Toksyczna koleżanka z pracy - jak postępować z donosicielem w pracy

Toksyczna koleżanka z pracy może zmienić twoje życie w piekło. Obgaduje cię za plecami, donosi o każdym spóźnieniu do pracy, nastawia przeciw tobie innych - współpracowników i szefa. Nie daj się!

Toksyczna koleżanka w pracy, która na wszystkich wokół donosi, to poważny problem. Jeśli nie liczyć czasu na sen, to niemal połowę dorosłego życia większość z nas spędza w pracy. Osiem godzin dziennie przebywamy w towarzystwie tych samych ludzi. Bywa, że przez długie lata. I choć nie zawsze są to budujące kontakty, czy tego chcemy, czy nie, jesteśmy uwikłani w relacje z osobami, z którymi pracujemy. Każdy z nas wnosi do tych relacji swoje emocje, oczekiwania, indywidualne doświadczenia.

W życiu prywatnym wybieramy sobie przyjaciół, a nieprzyjemne znajomości po prostu zrywamy. W pracy jesteśmy skazani na to, co los przyniesie. A ten często płata nam figle. Być może ty też masz problem z koleżanką, która siedzi przy sąsiednim biurku… W takim razie ten tekst jest właśnie dla ciebie.

Dlaczego koleżanka z pracy na mnie donosi?

Na pozór wszystko jest w porządku. Może nawet uśmiecha się, gdy wchodzisz rano do pracy. Chwali nową fryzurę, z uznaniem zerka na sukienkę. Albo… wita cię chmurnym milczeniem, udając, że nie usłyszała twojego „dzień dobry”. Ale ty dobrze wiesz, że za maską obojętności lub pod pozorami sympatii kryje się bezinteresowna złośliwość. W napięciu czekasz na kolejne przejawy wrogości.

A te masz niemal codziennie. Na zebraniu toksyczna koleżanka forsuje swoje pomysły, deprecjonując twoje. W przewrotny sposób przypisuje sobie twoje zasługi. Bezpardonowo walczy o uznanie szefa. Potajemnie lub całkiem jawnie prowadzi swoją sprytną grę w „moje lepsze”. Czy to przypadek, że to ona właśnie ma wykonać wymyślony przez ciebie projekt?

Że szef robi ci przykre uwagi, choć wcale na to nie zasługujesz? Że reszta zespołu dziwnie na ciebie patrzy? Toksyczna koleżanka rozciąga wokół ciebie gęstą mgłę niechęci. Plotkuje za twoimi plecami, usłużnie informuje szefa o każdym twoim potknięciu, podkopuje twój autorytet w grupie. W mniej lub bardziej jawny sposób (czasem udając życzliwość) prowadzi swoją dwulicową grę. „Dlaczego ona to robi?”, myślisz z rozpaczą po kolejnym upiornym dniu w pracy.

Przyczyny zwykle tkwią głęboko w osobowości – a tę, jak wiadomo, kształtują wszystkie nasze przeszłe doświadczenia. Może przypominasz jej dziewczynkę z sąsiedniego podwórka, której nie lubiła w dzieciństwie? Może nosi w sobie niezaspokojone ambicje i potrzebę dominacji, więc rywalizuje z tobą o wymarzony awans? Albo chce być ważna w pracy, rekompensując sobie w ten sposób niepowodzenia osobiste?

Z toksyczną koleżanką graj w otwarte karty

Sytuacja jest do zniesienia, kiedy napięcie istnieje tylko pomiędzy nią a tobą. Gorzej, jeśli twojej przeciwniczce uda się przeciągnąć na swoją stronę resztę zespołu. Wtedy możesz się stać ofiarą grupowego mobbingu, a twoje życie naprawdę zamieni się w piekło.

W dodatku im bardziej sfrustrowany będzie zespół (na przykład poczuciem presji ze strony kierownictwa), tym silniej potrzebować będzie wentyla bezpieczeństwa dla swoich emocji w postaci kogoś, na kim skupić można niechęć.

