeneca z 84 dni do 35 dni. Zmiany te wejdą w życie od 17 maja.

Lekarz wyjaśnia

Czy skrócenie odstępu między szczepionkami nie wpłynie na skuteczność szczepionek? Wątpliwości rozwiewa lek. med. Joanna Pietroń, internista z Centrum Medycznego Damiana. - Każdy producent rejestruje wraz ze szczepionką zalecany schemat dawkowania. W przypadku preparatu Comirnaty firmy Pfizer oraz mRNA firmy Moderna maksymalny odstęp między dawkami wynosi do 42 dni od podania pierwszej. Zalecany czas podania drugiej dawki - po 3 tygodniach według charakterystyki produktu Comirnaty i 4 tygodniach Moderny (maksymalnie do 42 dni) - stwarza taką możliwość. Na początku roku przecież szczepiliśmy grupę seniorów i grupę „0” drugą dawką po 3 lub 4 tygodniach. Więc czas podania drugiej dawki w okresie dopuszczonym przez producentów nie wpływa znacząco na skuteczność tych szczepień - wyjaśniła lekarz w rozmowie dla Poradnika Zdrowie.

Inaczej jest jednak w przypadku szczepionki wektorowej firmy AstraZeneca. - Producent wskazuje jako termin podania drugiej dawki na okres 4-12 tygodni od podania pierwszej. Naukowcy apelują, że najlepsza skuteczność występuje przy podaniu preparatu po raz drugi między 8 a 12 tygodniem, a skrócenie czasu podania poniżej 8 tygodni może wpłynąć negatywnie na długofalową skuteczność tego cyklu szczepień - zaznaczyła lek. med. Joanna Pietroń, dodając, że „pełną ochronę daje dopiero pełny schemat szczepień".

Przy tym wyraziła też obawę, że pacjenci mogą nie kontynuować szczepienia, czyli nie będą zgłaszać się na drugą dawkę z powodu zbliżających się wyjazdów wakacyjnych. - Ponadto personel medyczny chce także skorzystać z urlopu i wyjechać na zasłużony odpoczynek, więc wiele punktów szczepień może być czasowo niedostępnych lub z minimalna obsadą. Jednocześnie chcemy osiągnąć odporność populacyjną poprzez wyszczepienie ponad 70 proc. populacji, by wrócić do normalnego przedpandemicznego funkcjonowania - stwierdziła lek. med. Joanna Pietroń. Jej zdaniem pacjent powinien mieć możliwość podjęcia decyzji o terminie drugiego podania dawki szczepionki w ramach wyznaczonych widełek przez producenta. - Jednocześnie wiem, że jest to niemożliwe choćby z racji dostarczenia, przechowywania szczepionek czy organizacji pracy punktów szczepień itd. Powszechnie wiadomo, jak wymagające i trudne są warunki przechowywania np. szczepionki Comirnaty - podkreśliła.

Poniżej dalsza część artykułu. 

Jak wygląda rehabilitacja po COVID-19?

Zmiana w szczepieniach ozdrowieńców

Skrócenie czasu podania drugiej dawki szczepionki przeciw SARS-CoV-2 ma dotyczyć również ozdrowieńców. W ciągu 30 dni (a nie jak obecnie w ciągu 90 dni) od uzyskania dodatniego wyniku testu na COVID-19 mogą zapisać się na szczepienie. Czy ta zmiana ma sens?

Jak podkreśliła lek. med. Joanna Pietroń, „już szczepiliśmy ozdrowieńców na początku roku po 30 dniach od zachorowania - to działało". - Równocześnie zakładamy, że około 3 miesięcy po przechorowaniu jesteśmy chronieni przed kolejną infekcją. Nie jest do końca prawda, przez co sytuacja u ozdrowieńców staje się złożona. Warto być może wtedy tzn. po przechorowaniu sprawdzić poziom przeciwciał ochronnych - jeśli jest wysoki można poczekać 3 miesiące, a jeśli niski warto zaszczepić się więcej. Musimy też pamiętać o tym, że w wypadku choroby COVID-19 i tych nowoczesnych szczepionek przeciw niej, odpowiedź organizmu jest słabsza niż po szczepieniu. Warto więc wzmocnić ją, podając szczepienie. Do tego należy uwzględnić jeszcze to, jak ciężko przechorowaliśmy czy leczymy się z różnych powikłań i następstw choroby, czy też to, że nie zauważyliśmy choroby, ponieważ była bez lub skąpoobjawowa - powiedziała lek. med. Joanna Pietroń w wywiadzie dla Poradnika Zdrowie. Według niej „warto czas podania szczepionki po chorobie przedyskutować z lekarzem rodzinnym".

Lek. med. Joanna Pietroń z CM Damiana, odpowiadając na pytanie, czy wprowadzenie tych zmian w harmonogramie szczepień przeciw COVID-19 jest bezpieczne, odpowiedziała, że „pandemia wymaga szybkiej reakcji i działania na wielu płaszczyznach życia i zdrowia". - Doświadczamy tego przez ostatni rok. Jeżeli chodzi o harmonogram szczepień i wielu działań logistycznych. Jak wspomniałam wcześniej, podanie szczepionek w okresie zalecanym przez producenta jest bezpieczne - podsumowała.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE