Jej dziecko miało nie mówić i nie chodzić. Nie poddała się, tak teraz wygląda jej córka

2022-10-03 16:49

24-letnia Katie White, gdy była w 20. tygodniu ciąży, zgłosiła się na badania prenatalne, podczas których zauważyła, że lekarz był bardzo zaniepokojony i od razu nie chciał jej powiedzieć, co się dzieje. Podczas wizyty zasugerował usunięcie ciąży, ponieważ jej córka ma wodogłowie i prawdopodobnie nigdy nie będzie w pełni sprawna. Kobieta zdecydowała się jednak urodzić dziecko.

Katie White z córeczką
Autor: Facebook

Młoda kobieta, Katie White, spodziewała się swojego pierwszego dziecka. Opowiedziała w rozmowie dla portalu WalesOnline, że jej ciąża przebiegała wręcz książkowo. Przyszłej mamie nic nie dolegało, a dziecko rozwijało się prawidłowo.

Lekarze sugerowali jej usunięcie ciąży. Nie brała tego w ogóle pod uwagę

W 20. tygodniu ciąży młoda kobieta zdecydowała się na badania prenatalne, które dostarczają informacji na temat zdrowia zarówno dziecka, jak i matki. Poczuła niepokój, gdy lekarz bardzo długo oglądał płód i nic nie mówił. Okazało się, że miał wątpliwości diagnostyczne, więc musiał zasięgnąć opinii drugiego lekarza specjalisty. Po dłuższej chwili zaprosił 24-latkę do gabinetu i przekazał jej smutne wieści. Usłyszała, że jej córeczka ma wodogłowie i że istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy nie będzie w pełni sprawna – nie będzie chodzić, mówić ani jeść. Zasugerował jej usunięcie ciąży, ale kobieta odmówiła.

Katie chciała skonsultować postawioną diagnozę z innymi lekarzami – dwóch kolejnych potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia. Nie chciała się poddawać i udała się jeszcze na kolejną wizytę. Ten ginekolog wykonał jej rezonans magnetyczny i na podstawie wyników stwierdził, że "wszystko będzie dobrze". Kobiecie spadł kamień z serca. Dwa razy w miesiącu przychodziła na badania kontrolne i uczęszczała na basen. Dzięki tej aktywności fizycznej mogła rozładować stres i napięcie.

Poradnik Zdrowie: wady genetyczne płodu a badania prenatalne

"To mój mały cud" – tak mówi o swojej córeczce

Jednak pewnego dnia, gdy Katie wychodziła z basenu, zauważyła, że zaczęła krwawić. Natychmiast pojechała do szpitala, w którym podjęto decyzję o cesarskim cięciu. 23 maja 2021 roku przyszła na świat mała Kensley. Niestety szczęście nie trwało zbyt długo, ponieważ noworodka przewieziono na oddział intensywnej terapii. Lekarze uprzedzili świeżo upieczoną mamę, że jej pociecha będzie musiała przejść kilkanaście operacji, m.in. wstawienie zastawki, która odprowadza płyn mózgowo-rdzeniowy z czaszki dziecka.

Mimo tych złych informacji 24-latka wciąż trzymała się dzielnie i była dobrej myśli. Na początku lekarze odprowadzali u dziewczynki nadmiar płynu za pomocą specjalnych sączków. Gdy malutka miała dwa tygodnie, stwierdzili, że jednak nie musi przechodzić zabiegu wstawienia zastawki. Z kolei po czterech miesiącach uznali, że płyn przestał się gromadzić i nie uciska mózgu.

Dziś córeczka Katie jest okazem zdrowia – czuje się dobrze i rozwija prawidłowo. Każdego dnia mała Kensley uczy się nowych rzeczy m.in. naśladowania odgłosów zwierząt.

"Cieszę się, że nie posłuchałam lekarzy. Kensley to mój mały cud" – wyznała kobieta. Niedługo zostanie mamą po raz drugi.