Możesz oczywiście ignorować zachowanie koleżanki, licząc na to, że za jakiś czas znajdzie sobie inną ofiarę. Obojętność czasem pomaga, ale nie zawsze. Na dłuższą metę chowanie się za monitorem komputera może okazać się dla ciebie zgubne.

Wycofując się, okazujesz swoją słabość, a tym samym stawiasz się na straconej pozycji. Grozi ci wyobcowanie i frustracja. Prędzej czy później stracisz szacunek w grupie i w oczach szefa. Zachowując bierność, dajesz swojej rywalce satysfakcję z wygranej. Dlatego lepiej będzie zareagować. Tylko jak?

Pierwszy krok to rozmowa w cztery oczy. Jeśli twoja przeciwniczka jest przekonana, że boisz się konfrontacji, będzie niemile zaskoczona. Demaskując jej grę, stawiając jasno sprawę, demonstrujesz, że teraz to ty rozdajesz karty.

W rozmowie wprost obnażasz jej intencje i ustalasz własne granice, mówiąc, że nie życzysz sobie takiego zachowania. Nawet jeśli nie odniesiesz pełnego zwycięstwa, wzmocni cię to i poprawi samoocenę.

Prawdopodobne jest, że twoja dręczycielka będzie zaprzeczać, twierdząc, że to tylko twoje wymysły. Nie przejmuj się i obstawaj twardo przy swoim, w razie potrzeby grożąc nawet sankcją, czyli rozmową z szefem.

Jeśli taka lekcja „wychowawcza” nie zadziała, powinnaś spełnić swoją groźbę i poszukać poparcia autorytetu. Poproś zwierzchnika o otwartą rozmowę w trzy osoby (z udziałem koleżanki). Mądry szef będzie wiedział, jakie wnioski wyciągnąć z takiej konfrontacji i w jaki sposób powinien interweniować.

Szukaj sojuszników w walce z donosicielstwem

Załóżmy jednak, że nie możesz liczyć na poparcie „z góry” lub nie chcesz wciągać kierownictwa w wasze rozgrywki. W takiej sytuacji nie pozostaje ci więc nic innego, jak szukać sojuszników w grupie.

Nie znaczy to, że masz uciekać się do intryg i zagrywek na poziomie twojej przeciwniczki. Warto jednak podjąć wyzwanie i zawalczyć o swoją pozycję.

Postaraj się zjednać sobie ludzi, udowadniając, że jesteś osobą godną zaufania, kompetentną i życzliwą. Obdarzaj innych bezinteresownym uśmiechem, doceniaj ich pracę, śpiesz z pomocą w razie potrzeby.

Nie walcz jednak o sympatię za wszelką cenę. Nie daj się wykorzystywać, nie przyjmuj na siebie obowiązków innych, dbaj o zachowanie własnych granic. Jeśli sama będziesz podchodzić do siebie z szacunkiem, inni także będą cię szanować.

Ukryte przyczyny donosicielstwa

Jest jeszcze jedna metoda: spróbuj oswoić wroga. Być może niechęć twojej przeciwniczki spowodowana jest tym, że ma ona jakieś poważne problemy, a swoje frustracje wyładowuje w pracy.

Może jej zachowanie jest ukrytą prośbą o uwagę i wsparcie? Pomyśl o tym i znajdź sposób, żeby do niej dotrzeć. Zainteresuj się jej życiem. Zauważ ją. Wchodząc do pracy, to ty uśmiechnij się na powitanie, nie czekając na jej uśmiech.

Zapytaj o zdrowie, doceń ładny wygląd, nawet zaproponuj wspólne wyjście na lunch. A za jakiś czas… kto wie – może zyskasz nową przyjaciółkę. A jeśli nawet tak się nie stanie, ty przynajmniej poczujesz się lepiej.

