– Szacuje się, że około 10% populacji na świecie zmaga się z przewlekłą chorobą nerek – ostrzega dr n.med. Adam Riemel, nefrolog i ordynator Centrum Dializ Fresenius NephroCare w Wodzisławiu Śląskim. – W Polsce to około 4,5 miliona osób, z czego aż 90% nie ma świadomości choroby – dodaje.
Te liczby porażają. Oznaczają, że miliony z nas noszą w sobie bombę z opóźnionym zapłonem, o której nie mają pojęcia.
Podstępny bieg ku przepaści
Największa pułapka? Brak bólu. W przeciwieństwie do serca czy kręgosłupa, nerki chorują w kompletnej ciszy. Pacjenci trafiają do gabinetów często o kilka lat za późno.
– Początkowe stadia przewlekłej choroby nerek bardzo często są bezobjawowe albo skąpoobjawowe – wyjaśnia ekspert. – Czasem dopiero utrata 80–90% funkcji nerek ujawnia objawy, które skłaniają do wizyty u lekarza.
Dla wielu diagnoza to szok. Moment, w którym dowiadują się o chorobie, jest często momentem, w którym jest ona już w stadium zaawansowanym.
Ciało mówi, ty ignorujesz?
Z czasem organizm zaczyna jednak wysyłać sygnały ostrzegawcze. Problem w tym, że są one tak prozaiczne, iż łatwo przypisać je przemęczeniu lub wiekowi. Co powinno zapalić czerwone światło?
– Obrzęki kończyn dolnych, wokół oczu czy rąk mogą być sygnałem alarmowym – mówi dr Riemel. – Jeżeli nie ustępują, muszą zwrócić naszą uwagę. Nadciśnienie tętnicze może być nie tylko chorobą samą w sobie, ale też objawem postępującej choroby nerek.
Do tego dochodzi „kaskada” mniej oczywistych symptomów: chroniczne osłabienie, zmęczenie, problemy ze snem czy gorsza mobilność. Organizm krzyczy, że traci filtr – trzeba tylko zacząć go słuchać.
Prawda wychodzi w łazience
Większość z nas kojarzy nerki z oddawaniem moczu i słusznie, bo to tutaj widać pierwsze poważne zmiany. – Zmiana koloru, objętości czy charakteru oddawania moczu to sygnały, których nie wolno ignorować – podkreśla nefrolog. – Krwiomocz jest objawem alarmowym i zawsze wymaga pilnej diagnostyki.
Tu nie ma miejsca na „poczekamy, zobaczymy”. Każda zmiana w toalecie może być kluczowym tropem.
Kto jest na celowniku?
Niektórzy z nas startują z gorszej pozycji. Istnieją dwie główne „bramy”, przez które choroba nerek wchodzi najczęściej. – Najczęstszą przyczyną PChN jest cukrzyca i nadciśnienie tętnicze. To są główne grupy ryzyka, w których szczególnie zachęcamy do badań przesiewowych – mówi dr Riemel.
Dobra wiadomość? Diagnostyka jest bajecznie prosta i tania. – Dwa parametry: stężenie kreatyniny we krwi i albumina w moczu – tyle wystarczy, by ocenić funkcję nerek. To badania, które mogą uratować życie, jeśli zostaną wykonane w porę.
Twoja tarcza: Proste nawyki
Mimo że choroba brzmi groźnie, ochrona przed nią jest w zasięgu ręki każdego z nas. To fundamenty zdrowego życia, które realnie działają. – Zalecenia są proste: aktywność fizyczna, zdrowa dieta, kontrola ciśnienia i cukru oraz odpowiednie nawodnienie – wylicza doktor.
Świadomość to życie
Światowy Dzień Nerek, który co roku obchodzimy w drugi czwartek marca, przypomina o jednym: w nefrologii czas to pieniądz, a wiedza to życie. – To globalna inicjatywa, która ma budować wiedzę o profilaktyce i diagnostyce – podsumowuje dr Riemel. Zasady są znane, ale ich ignorowanie kosztuje zbyt wiele. Klucz to reakcja, zanim pojawi się ból.