Szczepionka Johnson&Johnson może być skuteczna już po jednej dawce? Ekspert komentuje

2021-02-02 14:18

Firma Janssen opracowuje we współpracy z amerykańskim koncernem farmaceutycznym i kosmetycznym Johnson&Johnson szczepionkę JNJ-78436735 przeciw COVID-19. Mają już wyniki z trzeciej fazy badan klinicznych tego preparatu. Sprawdź, jak wypadają one w ocenie eksperta!

Szczepionka Johnson&Johnson może być skuteczna już po jednej dawce. Ekspert tego nie wyklucza
Autor: Getty Images

W prowadzonych badaniach klinicznych nad szczepionką J&J w trzeciej fazie było zaangażowanych niemal 44 tysiące uczestników. Zdaniem dr hab. Piotra Rzymskiego z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu wyniki tym preparatem są bardzo obiecujące. - Po pierwsze, wszystko wskazuje, że zupełnie wystarczające będzie podanie tylko jednej dawki preparatu, który można przechowywać w lodówce przez przynajmniej 3 miesiące. To wszystko duże ułatwienia logistyczne dla programu szczepień i większa wygoda dla szczepiących się osób. Optymalny poziom odporności powinien być osiągany 4 tygodnie po otrzymaniu preparatu - wyjaśnił dr hab. Piotr Rzymski, ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Dr hab. Piotr Rzymski przypomniał, że badania nad tym nowym preparatem przeciw wirusowi SARS-CoV-2 były prowadzone w Stanach Zjednoczonych, Ameryce Środkowej i Południowej oraz w Afryce. Wykazano, że jej ogólna skuteczność w zapobieganiu objawowemu COVID-19 kształtowała się na poziomie 66 proc. - To istotnie mniej niż w przypadku szczepionek mRNA produkcji BioNTech/Pfizer i Moderna, ale więcej w porównaniu do preparatu AstraZeneca – podkreślił ekspert w rozmowie z Polską Agencją Prasową (PAP). Przekazał też, że skuteczność zapobiegania ciężkiemu przebiegowi COVID-19 po zaszczepieniu preparatem J&J kształtowała się na poziomie 85 proc.

- Dobrą wiadomością jest to, że żadna z osób szczepionych, która uległa zakażeniu, nie wymagała hospitalizacji. Poziom ochrony był porównywalny niezależnie od wieku (w badaniu brało udział ponad 13 tys. osób powyżej 60. roku życia), oraz regionu geograficznego, gdzie badanie było prowadzone - dotyczy to także RPA, gdzie niemal wszystkie przypadki zakażenia były spowodowane tzw. afrykańskim wariantem. I to jest kolejna dobra wiadomość – zaznaczył dr hab. Piotr Rzymski.

Więcej informacji o nowo opracowywanej szczepionce

Jak wyjaśnił, preparat J&J jest szczepionką wektorową wykorzystującą adenowirusa typu 26, którego genom poszerzono o gen białka S koronawirusa. - Wspomniany wirus jest obrobiony w taki sposób, by nie był w stanie namnażać się w ludzkich komórkach - osiągnięto to, usuwając z jego materiału genetycznego regiony krytyczne dla procesu replikacji. Nie jest w stanie wywołać żadnej choroby, po prostu służy jako nośnik instrukcji, dzięki której komórka produkuje białko S wirusa. Wtedy jest ono dalej obrabiane i prezentowane przez komórkę na powierzchni - a to uruchamia różne procesy odpowiedzi układu odporności – powiedział ekspert.

Dodał, że „problem z wykorzystaniem adenowirusów jako wektorów w szczepionkach polega na tym, że część ludzi posiada przeciwciała przeciwko nim”. - Dlatego AstraZeneca zdecydowała się wykorzystać adenowirusa, który pierwotnie pochodzi od szympansów - w wielu regionach świata ludzie nie mają z nimi kontaktu. Szczepionka J&J wykorzystuje ludzkiego adenowirusa typu 26, ale w Europie infekcje nim nie są częste, a ewentualne przeciwciała utrzymują się na niskim poziomie. Inaczej jest już w przypadku adenowirusa typu 5, który jest jednym ze składników rosyjskiej szczepionki Sputnik V – wyjaśnił dr hab. Piotr Rzymski.

Na pytanie, czy pacjenci mają się martwić, jeśli przyjdzie im otrzymać szczepionkę przeciw COVID-19, która ma niższą skuteczność niż preparaty mRNA, odpowiedział krótko „nie”. - Dlaczego? Posłużmy się porównaniem motoryzacyjnym. Mając do wyboru Teslę i zwykły samochód spalinowy, większość z nas pewnie wolałaby przejechać się tą pierwszą. Ale i jednym i drugim pojazdem dojedziemy do celu. Jakiego? Łagodzenia skutków klinicznych COVID-19, tak by coraz mniej ludzi trafiało do szpitala i umierało – doprecyzował dr hab. Piotr Rzymski.

Źródło: PAP

prof. Ernest Kuchar: Szczepionka jest mniej ryzykowna niż powikłania po koronawirusie [Super Raport]
Sonda
Zrobisz to? Czy nie?