Mutacje SARS-CoV-2. Czy wariant Delta może mutować do koronawirusa MERS? Ekspert wyjaśnia

2021-07-05 9:16

Zewsząd napływają do nas niepokojące informacje o kolejnych mutacjach SARS-CoV-2 . Widmo kolejnej fali pandemii zbliża się nieubłaganie. O to, dlaczego SARS-CoV-2 mutuje zapytaliśmy eksperta dr hab. Piotra Rzymskiego z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Czy wariant Delta może mutować do koronawirusa MERS
Autor: Getty Images

Spis treści

  1. Dlaczego COVID-19 mutuje?
  2. Czy SARS-CoV-2 może być jak MERS-CoV?
  3. Czy szczepionki będą chronić przed kolejnymi mutacjami wirusa?
  4. Tylko szczepionki zatrzymają mutacje SARS-CoV-2

Dlaczego COVID-19 mutuje?

Wersja brytyjska, wersja brazylijska, wersja południowoafrykańska – po roku pandemii już prawie nie pamiętamy o wariancie chińskim, od którego wszystko się zaczęło. Eksperci i lekarze prowadzą badania nad coraz to nowymi wariantami koronawirusa, który ciągle mutuje. Mamy do czynienia z zarazkiem, który ma to w swojej naturze – musi się przekształcać i rozwijać nowe szczepy, by się rozmnażać.

- To co obserwujemy, to po prostu teoria ewolucji, ale w praktyce. SARS-CoV-2 nie mutuje tak szybko jak wirusy grypy, choć podobnie jak one należy do wirusów RNA. Mutacje tych wirusów to przede wszystkim rezultat pomyłek w trakcie namnażania materiału genetycznego wirusa - za proces ten odpowiadają enzymy zwane polimerazami RNA. Te koronawirusowe, w przeciwieństwie do tych grypowych, posiadają system kontroli błędów, mylą się rzadziej. Poza tym u wirusów grypy zachodzi zjawisko genetycznej reasortacji, które polega na wymianie odcinków materiału genetycznego pomiędzy dwoma różnymi wirusami grypy, w sytuacji gdy zakażą tą samą komórką. Mimo to, koronawirusy również mutują. Najważniejsze, by zrozumieć, że do mutowania SARS-CoV-2 potrzebuje komórek, które wpierw musi zakazić. Poza nimi nie potrafi namnażać swojego materiału genetycznego. Jeżeli więc utrudnimy mu transmisję - a możemy to zrobić dzięki szczepionkom - to siłą rzeczy będzie on miał mniej szans na zakażanie, a co za tym idzie, replikowanie i mutowanie – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski.

Czy SARS-CoV-2 może być jak MERS-CoV?

Sytuacja epidemiczna w Wielkiej Brytanii budzi niepokój. Brytyjskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że w ciągu ostatniego tygodnia odnotowano ponad 50 tys. nowych przypadków zakażenia wariantem Delta. Ostatnio poruszenie w mediach wywołały spekulacje dotyczące tego najgroźniejszego obecnie wariantu i jego mutacji Delta Plus. Według podanych informacji wariant ten może mutować w kierunku wirusa MERS (Bliskowschodniego Zespołu Niewydolności Oddechowej). Ekspert dementuje te doniesienia.

- Nie jest prawdą, że SARS-CoV-2 upodabnia się do innego koronawirusa, MERS-CoV. Ten drugi należy do innego podrodzaju betakoronawirusów, cechuje się ok. 30 proc. śmiertelnością, ale słabo rozprzestrzenia na drodze człowiek-człowiek. Mówienie o jakimś upodabnianiu się z biologicznego punktu widzenia nie ma żadnego sensu. Pamiętajmy również, że wirusy, których zakażenia są wysoce śmiertelne, wcale nie rozprzestrzeniają się dobrze – poza MERS-CoV, innym przykładem jest wirus Ebola. Budzi strach, ale wybuchy epidemiczne nim spowodowane ograniczone są tylko do wybranych regionów świata – uspokaja dr hab. Piotr Rzymski.

prof. Ernest Kuchar: Szczepionka jest mniej ryzykowna niż powikłania po koronawirusie [Super Raport]

Czy szczepionki będą chronić przed kolejnymi mutacjami wirusa?

- Na chwilę obecną wszystkie rozpoznane warianty nie są w stanie pokonać odpowiedzi swoistej wytworzonej na drodze zaszczepienia. Niektóre zmniejszają siłę działania przeciwciał, ale żaden nie jest w stanie pokonać odpowiedzi komórkowej, która odgrywa ważniejszą rolę w działaniu przeciwwirusowym. Nie ważne jaki wariant będzie w przyszłości dominował i jak bardzo sensacyjne będą na jego temat medialne doniesienia - przed każdym wariantem póki, co chronimy się tak samo. Jeżeli jakiś wariant wymknie się zupełnie spoza możliwości kontroli to istnieje możliwość wprowadzania zaktualizowanych wersji szczepionki. Innowacyjne technologie do ich produkcji, takie jak platforma mRNA, pozwalają na otrzymanie nowych wersji szczepionki w niemal ekspresowym tempie. W przyszłości może zajść taka potrzeba, bo przecież niemożliwe jest zaszczepienie większości ludzi na świecie w rok. Póki co jednak bądźmy spokojni – tłumaczy dr hab. Piotr Rzymski.

Według eksperta naukowcy są przygotowani na różne mutacje wirusa i wiedzą jak sobie z nimi radzić. - Dzięki narzędziom biologii molekularnej i coraz lepszego do nich dostępu, możemy dość dobrze monitorować zmienność koronawirusa i powinniśmy się z tego cieszyć - gdy identyfikowane są nowe mutacje i warianty, które je kumulują to możliwe jest prowadzenie zarówno obserwacji epidemiologicznych, jak i badań eksperymentalnych, by zrozumieć czy mamy do czynienia ze zmianą istotną pod względem transmisyjności wirusa, klinicznego przebiegu zakażenia, zdolności omijania działania układu odporności bądź zmniejszania skuteczności działania szczepionek. Rozmach i tempo badań SARS-CoV-2 jest naprawdę niesamowita i to również powinno być dla nas uspokajające – stwierdza dr hab. Piotr Rzymski.

Tylko szczepionki zatrzymają mutacje SARS-CoV-2

Jak podkreśla dr hab. Piotr Rzymski „do mutowania, SARS-CoV-2 musi zakazić komórki, bo poza nimi nie namnaża swojego materiału genetycznego”. - Jeżeli więc utrudnimy mu transmisję - a możemy to zrobić dzięki szczepionkom - to siłą rzeczy będzie on miał mniej szans na zakażanie, a co za tym idzie, replikowanie i mutowanie – doprecyzowuje.

Mimo szczepień przeciw COVID-19 nadal jest obecny w naszej codzienności. Dr hab. Piotr Rzymski tłumaczy. - Szczepionkami nie walczymy o całkowitą eradykację patogenu, ale o to, by stał się klinicznie nieistotny. Jeżeli nie będzie powodował stanów ciężkich, duszenia się, hospitalizacji, ale objawy przypominające przeziębienie - osiągniemy sukces. Ale do tego potrzeba mobilizacji związanej z realizacją programów szczepień – dodaje ekspert.

Musimy przygotować się na IV falę pandemii. - Teraz mamy apogeum zakażenia w Wielkiej Brytanii. U nas ewentualność pojawienia się tej czwartej fali to jest prawdopodobnie druga połowa sierpnia – podaje minister zdrowia Adam Niedzielski.