Jak rozpoznać wokół nas toksycznych ludzi? Jak się przed nimi skutecznie chronić, na czym polega toksyczność i czy poddaje się terapii? Na te i na inne pytania odpowiada doświadczona psycholog i psychoterapeutka z Warszawy Zuzanna Butryn w rozmowie z Michałem Poklękowskim w audycji Drogowskazy na antenie Eski Rock:

Drogowskazy. Toksyczne relacje. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Podcasty z poradami

miesięcznik "Zdrowie"

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.
KOMENTARZE
po
|

Ja pracuję z osobą bardzo pobożną i majętną, posiadaczką 350 szt.trzody chlewnej i gospodarstwa ...a jednocześnie okropną babą, siejącą zamęt i niezgodę, ploty, ploty , ploty...takiego prymitywa ciężko spotkać,

pimpeq
|

Z jakiej paki mam pytać jakiegoś człowieka w pracy o jego samopoczucie by dac mu Atencje? Współpracownik to jakaś forma terapii? W pracy jestem w pracy, mam w nosie samopoczucie frustrata i tego samego oczekuje od niego. Mamy zadanie do wykonania i na tym poziomie mamy i musimy się dogadać, popierdolki i poradki o zapytanie "jak się masz" są idiotyczne wg mnie, zwłaszcza względem cwoka, który uprzykrza pracę. Poza tym takiego frustrata zazwyczaj boli całe życie i truje. Nie, dzięki. Niech utonie w żółci lub Pośród swoich.

Maryla
|

Widzę, że nie jestem sama z problemem toksycznej osoby w pracy. Wyżej opisane metody na zło zastosowałam, jestem mocniejsza i pewniejsza siebie. Liczy się tylko ocena szefa a nie intrygantki.

ania25
|

A ja mam swój sposób na takie toksyczne osoby, zawsze się sprawdza i chociaż kosztuje wiele wysiłku to warto. Pracuję fizycznie w Anglii, nie znam dobrze języka więc, taka toksyczna osoba ze znajomością angielskiego może powiedzieć na mnie wszystko, nawet w mojej obecności a ja i tak nie mogę się obronić. Oczywiście laska jest w komitywie z szefem. Podlizuje się do niego a moje zasługi dla firmy umniejszała lub przywłaszczała sobie. Jednak już od samego początku wiedziałam, że będę z nią miała kłopoty i że na pewno się jej nie dam! Postanowiłam zniszczyć ją ciężką pracą. Narzuciłam w pracy takie tempo, że laska błagała mnie żebym zwolniła. Szef się szybko zorentował o mojej wartości i zaczął ją gonić na potęgę tak żeby zasuwała tak szybko jak ja. Mówi do niej często, że ona traci jego czas i pieniądze. Szef zauważył, że jestem pracowita a to co ona na mnie mówiła to nieprawda. Z resztą teraz się okazuje, że woli trzymać ze mną niż z nią bo ja rzecz jasna przynoszę większe zyski dla firmy. Pewnie powiecie, że jestem głupia bo zasuwam za grosze a Anglik nabija portfel i to jest prawda. Ale prawdą jest też to że moja toksyczna koleżanka tak dostała przez moje narzucone po tyłku, że już nie wyrabia i zrobiła się łagodna jak baranek. Teraz mnie tylko prosi o chwilę wytchnienia.

Urszulka
|

Też mam taką w pracy wrrr jak ja jej nie znoszę.... wrrrrr
a ponoć trza kochać bliźnich wrrrrrrrr

beata
|

mam taka stara panne w pracy, bezdzietna szkaluje cala rodzine a sama posiada w wieku okolo 40 lat tylko majtki. nigdzie nie przepracowala normalnie ani jednego dnia.

