Bolał go kark. To był objaw nowotworu. "Lekarze dali mi 7 lat życia"

2023-01-10 15:28

Andrew Bate myślał, że ból karku to zwykłe nadwyrężenie mięśni. Objaw ujawnił się podczas wakacji, które spędzał z żoną. Już w trakcie podróży powrotnej pojawiły się kolejne niepokojące sygnały. Niestety, ale tak dawał o sobie znać guz nowotworowy. Choć po diagnozie mężczyźnie dawano 7 lat życia, już wiele lat temu przekroczył tę "barierę".

Bolał go kark. To był objaw nowotworu. Lekarze dali mi 7 lat życia
Autor: Getty Images / IMF Bolał go kark. To był objaw nowotworu. "Lekarze dali mi 7 lat życia"

W trakcie kontroli paszportowej na lotnisku mężczyzna miał trudności z chodzeniem. Prosto z wakacji trafił do szpitala. Lekarz wykonał badania i stwierdził, że wszystko jest w porządku.

Ból karku zwiastował nowotwór

Niestety, tak nie było. Kilka tygodni później upadł z bólu. Znowu trafił do lekarza, ale medyk upierał się, że to tylko kontuzja. Lecz ból nie ustępował.

W końcu Bate trafił do kliniki specjalizującej się w leczeniu bólu. Specjalista zbadał go i powiedział, że musi koniecznie wykonać rezonans magnetyczny, RTG oraz badania krwi. Wyniki ujawniły, że mężczyzna ma guza.

Guz nowotworowy spowodował pęknięcie szyi mężczyzny w 2006 r. - Byłem leczony pięciotygodniową radioterapią, na szczęście kość się zagoiła i co miesiąc byłem poddawany badaniom krwi – wspomina. Choć radioterapia pomogła, 11 miesięcy później mężczyzna usłyszał, że ma szpiczaka mnogiego.

"To był podwójny cios"

Lekarze powiedzieli mężczyźnie, że zostało mu 7 lat życia. - Dla mnie to był podwójny cios. Usłyszeć "nowotwór", "nieuleczalny" i "siedem lat życia" w jednym zdaniu to dużo – wspomina. Przed Andrew pozostało jeszcze jedno wyzwanie. Musiał powiedzieć rodzinie o swojej diagnozie.

Choć dawano mu tylko kilka lat życia, Andrew w ubiegłym roku skończył 67 lat. Z nowotworem walczy już 15 lat.

Był leczony różnymi metodami. Oprócz radioterapii do jego leczenia wykorzystano chemioterapię i przeszczep komórek macierzystych przy użyciu jego własnych komórek, a także dawcy, czyli siostry Andrew.

Leczenie szpiczaka w Polsce na tle innych krajów Europy

"Jego historia jest pełna nadziei"

Mężczyzna cieszy się życiem mimo choroby. Apeluje do każdego, kto zauważa u siebie niepokojące objawy, aby poszedł do lekarza i się zbadał.

- Jestem błogosławiony, że mam wspaniałą rodzinę, kochającą żonę i fantastyczną służbę NHS – powiedział.

Dr Sophie Castell, która jest dyrektorką naczelną International Myeloma Foundation (IMF), powiedziała: "Chociaż Andrew otrzymał niepokojącą diagnozę, jego historia jest pełna nadziei. Miał szczęście uzyskać dostęp do leków na szpiczaka, z których pierwszy został wprowadzony na rynek w Wielkiej Brytanii dopiero w 2007 roku".