Operacja raka jelita grubego i życie po niej. Chirurg onkolog obala największe mity

2026-02-11 9:56

Stomia, przerzuty, chemioterapia – to słowa, które budzą strach u pacjentów z rakiem jelita grubego. Tymczasem nowoczesna medycyna oferuje znacznie więcej możliwości, niż sądzą chorzy. O tym, dlaczego stomia nie jest regułą, kiedy przerzuty do wątroby można skutecznie operować i jak wygląda powrót do zdrowia, mówi dr n. med. Maciej Kowalewski.

Dr n. med. Maciej Kowalewski, chirurg onkologiczny, w ujęciu okrągłego portretu, na tle pacjentów w szpitalu lub klinice, poddawanych leczeniu. Obraz symbolizuje współczesne podejście do operacji raka jelita grubego, o którym przeczytasz na Poradnik Zdrowie.

i

Autor: Caiaimage/Martin Barraud/materiały prasowe Dr n. med. Maciej Kowalewski, chirurg onkologiczny, w ujęciu okrągłego portretu, na tle pacjentów w szpitalu lub klinice, poddawanych leczeniu. Obraz symbolizuje współczesne podejście do operacji raka jelita grubego, o którym przeczytasz na Poradnik Zdrowie.

Moment rozpoznania decyduje o wszystkim

Kiedy pacjent słyszy diagnozę "rak jelita grubego", w jego głowie pojawia się zazwyczaj jeden scenariusz – najgorszy z możliwych. Stomia, chemioterapia, koniec normalnego życia. Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Jak zapewnia dr n. med. Maciej Kowalewski, chirurg ogólny i onkologiczny Centrum Medycznego SafiMed z Zabierzowa, to przede wszystkim stadium zaawansowania choroby w momencie diagnozy wyznacza dalszą ścieżkę terapeutyczną i rokowania.

Po potwierdzeniu obecności nowotworu w badaniu histopatologicznym rozpoczyna się proces dokładnej oceny choroby. Pacjent trafia na tomografię komputerową jamy brzusznej i klatki piersiowej – to badania, które pokazują, czy doszło do naciekania sąsiednich tkanek lub pojawienia się przerzutów odległych. Często oznacza się także markery nowotworowe, takie jak CEA.

– Nie służą one do rozpoznania raka, ale pomagają ocenić jego zaawansowanie i są wykorzystywane później w monitorowaniu leczenia. W raku jelita grubego to stopień zaawansowania choroby w momencie rozpoznania w największym stopniu decyduje o rokowaniu – podkreśla dr n. med. Maciej Kowalewski.

Dlaczego chirurgia pozostaje fundamentem terapii

Pomimo rozwoju nowoczesnych terapii onkologicznych, w przypadku raka jelita grubego to właśnie skalpel pozostaje najważniejszym narzędziem. Poza rzadkimi, bardzo wczesnymi przypadkami nowotworu, które można usunąć podczas kolonoskopii, standard to operacja polegająca na wycięciu fragmentu jelita.

Zabieg nie ogranicza się jednak do prostego usunięcia guza. Chirurg musi wyciąć odpowiedni odcinek organu wraz z całym jego unaczynieniem i węzłami chłonnymi. To jedyna droga do realnej szansy na wyleczenie. Zakres operacji wyznaczają granice anatomiczne – w grę wchodzi wycięcie prawej lub lewej połowy okrężnicy, esicy albo odbytnicy.

– W chirurgii onkologicznej jelita grubego nie wycina się „kilku centymetrów", tylko cały odcinek, który wynika z anatomii i dróg szerzenia się nowotworu – wyjaśnia lekarz.

Okrężnica czy odbytnica – ta sama choroba, różne podejście

Choć formalnie mówimy o jednej jednostce chorobowej, sposób leczenia raka okrężnicy i raka odbytnicy potrafi się różnić. W nowotworach okrężnicy zazwyczaj od razu kwalifikuje się pacjenta do operacji. Inaczej wygląda sytuacja przy raku odbytnicy, szczególnie gdy guz jest duży i zaawansowany.

W takich przypadkach przed zabiegiem stosuje się radioterapię lub radiochemioterapię. Celem jest zmniejszenie masy nowotworu i zwiększenie prawdopodobieństwa, że uda się go usunąć całkowicie. To terapia przedoperacyjna, która w wielu przypadkach istotnie poprawia wyniki leczenia.

Co z chemioterapią po zabiegu? Wbrew obiegowej opinii nie każdy pacjent musi przez nią przejść. Decyzja zależy od wielu czynników: jak przebiegła operacja, ile węzłów chłonnych udało się usunąć, jakie cechy wykazał guz w badaniu histopatologicznym.