Marlena
|

Skąd to znam. Mnie dyrektorka zatrudniła, widziała mojej papiery, by później na naradzie powiedzieć, że nie mam kwalifikacji do nauczania j.angielskiego, bo na papierach nie widnieje poziom znajomości języka. Mimo, że czarno na białym jest napisane, że posiadam uprawnienia do nauczania języka obcego. Zresztą była oskarżana o mobbing dwukrotnie i dalej zachowała stołek. Tak się zraziłam do zawodu, że nie chcę już uczyć. To nie rodzice są problemem, to koleżanki z pracy i dyrekcja.

Znam to
|

Często błędem a takiej pracy są ludzie zarządzający. To powinny być osoby, które od razy rozwiązują konflikty i dążą do kultury pracy. Ja mam pecha, zawsze rzucam się w pracy w oczy, bo jestem wesołkiem. Pierwsza praca w fabryce. Przyjechała delegacja, potrzebowali kogoś, kto zna język, krótka rozmowa, zadowolenie osób z delegacji. Co nie spodobało się brygadzistce, od tego czasu przechodziłam piekło! Zaczęło się od nagany za to, że opadła mi grzywka na twarz, mimo że w tym czasie nie pracowałam na maszynie, a grzywka opadła bo biegłam po mechanika i czekałam przy zepsutym urządzeniu. Później zwróciła mi uwagę na obcasik w bucie, gdzie na jej taśmie babki nosiły koturny i szpilki. Zaczęła do mnie mówić po niemiecku...aż w końcu przeniosła mnie na swoją taśme, była tuż za moimi plecami. Okazało się, że mam uczulenie na nikiel i musiałam się zwolnić, chcieli zatrudnić mnie na stanowisku biurowym, ale brygadzista już zdbała o to, żebym pracy nie dostała, argumentując "Przecież ona ma uczulenie na nikiel, dla niej spinacz, długopis, jest szkodliwy" . Zwolniłam się. Zatrudniłam się w przedszkolu u dyrekcji dostałam ochrzan za to, że zamówiłąm materiały dydaktyczne i mam z nie sama zapłacić (sekretarka sama zaproponowała mi zamówienie papierów itd.) zostałam wezwana na dywanik, bo zapytałam się, gdzie zazwyczaj są zamawiane soki i poczęstunki dla dzieci i z czego mam wyłożyć pieniądze. Dyrektorka zwróciła mi uwagę, że zanim z taką pierdołą do niej się udam, powinnam wypytać koleżanki z pracy (co zrobiłam i żadna nie wiedziała) i że dla niej to strata czasu. Nie wiem, ale ja mam w sobie coś takiego, że jak ktoś po mnie krzyczy, ma pretensje...zachowuje stoicki spokój, spływa to mnie i tylko usmiecham się pod nosem, ale jeżeli wiem że coś źle zrobiłam i krytyka jest słuszna, oczywiście nie dyskutuje i staram się poprawić. Najlepsze rozwiązanie to olanie kogoś takiego i robienie swoje.

Jolka
|

Najgorzej jest tam gdzie jest dużo kobiet. Ostatnio przeżyłam załamanie nerwowe. Byłam nowa w pracy na stanowisku kelnerki weselnej. Rzucono mnie na głęboką wodę. Najgorsze były smarkule, które już pracowały tam lata i nie chciały mi po prostu wyjaśnić, jak mam pracować a jak pracowałyśmy we 3 to w ogóle się do mnie nie odzywały. Najgorsze było jak słyszałam obgadywanie dziewczyny, która fakt pracowała wolno, ale się starała...nie wytrzymałam w tej pracy.

Kaskam
|

Najgorzej jest wśród nauczycielek, sama przerobiłam to na własnej skórze. Najlepsze rozwiązanie to, machnięcie ręką i nie dawanie się wciągnąć w plotki i gierki. Ja złapałam się na tym, że udzielał mi się nastrój toksycznej koleżanki, zaczęłam przyjmować jej pkt widzenia na pracę. W porę jednak udało mi się zorientować, że jest to wampir energetyczny i ograniczyłam z nią kontakty do minimum.