Rosyjski dowódca oskarża Polskę o prace nad bronią biologiczną. Odpowiedziała mu jedna z uczelni

2022-05-13 10:57

Rosyjski dowódca wojsk obrony radiologicznej i chemicznej oskarża Polskę o pomoc w pracach nad bronią biologiczną na Ukrainie. Rosyjskie media podają propagandowe informacje o rzekomej współpracy polskich naukowców z Amerykanami. Sprawę komentuje polska uczelnia z Torunia.

Broń biologiczna
Autor: Getty Images

Oskarżenia w stronę USA. Niemcy i Polska zamieszane w sprawę

Przedstawiciel rosyjskiego ministerstwa obrony, generał Igor Kiriłłow, twierdzi, że producenci szczepionek na koronawirusa – Pfizer i Moderna – byli zaangażowani w amerykańskie działania wojskowe i biologiczne na Ukrainie. Rosyjskie media podają, że według generała amerykańscy specjaliści pracują nad testowaniem nowych leków, chcąc obejść międzynarodowe normy bezpieczeństwa.

Naczelny dowódca wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej Sił Zbrojnych Rosji uważa, że były prezydent Stanów Zjednoczonych - Barack Obama - odgrywa znaczącą rolę w tworzeniu "ukraińskiego programu biologicznego", gdyż w 2005 r. zawarł z Ukrainą umowę o partnerstwie w celu uruchomienia na jej terytorium „programów wojskowych i biologicznych”.

Uważa również, że Hilary Clinton „zainicjowała przyjęcie amerykańskiej strategii przeciwdziałania zagrożeniom biologicznym i promowała legalizację badań o podwójnym zastosowaniu, natomiast Joe Biden koordynował działania wykonawców programu wojskowo-biologicznego i był zamieszany w oszustwa finansowe na Ukrainie”.

Generał Kiriłłow twierdzi również, że na Ukrainie istnieje sieć ok. 30 laboratoriów biologicznych, które pracują dla Pentagonu. Według niego po rozpoczęciu "rosyjskiej operacji specjalnej" laboratoria zamknięto, a program wywieziono z Ukrainy.

Ponadto rosyjski generał oskarża Niemcy i Polskę o realizację projektów wojskowo-biologicznych na Ukrainie. Kiriłłow uważa, że ocenę badań zagrożenia epidemiologicznego i rozprzestrzeniania się wirusa wścieklizny na Ukrainie przeprowadził "Polski Insytut Medycyny Weterynaryjnej". Co ciekawe, w Polsce nie istnieje instytut o takiej nazwie.

Jak podaje Biełsat, rosyjskie ministerswo obrony użyło ogólnej nazwy, która może dotyczyć każdego instytutu zajmującego się weterynarią w Polsce.

Odpowiedź polskiej instytucji

Sprawę komentuje Instytut Medycyny Weterynaryjnej z Torunia:

"Włączyliśmy się w proces redakcyjny publikacji jednej z pań doktor z Połtawy, która badała poziom przeciwciał w krwi lisów szczepionych przeciwko wściekliźnie. (...) Nie ma to nic wspólnego z pracą laboratoryjną" - tłumaczy prof. Jędzej Jaśkowski.

"To nie są żadne badania laboratoryjne w tym sensie, że dokonuje się oceny wirusa, próbuje się zmieniać jego genom, ingeruje się w jego strukturę" - dodaje.

Poradnik Zdrowie: uchodźcy z Ukrainy, odc. 1