– Jeśli operacja została wykonana radykalnie i zgodnie ze standardami, w wielu przypadkach leczenie uzupełniające nie jest potrzebne – zaznacza dr Maciej Kowalewski.

Rak jelita grubego

Stomia – największy strach pacjentów, który często jest nieuzasadniony

Dla wielu chorych perspektywa stomii – wyłonienia fragmentu jelita na powłoki brzucha – jest przerażająca. Obawy te są jednak często przesadzone. 

– W zdecydowanej większości przypadków, zwłaszcza gdy guz zlokalizowany jest wysoko i daleko od zwieraczy, udaje się zachować ciągłość przewodu pokarmowego. Nowoczesna chirurgia onkologiczna od lat kładzie nacisk na maksymalne zachowanie jakości życia pacjenta – uspokaja specjalista. Jak wyjaśnia, zdarza się, że stomia zakładana jest tymczasowo, jako zabezpieczenie świeżego zespolenia jelitowego w sytuacji podwyższonego ryzyka powikłań. Zwykle jednak po pewnym czasie, np. po kilku tygodniach, można ją zamknąć i przywrócić naturalną drogę pasażu jelitowego.

Trwała stomia staje się koniecznością przede wszystkim wtedy, gdy nowotwór znajduje się bardzo nisko w odbytnicy lub nacieka zwieracze, uniemożliwiając zachowanie ich prawidłowej funkcji.

– W sytuacjach, w których nie da się zachować prawidłowej kontroli wypróżnień, stomia bywa rozwiązaniem, które pozwala pacjentowi funkcjonować normalnie – podkreśla chirurg.

Jak wygląda życie po usunięciu fragmentu jelita?

Wiele osób obawia się, że po operacji raka jelita grubego nigdy nie będą mogły normalnie funkcjonować. Praktyka pokazuje coś zupełnie innego. Większość pacjentów wraca do zwykłego życia, choć u niektórych rytm wypróżnień może ulec zmianie – czasem pojawia się konieczność oddawania stolca kilka razy dziennie. Rzadko kiedy stanowi to jednak poważne utrudnienie w codziennym funkcjonowaniu.

Typowe wyniszczenie nowotworowe, które kojarzy się z chorobami onkologicznymi, w raku jelita grubego występuje stosunkowo rzadko. Dotyczy zwykle tylko bardzo zaawansowanych stadiów choroby.

Współczesna medycyna oferuje coraz więcej zabiegów małoinwazyjnych – laparoskopowych lub wykonywanych z pomocą robotów chirurgicznych. Skracają one okres rekonwalescencji, ale – co ważne – nie poprawiają długoterminowych wyników onkologicznych.

– O przeżyciu pacjenta decyduje radykalność operacji, a nie to, czy została wykonana laparoskopowo czy metodą otwartą – zaznacza specjalista.

Kiedy przerzuty do wątroby nie oznaczają końca walki?

Rak jelita grubego należy do wyjątkowych nowotworów, w przypadku których przerzuty nie zawsze zamykają drogę do wyleczenia. Jeśli zmiany w wątrobie są nieliczne i ograniczone, ich chirurgiczne usunięcie może znacząco przedłużyć życie pacjenta. Zabieg można przeprowadzić jednocześnie z operacją guza pierwotnego lub w drugim etapie.

To ogromna różnica w porównaniu z wieloma innymi typami nowotworów, gdzie obecność przerzutów do wątroby wyklucza leczenie operacyjne. W raku jelita grubego medycyna daje pacjentom szansę nawet w zaawansowanych stadiach choroby.

Pięć lat monitorowania – i co dalej?

Po zakończeniu terapii rozpoczyna się okres szczególnie intensywnego nadzoru. Przez pięć lat pacjent pozostaje pod kontrolą onkologiczną, regularnie wykonując badania. To czas największego ryzyka, gdyż większość nawrotów raka jelita grubego pojawia się w ciągu pierwszych trzech lat po operacji.

Jeśli przez pięć lat nie dojdzie do wznowy, pacjent w praktyce klinicznej uznawany jest za wyleczonego. To dobra wiadomość, która daje realną nadzieję na całkowite pokonanie choroby.

Rokowania pozostają ściśle związane z momentem wykrycia nowotworu. Wczesne stadia oznaczają bardzo wysokie szanse na wieloletnie przeżycie. Zaawansowane formy choroby znacząco te szanse obniżają.

– To dlatego tak duży nacisk kładziemy na wczesną diagnostykę i leczenie prowadzone zgodnie ze standardami – podsumowuje dr Maciej Kowalewski.